Rozmowy

Państwo bez Boga jest niesprawiedliwe

Jako biskup muszę ostrzec Zachód! Barbarzyńcy są już w mieście – mówi kard. Robert Sarah, prefekt watykańskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Rozmowę przeprowadził miesięcznik francuskich katolików „La Nef” z okazji publikacji wywiadu rzeki z kardynałem pt. „Le soir approche et déjà le jour baisse”.

CHRISTOPHE GEFROY: W pierwszej części swojej książki opisuje ksiądz kardynał „upadek duchowy i religijny”: jak przejawia się tenże „upadek” i czy dotyczy to tylko świata zachodniego? Czy inne rejony świata, np. Afryki, ten kryzys nie dotyka?

KARDYNAŁ ROBERT SARAH:
Kryzysem duchowym dotknięty jest cały świat. Jego źródła są jednak w Europie. Odrzucenie Boga zaczęło się w sumieniach Europejczyków. Upadek duchowy ma więc cechy typowo zachodnie.

Chciałbym zwłaszcza zwrócić uwagę na kwestię odrzucenia ojcostwa. Współczesnych ludzi przekonano, że chcąc być wolnymi, nie mogą polegać na nikim. A to tragiczny błąd. Ludzie Zachodu są przekonani, że otrzymywanie czegoś jest sprzeczne z godnością osoby ludzkiej.
Kard. Robert Sarah na lotnisku Narita nieopodal Tokio jako wysłannik Stolicy Apostolskiej do Japonii po trzęsieniu ziemi i tsunami w maju 2011 roku. Fot. Jun Sato/Getty Images
A przecież człowiek cywilizowany jest dziedzicem – w spadku otrzymuje historię, kulturę, nazwisko, rodzinę. To go odróżnia od barbarzyńcy. Odmowa wejścia w ten układ zależności, dziedzictwa i synostwa, pozostawia nas bezbronnymi w dżungli konkurencji i wolnego rynku.

Gdy człowiek odrzuca dziedzictwo, skazuje się na piekło liberalnej globalizacji, w której poszczególne jednostki konkurują ze sobą, a jedyną zasadą, jaka tu rządzi jest zysk za wszelką cenę.

W swojej książce pragnę przypomnieć ludziom Zachodu, że rzeczywistym powodem odrzucenia przez nich dziedzictwa jest odrzucenie Boga. W głębi serc ludzi Zachodu dostrzegam odrzucenie stwórczego ojcostwa Boga.

A to od Niego otrzymujemy naszą naturę mężczyzny i kobiety. Tymczasem ta myśl dla współczesnych umysłów staje się wręcz nie do zniesienia. Ideologia gender to podsunięta przez Szatana odmowa przyjęcia od Boga naszej natury seksualnej.

Zachód odrzuca dar, zgadza się wyłącznie na to, co sam stworzy. Transhumanizm to ostatni symbol tego ruchu. Dla ludzi Zachodu nawet natura ludzka, właśnie dlatego, że jest darem Boga, staje się nie do zniesienia.

To jest, w sensie duchowym, rebelia. To jest rebelia szatańska przeciwko darowi łaski. Uważam, że człowiek Zachodu odrzuca szansę bycia zbawionym przez czyste miłosierdzie. Odrzuca Zbawienie przez Boga i chce ocalić siebie sam.

Promowane przez ONZ „wartości zachodnie” polegają na odrzuceniu Boga. Porównuję sytuację Zachodu do bogatego młodzieńca z Ewangelii. Bóg spojrzał na Zachód i umiłował go, ponieważ robił wielkie rzeczy. Zaprosił go, by poszedł dalej, ale Zachód odwrócił się od Boga, bo woli bogactwo, które zawdzięcza sam sobie.

Afryka i Azja nie są jeszcze całkiem skażone ideami gender, transhumanizmu czy nienawiścią do ojcostwa. Ale neokolonialny duch mocarstw zachodnich nakłania je do przyjęcia tych ideologii śmierci.

„Chrystus nigdy nie obiecywał swoim naśladowcom, że będą w większości”, pisze ksiądz kardynał w swojej książce. I dalej: „Pomimo największych wysiłków misyjnych Kościół nigdy nie zdominował świata. Misja Kościoła jest bowiem misją miłości, a miłość nie dominuje”. A wcześniej pisze ksiądz kardynał o „maleńkiej «resztce», która ocaliła wiarę”. Proszę pozwolić mi na prowokację: gdzie tu problem, skoro w świecie wrogim wierze istnieje ta „maleńka resztka” zdolna ją ocalić?

Klub nocny, warsztat, hotel. Co można zrobić z kościoła

Tylko we Francji od roku 2000 zburzono blisko 50 kościołów, w Kanadzie w ciągu najbliższych 10 lat zamkniętych ma być blisko 9 tys. świątyń katolickich i protestanckich.

zobacz więcej
Chrześcijanie muszą być misjonarzami, nie mogą zachowywać skarbu wiary dla siebie. Misja, ewangelizacja pozostają naglącą potrzebą duchową. Czy możemy żyć spokojnie w sytuacji, gdy tak wiele dusz nie poznało jedynej prawdy, która wyzwala – Jezusa Chrystusa? Otaczający nas relatywizm uznaje pluralizm religijny za dobro samo w sobie. Nie! Pełnia prawdy objawionej, którą otrzymał Kościół katolicki, musi być głoszona i przekazywana.

Celem ewangelizacji nie jest jednak panowanie nad światem, lecz służba Bogu.

Nie zapominajmy, że zwycięstwo Chrystusa nad światem... to Krzyż! Ewangelizacja dokonuje się przez Krzyż. Męczennicy są pierwszymi misjonarzami. Jednak wielu ludzi uważa ich życie za porażkę.

Celem ewangelizacji nie jest „zdobywanie lajków” w logice mediów społecznościowych. Nie jest nim popularność medialna. Chcemy tylko, aby każda dusza, każda dusza, powtórzę, została zbawiona przez Chrystusa. Ewangelizacja to nie kwestia sukcesu, to rzeczywistość głęboka, wewnętrzna i nadprzyrodzona.

Pozwolę sobie wrócić jeszcze do stwierdzeń księdza kardynała cytowanych w poprzednim pytaniu: czy to oznacza , że chrześcijaństwo w Europie, które narzucało wiarę całemu społeczeństwu to był incydent w historii i nie może już być wzorem w takim sensie, że chrześcijaństwo „dominowało”, narzucając swoje zasady pod pewnym przymusem społecznym?

Społeczeństwo przepełnione wiarą, Ewangelią i prawem naturalnym jest oczywiście potrzebne. Jego budowa należy do świeckich. Więcej, to ich powołanie. Służą dobru wspólnemu, budując społeczeństwo zgodne z naturą ludzką i otwarte na Objawienie.

Budowanie konkretnego modelu społecznego nie jest zadaniem Kościoła. Kościół otrzymał mandat do głoszenia Zbawienia, które jest rzeczywistością nadprzyrodzoną.

We właściwie ukształtowanym społeczeństwie znajdą się dusze gotowe przyjąć dar Boga, bo takie społeczeństwo wie, że nie potrafi zbawić się samo. I odwrotnie, czy mogłoby istnieć społeczeństwo sprawiedliwe, żyjące zgodnie z prawem naturalnym, gdyby w duszach ludzi nie byłoby daru łaski?

Mamy pilną potrzebę głoszenia tego, co jest istotą naszej wiary: tylko Jezus ocala nas od grzechów.

Należy jednak podkreślić, że ewangelizacja będzie ukończona tylko wtedy, gdy dotrze do struktur społeczeństwa. Społeczeństwo inspirowane Ewangelią chroni najsłabszych przed konsekwencjami grzechu. I odwrotnie, społeczeństwo odcięte od Boga szybko staje się strukturą grzechu. Zachęca do zła.
Gwinejski arcybiskup Konakry Robert Sarah otrzymuje biret kardynalski od papieża Benedykta XVI w watykańskiej Bazylice Św.Piotra w listopadzie 2010 roku. Fot. Franco Origlia/Getty Images
To dlatego właśnie można powiedzieć, że nie istnieje sprawiedliwe społeczeństwo, które w życiu publicznym nie znajduje miejsca dla Boga. Państwo, które głosi ateizm jest niesprawiedliwe. Państwo, które zamyka Boga w sferze prywatnej, jest państwem, które odcina się od prawdziwego źródła prawa i sprawiedliwości.

Państwo, które opiera prawo wyłącznie na swojej dobrej woli i które nie stara się nawet wywodzić go z obiektywnego porządku otrzymanego od Stwórcy, ryzykuje popadnięcie w totalitaryzm.

W Europie stopniowo przechodziliśmy od społeczeństwa, w którym grupa góruje nad osobą (średniowieczny holizm) – ten rodzaj społeczeństwa wciąż istnieje w Afryce i nadal jest charakterystyczny dla islamu – do społeczeństwa, w którym osoba emancypuje się od grupy (indywidualizm). Możemy również powiedzieć, w największym skrócie, że przeszliśmy od społeczeństwa owładniętego poszukiwaniem prawdy do społeczeństwa owładniętego wolnością.

W obliczu tej ewolucji także Kościół poszerzył swoją doktrynę, ogłaszając deklarację o wolności religijnej (Vaticanum II). Jak ksiądz kardynał ocenia stanowisko Kościoła w obliczu tej ewolucji i czy można znaleźć równowagę między tymi dwoma biegunami: „prawda” i „wolność” – gdy jako społeczeństwo przeszliśmy od jednej skrajności do drugiej.


Mówienie o „równowadze” między dwoma biegunami: prawdy i wolności jest niewłaściwe. Takie postawienie sprawy zakłada, że te dwie rzeczywistości pozostają w opozycji do siebie.

Choć, zasadniczo, wolność pozostaje w pewnym napięciu wobec dobra i prawdy. Prawda upomina się o to, by być poznana i swobodnie przyjmowana. Wolność, która nie kieruje się prawdą, nie ma znaczenia. Błąd nie ma żadnych praw.

Sobór Watykański II przypomniał, że prawdę narzuca siła samej prawdy, a nie przymus. Przypomniał też, że szacunek dla ludzi i ich wolności nie powinien czynić nas obojętnymi na prawdę i dobro.

Objawienie oznacza, że Boska prawda wtargnęła w nasze życie. Ona nas nie ogranicza. Bóg, dając nam siebie, objawiając siebie, szanuje wolność, którą sam stworzył. Uważam, że stawianie prawdy w opozycji wobec wolności jest wynikiem fałszywej koncepcji godności ludzkiej.

Współczesny człowiek hipostazuje swoją wolność, absolutyzuje ją do tego stopnia, że zaczyna uważać, iż kiedy otrzyma prawdę, jego wolność będzie zagrożona. A przecież dar prawdy jest najpiękniejszym aktem wolności, który został dany człowiekowi.

Zamach stanu w Watykanie? Teorie spiskowe w obronie Franciszka

Czy agenci FBI i CIA, wywiadownie gospodarcze i amerykańscy konserwatywni katolicy zjednoczyli się, aby wymusić na papieżu Franciszku dymisję?

zobacz więcej
Sądzę, że pańskie pytanie ujawnia, jak bardzo kryzys zachodniej świadomości zasadniczo jest kryzysem wiary. Człowiek Zachodu boi się, że straci wolność, przyjmując dar prawdziwej wiary. Woli więc zamykać się w wolności, która nie niesie żadnej treści.

Akt wiary to spotkanie wolności i prawdy. To dlatego w pierwszym rozdziale mojej książki położyłem nacisk na kryzys wiary. Nasza wolność rozkwita, gdy mówi „tak” prawdzie objawionej. Jeśli wolność mówi „nie” Bogu, zapiera się samej siebie.

Ksiądz kardynał dużo pisze o kryzysie kapłaństwa i uzasadnia celibat księży. Jakie według księdza kardynała są główne przyczyny przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez księży i co zapadło księdzu kardynałowi w pamięć z ostatniego szczytu na ten temat, jakie odbył się w Rzymie?

Jestem przekonany, że kryzys kapłaństwa jest najważniejszym elementem kryzysu Kościoła. Pozbawia on kapłanów ich tożsamości. Sprawia, że księża uwierzyli w to, że muszą być skuteczni. Tymczasem kapłan jest przede wszystkim kontynuatorem obecności Chrystusa wśród nas. Nie powinniśmy definiować go poprzez to, co robi, ale przez to, kim jest: ipse Christus. Jest samym Chrystusem.

Odkrycie licznych nadużyć seksualnych wobec nieletnich ujawnia głęboki kryzys duchowy. Oczywiście są też czynniki społeczne – kryzys lat 60., erotyzacja społeczeństwa – które też znajdują swe odzwierciedlenie w Kościele.

Ale trzeba mieć odwagę pójść dalej. Korzenie tego kryzysu są duchowe. Kapłan, który się nie modli, sakramenty – szczególnie Eucharystię – zamienia w przedstawienie, który rzadko się spowiada, nie żyje jak Chrystus, odcina się od swojej istoty, od swego źródła. I w końcu umiera.

Poświęciłem tę książkę kapłanom na całym świecie, ponieważ wiem, że cierpią. Wielu czuje się opuszczonych. W czasie kryzysu kapłaństwa my, biskupi ponosimy ogromną odpowiedzialność. Czy byliśmy dla tych księży ojcami? Wysłuchaliśmy ich? Zrozumieliśmy? Byliśmy ich przewodnikami? Daliśmy im przykład?

Diecezje przekształcają się często w struktury administracyjne. Mnożą różnego rodzaju spotkania. A biskup powinien być wzorem kapłaństwa. Tyle że tak nam trudno modlić w milczeniu czy odmawiać brewiarz w naszych katedrach. Obawiam się, że skupiamy się na obowiązkach świeckich i drugorzędnych.

Miejsce kapłana jest na Krzyżu. Kiedy odprawia Mszę świętą, jest u źródła całego swojego życia, to znaczy na Krzyżu. Celibat jest jednym ze sposobów, dzięki któremu w naszym życiu możemy przeżywać tajemnicę Krzyża. Celibat wpisuje Krzyż w nasze ciało.
Kardynał Robert Sarah w Katedrze pw. Najświętszej Marii Panny w Tokio (東京カテドラル聖マリア大聖堂) podczas mszy dziękczynnej za beatyfikację Jana Pawła II 14 maja 2011 r. Fot. Jun Sato/Getty Images
Właśnie dlatego celibat jest nie do zniesienia dla współczesnego świata. Celibat jest skandalem dla współczesnych, ponieważ Krzyż jest skandalem.

W mojej książce chciałem dodać odwagi kapłanom. Chciałem im powiedzieć: kochajcie swoje kapłaństwo! Bądźcie dumni z tego, że jesteście krzyżowani z Chrystusem! Nie bójcie się nienawiści świata. Chciałem wyrazić moje uczucia jako ojciec i brat kapłanów na całym świecie.

W „Sodomie”, książce, która narobiła dużo hałasu, jej autor [Martel Frederic,„Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie” – red.] przekonuje, że w Watykanie jest wielu homoseksualnych prałatów, przyznając tym samym rację biskupowi Calo Marii Vigano, który ujawnił wpływ potężnej siatki gejowskiej w Kurii. Co ksiądz kardynał o tym sądzi? Czy Kościół ma problem z homoseksualizmem, a jeśli tak, to dlaczego jest to temat tabu?

Kościół doświadcza dziś wraz z Chrystusem zniewag z czasów Męki Pańskiej. Grzechy niektórych są jak splunięcie Mu prosto w twarz. Niektórzy próbują wykorzystać te grzechy, aby wywrzeć presję na biskupów. Chcieliby, aby przyjęli oni język świata i jego przekonania. Niektórzy temu ulegli. Widzimy, jak nawołują do porzucenia celibatu czy wygłaszają wątpliwe opinie na temat aktów homoseksualnych.

Ale jakże temu się dziwić? Sami apostołowie uciekli z Ogrodu Oliwnego. Porzucili Chrystusa w najtrudniejszym momencie.

Myślę, że musimy być realistyczni i konkretni. Tak, są grzesznicy. Tak, są kapłani, biskupi, a nawet niewierni kardynałowie, którzy złamali śluby czystości, ale także – i jest to równie poważne – podważyli prawdę doktryny! Dezorientują wiernych, używając mętnego i niejasnego języka. Zafałszowują Słowo Boże, zmieniając jego znaczenie, aby uzyskać aprobatę świata. Są Judaszami naszych czasów.

Grzech nie może nas zaskakiwać. Z drugiej strony, trzeba mieć odwagę, by nazwać go po imieniu. Musimy mieć odwagę znaleźć drogę walki duchowej: modlitwę, pokutę i post. Musimy mieć jasny umysł, by móc karać niewierność. Musimy znaleźć konkretne sposoby, aby jej zapobiegać.

Uważam, że bez wspólnej modlitwy, bez przeżywania minimum braterskiej wspólnoty wśród kapłanów, wierność będzie iluzją. Musimy wrócić do modelu z Dziejów Apostolskich.

Jeśli zaś chodzi o zachowania homoseksualne, to nie wpadajmy w pułapkę manipulatorów. W Kościele nie ma „problemu homoseksualizmu”. Istnieje problem grzechu i niewierności. Nie dajmy sobie narzucać terminologii ideologii LGBT. Homoseksualizm nie definiuje tożsamości ludzi. Definiuje czyny zboczone [w oryginale: des actes déviants – red.] i grzeszne.

Czy Franciszek pozbawi Jana Pawła II świętości? Nadchodzi „dewojtylizacja” Kościoła

Wierność nauczaniu polskiego papieża coraz częściej jest w Watykanie uznawana za akt nieposłuszeństwa wobec obecnego biskupa Rzymu.

zobacz więcej
Lekarstwo na te czyny, jak na inne grzechy, jest znane. Trzeba wrócić do Chrystusa, pozwolić Mu nas nawrócić.

Gdy jednak wina jest publiczna, kary wyznaczone przez Kościół powinny być stosowane. Kara jest miłosierdziem. Kara pozwala naprawić znieważone dobro wspólne, a sprawcy – odkupić samego siebie. Karanie jest elementem ojcowskiej roli biskupów.

Wreszcie musimy mieć odwagę wprowadzić jasne normy dotyczące przyjmowania seminarzystów. Nie można przyjmować kandydatów do kapłaństwa, w których psychice głęboko i trwale zakorzeniony jest homoseksualizm.

Jeden z rozdziałów księdza książki został poświęcony „kryzysowi Kościoła”. Na kiedy dokładnie się on datuje i jak ksiądz kardynał zanalizowałby ten problem? Szczególnie jak ksiądz definiuje „kryzys wiary” w odniesieniu do „teologii moralnej”, czy jedno zjawisko poprzedza drugie?

Kryzys Kościoła to przede wszystkim kryzys wiary. Chce się uczynić z Kościoła organizację ludzką i jednowymiarową. Chce się, aby mówił językiem mediów, aby był popularny. Taki Kościół jednak nie interesuje nikogo. Kościół budzi zainteresowanie tylko dlatego, że pozwala spotkać Jezusa. Jedynym uzasadnieniem jego istnienia jest przekazywanie Objawienia.

Kiedy Kościół bierze na swoje barki zbyt ludzkich dużo struktur, nie pozwala świecić w nim obecnemu Bożemu Światłu. Zwodzi się nas, abyśmy uwierzyli, że nasze działania, pomysły uratują Kościół. A lepiej byłoby pozwolić Kościołowi, aby uratował się sam.

Sądzę, że jesteśmy w punkcie zwrotnym w historii Kościoła. Tak, Kościół potrzebuje głębokiej i radykalnej reformy, która musi rozpocząć się od zmiany sposobu życia kapłanów. Kapłani muszą być opętani pragnieniem świętości, boskiej doskonałości i wierności doktrynie Tego, który ich wybrał i posłał. Ich cała działalność musi być oddana w służbie świętości.

Kościół jest święty sam w sobie. Nasze grzechy i ziemskie troski przeszkadzają promieniować jego świętości. Czas oddalić wszystkie zobowiązania, aby objawić taki Kościół, jak go Bóg ukształtował.

Niektórzy uważają, że historia Kościoła jest naznaczona reformami strukturalnymi. Ja jestem pewien, że jego historię zmieniają święci. Struktury podążają za czynami świętych i tylko je utrwalają. Kryzys teologii moralnej jest konsekwencją dobrowolnej ślepoty. Odrzuciliśmy możliwość patrzenia na życie w świetle wiary.
Musimy mieć odwagę znaleźć drogę walki duchowej: modlitwę, pokutę i post - mówi kard. Robert Sarah. Na zdjęciu pielgrzymi w Fatimie idą na klęczkach ścieżką pokutników odmawiając różaniec. Fot.Pablo Blazquez Dominguez/Getty Images
W podsumowaniu mojej książki mówię o tej truciźnie, której wszyscy jesteśmy ofiarami: o czystym ateizmie. Przenika on wszystko, nawet język kościelny. A polega na tym, że oprócz wiary przyznajemy się do sposobów myślenia czy życia radykalnie pogańskiego i światowego. I jesteśmy zadowoleni z tego podwójnego życia, które jest przeciw naturze! To pokazuje, że nasza wiara stała się niespójna!

Pierwsza reforma, którą należy przeprowadzić, jest w naszym sercu. Polega ona na tym, że nie będziemy więcej paktować z kłamstwem. Wiara jest jednocześnie skarbem, którego pragniemy bronić i siłą, która pozwala nam go bronić.

Druga i trzecia część książki księdza kardynała dotyczą kryzysu społeczeństw zachodnich. Temat jest tak rozległy, ksiądz kardynał podejmuje tak wiele ważnych wątków – od rozprzestrzeniania się „kultury śmierci” po problem konsumpcjonizmu związanego ze światowym liberalizmem, przechodząc przez kwestie tożsamości, islamizmu itp. – że niemożliwe jest zgłębienie ich wszystkich. Spośród problemów, które ksiądz kardynał podejmuje, jakie według księdza są najważniejsze i jakie są główne przyczyny kryzysu Zachodu? Najpierw chciałbym wyjaśnić, dlaczego ja, syn Afryki, pozwalam sobie zająć się Zachodem. Kościół jest strażnikiem cywilizacji. Otóż jestem przekonany, że cywilizacja zachodnia przeżywa śmiertelny kryzys. Osiągnęła granice autodestrukcyjnej nienawiści. Podobnie jak w epoce upadku Rzymu, elity troszczą się wyłącznie o to, jak uczynić swe życie jeszcze bardziej luksusowym, a lud jest usypiany przez coraz bardziej wulgarne rozrywki.

Jako biskup muszę ostrzec Zachód! Barbarzyńcy są już w mieście. Barbarzyńcy to wszyscy ci, którzy nienawidzą ludzkiej natury, lekceważą znaczenie świętości, gardzą życiem. Zachód jest zaślepiony przez pragnienie bogactwa. Pokusa zdobycia pieniędzy, którą liberalizm napełnia serca, sprawia, że ludzie usypiają. Urok pieniądza usypia ludzi.

Natomiast w tym samym czasie rozgrywa się cicha tragedia aborcji i eutanazji. W tym samym czasie pornografia i ideologia gender niszczą dzieci i młodzież. A my przyzwyczailiśmy się do barbarzyństwa, ono już nas nie zaskakuje!

Chciałem podnieść alarm, który jest jednocześnie krzykiem miłości. Zrobiłem to z sercem pełnym synowskiej wdzięczności dla zachodnich misjonarzy, którzy zginęli na mojej afrykańskiej ziemi. Chcę iść ich śladem i podjąć ich dziedzictwo.

Czy Franciszek pozbawi Jana Pawła II świętości? Nadchodzi „dewojtylizacja” Kościoła

Wierność nauczaniu polskiego papieża coraz częściej jest w Watykanie uznawana za akt nieposłuszeństwa wobec obecnego biskupa Rzymu.

zobacz więcej
Jak można nie zwracać uwagi na niebezpieczeństwo, którym jest islamizm? Muzułmanie gardzą ateistycznym Zachodem. Odrzucili społeczeństwo konsumpcyjne zaoferowane im w formie religii, i znaleźli schronienie w islamizmie. Czy Zachód będzie w stanie w jasnych słowach zaoferować im wiarę? Tyle że to najpierw wymagałoby odnalezienia przez świat zachodni korzeni i tożsamości chrześcijańskiej.

W krajach Trzeciego Świata w kółko powtarza się, że Zachód jest rajem, ponieważ rządzi nim liberalizm. W ten sposób wywołuje się fale migracyjne tragiczne dla tożsamości ludzi. Zachód, który zaprzecza swojej wierze, swojej historii i korzeniom, skazany jest na pogardę i śmierć.

Chcę jednak podkreślić, że wszystko jest gotowe do odnowy. Widzę rodziny, klasztory, parafie, które są jak oazy na środku pustyni. To z tych oaz wiary, liturgii, piękna i ciszy Zachód się odrodzi.

Ksiądz kardynał kończy swoją piękną książkę częścią zatytułowaną: Odnaleźć nadzieję: praktykowanie cnót chrześcijańskich. Co chce przez to ksiądz kardynał nam powiedzieć i czy ta praktyka może być remedium na wieloaspektowy kryzys, o którym rozmawialiśmy?

Nie potrzeba programu. Po prostu musimy żyć wiarą całkowicie i radykalnie. Cnoty chrześcijańskie to rozkwit wiary we wszystkich dziedzinach. Wyznaczają ścieżkę szczęśliwego życia w harmonii z Bogiem. Musimy stworzyć miejsca, w których owe cnoty będą mogły się rozwijać. Musimy tworzyć miejsca, gdzie będzie się dało oddychać, gdzie po prostu będzie możliwe życie chrześcijańskie.

Nasze społeczeństwa muszą postawić Boga w centrum. W zalewie kłamstw musimy być w stanie odnaleźć miejsca, w których prawda nie tylko będzie objaśniana, ale i doświadczana. Chodzi o życie według Ewangelii. Nie trzeba myśleć o tym jak o utopii, ale o konkretnym doświadczeniu.

Wiara jest jak płomień. Samemu trzeba płonąć, żeby płomień móc przekazać innym. Strzeżcie świętego ognia! Niech będzie to twoje ciepło w sercu zimy Zachodu. Kiedy ogień rozświetla noc, ludzie jeden za drugim gromadzą się wokół niego. To jest nasza nadzieja. „Jeśli Bóg jest z nami, kto będzie przeciwko nam?”.

– rozmawiał Christophe Geffroy, „La Nef”
Nie potrzeba programu odnowy. Po prostu musimy żyć wiarą całkowicie i radykalnie - uważa kard. Sarah. Na zdjęciu Kaplica Oscott Catholic College w Birmingham. Fot. Christopher Furlong/Getty Images
Kardynał Robert Sarah od 24 listopada 2014 sprawuje urząd prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Urodził się 15 czerwca 1945 w Ourous w Gwinei. Studiował na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim oraz w Studium Biblicum Franciscanum w Jerozolimie.

13 sierpnia 1979 został mianowany przez Jana Pawła II biskupem diecezji Konakry. W chwili przyjęcia święceń biskupich miał 34 lata i był najmłodszym biskupem rzymskokatolickim na świecie.

W latach 1985–2001 pełnił funkcję przewodniczącego Konferencji Biskupów Gwinei. 1 października 2001 objął urząd sekretarza w Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. 7 października 2010 Benedykt XVI mianował go przewodniczącym Papieskiej Rady Cor Unum, koordynującej działalność charytatywną Kościoła.

Biret kardynalski Robert Sarah odebrał podczas konsystorzu 20 listopada 2010. Brał udział w konklawe 2013, które wybrało papieża Franciszka. 24 listopada 2014 Franciszek mianował go prefektem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

W Polsce ukazały się trzy jego publikacje „W drodze do Niniwy” oraz wywiady rzeki „Moc milczenia” i „Bóg albo nic”. Obie rozmowy przeprowadził Nicolas Diat.


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Powyższa rozmowa jest opublikowana za zgodą francuskiego pisma „Le Nef”, gdzie pierwotnie się ukazała. Tłumaczenie na język polski na podstawie wersji oryginalnej oraz wersji angielskiej z „The Catholic Herald” – b.z.
Zdjęcie główne: Kardynał Robert Sarah w Pałacu Apostolskim w Watykaniue 20 listopada 2010, w dniu, gdy papież Benedykt wręczył mu kardynalski biret. Fot. REUTERS/Tony Gentile
Zobacz więcej
Rozmowy Poprzednie wydanie
Im szybciej skończy się kult inteligencji, tym lepiej
Wysunięcie kandydatury Lecha Wałęsy na prezydenta oraz włożenie ogromu środków w jego kampanię miało upokorzyć Polaków – twierdzi prof. Ewa Thompson.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Ile śliwowicy łąckiej jest ze śliwek, a ile ze spirytusu? Jak...
Produkuje ją co drugi sadownik udając, że dla własnych potrzeb, bo handel jest nielegalny.
Rozmowy wydanie 28.06.2019 – 5.07.2019
Dlaczego akurat ja przeżyłem Auschwitz? – zastanawiał się Pilecki
Proszę sobie wyobrazić, że siedzi pani w pokoju pełnym ludzi i nagle pada pytanie: „Kto chce jechać do obozu koncentracyjnego?”. I pani podnosi rękę - mówi brytyjski autor.
Rozmowy wydanie 21.06.2019 – 28.06.2019
Amerykanka, która rzuciła Wall Street, żeby robić ser w Tyliczu
Jestem samotna, żyję w obcym kraju i jakimś cudem sobie radzę – mówi Beth Macatee.
Rozmowy wydanie 21.06.2019 – 28.06.2019
Niebawem Płock będzie leżał nad morzem
Choć na naszą wyobraźnię najbardziej działają sceny trzęsień ziemi, to jednak w skali globalnej powodzie wywołują największe straty ekonomiczne.