Cywilizacja

Zamach stanu w Watykanie? Teorie spiskowe w obronie Franciszka

Agenci FBI i CIA, wywiadownie gospodarcze i oczywiście amerykańscy konserwatywni (niewątpliwie skrajni) katolicy – oni wszyscy zjednoczyli się, aby wymusić na papieżu Franciszku dymisję albo przynajmniej doprowadzić do wyboru na kolejnym konklawe jakiegoś ultraortodoksa w kardynalskim kapeluszu…

"Tygodnik Powszechny" nr 13/2019. Fot. materiały własne
Nie, to nie scenariusz kolejnego filmu sensacyjnego, ale nowa teoria spiskowa jaką formułują lewicowo nastawione media katolickie.

Niemożliwe? A jednak. Kilkanaście dni temu „Tygodnik Powszechny” przyniósł wstrząsające informacje o tym, że niewielka organizacja Better Church Governance (Ku Lepszemu Zarządzaniu w Kościele) próbuje przy pomocy manipulacji, dezinformacji i wojny psychologicznej wymusić na papieżu Franciszku rezygnację albo - jeśli będzie to niemożliwe - sprawić, że następnym papieżem zostanie ktoś o poglądach żywcem przejętych z serialu „Młody papież”.

Budowanie lobby

A żeby jeszcze mocniej uświadomić, jak straszliwym zagrożeniem jest ta organizacja, której celem jest - o zgrozo - „prowadzenie dochodzeń w sprawie korupcji we władzach Kościoła katolickiego” oraz „wspieranie uczciwości, przejrzystości i wierności w zarządzaniu nim” „Tygodnik” informuje, że działa w niej czterdziestu specjalistów, w tym 10 byłych agentów FBI.
Zamachowcy, którzy szykują się do usunięcia Franciszka? Nie, to tylko wierni oczekujący na papieską mszę świętą w Rabacie, stolicy Maroka w marcu 2019. Fot. REUTERS/Remo Casilli
Czym się zajmują? Otóż gromadzą informacje o kardynałach-elektorach dotyczące ich poglądów, moralnego lub niemoralnego prowadzenia, czy ukrywania przestępców. Mogłoby się wydawać, że nic w tym złego, ale to tylko pozory, bowiem każdy, kto odpowiednio kocha obecnego papieża, musi wiedzieć, że gromadzenie informacji o niemoralnym prowadzeniu czy ukrywaniu przestępców seksualnych - tak się składa - zazwyczaj uderza w najbliższych współpracowników papieża. A skoro tak, to należy unikać podawania takich informacji, bowiem szkodzą one wizerunkowi papieża i mogą pochodzić tylko od jego przeciwników.

To, że organizacja zbiera informacje o wszystkich kardynałach, że nie wybiera sobie jednej z grup, że zadanie jakie sobie stawia, jest ważne z punktu widzenia interesów Kościoła w ogóle nie ma znaczenia. Zagrożeniem jest sam fakt, że mówi się o problemach czy wskazuje, że wśród największych wielbicieli papieża Franciszka stosunkowo wielu jest hierarchów, którzy tolerują homolobby, kryją księży pedofilów, a jak pokazuje historia Theodore’a McCarricka niekiedy sami mają sporo za uszami. I już samo to pozwala sformułować tezę, że jest się zwolennikiem usunięcia papieża.

A jeśli jeszcze napiszą o tym watykaniści (choćby obecny dyrektor programowy mediów watykańskich, odpowiadający za całość przekazu medialnego Stolicy Apostolskiej, czyli Andrea Tornelli) to można z powodzeniem snuć historie o tym, jakie to zagrożenia czyhają na Ojca Świętego, i jak to koniecznie każdy z katolików powinien go bronić. A gdy już zbudujemy taką narrację to możemy zbierać podpisy pod petycją broniącą Franciszka przed tymi, którzy rzekomo chcą zniszczyć jego przywództwo. Taki list, z 75 tysiącami podpisów, wręczyli podczas papieskiego szczytu poświęconego pedofilii, jego pomysłodawcy, z czeskim księdzem Tomášem Halíkiem na czele.

Celem tego listu nie jest jednak tylko obrona papieża, budowanie wrażenia, że jest on zaszczuty przez jakieś tabuny kardynałów i biskupów domagających się jego dymisji (o problemach związanych z teologicznymi koncepcjami tego pontyfikatu mówi zaledwie kilku hierarchów), ale także budowanie lobby, którego celem będzie głęboka reforma (a może raczej reformacja) Kościoła. Ks. Tomáš Halík wcale tego zresztą nie ukrywa.

Konkretne „Wątpliwości”

„Podobnie jak reformy II Soboru Watykańskiego wyrosły dzięki wysiłkom całego pokolenia teologów, tak i impulsy reformatorskie papieża Franciszka potrzebują szerokiego zaplecza intelektualnego” – wyjaśnia czeski duchowny. „Udało się nam stworzyć sieć teologów od São Paulo po Tokio, od Harvardu po Oksford, Wiedeń i Pragę. Na początek zebraliśmy poglądy sygnatariuszy na to, jakie wyzwania stoją przed Kościołem na różnych kontynentach, i wydaliśmy je w dwóch tomach” - dodaje.

Czy Franciszek pozbawi Jana Pawła II świętości? Nadchodzi „dewojtylizacja” Kościoła

Wierność nauczaniu polskiego papieża coraz częściej jest w Watykanie uznawana za akt nieposłuszeństwa wobec obecnego biskupa Rzymu.

zobacz więcej
I już tylko te słowa pokazują, że narracje o zagrożonym papieżu mają służyć nie tyle jego obronie, ile… promowaniu pewnych poglądów i wizji teologicznych. Dokładnie tak samo jest zaś z teoriami spiskowymi. Jeśli na kogoś czyha FBI i CIA, a przynajmniej jeśli o kimś się tam mówi – to dla wielu oznacza to, że jest on ostatnim sprawiedliwym, który sprzeciwia się straszliwym katolickim konserwatystom. I tak trzeba się spoglądać na owe narracje i opowieści.

Ludzie snujący te opowieści (i to pewnie jest drugi z elementów kształtujący owe teorie spiskowe) próbują w ten sposób także zdyskredytować wszystkich krytycznie nastawionych do obecnego pontyfikatu. „Dysputy teologiczne to przeżytek. Dziś antypapieska opozycja walczy świeckimi metodami: dezinformacji i wojny psychologicznej” - oznajmia dziennikarz „Tygodnika Powszechnego” Edward Augustyn.

Zupełnie pomija fakt, że od przynajmniej kilku lat na stole leży poważny teologiczny dokument, czyli „Dubia” („Wątpliwości” spisane przez czterech kardynałów) dotyczące adhortacji Franciszka „Amoris laetitia”. W papieskim dokumencie pojawiają się bowiem sugestie, jakoby w pewnych okolicznościach osoby rozwiedzione w ponownych związkach mogły przystępować do Komunii Świętej.

Jak dotąd Papież pisma czterech kardynałów (dwaj z nich już nie żyją) nie zauważył, ani nie zdecydował się na nie odpowiedzieć. Zaś autorów „Dubiów” oskarżono o antypapieskość, o niezrozumienie wyzwań współczesności.

Dlaczego wciąż nie ma odpowiedzi? Bo „Wątpliwości” są na tyle konkretne, że trzeba by jasno odpowiedzieć, czy rzeczywiście doktryna się zmieniła czy też nie. A odpowiedź jest nie na rękę Watykanowi, bo wymuszałaby przyznanie, że zmiana nie dotyczy tylko praktyki duszpasterskiej.

Także inne pomysły papieskie, choćby te dotyczące decentralizacji, zmiany paradygmatu eklezjalnego czy przesunięcia akcentów w doktrynie, doczekały się szerokich teologicznych polemik, ale brakuje merytorycznej odpowiedzi Franciszka czy jego zwolenników.

Bez kluczowych odpowiedzi

Doktryna w ogóle zdaje się być – zdaniem papieża – jednym z najgorszych elementów w Kościele, bowiem w kolejnych dokumentach znajdują się przestrogi, by się za bardzo nią nie przejmować. Czasem można wręcz odnieść wrażenie, iż papież uważa, że gdy mówimy o czystości, małżeństwie, o tym, że antykoncepcja jest zła to… niszczymy wiarę.
Papież Franciszek wśród żołnierzy włoskiego lotnictwa, październik 2018 r. Fot. REUTERS/Tony Gentile
„W odniesieniu do wzrostu chcę uczynić ważną przestrogę. Zdarza się w niektórych miejscach, że spowodowawszy w ludziach młodych intensywne doświadczenie Boga, spotkania z Jezusem, które poruszyło ich serca, proponuje się im spotkania «formacyjne», w których poruszane są jedynie kwestie doktrynalne i moralne. Mowa jest o złu współczesnego świata, o Kościele, o nauce społecznej, o czystości, o małżeństwie, o kontroli urodzeń i o innych sprawach. Powoduje to, że wielu młodych się nudzi, zatraca ogień spotkania z Chrystusem i radość z pójścia za Nim, wielu opuszcza drogę, a inni stają się smutni i negatywni. Uspokójmy chęć przekazywania wielkiej ilości treści doktrynalnych, a starajmy się przede wszystkim pobudzić i zakorzenić wspaniałe doświadczenia, które podtrzymują życie chrześcijańskie” - napisał papież Franciszek w ostatnio wydanej adhortacji „Christus vivit”.

I aż trudno nie zadać pytania, czy takie podejście nie jest efektem przekonania, że zajmowanie się tylko Kerygmatem, głoszeniem Dobrej Nowiny (bez wymagań) poruszy serca młodych i ich napędzi, zaś mówienie o sprawach niewygodnych pozbawi Kościół wiernych. Oczywiście Kerygmat jest fundamentem, ale… dalej jest także doktryna (jako wyraz naszej wiary, jej piękno) i moralność (jako skutek życia wiarą). Jeśli nie głosimy obu tych rzeczy to w istocie rezygnujemy z wyzwalającej mocy Prawdy. I zostawiamy młodych bez kluczowych odpowiedzi.

Brakuje też realnej dyskusji na temat zaproponowanej decentralizacji Kościoła. Z pewnej perspektywy jest ona słuszna, ale… niewielu zauważa, że w istocie oznacza ona nie tyle przekazanie zarządzania w dół, ile sugestię, że poszczególne Episkopaty mogą samodzielnie decydować nie tylko o zarządzaniu, ale też o doktrynie i moralności. A i ta możliwość jest ograniczona, bo samodzielni mogą być tylko ci, którzy chcą zmiany zgodnie z linią Franciszka, a nie ci, którzy pragną potwierdzenia tradycyjnego nauczania.

Boleśnie przekonali się o tym polscy biskupi, którzy chcieli w swoim dokumencie przypomnieć, że rozwodnicy w ponownych związkach nie mogą przystępować do Komunii. Chcieli, ale nuncjusz jasno zasugerował, że nie powinni tego robić. W efekcie list dotyczący „Amoris laetitia” nie zawiera uwag na temat kluczowego problemu.

Lepiej wyjaśniać modlitwę „Ojcze Nasz”, niż zmieniać jej słowa

Ks. prof. Waldemar Chrostowski komentuje decyzję papieża Franciszka

zobacz więcej
Pytania leżą na stole

Nie inaczej jest z kwestią podejścia do migrantów. Papież przedstawia swoją opinię, w odpowiedzi jego polemiści przedstawiają swoje argumenty przeciwko rozwiązaniom proponowanym przez Franciszka. W odpowiedzi zamiast rzeczowej polemiki pojawia się zarzut braku moralności, współczucia i miłosierdzia.

Kłopot polega tylko na tym, że… są to wypowiedzi nie na temat i niewiele mające wspólnego z teologią katolicką. Jeśli zaś tego rodzaju szantaż emocjonalny nie wystarczy to papież odmawia spotkania z danym politykiem (zdecydowanie częściej prawicowym, niż lewicowym, bo dla tych ma wiele miłosierdzia), by zasygnalizować, z jakim strasznym człowiekiem ma do czynienia. Liberalne i lewicowe media robią zaś resztę, to znaczy odpowiednio przedstawiają sygnał płynący z Watykanu.

Pytania leżą więc na stole, ale zamiast odpowiedzi na nie proponuje nam się wiarę w spiskowe teorie, wedle których straszliwi katoliccy konserwatyści manipulacją, Wikipedią i dezinformacją pozbawią władzy wspaniałego, otwartego papieża. Jako materiał na sensacyjną powieść narracje te są niezłe, ale niestety przesłaniają rzeczywistość, w której jeśli ktoś jest z debaty kościelnej obecnie eliminowany, to raczej konserwatywni katolicy, a nie premiowani zwolennicy postępu w Kościele.

– Tomasz P. Terlikowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Czy Gwardia Szwajcarska zdoła obronić papieża przed zamachem stanu? Fot. REUTERS/Max Rossi
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Żeby nie było nudy... Kim jest Krzysztof Stanowski?
– Klub piłkarski to najfajniejsza zabawka, jaką sprawiłem sobie w życiu. Można kupić klocki Lego i je ułożyć, ale bez sensu potem je rozwalać i układać kolejny raz. Tymczasem klub trzeba układać codziennie – mówi dziennikarz, twórca Grupy Weszło.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Koszulka z Adolfem
„Swastikawaii” i „führer chic”, czyli dalekowschodni kult Hitlera. Trzecia Rzesza może z różnych powodów budzić przychylność mieszkańców Azji.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Milion Turków rusza do Europy z prośbą o azyl...
Kryzys po zakupie od Rosji systemu obrony przeciwlotniczej S-400. Turcja wykluczona z Rady Europy i z NATO. Erdoğan ginie w zamachu... Political fiction Witolda Repetowicza.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Bakterie wywołują nawet miażdżycę, Parkinsona i Alzheimera
Czy będziemy leczyć te choroby antybiotykami?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Pożegnanie z sutanną. Suspensa, wydalenie z zakonu, ekskomunika…
Po okresie pierwszej fascynacji partnerki zakonników często orientują się, że ich wybranek nie umie robić nic, poza głoszeniem kazań i spowiadaniem. Panie szybko wystawiają walizki takich duchownych za drzwi, a oni pukają ponownie do bram klasztorów.