Cywilizacja

Skandynawski raj socjalny ustępuje rozrzutności Paryża. Ranking prorodzinny państw europejskich

W Polsce nastąpił największy w Europie skok w liczbie narodzin dzieci. Jak podaje Eurostat, o ile w 2016 roku współczynnik dzietności nad Wisłą wynosił 1,39, to w kolejnym już 1,48! Przypadek czy nie, był to rok po wprowadzeniu programu 500+. A wcale nie jesteśmy najhojniejszym państwem w Europie pod względem polityki prorodzinnej.

Największy gest w tej dziedzinie ma Francja. Szwedzkie „500+” ma niewielką siłę nabywczą, lecz kraj ten oferuje wielki pakiet usług społecznych. Zachodnie standardy prorodzinne podnosi zaś rząd Węgier, który wręcz umarza parom kredyty po narodzinach dzieci i finansuje samochody dla wielodzietnych.

Oto pięć najbardziej inspirujących rozwiązań w politykach prorodzinnych sąsiadów Polski w UE:

Francja: dofinansowanie niańki i oferty dla bogaczy
Szwecja: tata na rocznym urlopie i karta darmowych leków
Irlandia: 0% VAT na ubranka i buty dla dzieci
Wielka Brytania: bezpieczeństwo ekonomiczne
Węgry: 32 tys. euro na dom, ponad 7 tys. na auto



Premiowanie za rodzenie dzieci jeszcze kilka dekad temu uważano za skandynawską fanaberię. W latach 70. XX wieku liberalni ekonomiści łapali się za głowę, gdy Szwedzi wprowadzali coraz dłuższe urlopy macierzyńskie i rozbudowany system świadczeń. Dziś programy wspierania rodziców idą – od krańców Irlandii, aż po Cypr – w stronę coraz śmielszych i tym samym kosztownych rozwiązań, ale nadal bardzo się różnią. Formą – bo jest ich znacznie więcej niż comiesięczne wypłaty w Niemczech, Austrii czy Wielkiej Brytanii, skalą oraz efektami. Żeby porównywać rozwiązania w Europie, trzeba też brać pod uwagę różne średnie pensje w każdym państwie, ceny czy stawki VAT na artykuły dziecięce.

Niezależnie od wszystkich różnic, wsparcie dla rodzin z dziećmi powoli staje się w Europie wręcz obywatelskim prawem, które usiłuje osiągnąć taki sam status, jaki sto lat temu uzyskał ośmiogodzinny dzień pracy, ustanowiony konwencją waszyngtońską jako norma międzynarodowa. Warto przy tym zaznaczyć, że na świecie jedynie Kanada, Nowa Zelandia i Izrael wydają na ogromną skalę budżetowe pieniądze na politykę prorodzinną. I ich dzietność rośnie, zaś Europejczycy pod względem demograficznym zmierzają ku depopulacji.


Jakie najciekawsze rozwiązania proponuje się zatem w Europie dla rodzin z dziećmi? Wybrane przez nas pięć państw uświadamia, że 500+ dla wszystkich w porównaniu do standardów zachodnich to nie jest przesada.

Pokazuje to opracowanie „Ulgi i świadczenia prorodzinne w krajach UE – 2017” autorstwa PwC. Globalna firma audytorska przeprowadziła symulację, aby ocenić, na jaką pomoc od państwa może liczyć rodzina składająca się z aktywnych zawodowo rodziców, zarabiających średnią krajową, posiadających dwójkę zdrowych dzieci w wieku 4 i 8 lat.



Na powyższej mapie, wykonanej na podstawie analiz PwC, wskazujemy bezwzględną kwotę pomocy wyliczoną w euro oraz procentowy udział, jaki stanowi ona w rocznym dochodzie takiej rodziny.

Francja: największe ulgi i 12-godzinne przedszkole

Współczynnik dzietności w tym kraju, jak podaje Eurostat, w roku 2016 wyniósł 1,92, a w 2017 spadł do 1,9. Podobny spadek wskazuje niezależny portal Populationof.Net, kumulujący dane z różnych baz, w tym World Banku: współczynnik 2,00 i 1,99 w kolejnych dwóch latach, 2017 i 2018 r.

„Żółte kamizelki” przeciw łupieżcom. Mieszczańska rewolucja

Filip Memches: Klasa średnia się buntuje nie dlatego, że przegrywa w wyścigu szczurów z potęgą globalnego oligarchicznego kapitału, lecz z powodu polityki państwa.

zobacz więcej
Mimo to dzietność we Francji wciąż jest najwyższa w Unii Europejskiej. Na czym polega demograficzny sukces Paryża? Przede wszystkim oferuje on duży wachlarz rozwiązań sprzyjających posiadaniu dzieci i konsekwentnie od lat prowadzi tę politykę, dzięki czemu nawet wielodzietność stała się dla Francuzów normą kulturową.

Zastosowano tam duże preferencje podatkowe dla rodzin, z których zysk wręcz kilkukrotnie przewyższa bezpośrednie świadczenia od państwa. Na przykład: jeśli rodzice uzyskują średnie krajowe wynagrodzenie i posiadają dzieci w wieku 4 i 8 lat, to mogą odliczyć od podatku aż 5220 euro (dane z roku 2017, opracowanie PwC). To najwyższe zwolnienie podatkowe w krajach UE. Z kolei zastosowanie tzw. ilorazu rodzinnego we Francji, czyli wspólnego opodatkowania nie tylko małżonków, ale wszystkich członków rodziny oznacza, że nawet zamożne wielodzietne rodziny korzystają z bardzo znaczących zwolnień.

Państwo pomaga też pogodzić pracę zarobkową z wychowywaniem potomstwa, dlatego żłobki i przedszkola gwarantują opiekę nad dziećmi przez 12 godzin, a miejsce w tych placówkach jest gwarantowane ustawowo. Dodatkowo CAS (Caisse d’allocations familiales – fundusz rodzinny) dofinansowuje do określonego poziomu opłaty za te placówki, a nawet koszty prywatnej niańki, wystawiającej rachunek za swoje usługi.

Posiadając najbardziej rozwinięty w Europie system premiujący rodziny, Francja należy do wąskiego grona państw rozwiniętych, dla których prognozy ONZ zakładają generalnie wzrost liczby ludności. Obecnie nad Sekwaną mieszka ponad 65 milionów ludzi, w roku 2040 ma ich być ponad 70 mln.

Szwecja: socjalny raj bez zwolnień podatkowych

Według Eurostatu współczynnik dzietności w tym kraju w 2016 r. wyniósł 1,85, w 2017 dużo mniej – 1,78. Natomiast Populationof.Net pokazuje co prawda niższą dzietność tego skandynawskiego kraju – 1,54 trzy lata temu, ale za to według nich współczynnik ów od 2017 roku rośnie i wyniósł 1,55 w 2017 i 2018 roku.

Szwecja od lat prezentowana jest jako socjalny raj i to nie tylko przez europejskich socjaldemokratów. Wielu polityków fascynuje model skandynawski, choć mniej tych konserwatywnych.
Na demonstracje „żółtych kamizelek” Francuzi przychodzą z dziećmi. Protesty, które zaczęły się od buntu przeciwko wzrostowi podatków na produkty naftowe, kontestują politykę prezydenta Emmanuela Macrona. Na zdjęciu mężczyzna z synem w Annecy, 8 grudnia 2018 r. Fot. Richard Bord / Getty Images
Kontrowersje budzi lansowany przez Szwecję i kopiowany w innych krajach model urlopów ojcowskich. Prawo pracy mocno zachęca mężczyzn do zostawania w domu i przejmowania opieki nad dziećmi. Co więcej, państwo wprowadziło także tzw. premię za szybkość – gdy kolejne dziecko urodzi się w ciągu 30 miesięcy od poprzedniego, urlop rodzicielski można wydłużyć nawet o rok.

Zepsute zęby i biblijne zasady. Kaligrafia i policzkowanie. Tak można stracić dzieci

Skandynawski edukacyjny totalitaryzm wynika z przekonania, że właścicielem i dzieci, i dorosłych jest państwo.

zobacz więcej
W Szwecji nie istnieje rozwiązanie znane z innych krajów Europy – ulgi podatkowe. Natomiast świadczenia rodzinne przysługują na każde dziecko, bez kryterium dochodowego: około 105 euro, z dodatkowym bonusem ok. 65 euro, jeśli rodzina jest wielodzietna. To może się wydawać sporo (polskie 500+ po przeliczeniu wynosi ok. 116 euro na dziecko), jednak w relacji do wysokich kosztów utrzymania w Szwecji dodatki te są na niskim poziomie.

Receptą Skandynawów na państwo przyjazne rodzinom są bowiem nie pieniądze bezpośrednio im przekazywane, a bardzo daleko idące rozwiązania instytucjonalne. Już kilkudziesięcioletnią tradycję prawną posiada tu ochrona ciężarnej pracownicy oraz zupełna bezpłatność wszystkich świadczeń i usług zdrowotnych. Rodzice mają zapewnione badania prenatalne, praktycznie nie korzystają z prywatnych, czyli płatnych gabinetów lekarskich i dentystycznych, a jeżeli ich wydatki na leki przekraczają ok. 93 euro, to korzystają ze specjalnej karty darmowych lekarstw.

Również system edukacyjny w Szwecji jest bezpłatny we wszystkich obszarach, zapewniając przy tym uczniom wysokiej jakości zajęcia lekcyjne, dodatkowo – językowe i sportowe, nie zmuszając rodziców do wydawania pieniędzy na usługi komercyjne. To daje dużo, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że wedle raportu Instytutu Badań Edukacyjnych „Koszty edukacji ponadgimnazjalnej i policealnej” wydatki gospodarstw domowych w Polsce na kształcenie dzieci od tego poziomu wynoszą do 295 zł miesięcznie.

Warto przy tym wspomnieć, że szwedzki socjalny raj ma jeden z najwyższych współczynników aktywizacji zawodowej kobiet (ok. 80%) i jednocześnie wspomnianą na wstępie wysoką dzietność.

Irlandia: zasiłki premiują wielodzietnych

Dzietność według Eurostatu 1,81 w 2016 roku, 1,77 rok później. Ale z danych Populationof.Net rośnie: trzy lata temu współczynnik wynosił 1,95 i wzrósł do 1,96 w roku 2018.

Zielona Wyspa oferuje wyższe świadczenia rodzinne niż sąsiednia Wielka Brytania. W Irlandii przykładowa rodzina 2+2 może liczyć na 3360 euro rocznego wsparcia w postaci zasiłków na dzieci. Kraj zdecydowanie premiuje przy tym rodziny wielodzietne, gdyż wraz z liczbą potomstwa kwoty świadczeń się zwiększają i w przypadku 2+4 wynoszą 624 euro miesięcznie (7 488 euro rocznie), a piątki dzieci – aż 801 euro (9612 rocznie).
Irlandia wygrała mecz z Francją z wynikiem 26 do 14. Irlandczyk Peter O'Mahony ze swoim siedmiomiesięcznym synem Theo i córką Indie po rozgrywce w ramach Mistrzostw Rugby o Puchar Sześciu Narodów na stadionie Aviva w Dublinie, 10 marca 2019 r. Fot. Brendan Moran / Sportsfile via Getty Images
Żeby lepiej pojąć skalę pomocy rodzinnej w tym kraju, trzeba wziąć pod uwagę stawkę podatku od towarów i usług na artykuły dziecięce. W Irlandii jest ona zerowa na ubranka i buty dla dzieci, więc fiskalizm państwa w tej dziedzinie nie umniejsza budżetów rodzinnych, podczas gdy 23% VAT na te same artykuły w Polsce (9 lat temu Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że Warszawa narusza prawo unijne stosując na nie obniżoną 7% stawkę i nakazał jej podniesienie) jest dla gospodarstw z dziećmi znaczące. Połączone polityki fiskalna i społeczna sprawiają, że w naszym kraju spora część podatku zapłaconego przy kupowaniu towarów dla potomstwa wraca do rodzin w postaci 500+, o czym w wywiadzie dla Tygodnika TVP mówił Andrzej Sadowski z Centrum im Adama Smitha, nazywając to „cashbackiem dla podatnika”. Przy czym VAT na niektóre artykuły dla dzieci objęte dziś nad Wisłą niższą, 8% stawką (m.in. smoczki, pieluchy, zupki, foteliki samochodowe, książki) ma zostać obniżony do 5%.

Wielka Brytania: polski baby boom

Współczynnik dzietności Eurostat: 1,79 w roku 2016 i 1,74 w 2017 roku. I tu znów w obliczeniach Populationof.Net był jednak wyższy i rósł w kolejnych latach z 1,82, przez 1,83, do 1,84 w roku 2018.

W kolejce do brytyjskiego tronu. Kto zostanie królem po Elżbiecie II?

6 maja 2019 roku przyszedł na świat synek księcia Harry'ego i jego żony, Meghan Markle. To kolejne „royal baby” w brytyjskiej rodzinie panującej.

zobacz więcej
Rozwiązania z Wielkiej Brytanii są dla Polaków szczególnie ciekawe, bowiem po akcesji naszego kraju do UE na Wyspy wyjechało najwięcej naszych rodaków. Co więcej, dzieci narodowości polskiej stanowią obecnie najliczniejszą grupę wśród noworodków ze wszystkich grup imigrantów. Polki w roku 2018 urodziły tam ponad 20 tys. dzieci, dystansując na przykład Pakistanki czy migrantki z Indii, stereotypowo uchodzące za matki z rodzin wielodzietnych. Co zachęca nasze rodaczki do posiadania potomstwa w Wielkiej Brytanii?

Być może najbardziej poczucie stabilności zatrudnienia, wyższa płaca i łatwiejsze życie, a może po prostu młody, rozrodczy wiek migrantów. Bowiem na Wyspach także, jak w Szwecji, nie istnieją odliczenia podatkowe, brak zaś większości skandynawskich zachęt do rodzenia. Brytyjskie świadczenia rodzinne preferują osoby o niższych dochodach i są ograniczone w przypadku rodziców zamożniejszych. Para posiadająca dwójkę dzieci i zarabiająca średnie wynagrodzenie może liczyć na zasiłki w wysokości 2300 euro rocznie.

W Wielkiej Brytanii również istotnym elementem, którego nie uwzględniają opracowania badaczy obliczających świadczenia rodzinne, jest VAT. Artykuły dziecięce, tak jak w Irlandii, są w tym kraju objęte stawką 0%.

Węgry: matki z państwowym posagiem i bez podatków

Dzietność w tym kraju nie należy do najwyższych w Europie, ale za to po zapaści z roku 2010, gdy kraj miał najniższy wskaźnik w UE (1,25) drgnęła i wynosiła według Eurostatu: 1,53 w 2016 r. i 1,54 rok później. Choć dane Populationof.Net są mniej optymistyczne: 1,44 w roku 2016 i 1,43 w kolejnych latach.
Premier Węgier Viktor Orban wraz z żoną Aniko Levai i ich pięciorgiem dzieci podczas spotkania z papieżem Benedyktem XVI w jego prywatnej bibliotece w Watykanie, 6 grudnia 2010 r. Fot. Eric Vandeville - Vatican Pool / Getty Images
Węgrów przeraził ostatni spis powszechny. Okazało się, że liczba obywateli w kraju wynosi już mniej niż 10 milionów. Zapewne dlatego rząd Victora Orbana wyjątkowo mocno i szybko, wśród krajów byłego „bloku wschodniego”, rozwija programy prorodzinne i z tego też powodu uwzględniliśmy go w naszym rankingu państw UE z najbardziej rozwiniętą polityką w tej dziedzinie.

Polska w zakresie wydatków państwa na ten cel nie prześciga Węgrów. W modelu rodziny 2+2 węgierskie świadczenia i ulgi wynoszą aż 10,1% średnich dochodów rodziny, w Polsce – 8,5%, choć ich udział w budżetach domowych wzrośnie po rozszerzeniu 500+ na wszystkie dzieci.

„Dzieci z wolnego wybiegu”. Czyli powrót do wychowania paleo

Skąd się biorą niezależne, ciekawskie i samodzielne kilkulatki?

zobacz więcej
To świadczenie nad Wisłą jest co prawda sporo wyższe od węgierskiego: zakładając, że rodzice nie mają 500+ na pierwsze dziecko, przy dwójce potomstwa otrzymują ok. 116 euro (po zmianach będzie to 232), a nad Balatonem – raptem 85 euro na dwie pociechy (w polskiej walucie to jakieś 365 złotych). Podobnie jak becikowe: polskie w przeliczeniu na euro wynosi ok. 232 na noworodka (po spełnieniu kryterium dochodowego), węgierskie – 197. Jednak to nie wypłaty bezpośrednie są głównym elementem polityki rodzinnej Budapesztu, lecz ulgi podatkowe oraz państwowe kredyty.

Ulgi przy rozliczaniu PIT są większe od naszych: średnio zarabiającej rodzinie z dwójką dzieci pozwalają obecnie zaoszczędzić prawie 1300 euro rocznie, a w Polsce – do 517 euro (to odpowiednio: 5520 i 2224 zł, czyli 460 i 185 zł miesięcznie). Ponadto w tym roku wprowadzono na Węgrzech dożywotnie zwolnienie z podatku dochodowego dla kobiet, które urodziły i wychowują co najmniej czwórkę dzieci (w Polsce będą miały gwarantowaną emeryturę).

Ale najbardziej zadziwiające są instrumenty kredytowe, unikatowe na skalę europejską – nawet gdy wziąć pod uwagę polski program Mieszkanie Plus, czy wcześniejsze dopłaty do kredytów hipotecznych Rodzina na Swoim albo kredyty preferencyjne dla Towarzystw Budownictwa Społecznego.

Otóż od tego roku węgierski rząd przyzna „posag” w wysokości 10 milionów forintów (w przeliczeniu około 31 800 euro, czyli prawie 137 tys. zł) każdej kobiecie przed 40. rokiem życia, która wchodzi w związek małżeński. Ma on postać kredytu, który będzie zawieszany w spłacie i anulowany po urodzeniu trzeciego dziecka.

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Poza tą bezzwrotną pożyczką dla matek, Węgrzy oferują w ramach programu mieszkaniowego CSOK preferencyjne kredyty mieszkaniowe całym rodzinom: dla tych z dwójką dzieci również w wysokości 10 milionów forintów (31 800 euro, czyli 137 tys. zł), a przy trzech potomkach – 15 mln forintów (ok. 44 700 euro, czyli ponad 205 tys. zł). Te kredyty będą częściowo będzie spłacane przez państwo, gdy rodzina stanie się wielodzietna.

Jest jeszcze zaskakujący projekt motoryzacyjny: ponad 7600 euro na samochód osobowy z siedmioma miejscami dla rodziny wielodzietnej.

Na koniec warto zauważyć, że na Węgrzech jedno z rodziców może zostawać w domu przez pierwsze trzy lata życia dziecka, otrzymując nadal świadczenie pieniężne (w Polsce również otrzymuje zasiłek, przy czym urlop macierzyński czy rodzicielski może trwać od 20 do 26 tygodni, w przypadku ciąży wielodzietnej do 37 tygodni).

Zasiłki kontra praca?

To bardzo dużo, zwłaszcza jak na państwo z południowo-wschodniej części Europy, w której do niedawna polityk rodzinnych praktycznie nie było. I Węgry, i Polska ze swoimi niskimi świadczeniami czy symbolicznymi ulgami podatkowymi, dryfowały gdzieś pomiędzy Rumunią, Grecją a Bułgarią, które w zestawieniach wydatków Produktu Krajowego Brutto na politykę rodzinną znajdują się na szarym końcu państw Starego Kontynentu.
W Polsce nastąpił największy w Europie skok w liczbie narodzin dzieci. Na zdjęciu rodzina spacerująca w deszczu w Bydgoszczy, 9 marca 2019. Fot. Jaap Arriens/NurPhoto via Getty Images
Dziś Węgry zaskakują gotowością do gigantycznych wydatków na ten cel, zaś Polska na 500+ wydawała dotąd 23 miliardy złotych rocznie, zaś po rozszerzeniu programu na wszystkie dzieci kwota ta – wedle szacunków – wzrośnie do ok. 50 mld zł. Czy to pieniądze dobrze wydane, jest przedmiotem nieustającej debaty ekonomistów i polityków społecznych.

Przywileje dla korporacji i dyskryminacja polskich przedsiębiorców są jak rasizm

Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha: Emerytura powinna być wypłacana wszystkim obywatelom, bez jakichkolwiek składek, finansowana wprost z budżetu, tak jak dziś finansuje się emerytury sędziów. To co jest dobre dla polskiego sędziego, powinno być też dobre dla każdego polskiego obywatela.

zobacz więcej
Krytycy rodzinnych programów socjalnych uznają, że to wyrzucanie pieniędzy w błoto, bowiem nie wpływa bezpośredniego na liczbę narodzin. Owszem, zasiłki nie pobudzają płodności, ale to taki sam truizm jak ten, że darmowe obiady dla dzieci nie rozwiązują problemu ich biedy. No nie, lecz w istotny sposób im pomagają.

Paradoksalnie, jak wspominaliśmy, liberałowie mogą zobaczyć w nim plusy, uznając 500+ za zwrot rodzinie zapłaconych przez nią podatków , czyli de facto ich obniżenie. A dr Rafał Bakalarczyk, badacz polityki społecznej i ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego uważa, że lepiej byłoby wydać część z tych inne wsparcie rodzin w opiece nad dziećmi, w pierwszej kolejności rodzin: zagrożonych marginalizacją społeczną, dotkniętych ciężką sytuacją życiową (jak choroba dziecka czy rodzica), zajmujących się dziećmi i dorosłymi niepełnosprawnymi lub chorymi.

– Ale to rozwój usług społecznych jest kluczowym elementem skutecznej polityki rodzinnej. Umożliwia to godzenie ról domowych z zawodowymi, jak w Szwecji, gdzie publiczna opieka, nie rozdzielana na etap żłobkowy i przedszkolny, jest zapewniona od wczesnego okresu życia dzieci i dość powszechnie wykorzystana, w ogromnej mierze bezpłatnie – dodaje Bakalarczyk.

Fakt, że aktywność zawodowa kobiet wydaje się wpływać na decyzję o posiadaniu potomstwa: tam, gdzie matki pracują, gwarantując sobie dochód i przyszłą emeryturę, rodzi się więcej dzieci. Przykłady krajów takich jak Szwecja, Dania, Francja, a także Litwa i Łotwa to potwierdzają.

Taka „dobroczynność” modna jest w show biznesie. Ludzie chcą dzieci małych, zdrowych i dobrze rokujących

Adopcja świetnie służy np. poprawie wizerunku. Pozwala dobrze wypaść w kampaniach, a czasem uchodzić wręcz za bohatera.

zobacz więcej
Przy czym wpływ świadczeń na pracę zarobkową kobiet nie musi być negatywny, a patrząc na Polskę – przynajmniej niejednoznaczny. Co prawda dr Anna Ruzik Sierdzińska z SGH wskazywała, że po wprowadzeniu 500+ z rynku pracy odeszło około 30 tysięcy matek, jednak dane Eurostatu i Głównego Urzędy Statystycznego pokazują efekt odwrotny. GUS spytał 300 tys. osób, jak pobieranie świadczenia wpłynęło na ich życie zawodowe i owszem: 33 tys. zrezygnowało z pracy i kolejne 34 tys. przestało jej szukać. Jednak 76 tys. dzięki temu podjęło zatrudnienie, a innych 75 tys. rozpoczęło poszukiwania, bo zyskało pieniądze choćby na opiekę nad dziećmi. Według Eurostatu w połowie 2017 roku zatrudnionych było 60 proc. Polek pomiędzy 15 a 64 rokiem życia i współczynnik ten wzrósł w ciągu roku o 1,9 punktu procentowego. Posady znalazło w tym czasie 150 tys. kobiet. W grupie wiekowej 25-49 lat, w której rodziny najczęściej korzystają z 500+, zatrudnienie zwiększyło się o 60 tysięcy, a odsetek biernych zawodowo wynosił 23,4 proc., czyli najmniej od 20 lat.

Niezależnie od różnych interpretacji efektów prorodzinnych programów, świadczenia na dzieci są wypłacane w większości krajów europejskich i choć są najbardziej chwytliwe medialnie, to jednak są tylko jedną ze składowych prodzietnych rozwiązań. Zagwarantowanie przedszkola czy kawałka mieszkania „za friko”, bo masz dzieci, to już mocniej kusząca oferta.

Pozostaje czekać na analizy, czy spadek dzietności w najbardziej opiekuńczych krajach zachodniej Europy, jak Francja czy Szwecja, jest chwilowy, czy też zaczął się zły trend i z jakiego powodu. I dlaczego w krajach początkujących w tej polityce, jak Polska i Węgry, rodzi się z kolei coraz więcej dzieci. Oby to zostało.

– Cezary Korycki
Zdjęcie główne: Megan, żona Harego, niedługo urodzi pierwsze dziecko brytyjskiej pary książęcej, a czwartego wnuka królowej Elżbiety II. Podczas wizyty w Birkenhead 14 stycznia 2019 roku spotkała się z Angelą Midgley w supermarkecie i kawiarni „Feeding Birkenhead”, tworzonych przez koalicję kościołów, banków żywności i innych organizacji. Rodziny mogą tu zrobić zakupy i uzyskać porady w zakresie świadczeń, poszukiwania pracy, tworzenia budżetu domowego czy gotowania. Fot. Anthony Devlin - WPA Pool / Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
„In vitro” dla par lesbijskich. Liberalizm uderza w rodzinę
Politycy z partii z Emmanuela Macrona mówią wprost: „Nie ma czegoś takiego, jak prawo dziecka do ojca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Misterna gra Putina z Łukaszenką. Czy Rosja połknie Białoruś?
Moskwa chce wywołać w Mińsku wybuch niezadowolenia społecznego, trochę na wzór ukraińskiego Majdanu. W jakim celu?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Tu wcześniej wojny nie było. Teraz łopaty prędko latają w...
– To jest dla mnie Trump, zwierzę! – krzyczał Dilo, odcinając najpierw jedno, a potem drugie ucho martwego zwierzęcia. Reportaż Witolda Repetowicza z kurdyjskiej Rożawy w północno-wschodniej Syrii.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
To nie jest taka prosta gra… Sędzia przestaje być „powietrzem”
Cóż to za dziwny sport? Po golu zmiana stron boiska, rzut karny z dowolnego punktu położonego 11 metrów od linii bramkowej, a bramki nie mają poprzeczek.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
„Pełzająca germanizacja” Kaliningradu
Biznes poważnie cierpi na kremlowskiej polityce wobec obwodu: militaryzacji („lotniskowiec Kaliningrad”) zamiast komercjalizacji („bałtycki Hongkong”). Ta druga droga jest dziś uważana za herezję.