Cywilizacja

Kazachstan – czyli mała Rosja. Czy Putin pójdzie drogą Nazarbajewa?

Z polskiej perspektywy to kraj odległy, z punktu widzenia całej Europy marginalny. A jednak zapowiedziane 19 marca 2019 odejście wieloletniego prezydenta tego państwa Nursułtana Nazarbajewa, powinno być wnikliwie obserwowane.

Większość analityków w Rosji jest zdania, że to w jaki sposób władza zostanie przekazana w Kazachstanie może mieć zasadniczy wpływ na podobny proces, który będzie odbywał się na Kremlu. Oczywiście nie chodzi o dosłowną powtórkę, ale obserwowanie tego, co można nazwać naturalnym eksperymentem.

W swych zasadniczych rysach kraj rządzony przez Nazarbajewa bardzo przypomina Rosję. Podobnie jak ona, jest silnie uzależniony gospodarczo od wydobycia i eksportu węglowodorów, w nie mniejszym stopniu jest skorumpowany, także rządzony w sposób autorytarny, gdzie opozycja jest zmarginalizowana, a jej liderzy zostali zmuszeni do emigracji. Jest też podobnie przywiązany do wizji polityki w której zasadnicze decyzje zapadają w ciszy gabinetów i są wynikiem porozumienia elit.
Nursułtan Nazarbajew (z lewej) przekazał Kasymowi-Żomartowi Tokajewowi stanowisko, ale nie oddał władzy. Fot. REUTERS/Mukhtar Kholdorbekov
Są oczywiście różnice. Paradoksalnie w Rosji jest więcej wolności, prasa i media, choć kontrolowane przez władze, cieszą się większą dozą swobody, represje wobec opozycji są też w Moskwie i Petersburgu łagodniejsze. Ale w zasadniczych rysach systemy polityczne obydwu krajów są do siebie dość zbliżone i z tego względu przekazanie pałeczki rządów w Kazachstanie jest uważnie na Kremlu śledzone.

Tym bardziej, że już w Rosji pojawiły się propozycje powołania Rady Państwa, czegoś w rodzaju kolektywnego prezydenta, którym to organem mógłby dożywotnio kierować Władimir Putin, albo znaczącego rozszerzenia uprawnień Rady Bezpieczeństwa, po to aby – właśnie wzorem Kazachstanu – obecny władca Rosji mógł, formalnie odchodząc z funkcji, nadal kontrolować sytuację w kraju.

Wielu rosyjskich komentatorów jest zdania, że wzorem dla Kazachstanu były Chiny, to w jaki sposób zagwarantowano pozycję ojca tamtejszych reform Deng Xiaopinga. Co ciekawe, jeśli w Rosji dyskutuje się o tym jaką rolę mógłby odgrywać Putin po 2024 roku, to najczęściej uczestnicy debaty powołują się także na chiński przykład.

Innymi słowy obserwując przekazanie władzy w Kazachstanie, możemy, „na żywo” obserwować jak podobny proces, z dużą dozą prawdopodobieństwa przebiegał będzie w Rosji.

Członek Starszego Żuzu

Kim jest Kasym-Żomart Tokajew, następca prezydenta oficjalnie namaszczony przez Nursułtana Nazarbajewa? To były dyplomata, absolwent moskiewskiego MGiMO, człowiek na świecie dobrze znany i szanowany. Jego kariera zawodowa i polityczna rozpoczęła się od pracy, za czasów sowieckich, w służbie dyplomatycznej najpierw w ambasadzie ZSRR w Singapurze, następnie przez kilka lat w Pekinie. Był również wiceprzewodniczącym ONZ. Biegle mówi po chińsku i angielsku, co – zdaniem komentatorów – jest w pewnym sensie symboliczne. Tokajew od co najmniej 15 lat uważany był za jednego z możliwych następców Nazarbajewa. Uchodzi za polityka nie tylko doświadczonego, ale również umiarkowanego. Urodzony w 1953 roku, a więc młodszy od ustępującego 79-letniego prezydenta, był w przeszłości premierem i ministrem spraw zagranicznych Kazachstanu. Nie brak mu przy tym stanowczości, o czym świadczy choćby to w jaki sposób rozprawił się za czasów swego premierostwa z demokratyczną opozycją.

Co niesłychanie ważne, Kasym-Żomart Tokajew jest członkiem Starszego Żuzu, sojuszu najbardziej wpływowych i najstarszych rodów kazachskich, i cieszy się jego poparciem.

Nazarbajew długo budował pozycję Tokajewa, który w 2013 roku został marszałkiem Senatu, czyli osobą nr 2 w państwie. Oczywiście nie oznaczało to, że sukcesja jest pewna, przez pewien czas przypuszczano, iż prezydent przekaże władzę swej najstarszej córce Daridze. Mogło to jednak spowodować niebezpieczne dla przyszłości kraju podziały w elicie władzy, bo córka prezydenta była uwikłana w liczne skandale korupcyjne.

Viktor Orbán ogląda bezgłowe zwłoki kozła

Premier na tropie pokrewieństwa Węgrów z koczowniczymi ludami Azji Środkowej.

zobacz więcej
Ostatecznie to jednak Tokajew został powołany na na funkcję p.o. prezydenta do następnych wyborów, które mają się odbyć w konstytucyjnym terminie – pod koniec przyszłego roku – a Dariga zastąpiła go na stanowisku marszałka Senatu.

Balony próbne

Nursułtan Nazarbajew przygotowywał swoje odejście w sposób planowy, w najdrobniejszych szczegółach i rozpisał kolejne posunięcia na lata. Przypomnijmy te najważniejsze.

W 2015 roku, podobnie jak Putin w roku ubiegłym, zdecydowanie „wygrał” kolejne wybory prezydenckie zdobywając 97,5 % głosów.

W 2016 roku, po śmierci dyktatora sąsiedniego Uzbekistanu Isloma Karimowa, gdy ważyło się czy rywalizacja o schedę po nim nie doprowadzi do niepokojów, Nazarbajew zdecydował, że zostanie uchwalona specjalna ustawa o pierwszym prezydencie – „ojcu narodu – ełbasy” przyznająca mu specjalne dożywotnie uprawnienia, takie jak prawo bezpośredniego zwracania się do narodu, występowania do organów państwowych z inicjatywą zmiany obowiązujących regulacji w zakresie polityki wewnętrznej i zagranicznej oraz bezpieczeństwa państwa.

W 2018 roku prezydent doprowadził do nowelizacji ustawy o Radzie Bezpieczeństwa, w myśl której stała się ona kluczowym w systemie władzy organem koordynacyjnym, na czele którego dożywotnio stał będzie pierwszy przywódca państwa – czyli sam Nazarbajew.

Wreszcie w lutym 2019 Nursułtan Nazarbajew wystąpił z oficjalnym pytaniem do Trybunału Konstytucyjnego czy brak stosownych zapisów umożliwiających wcześniejsze odejście z funkcji prezydenta nie jest czasem łamaniem wolności osobistej głowy państwa.

W międzyczasie wypuszczono szereg „balonów próbnych” sondujących reakcję zarówno rodzimych, jak i międzynarodowych elit na zmianę władzy.

Najpierw Tokajew w ubiegłym roku w trakcie jednej ze swych podróży zagranicznych powiedział, że według jego wiedzy Nazarbajew nie będzie startował w zaplanowanych na 2020 rok wyborach.
Już w tym roku, po raz pierwszy w historii, jednym ruchem zdymisjonowany został rząd i odwołany prezes banku centralnego. Oficjalnie powodem takiej decyzji było niezadowolenie prezydenta z polityki gospodarczej kraju, który mimo, iż gospodarka rośnie w tempie 3,5- 4% rocznie, uważa, że wzrost jest zbyt słaby i należy przyspieszyć.

Posunięcie to trzeba tez uznać za rodzaj testu – czy zapowiedź zmian, nie wywoła czasem ożywienia uśpionych w społeczeństwie nastrojów opozycyjnych, bo skądinąd wiadomo, że rewolucje następują najczęściej wtedy, kiedy władza zapowiada reformy.

Telefon do Putina

Nazarbajew zadbał też o to, aby ewentualna opozycja nie odziała się w szaty narodowe. Najpierw, jeszcze w 2017 roku zapowiedział, nie dbając o to, że Moskwa ostentacyjnie demonstrowała swoje niezadowolenie, przejście na alfabet łaciński. W tym roku doprowadził do usunięcia napisów rosyjskich z tenge – banknotów kazachskich – a w międzyczasie wprowadził zakaz używania rosyjskiego w miejscowym parlamencie.

Jego polityka zagraniczna w ostatnich latach koncentrowała się na budowaniu dobrych relacji ze wszystkimi wielkimi graczami. Obok tradycyjnych związków z Rosją, Astana (to miasto jest stolicą Kazachstanu od 1997 roku, a parę dni temu nowy prezydent zaproponował, aby zmienić jego nazwę na... Nursułtan) kłaść zaczęła nacisk na relacji z Chinami oraz Stanami Zjednoczonymi. Nawet to, że na kilka godzin przed telewizyjnym przemówieniem, w którym Nazarbajew obwieścił narodowi swoją decyzję, odbył on rozmowę z Putinem (o czym poinformował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow), trzeba uznać za symptomatyczne. Tego rodzaju gesty niewiele kosztują, a mogą pomóc.

W dłuższej, historycznej perspektywie, ewolucja polityki Kazachstanu pokazuje jak zmienia się układ sił, nie tylko w regionie, ale i na świecie. Przypomnijmy, że Nazarbajew, który rządy rozpoczął jeszcze za czasów komunistycznych, kiedy na początku 1989 roku został szefem miejscowej partii komunistycznej (wcześniej był premierem), nie uczestniczył w spotkaniu w Puszczy Białowieskiej na Białorusi, w trakcie którego podjęto decyzję o rozwiązaniu ZSRR.

Nie było go tam wówczas, bo uchodził za zwolennika zachowania jakiejś formuły utrzymania Związku Sowieckiego, blisko współpracował z Michaiłem Gorbaczowem i nawet po politycznym upadku tego ostatniego, zawsze opowiadał się z rozmaitymi formami integracji państw przestrzeni postsowieckiej, zarówno w sferze militarnej, jak i gospodarczej.

Innymi słowy, obok Białorusi, Kazachstan był w tych latach jednym z największych orędowników utrzymania związków z dawną metropolią. Więzi te nadal są utrzymywane, ale w miarę upływu czasu wektor polityki Astany dość zasadniczo się przesunął.

Cud gospodarczy z kultem jednostki. Kazachstan odległy i bliski [REPORTAŻ]

Kraj o trudnej historii wyrasta na lidera w regionie.

zobacz więcej
Nursułtan Nazarbajew był inicjatorem powołania w 2009 roku Rady Narodów Języka Tureckiego skupiającej obok Kazachstanu – będącego formalnie wojskowym sojusznikiem Rosji (podobnie jak Kirgistan) – państwa należące do NATO, jak Turcja. Wraz ze śmiercią dyktatora sąsiedniego Uzbekistanu Karimowa i zmianami w tym kraju, ożyła współpracy państw regionu, których politycy regularnie się spotykają i zaczynają mówić jednym głosem głownie w sprawach gospodarczych.

Na to nakładają się silne związki ekonomiczne z Chinami, bo Kazachstan chce korzystać i korzysta z rozwoju inicjatywy Jedwabnego Pasa i Szlaku. I tu znów, polityka ta wchodzi w konflikt z interesami Rosji, która raczej wolałaby, aby transport chińskich towarów do Europy przyczyniał się do rozwoju rosyjskiego Dalekiego Wschodu i ożywił Kolej Transsyberyjską. Natomiast Kazachstan wspiera budowę połączeń kolejowo-promowych przez Morze Kaspijskie do Azerbejdżanu a później Gruzję i Turcję do Europy, z ominięciem Rosji. I opowiada się za budową rurociągów po dnie Morza Kaspijskiego.

Ćwiczenia wojskowe z USA

Rosjanie zaczynają się zastanawiać czy strategiczne partnerstwo z Astaną może być nadal fundamentem ich obecności w Azji Środkowej. Bezpośrednim powodem jest kazachsko-amerykańska współpraca wojskowa, której przykładem były manewry wojskowe pod kryptonimem Stepowy Orzeł 2017. Uczestniczyły w nich oddziały wojskowe z państw NATO oraz krajów WNP, niegdyś będących częścią ZSRR.

Najdziwniejsze, jak pisały rosyjskie media, w tym wszystkim było to, że kazachscy żołnierze i oficerowie, formalnie wchodzący w skład batalionu sił pokojowych Kazbat szkoleni byli przez amerykańskich wojskowych, którzy wdrażali w ten sposób w kazachskiej armii standardy państw NATO.

Manewry, jak na wspólne ćwiczenia wojskowe, trwały zastanawiająco długo, bo ponad 3 miesiące. Zaniepokojone rosyjskie media przytaczały słowa, zarówno kazachskiego prezydenta, jak i ministra obrony, którzy deklarowali zadowolenie z dotychczasowej współpracy z Amerykanami i zapowiadali jej rozszerzenie. Cytowano deklaracje prezydenta Nazarbajewa o tym, że jego kraj, już uczestniczący w misji pokojowej w Afganistanie, planuje zwiększenie swego zaangażowania w tego rodzaju działania.

Przy okazji Rosjanie przypominali, że kiedy Moskwa zaproponowała swemu wojskowemu partnerowi, jakim oficjalnie nadal jest Kazachstan, wysłanie oddziałów pokojowych do jednej ze stref wolnych od działań wojennych w Syrii, to kazachski minister spraw zagranicznych zdecydowanie i dość, jak to odebrano w Moskwie, brutalnie, po prostu, odmówił.
Ale to nie wszystko. W Astanie zapowiedziano podpisanie z Pentagonem kolejnego porozumienia o współpracy wojskowej na lata 2018-22. A media przypominały, że na początku maja 2017 roku na jaw wyszła informacja, iż za amerykańskie pieniądze w Kazachstanie zbudowano specjalne laboratorium, którego celem jest śledzenie i badanie ewentualnych zagrożeń związanych z bronią biologiczną. Wiadomo, że Pentagon wyasygnował na jego stworzenie 130 mln dolarów. Drugie, podobne, znajduje się w Gruzji.

Rosyjski minister Szojgu pytany był o to w trakcie spotkania z deputowanymi do Rady Federacji i musiał powiedzieć, że Rosja nie ma kontroli nad tym, co Amerykanie budują w Kazachstanie. Rosyjscy eksperci wojskowi są zresztą zdania, że właśnie zakończone ćwiczenia wojskowe dały amerykańskim siłom zbrojnym możliwość dokładnego „wywiadowczego” zbadania terytorium tego – oficjalnie – nadal sojusznika Rosji.

Wizyta u Trumpa

Trzeba też pamiętać, że Nursułtan Nazarbajew przyjęty został w ubiegłym roku w Białym Domu przez prezydenta Donalda Trumpa, a Kazachstan, który w ramach rotacyjnych zmian przewodniczył Radzie Bezpieczeństwa, nie zajmował w wielu kwestiach stanowiska zbliżonego do tego, jakie prezentowała Moskwa czy Pekin.

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Innymi słowy, Astana, nie rezygnując z korzyści jakie daje jej współpraca z Moskwą, nie ma zamiaru rezygnować z benefitów płynących z rozgrywania regionalnych interesów wielkich światowych graczy.

Kazachstan więc może być w Moskwie uważany nie tylko za kraj, w którym dokonuje się naturalny eksperyment przekazania autorytarnej władzy bez ryzyka wewnętrznych perturbacji, ale też dla części rosyjskich elit może też być przykładem, jak utrzymać niedemokratyczny system rządów bez konfliktowania się ze światowymi mocarstwami. A ta nauka, może być, paradoksalnie, dla Putina, groźna.

– Marek Budzisz
Zdjęcie główne: Pomnik prezydenta Nursułtana Nazarbajewa w dawnej stolicy Kazachstanu Ałmatach. Fot. Taylor Weidman/LightRocket via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy przyszłego prezydenta Ukrainy wybrała Moskwa?
Niebezpieczne związki. Faworyt wyborów powiązany z oligarchą, oligarcha używający argumentów Kremla.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Niemcy skłócone i podzielone. Hulajnoga niezgody
Nie chcą jej piesi, bo boja się o swoje zdrowie. Nie chcą rowerzyści, bo ścieżki będą jeszcze bardziej zatłoczone. Nie chcą wreszcie kierowcy, bo mają dość uważania na rowerzystów i pieszych.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wszystkie grzechy obrońców życia
Polskie ruchy pro life mają rację, ale nie potrafią do niej przekonać.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Inaczej się ubierają, jedzą i myślą. Religijni frustraci kontra...
Blisko 60 procent wyborców Hillary Clinton nie odczuwa szacunku wobec zwolenników Trumpa.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Piewca seksualnych dewiacji. Jego teorie wpisano do standardów...
Uważał, że traumę u gwałconych dzieci wytwarza histeria dorosłych wobec pedofilii, a nie same działania pedofilów.