Rozmowy

Szwedzki publicysta: stalinowskie zbrodnie nie powinny ulegać przedawnieniu

Jeśli system prawny nie zezwala na ekstradycję osoby oskarżonej o popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości – a właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia – to taki system należy zmienić. Politycy powinni doprowadzić do tego, żeby ta osoba mogła zostać poddana ekstradycji – o sprawie Stefana Michnika ze szwedzkim politykiem i publicystą Adamem Cwejmanem rozmawia dziennikarz telewizji Poland IN.

Jana Olszewskiego przyjaciele z lat młodości. Wyklęci, torturowani, zamordowani, złamani

Nieznana opowieść byłego premiera o zaangażowaniu w mikołajczykowskie PSL i o tragicznych losach jego kolegów z tamtych czasów.

zobacz więcej
JONASZ REWIŃSKI: Po drugiej wojnie światowej, w Polsce nastał mroczny okres, który do dziś pozostaje stosunkowo mało znany opinii publicznej poza granicami kraju. Kiedy władzę w Polsce zaczęły przejmować władze komunistyczne, rozpoczął się okres motywowanych politycznie procesów. Wytaczano je tym, którzy aktywnie sprzeciwiali się nowemu porządkowi, a w wielu przypadkach wyrokiem była kara śmierci. Mimo to jednak, bez względu na obszerny materiał dowodowy, niewielu stalinowskich sędziów i prokuratorów doczekało się procesów za popełnione w okresie komunizmu zbrodnie. Pan jest autorem intrygującego artykułu na ten temat. Ponieważ jednak pański tekst dostępny jest wyłącznie w języku szwedzkim, czy mógłby pan pokrótce streścić, czego on dotyczy.

ADAM CWEJMAN:
W ostatnich latach polskie władze wystosowały kilka wniosków ekstradycyjnych dotyczących zamieszkałego w Szwecji mężczyzny, który przybył tutaj pod koniec lat 60. Mężczyznę tego oskarża się o uczestnictwo w stalinowskich procesach pokazowych, wskutek których ludzie byli niesprawiedliwie skazywani na kary więzienia, a nawet śmierci.

Wydaje się, że w chwili obecnej polska prokuratura dysponuje wystarczającą liczbą dowodów, aby wszcząć postępowanie. Mimo to szwedzki wymiar sprawiedliwości konsekwentnie odmawiał ekstradycji podejrzanego, twierdząc, że jest on chroniony jako obywatel Szwecji, przez co przekazanie go polskim władzom w celu jego osądzenia nie jest możliwe.

Tymczasem sam podejrzany jest już mężczyzną w podeszłym wieku, a od zbrodni, o których mowa, minęło wiele czasu. W związku z tym szanse na postawienie go przed wymiarem sprawiedliwości wraz upływającym czasem są coraz mniejsze.
Video: Post-war communist crimes in Poland: an unresolved issue
Nie jest to pierwszy tego typu przypadek. Wiele razy zdarzało się, że inne państwa także odrzucały polskie wnioski ekstradycyjne. Było tak na przykład w przypadku stalinowskiej sędzi, zamieszkałej w Wielkiej Brytanii. Co stanowią na ten temat przepisy szwedzkiego prawa? Pada argument, że zbrodnie te uległy przedawnieniu, natomiast strona polska odpowiada, że ponieważ były to zbrodnie przeciwko ludzkości, przepisy o przedawnieniu nie mają do nich zastosowania.

Nie jestem specjalistą w dziedzinie prawa, nie jestem więc w stanie szczegółowo skomentować tego, jak kwestia ta jest uregulowana w szwedzkim systemie prawnym. Chodzi bardziej o zasady. Zbrodnie, o których mowa, nie powinny ulegać przedawnieniu, nie wolno o nich zapominać i żaden system prawny nie powinien na to pozwolić.

W szczególności dotyczy to szwedzkiego systemu prawnego, który szczyci się tym, że opiera się na zasadach sprawiedliwości i rządów prawa.

Z politycznego punktu widzenia jest tak, że jeśli system prawny nie zezwala na ekstradycję osoby oskarżonej o popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości – a właśnie z takim przypadkiem mamy tu do czynienia – to taki system należy zmienić. Politycy powinni doprowadzić do takiej sytuacji, że osoba ta będzie mogła zostać poddana ekstradycji.

Ręcznie zarządzał systemem opresji. Bierut to typowy radziecki aparatczyk, miałki i bezbarwny

Po wojnie komuniści politycznie istnieją tylko dlatego, że mają poparcie Armii Czerwonej – mówi Piotr Lipiński, autor książki „Bierut: kiedy partia była bogiem”.

zobacz więcej
Czy pana zdaniem szwedzkie elity polityczne i dziennikarze zdają sobie sprawę, czym tak naprawdę były zbrodnie komunistyczne? Wspomniał pan w swoim artykule, że o ile zbrodnie nazistowskie traktowane są tak, jak być powinny, to względem zbrodni komunistycznych wykazuje się więcej pobłażliwości, mimo iż są one tak samo godne potępienia jak zbrodnie popełniane przez Trzecią Rzeszę. Skąd to się pana zdaniem bierze?

Jeśli mowa o Szwecji, to zagadnienie ma dwa aspekty. Po pierwsze, po drugiej wojnie światowej odbyły się procesy norymberskie, w trakcie których zbrodniarzom nazistowskim udało się wymierzyć sprawiedliwość. Wymierzyli ją zwycięzcy, a więc zachodni alianci i Związek Radziecki. W efekcie wszem wobec stało się jasne, że ludzie, którzy stanęli przed trybunałem, byli sprawcami zbrodni i należało wymierzyć im sprawiedliwość.

Jednocześnie jednak jedno ze zwycięskich państw, a więc Związek Radziecki, popełniło w kolejnych latach szereg zbrodni zarówno na terenie Polski, jak i całego bloku komunistycznego.

Instalujące się tam wówczas totalitarne reżimy cieszyły się poparciem skrajnie lewicowej części szwedzkiego establishmentu politycznego. Wiele partii działających w Szwecji uznawało władze komunistyczne Europy Wschodniej za swoich sojuszników.

Myślę, że to był główny powód, dla którego wszystkie te czyny nie były traktowane w kategoriach zbrodni. Wielu ludzi w Europie Zachodniej nie miało nawet świadomości, że coś takiego w ogóle miało miejsce.
Stefan Michnik, oskarżany o zbrodnie stalinowskie, sędzia i adwokat, działacz komunistyczny. W 1969 roku wyjechał do Szwecji. Fot. Wikimedia
Po drugie, tuż po wojnie Szwecja dokonała ekstradycji dużej grupy zbrodniarzy wojennych z krajów bałtyckich. Była to tak zwana „ekstradycja bałtycka”. Decyzję tę uznaje się dziś za bardzo niesprawiedliwą, ponieważ osoby wydalone ze Szwecji, nie mogły liczyć w Związku Radzieckim na uczciwy proces.

Nie jest zatem tak, że w ogóle nie wiedziano o zbrodniach popełnianych w Europie Wschodniej. Szwecja utrzymuje w końcu bardzo ścisłe związki zarówno z Polską, jak i krajami bałtyckimi.

Można zatem powiedzieć, że choć powszechnie o nich nie wiedziano, to zbrodnie te nie były zupełną tajemnicą.


Ma pan świadomość, że omawiane zagadnienie jest mocno związane z polityką. Osoba, o której pisze pan w swoim artykule, Stefan Michnik jest przyrodnim bratem założyciela jednej z bardzo znanych liberalnych gazet. W związku z powyższym, bardzo często na ten temat toczone są w Polsce zażarte dyskusje.

To, z kim jest on spokrewniony nie ma dla mnie znaczenia. To nie jest sprawa polityczna, lecz wyzwanie dla wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o to, żeby wynagrodzić ofiarom za cały okres, przez który sprawców tych zbrodni nie udało się postawić przed sądem. Zatem nie postrzegam tej sprawy w kategoriach politycznych.

Niektórzy jednak starają się doprowadzić do tego, aby kwestia ta była właśnie w tych kategoriach postrzegana. W innym wspomnianym już przeze mnie przypadku sprawa dotyczyła stalinowskiej sędzi mieszkającej w Wielkiej Brytanii, która też była osobą pochodzenia żydowskiego. Podnoszono wówczas argument...

A co ma do tego jej pochodzenie? To nie jest kwestia polityczna ani tym bardziej kwestia pochodzenia...
Prace ekshumacyjne prowadzone przez specjalistów IPN na terenie dawnego aresztu UB w Białymstoku. Fot. PAP/Artur Reszko
Nie, ale osoba, o której mowa, oskarżała polskie władze, że nie chodzi im o osądzenie zbrodni komunistycznych, a wniosek o ekstradycję jest przejawem antysemityzmu. Taka właśnie była linia obrony: nie wolno wam przekazać mnie polskim władzom, ponieważ w Polsce istnieje powszechne zjawisko antysemityzmu. Argumentu tego używano po to, aby przejść do porządku dziennego nad faktem, że osoba ta popełniła bardzo poważne zbrodnie komunistyczne w latach 50., wydając wyroki śmierci na żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego. Czy nie sądzi pan, że także i w opisywanej przez pana sprawie mogą pojawić się takie argumenty?

Oczywiście. Wydaje mi się, że podnoszenie kwestii pochodzenia etnicznego osoby podejrzanej jako argument przeciwko jej ekstradycji jest czymś naturalnym.

Jeśli przyjrzymy się temu, jak debata na ten temat wygląda w Polsce, to zobaczymy, że pada w niej wiele antysemickich uwag i że pojawiają się w niej akcenty o charakterze rasistowskim. A to jest woda na młyn obrońców oskarżonego, którzy będą mówili, że nie chodzi o naprawienie krzywd, ale o oskarżanie Żydów o to, że stali za wprowadzeniem w Polsce władzy komunistycznej.

Wystarczy przyjrzeć się, jak w Polsce przebiega dyskusja na ten temat, choćby w internecie. Niestety, padają często hasła rasistowskie i antysemickie. Wszystko to bardzo utrudnia nam rozpoczęcie na ten temat poważnej debaty zarówno w Polsce, jak i na zachodzie Europy.

Umyka nam przez to istota kwestii, a jest nią to, że w omawianym okresie w Polsce funkcjonował bardzo restrykcyjny reżim autorytarny odpowiedzialny za straszliwe zbrodnie.

Ma pan na myśli stereotyp jakoby władza komunistyczna składała się w przeważającej mierze z osób pochodzenia żydowskiego. Ten stereotyp powielany jest w debacie publicznej przede wszystkim przez przedstawicieli skrajnej prawicy.

Tak, i niestety pogląd ten zyskał wielu zwolenników. A to nie jest najważniejsze w całej sprawie. W skład komunistycznej władzy wchodziły osoby z różnych środowisk. Łączyło je nie pochodzenie etniczne, ale ich poparcie dla władzy totalitarnej. I na tym powinniśmy się skupiać.

Mordowano polskich ziemian, urzędników i księży. Tysiące ofiar komunistycznych rebelii

„Pchnięcie Polski nożem w plecy” – tak zachodnie media nazwały we wrześniu 1939 roku napaść ZSRR na wschodnie tereny II RP. Na Kresach przedstawiciele wszystkich mniejszości etnicznych wykazali czynnie, że nic ich nie łączy z państwem polskim.

zobacz więcej
Spoiwem dla tych ludzi była ideologia, która na przestrzeni lat doprowadziła do śmierci milionów ludzi na całym świecie, wliczając w to także wiele ofiar komunizmu w Polsce. Jak pan sądzi, co należy zrobić, aby zagadnienie niedokończonych postępowań w sprawie zbrodni komunistycznych stało się bardziej powszechnie znane na Zachodzie? Jak sprawić, aby opinia publiczna zrozumiała, o co w tym wszystkim chodzi, i że osobom odpowiedzialnym za zbrodnie wciąż nie udało się wymierzyć sprawiedliwości pomimo obszernego materiału dowodowego?

Jednym ze sposobów jest to, co robimy w tej chwili, a więc dyskusja na ten temat w nadawanej z Polski telewizji w języku angielskim. Niestety bariera językowa nadal pozostaje faktem, przez co bardzo często informacje na temat Polski w prasie zachodniej dostępne są wyłącznie z drugiej ręki. Niekiedy powoduje to, że patrzymy na sprawy polskie ze zbyt wąskiej perspektywy.

Ponadto, niektóre zagadnienia mogą wydawać się zbyt skomplikowane, a na zachodzie Europy mało kto jest zainteresowany dogłębnym poznawaniem historii Polski.

Rozpowszechnianie wiedzy na temat tego okresu w historii Polski jest dość trudnym zadaniem. O wiele częściej opisywane są zbrodnie przeciwko ludzkości dokonywane na o wiele większą skalę, do jakich dochodziło na terenie ZSRR.

Mając to na uwadze, nie dziwi fakt, że w sposób naturalny o tym, co działo się w Polsce, na Węgrzech czy w byłej Czechosłowacji mówi się mniej.
Kopia pomnika zatytułowanego „Dziękujemy towarzyszu Stalin za nasze szczęśliwe dzieciństwo” stanęła w grudniu 2018 roku w Muzeum Historii Gułagu w Moskwie. Autorem monumentu jest architekt i rzeźbiarz Gieorgij Ławrow. Fot. Sergei Fadeichev PAP/ITAR-TASS
Tym bardziej że władze na Kremlu nigdy nie odcięły się od sowieckiej przeszłości, a wiele osób w Rosji nadal uważa, że rządy Stalina były źródłem potęgi i dobrobytu, podczas gdy w Niemczech nie toleruje się zasadniczo poglądów gloryfikujących III Rzeszę. Zresztą bardzo słusznie. Co możemy zrobić, aby przekonać szwedzkie władze, że zmiana decyzji w sprawie ekstradycji Stefana Michnika byłaby słuszna z historycznego oraz etycznego punktu widzenia?

Działania należy podejmować wyłącznie na szczeblu politycznym. Tylko w przypadku tego rodzaju działań istnieje jakakolwiek szansa na sukces. Temat ten należy podejmować podczas rozmów pomiędzy przedstawicielami polskich i szwedzkich elit politycznych najwyższego szczebla.

Należy podkreślać fakt, że jest to element nierozwikłanych spraw stanowiących element polskiej historii, a Szwecja jako demokratyczne państwo europejskie powinna podjąć współpracę, tak aby możliwe było wymierzenie sprawiedliwości sprawcom tych czynów.

W chwili obecnej w Szwecji toczy się debata na temat szwedzkich obywateli, którzy wyjechali do Syrii, aby wstąpić w szeregi tak zwanego Państwa Islamskiego. Dyskutuje się o tym, jak należy stosować przepisy o ekstradycji wobec takich osób oraz jak sprawić, aby sprawcy zbrodni przeciwko ludzkości zostali osądzeni.

Jeśli kiedykolwiek miałby pojawić się dogodny moment, aby wprowadzić do debaty także i kwestie dotyczące historii Polski i zbrodni w Polsce popełnianych, to ten moment jest właśnie teraz.

A jak to się stało, że zainteresował się pan akurat tym zagadnieniem?

Moi rodzice przybyli do Szwecji w latach 80., a zatem moje więzi z Polską dotyczą zarówno języka, jak i kultury, miałem też okazję poznać historię tego kraju. Dzięki temu jestem w stanie przybliżyć szwedzkiej opinii publicznej zagadnienia związane z Polską oraz polską polityką.

Wydaje mi się, że Szwedzi zbyt wielką wagę przykładają dzisiaj do polityki amerykańskiej. Tymczasem więcej niż dotąd powinno się mówić więcej o polskiej polityce i sprawach bieżących. Polska i Szwecja położone są przecież w bliskim sąsiedztwie i łączą je liczne więzi.

– rozmawiał Jonasz Rewiński, dziennikarz i prezenter anglojęzycznego kanału TVP, Poland IN

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Adam Michael Cwejman (ur. 12 stycznia 1985 r. w Göteborgu) jest szwedzkim publicystą i politykiem. Studiował stosunki międzynarodowe i europeistykę. W latach 2009- 2012 był przewodniczącym Liberalnej Młodzieży Szwecji (LUF), młodzieżówki Ludowej Partii Liberałów. Publikuje m.in. w dzienniku „Göteborgs-Posten”. W lutym na łamach tego dziennika ukazał się jego tekst „Zbrodnia, o której nie należy zapominać”
.

Adam Cwejman wywodzi się z rodziny o polsko-żydowsko-ukraińskich korzeniach. Większość jego żydowskich krewnych zginęła w czasie Holokaustu. Inni krewni byli więźniami sowieckich gułagów. W 1982 roku jego rodzice wyemigrowali z Polski do Szwecji.
Zdjęcie główne: Kwatera na Łączce na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Dzień Wszystkich Świętych. Fot. PAP/Andrzej Lange
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Stres nie ma znaczenia. Jesteśmy ofiarami klątwy psychologów
Terapia pokryzysowa jest nieskuteczna, a nawet szkodliwa. Intensywne mielenie traumatycznych wydarzeń nie pozwala emocjom wygasnąć, lecz przeciwnie: utrwala je – mówi psycholog Tomasz Witkowski.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Zanussi uświadomił mi, że nie powinienem się niczego bać
„Kino z duszą” to impreza niezwykła. Choć nie jest to festiwal z metką „chrześcijański”, to wyświetlane są tam filmy z wartościami – mówi Krzysztof Żurowski, reżyser.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Śmierć w górach nie jest najpiękniejsza ani wymarzona
Jurek Kukuczka nie musiał jechać na tę wyprawę, bo zdobył już wszystkie ośmiotysięczniki. Ale on nie wyobrażał sobie życia bez gór – wspomina himalaista Walenty Fiut.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Nawet ksiądz ma ornat łącki, a liturgia jest w gwarze
Grają na listku, chodzą w gurmanie, a w zeleźnioku pędzą bimber, co niejednego cepra praśnie w młako.
Rozmowy wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
Zło nie tylko dobrem trzeba zwyciężać, ale też walką
Kornel Morawiecki w wywiadzie z 2017 roku: Czasem walka o ewangeliczne wartości może skutkować tragedią.