Felietony

Kto powstrzyma pochód cywilizacji śmierci?

Ani Trump, ani tym bardziej Putin nie zasługują na miano polityków chrześcijańskich. Religię zdają się oni instrumentalizować. Nie budują Królestwa Bożego na Ziemi. Tyle że z tego nie wynika, iż są wrogami chrześcijaństwa. A z pewnością nie realizują lewicowych i liberalnych projektów, które mają za zadanie zdegradować chrześcijaństwo do statusu nic nie znaczącej sekty.

Inaczej się ubierają, jedzą i myślą. Religijni frustraci kontra aroganckie elity. Czy Trump uratuje Amerykę?

Blisko 60 procent wyborców Hillary Clinton nie odczuwa szacunku wobec zwolenników Trumpa.

zobacz więcej
Na świecie jest dwóch polityków, którzy w liberalnej i postępowej wyobraźni występują w roli globalnych złych chłopaków. To Władimir Putin i Donald Trump.

Z pierwszym z nich przywódcy państw stanowiących główny nurt Unii Europejskiej (Francja, Niemcy) robią interesy. Od drugiego natomiast wciąż oczekują, żeby gwarantował ich krajom bezpieczeństwo. A jednak obydwu tak samo odsądzają od czci i wiary.

Dlaczego? Putin i Trump uosabiają to wszystko, co przeczy politycznej poprawności, która obowiązuje wśród europejskiego establishmentu. Tym samym bez znaczenia okazują się dzielące ich antagonizmy. I choć co jakiś czas powraca temat rzekomego poparcia Putina dla Trumpa w wyścigu o Biały Dom w roku 2016, to jednak trudno dostrzec, że tych dwóch polityków spajają wspólne interesy.

Co w takim razie ich łączy? Obecnie urzędujący prezydenci Rosji i USA uosabiają żywioł konserwatywny. Powołują się na tradycyjne normy moralne i obyczajowe. I dlatego bronią modelu małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. W rezultacie są na celowniku między innymi ruchów LGBT, które oskarżają ich o homofobię.
Nieraz można odnieść wrażenie, że Władimir Putin lubi się pokazywać w cerkwi. Nie mogło go więc też zabraknąć w z monastyrze Protaton na świętej Górze Atos. Fot. Reuters/Alexandros Avramidis
Z tego można wnioskować, że Putin i Trump stoją po stronie chrześcijaństwa w jego sporze z laicką, liberalną aksjologią. Ale to bynajmniej jeszcze nie oznacza, że w ich działaniach jest motywacja religijna.

Koszarowa mentalność kagiebisty

Prezydent Rosji jest, jak wiadomo, byłym oficerem KGB, a więc instytucji stojącej na straży czerwonego ateistycznego imperium. Krach ZSRR przyniósł jednak zmiany. Putin zwrócił się ku prawosławiu. Nieraz można odnieść wrażenie, że lubi on się pokazywać w cerkwi.

Tyle że to nie czynnik duchowy warunkuje postępowanie gospodarza Kremla. Putina po prostu cechuje koszarowa mentalność ludzi rosyjskich służb, którzy tęczowymi dziwactwami – afirmowanymi na rozmaitych paradach równości – się brzydzą. W tym przypadku dają o sobie znać odruchy, a nie refleksja.

Zresztą znamienne, że w kwestii prawa do aborcji, prezydent Rosji nie forsuje rozwiązań, które postuluje patriarchat moskiewski. Cerkiew rosyjska opowiada się za ustawową ochroną życia poczętego i jest przeciwko prawnej dopuszczalności usuwania ciąży.

Rosja: wiara bez miłości

Filip Memches: Rosja jawi się krajem nieodpowiedzialnych mężczyzn i samolubnych kobiet. Tworzą oni związki, w których przekazywanie życia jest przekleństwem, a nie błogosławieństwem.

zobacz więcej
Dla Putina natomiast liczy się głos zdecydowanej większości społeczeństwa rosyjskiego. Ta zaś słów popów nie bierze do serca. Aborcję traktuje pobłażliwie – jak zwykły zabieg medyczny (to swoisty relikt epoki sowieckiej).

Wzorowa rodzina patchworkowa

Inaczej jest w przypadku wychowanego wśród prezbiterian Trumpa, który poszedł na wojnę ze środowiskami pro choice. Zatrzymał strumień pieniędzy z budżetu federalnego, płynących do organizacji proaborcyjnych. Zapowiedział też, że zawetuje każdą ustawę, która osłabi ochronę życia poczętego.

Przyglądając się prezydenturze Trumpa, można odnieść wrażenie, że w odróżnieniu od Putina, jest on zdecydowanie bardziej światopoglądowo integralny. Ale z kolei za słaby punkt tego polityka może uchodzić jego życie osobiste.

Dwukrotny rozwodnik z gromadą potomstwa, które stanowi owoc trzech małżeństw, to ojciec wzorowej rodziny patchworkowej – zjawiska będącego efektem rewolucji hipisowskiej w krajach Zachodu, a nie rozszerzania się wpływów chrześcijaństwa. Prezydent USA znany jest też z niewybrednych, wulgarnych żartów, które świadczą o tym, że jego usposobienie ukształtowała bardziej popkultura niż Pismo Święte.

Prezydent USA to dwukrotny rozwodnik z gromadą dzieci, które stanowią owoc trzech małżeństw. Na zdjęciu: córki Tiffany (pierwsza z lewej) i Ivanka (trzecia z lewej), syn Donald Trump Jr (drugi z lewej) i jego ówczesna żona Vanessa (druga z prawej) oraz zięć Jared Kushner, mąż Ivanki na uroczystości zaprzysiężenia Donalda Trumpa na urząd prezydenta. Fot. Reuters/Kevin Lamarque
Tak więc ani Trump, ani tym bardziej Putin nie zasługują na miano polityków chrześcijańskich. Religię zdają się oni instrumentalizować. Jest ona dla nich środkiem ideologicznej konsolidacji wyborców, których łatwo jest nastawić przeciw feminizmowi, genderyzmowi czy wielokulturowości.

Być może jednak polityka z samej swojej istoty stanowi dla chrześcijaństwa ograniczenie. Cel, który Pan Jezus wyznaczył ludziom, nie dotyczy bowiem doczesnego dobra wspólnego, o jakie troszczyć ma się polityczna władza. Chodzi bądź co bądź o zbawienie, czyli perspektywę wieczności.


Putin i Trump nie budują Królestwa Bożego na Ziemi. Tyle że z tego nie wynika również, iż są oni wrogami chrześcijaństwa. Reprezentują przecież tron, a nie ołtarz. Są przywódcami politycznymi, a nie – jak papieże – religijnymi. I w związku z tym może są takie dziedziny, w których ważniejsze od tego, co czynią, jest to, czego nie czynią. A z pewnością Trump i Putin nie realizują lewicowych i liberalnych projektów, które mają za zadanie zdegradować chrześcijaństwo do statusu nic nie znaczącej sekty.

O kim myślał święty Paweł?

W Drugim Liście do Tesaloniczan święty Paweł z Tarsu pisze: „(...) już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci [samym] objawieniem swego przyjścia” (2,7-8).

Trump rośnie w siłę. Na tle radykalnych Demokratów staje się symbolem normalności

Program amerykańskiej lewicy: aborcja także po narodzinach, pochwała marksistowskich dyktatur, likwidacja wszystkich samochodów, samolotów i… krów.

zobacz więcej
Na przestrzeni stuleci teolodzy głowili się nad tym tajemniczym fragmentem jednego z listów pasterskich Apostoła Narodów. Chodziło zwłaszcza o słowa: „ten, co teraz powstrzymuje”, czyli po grecku: „katechon” (ὁ κατέχων). Kogo święty Paweł miał na myśli?

Nie ma konkretnej odpowiedzi na to pytanie. Ale egzegeci są raczej zgodni, że chodzi o ziemską siłę (może to być pojedynczy człowiek, a może to być całe państwo). Jej obecność w świecie sprawia, że metafizyczne, osobowe Zło, choć daje mocno o sobie znać ludziom, to jednak nie wkracza całe sobą na arenę dziejów, gdzie ma do stoczenia końcowy apokaliptyczny bój z samym Stwórcą.

Niewykluczone zatem, że katechonów jest wielu. A wśród nich są też Władimir Putin i Donald Trump. Obydwaj oni powstrzymują – pierwszy w stopniu znacznie mniejszym, drugi w dużo większym – pochód przez świat tego wszystkiego, co święty Jan Paweł II nazywał „cywilizacją śmierci”, a Benedykt XVI – „dyktaturą relatywizmu”.

Widać czas apokalipsy jeszcze nie nadszedł.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Apokalipsa
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Kiedy Notre-Dame stała się „świątynią Rozumu”
Filip Memches: Prezydentowi Macronowi jest dziś łatwo grać przyjaciela Kościoła. Jego ideowi poprzednicy zdążyli już rozprawić się z katolicyzmem.
Felietony Najnowsze wydanie
Kto chce być światły, musi uczyć się sam
Degeneracja edukacji to skutek jej upowszechnienia. Likwidacji ulegają intelektualne elity, a przez to nie ma ku czemu aspirować. Ludzie więc, w swej masie, głupieją.
Felietony Najnowsze wydanie
Na klęczkach przed aktorką
Anna Polony opowiedziała Łukaszowi Orbitowskiemu, dlaczego jej teatr już nie istnieje.
Felietony Najnowsze wydanie
Studia z psychiatrii pozwoliły mu rozmawiać z władcami PRL-u
Mimo to groźny agent NKWD nałożył na niego embargo za fioletową marynarkę.
Felietony Najnowsze wydanie
Notre-Dame
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.