Felietony

Jak biedny Leopold Tyrmand stał się nagle człowiekiem zamożnym

Napisał wybitne dzieło literackie „Dzienniki 1954” – całkowicie niecenzuralne, więc tylko on o nim wiedział – i najpopularniejsza polską książkę od 1955 do roku 2000: „Złego”. Nagle zamienił maleńki pokój na wielki strych na Mariensztacie i kupił dobry, zachodni samochód. Andrzej Dobosz w 21. odcinku programu „Z pamięci” wspomina Leopolda Tyrmanda – część 2.

Pluł do kawy nazisty. Stracił pracę za pochwałę gwizdania na ZSRR

Polak pochodzenia żydowskiego ukrywał się, pracując dla Niemców jako Francuz-ochotnik we frankfurckim hotelu. Po wojnie wrócił i w PRL wystartował jako komentator sportowy. O Leopoldzie Tyrmandzie opowiada Andrzej Dobosz – część 1.

zobacz więcej
Leopold Tyrmand po przyjeździe do Warszawy osiągnął pokoik w gmachu „Imki” (przedwojennej Polskiej YMCA, czyli Związku Młodzieży Chrześcijańskiej Polska; w 1949 r. władze komunistyczne zakazały jej działalności i znacjonalizowały majątek, we wspomnianym budynku na ul. Konopnickiej 6 mieści się Kwatera Główna ZHP i Teatr Buffo – przyp. red.). W tej „Imce” napisał swoją, jedną z trzech naprawdę wybitnych książek – „Dziennik 1954”.

Ze wszystkich pisarzy, których znałem, Tyrmand miał najgłębszą znajomość mieszkańców Warszawy ze wszystkich sfer: wyżsi urzędnicy ministerialni, koledzy z liceum Kreczmara, właściciele garaży, elektrotechnicy, dozorcy. Ten „Dziennik” był pierwszym ważnym dziełem literackim, które jednak było całkowicie niecenzuralne i tylko on o nim wiedział.

Z tej „Imki” chodził on też ulicą Wiejską, zaglądał do kawiarni „Czytelnika” i tam jakaś redaktorka zaproponowała mu umowę na napisanie powieści. No i przerwał „Dziennik” i zaczął pisać „Złego”.

Do Krakowa jeździł szyć marynarki, a do Katowic – spodnie

Tak, jak o elegancję, dbał o prawdę. O Leopoldzie Tyrmandzie opowiada Andrzej Dobosz – część 3.

zobacz więcej
„Zły” ukazał się w 1955 roku, od razu w dużym nakładzie i to był absolutny sukces. To była najpopularniejsza książka polska między rokiem 1955 a chyba 2000. Biedny Tyrmand z ośmiu metrów kwadratowych stał się nagle człowiekiem zamożnym. Kupił i doprowadził do stanu używalności obszerny strych przy Rynku Mariensztackim. Wkrótce też, dzięki przekładom, miał dobry samochód – Opel Rekord, którym jeździł do Krakowa do „Tygodnika Powszechnego”.

Był to człowiek cywilizacji miejskiej, znający Warszawę przedwojenną i powojenną, po której chodził całymi godzinami. Znał wszelkie zaułki, dzielnicę zburzoną dla wybudowania Pałacu Kultury. Natomiast był absolutnie niewrażliwy na przyrodę. Miałem przyjemność odbyć z nim podróż do Krakowa. Dla niego to tak: szosa, las, las, szosa, furmanka, dwie furmanki, stacja benzynowa, las. I nic więcej.

Leopold Tyrmand był bardzo bystrym obserwatorem. W pewnej chwili na Mariensztacie w jego kamienicy zaczęto wymieniać kaloryfery. Pracownicy spędzali wiele czasu na jego strychu, rozmawiali i on opowiadał o tym w sposób zajmujący. Ja wtedy byłem kierownikiem literackim Teatru Ateneum, namówiłem go i on napisał taką sztukę „Polacy, czyli pakamera”.

Czytaliśmy to zachwyceni. Przy czym okazało się, że gdyby to wystawić, przedstawienie musiałoby trwać dziewięć godzin. Ja zacząłem to skracać i skrócone straciło wszelki sens. Tak że rzecz się nigdy nie ukazała na scenie, natomiast była wydrukowana w „Dialogu”.
„Z pamięci”, odcinek 21. Andrzej Dobosz wspomina Leopolda Tyrmanda, cz. 2

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



W każdą sobotę i niedzielę TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Z pamięci”. Widzowie poznali też jego wcześniejsze programy „Spis treści”. Co piątek przedpremierowo można obejrzeć emitowany właśnie cykl na stronach Tygodnika TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki „Z pamięci”. Numery 1-20:
Odcinki programu „Z pamięci” od 21. do 40.:
Zdjęcie główne: Prozaik, publicysta i krytyk muzyczny Leopold Tyrmand podczas Festiwalu Muzyki Jazzowej. Sopot, 14 lipca 1957 r. Fot. PAP/Tadeusz Kubiak
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Czy Kościół nam narzuca kodeks moralnego zamordyzmu?
To nie wypełnianie religijnego Prawa, lecz łaska Boża zbawia człowieka. Może on ją przyjąć lub odrzucić.
Felietony Najnowsze wydanie
Być
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Dystans
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Z czego się śmieją autorytety z Facebooka?
Każdy ma prawo być sobą w swojej wiosce i w swoim miasteczku, i ma prawo stanowić o życiu tej społeczności.
Felietony Poprzednie wydanie
Dlaczego Niemcom wolno więcej? Bo mają lepszą „kulturę”?
Germański nacjonalizm pod maską praworządności.