Cywilizacja

Piewca seksualnych dewiacji. Jego niebezpieczne teorie wpisano do standardów WHO i Deklaracji LGBT

Alfred Kinsey uważał, że traumę u gwałconych dzieci wytwarza histeria dorosłych wobec pedofilii, a nie same działania pedofilów.

Dawno, dawno temu, gdy jeszcze bociany przynosiły dzieci, przyszedł na świat – pewnie jeszcze tą drogą – Alfred C. Kinsey. Chłopiec był bystry i gdy tylko został doktorem zoologii przyniósł, najpierw swej ojczyźnie, Stanom Zjednoczonym, a potem całemu światu rewolucję seksualną. Jego dwie książki: „Zachowanie seksualne samca gatunku ludzkiego” (1948) i „Zachowanie seksualne samicy gatunku ludzkiego” (1953), zwane popularnie raportami Kinseya, przedstawiły dewiacje i perwersje jako coś, co robi wielu i przewartościowały samo pojęcie normy w zachowaniach seksualnych.

Doktor Kinsey początkowo badał osy galasówki i swą ciekawość entomologa postanowił przenieść na obserwacje ludzi. A ciekawiło go, to ,co najbardziej zakazane i obłożone tabu, czyli seks. Jego ojciec, surowy metodysta, uważał, że zamek błyskawiczny, to „furtka do pustyni moralnej”. Atmosferą domu można sporo tłumaczyć, ale nie wszystko.

Sławojka z energią seksualną

Raporty lub – jak się potocznie mówi – raport Kinseya przeorał kulturę popularną w USA. Kinsey nie był sam, przyczepił swój wagon do parowozu dziejów. Jego druga książka ukazała się w tym samym roku, co pierwszy numer „Playboya”.
Sławojka Wilhelma Reicha, w której podobno można było nasycić się energią seksualną z kosmosu. Fot. WikimediaThe U.S. Food and Drug Administration - Healing Devices (FDA 138), Public Domain
W tym samym czasie gdy Kinsey dokonywał swych obserwacji, do USA przybył Wilhelm Reich, który w Europie chciał uwolnić seksualną energię klasy robotniczej. Partie komunistyczne w różnych krajach po kolei wyrzekały się tego towarzysza. W USA wynalazł, między innymi, budkę drewnianą krytą blachą, gdzie siedząc można było nasycić się orgonem, energią seksualną przenikającą kosmos.

Poeta William S. Boroughs od samego wysiadywania w tej zmodyfikowanej sławojce dostawał intensywnych orgazmów. Pisał już wtedy Henry Miller, a generacja beatników ze swymi obscenami była tuż za progiem.

Wśród oczywistych psychopatów i bohemy Kinsey wyróżniał się powagą. Był profesorem uniwersyteckim i wszystko, co pisał uznawano za naukowe. Nauka w coraz bardziej bezbożnym i stechnicyzowanym wieku dziewiętnastym nabrała nieznanego przedtem znaczenia. W wieku dwudziestym, po II wojnie światowej zginały się przed nią każde kolana.

W Europie Środkowej i Wschodniej bociany przynosiły dzieci znacznie dłużej niż w USA i Europie Zachodniej. W Polsce paradygmat romantyczny i endemiczny fideizm nie dawały nauce dostępu do elit i mas. Z mentalnością Polaków nie poradził sobie nawet, obowiązujący tu przez czterdzieści lat, socjalizm naukowy.

Ale jak wiadomo kropla drąży skałę i władze Warszawy w skromnym zakresie, czyli na terenie własnych kompetencji, postanowiły temu zaradzić. W podpisanej przez prezydenta miasta Deklaracji LGBT+ czytamy między innymi:

„Edukacja seksualna, w tym kwestie związane z tożsamością płciową, jest bardzo zaniedbanym obszarem w polskiej edukacji. Młodzi Polacy i młode Polki są pozbawieni dostępu do rzetelnej wiedzy w tym obszarze, który jest im odmawiany z przyczyn ideologicznych. Młodzieży często przekazywany jest obraz seksualności człowieka sprzeczny z obecnym stanem wiedzy naukowej. (...)

Zapewnienie adekwatnej, prowadzonej w angażujący sposób i odpowiadającej na potrzeby młodzieży edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w stołecznych szkołach, zgodnej ze standardami WHO, będzie jednym z celów Urzędu m.st. Warszawy.”

„37% mężczyzn miało incydent homoseksualny”

U źródła obecnego „stanu wiedzy naukowej” stoi Alfred Kinsey. Jego badania były pionierskie i ośmieliły następców.

W krajach bardziej postępowych od naszego, dzieci w szkołach wkuwają skalę Kinseya, gdzie heteroseksualność znajduje się na jednym skraju, homoseksualność na drugim, a pomiędzy są różne stopnie biseksualności.

Kinsey obwieścił, że 10% mężczyzn przynajmniej przez trzy lata swego życia było homoseksualistami, a 37% miało w życiorysie incydent homoseksualny oraz że 69% mężczyzn regularnie korzysta z usług prostytutek, a 10% nie unika zoofilii, no i że w międzyczasie prawie wszyscy się onanizują.

Tęczowa flaga w każdej szkole

LGBT: lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe. Kolorowe towarzystwo przyciąga publikę, politykę i pieniądze, choć sprawa jest cienka jak prezerwatywa…

zobacz więcej
Co do kobiet, to 50% uprawiało seks przed małżeństwem (w latach 40-stych!), a 26% zdradzało swoich mężów. Aborcji dokonało 87% niezamężnych i 25% mężatek.

Purytańska Ameryka przeżyła szok zwiększony przez milionowe z czasem nakłady obu raportów. Kto nie odnalazł w nich swego portretu, to przynajmniej w niektórych aspektach starał się dołączyć do szeregu. Seks przedmałżeński znormalniał, ale badania z lat osiemdziesiątych wciąż nie dorosły do raportu Kinseya – liczyły homoseksualistów, nawet takich „trzyletnich”, na 1% populacji, a incydentalnych na 2 do 3%.

Raporty Kinseya bezpośrednio spowodowały obniżenie wyroków za przestępstwa seksualne, legalizację aborcji oraz wykreślenie homoseksualizmu z listy zaburzeń psychicznych. Obowiązkowa w wielu krajach edukacja seksualna w szkołach nie byłaby możliwa bez badań Kinseya, albo wyglądałaby zupełnie inaczej.

Zbliżał głowę o kilka cali od genitaliów pary

Kim był pionier rewolucji i twórca edukacji seksualnej?

Jako młody człowiek Kinsey starał się mieć kontakt z innymi młodymi mężczyznami działając jako instruktor skautingu. Na obozach młodszym druhom pokazywał w swoim namiocie pornografię i namawiał do wspólnych kąpieli nago.

Kiedy organizował w 1947 swój instytut na Uniwersytecie Indiana, Instytut Kinseya do Badań nad Płcią, Seksem i Reprodukcją, starannie dobierał współpracowników, którzy musieli relacjonować historię swego życia seksualnego i odpowiadać na pytania, na które ludzie normalni nie bardzo chcieliby odpowiadać. Na przykład nie dostał się do zespołu ktoś, kto uważał, że „zdrady małżeńskie szkodzą małżeństwu, homoseksualizm jest nienormalny, a seks ze zwierzętami śmieszny”.

Dostał się za to wieloletni współpracownik i współautor badań, Wardell B. Pomeroy, u którego mistrz nie znalazł żadnych zahamowań, w które wyposaża człowieka represyjne społeczeństwo. Pomeroy błyskawicznie wylądował w łóżku Kinseya.

Jak podaje biograf badacza, James H. Jones, Kinsey organizował w swoim prywatnym domu imprezy, które gdyby nie cel naukowy należałoby nazwać orgiami hetero– i homoseksualnymi. Różnicę czyniła postawa gospodarza:

„Był praktycznie w samym środku akcji, zbliżając głowę o kilka cali od genitaliów pary, dostatecznie blisko, by poczuć zapachy i usłyszeć chlupot wydzielin. Ponad pomrukami i jękami dało się słyszeć paplaninę Kinseya, komentującą różne oznaki podniecenia seksualnego w miarę wchodzenia przez parę w kolejne etapy stosunku.”
Alfred Kinsey (z lewej) w 1955 roku podczas wizyty w dawnej siedzbie sekty brytyjskiego okultysty Aleistera Crowley'a. Na zdjęciu z innym okultystą - amerykańskim reżyserem Kennethem Angerem. Fot. © Hulton-Deutsch Collection/CORBIS/Corbis via Getty Images
Alfred Kinsey był żonaty. Namówił żonę do udziału w tych domowych i organizowanych w Instytucie, imprezach. Wymiana żon w celach jak najbardziej naukowych była oczywista w zespole Kinseya, tak jak i zdjęcia oraz notatki z kontaktów seksualnych.

Ochotnicy z gejowskich barów i łaźni

Jones, i nie tylko on, zwraca uwagę na szczególne poświęcenie Kinseya autoerotyzmowi: Około 1950 roku „pan Y.”, uczestnik erotyczno-naukowych ćwiczeń Kinseya, był świadkiem, jak tamten wprowadza do penisa „szczoteczkę do zębów włosiem do przodu. By ułatwić wejście, znacznie naciął cewkę moczową”.

Jakiś czas przed tym, również przy świadku, Kinsey obrzezał się scyzorykiem bez znieczulenia. A na dwa lata przed śmiercią powiesił się na własnych genitaliach. Instytut podał, że Kinsey umarł elegancko – na zawał serca. Wątpiący w tę wersje wskazują zapalenie jąder.

Kinsey chciał wyzwolić seks w sobie i innych spod opresyjnej kultury przenikniętej chrześcijaństwem. Podejrzewać należy, że w latach pięćdziesiątych i teraz, większości ludzi jego wyczyny nie kojarzą się w ogóle z seksem. Nadzieja, że większość mężczyzn to homoseksualni sadomasochiści nie może się ziścić, przynajmniej na razie. W latach czterdziestych badający podmiot starał się upodobnić do siebie badany przedmiot, czyli społeczeństwo amerykańskie. „Przeciętnych” Amerykanów do swoich badań rekrutował w sposób, któremu warto się przyjrzeć. Przebadał ponad 5000 mężczyzn i podobną liczbę kobiet. Jedną trzecią ochotników znalazł w więzieniach, przeważnie po wyrokach za przestępstwa seksualne. Szukał ich także w gejowskich barach i łaźniach. Doktor Paul Gebhard, współautor badań, przyznał po latach, że więźniów było nawet 55%. Wśród badanych kobiet było sporo prostytutek i kobiet z marginesu.

Częste zdrady małżeńskie łatwo wyszły mu w badaniach, bo za małżeństwo uważał każdą parę żyjąca pod jednym dachem przynajmniej rok, także prostytutkę z alfonsem. Ochotnicy bez wyroków zgłaszający się do takich badań byli czterokrotnie bardziej „aktywni seksualnie” – jak określili to po latach psycholodzy z Uniwersytetu Stanforda – niż reszta Amerykanów.+

Pedofile raportowali o stymulacji manualnej i oralnej

Zanim powyższe fakty wyszły na jaw Kinsey dochował się dziesiątek tysięcy uczniów, których szkolił Instytut i jego klony, najpierw w Stanach, potem w Europie. Uczniowie z tytułami naukowymi przeniknęli do systemu edukacji i świata akademickiego. Do dzisiaj większość seksuologów darzy szacunkiem badania Kinseya i są impregnowani na dwie dobrze udokumentowane biografie i inne prace demaskujące założenia i metodologię badań Kinseya z powodów, które zapewne leża w samej istocie tej dyscypliny, podejrzewać można, że bardzo kinseyowskiej.

Wspierają LGBT. Walczą z rasizmem, zbrojeniami i globalnym ociepleniem. Lody o smaku lewicowym

O firmie Ben & Jerry znów zrobiło się głośno, gdy wsparła słynny polonez równości, który zatańczyli warszawscy maturzyści z I Społecznego LO Bednarska.

zobacz więcej
Standardy WHO (World Health Organisation), Światowej Organizacji Zdrowia przewidują, że na masturbację trzeba zwrócić uwagę dzieci w przedszkolach. Człowiek jest seksualny od urodzenia i tłumienie popędu jest niezdrowe, na co nie może pozwolić organizacja dbająca o zdrowie. Edukacja seksualna w świecie zachodnim opiera się właśnie na standardach WHO. A że człowiek jest seksualny od urodzenia „udowodnił” Alfred Kinsey.

Współpracował z kilkoma pedofilami, których przeszkolił w robieniu „naukowych” notatek i wyposażył w stopery. Powstała tabela, mówiąca, że orgazmy mają już dzieci dwumiesięczne, a jeden czterolatek miał ich dwadzieścia sześć w ciągu dwudziestu czterech godzin. Wszystkim badanym, czyli gwałconym dzieciom, bardzo to się podobało.

„Ekstremalne napięcie z gwałtownymi konwulsjami [...] wykrzywione usta [...] wysunięty język [...] spazmatyczne skurcze [...] wytrzeszcz oczu [...] zaciskające się dłonie [...] pulsowanie lub drganie penisa [...] szloch lub gwałtowny płacz, czasem z obfitymi łzami, szczególnie u młodszych dzieci [...] bronią się przed partnerem i mogą podjąć gwałtowne wysiłki, aby uniknąć orgazmu, chociaż czerpią niewątpliwą przyjemność z tej sytuacji".

To opis pióra Kinseya z rozdziału piątego raportu o zachowaniach seksualnych samców gatunku ludzkiego. Pedofile raportowali o stymulacji manualnej i oralnej, mierzyli czas do „orgazmu”, i to ich Kinsey nazywa partnerami. A czym jest dziecięcy orgazm? Oddajmy jeszcze raz głos mistrzowi: „Osiągnięcie orgazmu może być stopniowe, a czasami przedłużone, charakteryzuje się agresywnymi drgawkami, konwulsjami całego ciała. Ciężki oddech, łkanie, bądź bardziej gwałtowne płakanie, czasami z dużą obfitością łez (zwłaszcza wśród młodszych dzieci).”

„Dzieci są seksualne od urodzenia”

Wśród sadystycznych pedofilów współpracujących z Kinseyem wyróżnia się dwóch. Pierwszy to Rex King, który molestował ok. 800 dzieci płci obojga, z 33 osobowej rodziny nie miał stosunków seksualnych tylko z trzynastoma jej członkami, inicjację seksualną przeżył z własna babką, a i zoofilia nie była mu obca. Był starszy od Kinseya i robienia notatek z sesji z dziećmi nauczył go wprowadzający Kinseya do seksuologii, dr Robert Dickinson – „ przynajmniej zrób coś dla nauki, wtedy nie będzie to tylko twoja przyjemność”, powiedział Rexowi.

Przeraźliwe krzyki dziewczynek w notatkach Rexa wytłumaczył Clarence Tripp, jeden z bliskich współpracowników Kinseya, w filmie dokumentalnym „Kinsey Syndrome” mówiąc, że Rex miał olbrzymie (enormous) genitalia i była to kwestia niedopasowania. Pomimo niedopasowania i tak powinno było być przyjemnie, bo dzieci przecież są seksualne – orgazmiczne – od urodzenia.
Dr Judith Reisman i jej instytut od lat demaskują oszustwa i manipulacje Alfreda Kinseya. Fot. printscreen/www.drjudithreisman.com
Z tej pewności Kinseya i jego ludzi nie wytrąciły żadne reakcje badanych, to znaczy brutalnie gwałconych dzieci. Wnioski badań Kinseya nad seksualnością dzieci opierają się na opiniach gwałcicieli o gwałconych.

Drugi wydajny współpracownik Kinseya to dr Fritz von Balluseck, prawnik, były członek NSDAP i SA, który w okupowanej Polsce nie tylko gwałcił dzieci, ale i mordował. Po wojnie działał nadal w Berlinie Zachodnim, co potwierdza intensywna korespondencja z Kinseyem.

W 1957 roku aresztowano go i skazano za morderstwo 10-letniej dziewczynki. Instytut Kinseya odmówił współpracy władzom śledczym RFN, ale światło dzienne ujrzały listy Kinseya do von Ballusecka wyrażające zaniepokojenie, by Fritz nie dał się złapać. Byłoby szkoda – taki współpracownik.

Podstawą standardów WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) jest niepodważalne przeświadczenie, że dzieci są seksualne od urodzenia. Powyżej przedstawiono autora i metody, jakimi doszedł do sformułowania tego biologicznego, antropologicznego, czy może seksuologicznego prawa natury.

Przerażone miny przedszkolaków

Standardy WHO mają być podstawą edukacji seksualnej, jaką zapowiada w Warszawie wspomniana powyżej Deklaracja LGBT+, podpisana przez prezydenta miasta. W broszurze wydanej po polsku w 2012 roku przez Biuro Regionalne Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy i Federalne Biuro ds. Edukacji Zdrowotnej (w Kolonii) czytamy o masturbacji już w grupie wiekowej 0 – 4 lata. W grupie 4 -6 także, ale już w grupie 6 -9 konieczne są wiadomości o antykoncepcji i poznanie różnic pomiędzy tożsamością płciową, a płcią biologiczną.

Tutaj Deklaracja LGBT+ już trzyma się standardów, bo na 2 miliony mieszkańców Warszawy pan prezydent populację LGBT ocenia na 200 000 – przyjmując za prawdziwe kinseyowskie założenie, że w społeczeństwie jest 10% homoseksualistów.

Najlepszy komentarz do edukacji według standardów daje film „Kinsey Syndrome”, gdzie jest scena, w której edukatorka zakłada prezerwatywę na sporej wielkości wibrator – zdumione i przerażone miny patrzących na to przedszkolaków mówią wszystko, o tym, jak potrzebna jest im ta wiedza i jak ona je wyzwala i seksualnie socjalizuje.

Seksualne dzieci od 0 do 4 lat, a i te starsze mogą nie wiedzieć co i jak z tą masturbacją, i że są orgazmiczne. I co wtedy, ktoś im pomoże? Ktoś, kto, trawestując dr Dickinsona, zrobi coś dla edukacji, aby nie była to tylko jego przyjemność.

Marzą o masowych gwałtach, stworzeniu rasy panów, a przynajmniej – o samobójczym zamachu

Nigdy wcześniej udręki nastolatków nie były przedmiotem troski fachowców od terroryzmu, bezpieczeństwa narodowego i demografii, a tak dzieje się w przypadku ruchu incelsów. Pryszczaci snują pełne nienawiści fantazje.

zobacz więcej
„Nienormalne jest to, czego nie da się wykonać”

Fala zapoczątkowana przez grupę niesłychanie pewnych siebie, bezkarnych, odrażających i hojnie finansowanych przez Fundację Rockefellera zboczeńców z Indiany wydaje się nie do zatrzymania. Przedstawiona w filmie „Kinsey Syndrome” dr Judith Reisman straciła pracę na jednym z amerykańskich uniwersytetów, a swoją książkę „Kinsey, seks i kłamstwa” mogła wydać dopiero w 1990 roku. To ona, wraz z Edwardem Eichelem, wykazała strona po stronie manipulacje raportów Kinseya.

Trzydziestoletnia działalność Reisman, której nikt nie dowiódł fałszerstw i błędów w metodologii, nie zdołała odwrócić fali, która niesie też i WHO. Falę tworzyli Kinsey, jego zespół, wychowankowie i wychowankowie tych wychowanków. To ta tradycja „naukowa” tworzy zespoły zachodnich ekspertów od tzw. edukacji seksualnej.

Na koniec. Kinsey żartował, że „w seksie nienormalne jest to, czego nie da się wykonać fizycznie”. Uważał też, że traumę u „badanych” czyli gwałconych dzieci wytwarza histeria dorosłych, rodziców, niektórych pedagogów, policjantów, wobec pedofilii, a nie same działania pedofilów wobec nich. Bo pedofile maja zbawienny wpływ na rozwój seksualny i socjalny swoich ofiar…

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Otwarcie targów erotycznych "Venus" w Berlinie w październiku 2016 roku. Fot. Tristar Media/Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Państwa, które utraciły władzę
Kto nami rządzi? Facebook i Google. MKOl. i FIFA, VISA i Mastercard. Standard & Poor’s i Moody’s.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Krychowiak na warzywach. Czy można być idolem, nie jedząc mięsa?
Władysław Komar zdobył złoty medal olimpijski w 1972 roku. Wcześniej codziennie na obiad dostawał dwukilogramowy połeć pieczonej polędwicy wołowej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jądra motorem ewolucji
W mosznie ukrywa się wiele niedocenianej dotąd mocy. A wszystko za sprawą mutacji.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Żołnierze siłą trzymani w wojsku, czyli „maskirowka”
Rosyjscy wojskowi i politycy ukształtowali się w sowieckiej tradycji oszukiwania wroga.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy James zostanie Luną? Jak zmienić 7-latkowi płeć
Jeffrey Younger alarmował, że w „przemianę” jego syna w dziewczynkę zaangażowani są wszyscy, łącznie z instytucjami.