Felietony

Co robi Rammstein w pasiakach?

Stosunek znanych muzyków do swojej ojczyzny najtrafniej oddaje niemieckie słowo „Hassliebe”, które oznacza uczucie wyrażające wahanie między nienawiścią a miłością.

Posypały się gromy na zespół Rammstein za jego najnowszy wideoklip „Deutschland”. Muzykom dostało się głównie od środowisk żydowskich. Powód? W blisko dziesięciominutowym filmie znalazły się krótkie sceny, w których wokalista Till Lindemann i jego koledzy wcielają się w więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego. Raz występują jako ofiary oczekujące powieszenia z rąk nazistów, a innym razem mszczą się na swoich oprawcach.

W tym kontekście znamienny jest głos Charlotte Knobloch. Ta była przewodnicząca Centralnej Rady Żydów w Niemczech (ocalała z Holokaustu) powiedziała w rozmowie z dziennikiem „Bild”, że „Rammstein wykorzystuje w celach rozrywkowych cierpienie i mord milionów ludzi, co jest lekkomyślne i obrzydliwe”.

Niemiecka grupa to czołowy reprezentant Neue Deutsche Härte (Nowej Niemieckiej Surowości) – nurtu łączącego industrial metal z muzyką elektroniczną. Zespół znany jest z tego, że jego twórczość obfituje w skandalizujące wątki dotyczące dewiacji seksualnych czy narkotyków.

Do najbardziej znanych kawałków Rammsteina należy „Heirate mich”, pochodzący z debiutanckiego albumu „Herzeleid” (1995). Opowiada on o mężczyźnie, który w rezultacie obłąkańczej namiętności do zmarłej kobiety kończy jako nekrofil. Fragmenty utworu zostały wykorzystane w thrillerze Davida Lyncha „Zagubiona autostrada” (1997). Mroczne – przywodzące na myśl cmentarz, a może i samo piekło – brzmienia słychać, gdy Dick Laurent, jedna z najbardziej antypatycznych postaci filmu, śmiertelnie ranny ogląda nagranie wideo z twardą pornografią, które sam zlecił nakręcić.

Ale Rammstein bulwersował nie tylko w warstwie obyczajowej. Wywoływał też kontrowersje polityczne.

Tak było w przypadku kawałka „Amerika” (2004). Grupa zakpiła w nim z makdonaldyzacji świata. W niemiecki tekst wplotła frazy po angielsku. Słowa: „I don’t sing my mother tongue” („Nie śpiewam w ojczystym języku”) można jak najbardziej interpretować jako szyderstwo z wynaradawiania ludzi przez kreujące wielkie złudzenia koncerny amerykańskie.

Emocje wywołał również utwór „Stripped” (1998), będący coverem znanej piosenki zespołu Depeche Mode. W wideoklipie Rammsteinu zostały wykorzystane fragmenty dokumentalnego filmu Leni Riefenstahl „Olimpiada” (1938). To wybitne dzieło traktujące o igrzyskach olimpijskich w Berlinie roku 1936 i zarazem produkcja, która miała odegrać dla III Rzeszy rolę propagandową.
Czy antyamerykanizm połączony z fascynacją sztuką epoki niemieckiego narodowego socjalizmu może świadczyć o tym, że Rammstein promuje przekaz nacjonalistyczny (o ile nie nazistowski)? Przecząca odpowiedź na to pytanie pada ponoć w kawałku „Link 2-3-4” (2001). Konkretnie – chodzi o słowa: „[mein Herz] schlägt es links” („[moje serce] bije z lewej”). Mają one rzekomo być deklaracją lewicowości i stanowić aluzję do komunistycznej pieśni „Einhaitsfrontlied” z muzyką Hannsa Eislera do tekstu Bertolda Brechta (1934), która powstała jako apel do tworzenia jednolitego frontu antynazistowskiego.

Bob Dylan Leningradu, Jim Morrison Eurazji i narodowy bolszewizm. Kontrkultura w ZSRR

„Oczywiście byli wśród nas brutale, jacyś nerwowi goście, byli też skini z wilczurami, którzy straszyli porządnych ludzi, wykonując hitlerowskie pozdrowienia”.

zobacz więcej
Tyle że i owa lewicowość Rammsteinu wydaje się być wątpliwa. Dlatego, że niemiecki zespół jest tak naprawdę dzieckiem lat 90. XX wieku – postmodernistycznych czasów, w których wszelkie ideologie się wypaliły. Istotę działalności tej grupy stanowi ironiczna gra niepoprawnymi politycznie toposami niemieckiej kultury. Ale i tak, żeby to robić, trzeba być w owej kulturze zakorzenionym.

I tu dochodzimy do być może znaczącego czynnika geograficzno-kulturowego. Członkowie Rammsteinu pochodzą z terenów dawnej NRD. Wychowywali się w tym państwie. Dorastali w warunkach wschodnioniemieckiego realnego socjalizmu, a nie zachodnioniemieckiej liberalnej demokracji.

Warto zauważyć, że NRD i RFN dzieliły nie tylko różnice polityczne, lecz i kulturowe. Niemcy Wschodnie nie przeszły reedukacji, którą Niemcom Zachodnim zaserwowali okupujący je Amerykanie. W NRD polityka historyczna była – stosownie do wzorców sowieckich – antynazistowska, lecz jednocześnie reżim komunistyczny okazał się czynnikiem konserwującym mentalność ukształtowaną przez pruski autorytaryzm.

I w tym sensie nie doszło tam do procesu „przezwyciężania przeszłości” („Vergangenheitsbewältigung”), który nastąpił w RFN. To właśnie obszar byłych Niemiec Wschodnich stał się po roku 1989 – a więc wtedy, kiedy gorset oficjalnego czerwonego internacjonalistycznego dyskursu zniknął – podatnym gruntem dla ugrupowań odwołujących się do haseł ksenofobicznych.


Tak więc w oczach Tilla Lindemanna i jego kompanów mroczne oblicze duszy niemieckiej – czyli takie zjawiska, jak wywodząca się z niemieckiego romantyzmu nacjonalistyczna koncepcja Krwi i Ziemi (Blut und Boden) – nie jest abstrakcją. W brutalnej ekspresji Rammsteinu odzywa się ponure, choć będące przedmiotem zgrywu, dziedzictwo kulturowej „enerdowskości”.

Zresztą w wideoklipie „Deutschland” są bezpośrednie odniesienia do historii NRD. Można zobaczyć choćby słynne popiersie Karola Marksa z Chemnitz (w latach 1953-1990 miasto nosiło nazwę Karl-Marx-Stadt) oraz nawiązania do pierwszej ekspedycji kosmicznej z udziałem Niemca, którym był Sigmund Jähn, uczestniczący w sowieckim programie kosmicznym.

Od „Psycho Killera” do stojaków rowerowych

Grzegorz Brzozowicz: Dawny lider zespołu Talking Heads, David Byrne, na swojej nowej płycie solowej diagnozuje stan chaosu i tworzy alternatywną wizję USA.

zobacz więcej
Jak jednak odbierać cały wideoklip? Ten film może oburzać nie tylko środowiska żydowskie, które z Holokaustu uczyniły temat tabu. Sami Niemcy mogą się poczuć nieswojo, oglądając dziesięciominutową alegoryczną opowieść o – sięgających początków naszej ery – dziejach swojego narodu. W finale wideoklipu ów naród, którego personifikacją jest... czarnoskóra kobieta w roli mitycznej Germanii, po wielu stuleciach bolesnej, często krwawej historii, odlatuje w trumnie z Ziemi w kosmos.

A może Rammstein wcale nie opowiedział dziejów Niemiec, lecz obnażył zbiorowe fantazje swoich rodaków na temat ich kraju. Rzeczywistość wygląda inaczej niż oni sobie ją wyobrażają. Nawet jeśli większość z nich zaakceptowała w drugiej połowie XX wieku „Willkomenskultur” („kulturę gościnności”), to przecież zapewne w głowie im się nie mieści, że Germania może być Murzynką, a nie blondynką.

Stosunek Rammsteinu do swojej ojczyzny najtrafniej oddaje chyba występujące w języku niemieckim słowo „Hassliebe”, które oznacza uczucie wyrażające wahanie między nienawiścią a miłością. W swoim najnowszym utworze zespół śpiewa między innymi: „Deutschland – deine Liebe / Ist Fluch und Segen” („Niemcy – twoja miłość / to przekleństwo i błogosławieństwo”).

Jak widać, nawet dzieci ludycznej wersji postmodernizmu mogą się okazać (chcąc nie chcąc?) krytycznie usposobionymi wobec swojej ojczyzny patriotami. A tacy patrioci nie mają łatwo ani z szowinistami, ani z ojkofobami.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Życie na podsłuchu
Zdjęcie główne: Filip Memches: Film zespołu Rammstein może oburzać nie tylko środowiska żydowskie, które z Holokaustu uczyniły temat tabu, ale i tytułowy „Deutschland”. Fot. printscreen wideoklipu
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Ziemianka z miasta, która miała wiedzę przepastną
Wiedziała wszystko, dzień po dniu: gdzie poeta był, co jadł, co pił, co czytał, co napisał, kogo spotkał, co o nim mówiono, od kogo dostał listy…
Felietony Najnowsze wydanie
Debata
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zakupy
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Fotografował wschodnią Europę, dając świadectwo ruin imperium
Był człowiekiem wielkich kontrastów. Wesołym, żartobliwym, trudno było przypuścić, że jest autorem własnych zdjęć.
Felietony Poprzednie wydanie
KINKEA™ przeciw uzurpacjom kleropatriarchatu
Nowy katalog znanej firmy meblarskiej: Szafa z podwójnymi przesuwanymi drzwiami z hartowanego szkła została wyposażona w urządzenie, które tnie na strzępy wszelkie powieszone w niej nieopatrznie spodnie, czytelny symbol męskiej dominacji….