Felietony

Przy nich stara mafia to kółka różańcowe

Jak to się stało, że politycy, którzy przez niemal 50 lat byli nietykalni, nagle zaczęli być zagrożeni przez włoski wymiar sprawiedliwości? W „Czwartym poziomie” pada odpowiedź: we Włoszech pojawiło się nowe pokolenie przestępców, które postanowiło wygryźć dotychczasowy układ (tak zwany trzeci poziom) tworzony przez główne siły polityczne kraju i mafię. Młode wilki są znacznie bardziej sprawne i bezwzględne od starych mafiosów. Od tamtych wydarzeń jednak upłynęły lata. A jednak ponura wizja Waldemara Łysiaka wciąż niepokoi.

Opowieści o duszy, kawałek prawdy o człowieku. Ranking teatralny

50 minut z aktorem biegającym wzdłuż torów i historia piekła złożona z tekstów kabaretowych... Teatralna mapa Piotra Zaremby

zobacz więcej
Rok 1989 był przełomowy nie tylko ze względu na upadek reżimów komunistycznych w Europie Środkowej i zmierzch imperium sowieckiego.

Prawdopodobnie wielu świadkom ówczesnych wydarzeń umyka fakt, że krach systemów totalitarnych (a właściwie wtedy już autorytarnych w fazie gnicia) okazał się równoznaczny z narodzinami nowych grup przestępczych, które zaczęły mocno wpływać na politykę znaczących państw świata.

Ten negatywny aspekt wielkich zmian przykryła, czy wręcz zakłamała, towarzysząca im optymistyczna narracja. Grupy interesów, które stały za wydarzeniami Jesieni Ludów, odtrąbiły zwycięstwo Dobra (liberalnej demokracji) nad Złem (komunistycznym totalitaryzmem). Odtąd świat miał się stawać tylko coraz lepszy, a historia – zmierzać do swojego kresu. Ci zaś, którzy demistyfikowali taki obraz rzeczywistości, byli oskarżani o szerzenie nienawiści i oszołomstwo.

Wśród nich znalazł się Waldemar Łysiak (8 marca obchodzi swoje 75. urodziny). Autor wielu bestsellerów historycznych – poświęconych zwłaszcza epoce napoleońskiej – znany jest też jako kontrowersyjny czy wręcz skandalizujący publicysta bezlitośnie pastwiący się nad rozmaitymi formami poprawności politycznej. Ale Łysiak to także prozaik i scenarzysta.
Cena
W poniedziałek 4 marca TVP 1 pokazała „Cenę”. To przeniesiona przez Jerzego Zelnika na deski Teatru Telewizji adaptacja powieści Łysiaka. Akcja toczy się na ziemiach polskich pod okupacją niemiecką. Autor porusza kwestię dylematów moralnych dotyczących tego, co bywa nazywane mniejszym złem. Łysiak z pasją szpera w ciemnych zakamarkach duszy człowieka. I dochodzi do pesymistycznych wniosków dotyczących kierunku, w którym podąża ludzkość.

W tym miejscu warto przywołać reżyserowane przez Tadeusza Kijańskiego sztuki Teatru Sensacji z lat 80. i 90. o włoskiej mafii z udziałem między innymi Henryka Talara, Marka Walczewskiego, Marcina Trońskiego czy Gustawa Holoubka. Zaczęło się od głośnej „Selekcji” z roku 1984, która powstała na podstawie opowiadania ze zbioru „Perfidia” Valdemara Baldheada. Pod tym pseudonimem kryje się Waldemar Łysiak. I to on też napisał scenariusz spektaklu.

Schyłek starego świata

Bohaterem „Selekcji” jest Vittorio Matta (wyśmienita kreacja Talara), który uczestniczy w brutalnych bojach o władzę i wpływy w działającej na terenie USA włoskiej mafii. Na czoło wysuwa się zatem znakomicie poprowadzony wątek kryminalno-sensacyjny. Nie on jest chyba jednak najważniejszy. Ale aby się o tym przekonać – trzeba obejrzeć dalszy ciąg perypetii Vittoria Matty oraz jego brata Cesarego.

Botoks w twarzy, przeszczepione włosy, sztuczny uśmiech. Czy polityczny celebryta ma szansę na nawrócenie?

Berlusconi to ostentacyjny playboy przekonany o tym, że swoim stylem bycia może sobie zjednać społeczeństwo, o którego poparcie się ubiega.

zobacz więcej
„Selekcja” doczekała się bowiem swojej kontynuacji. Łysiak jest autorem scenariuszy trzech kolejnych sztuk w reżyserii Kijańskiego – „Skorpion” i „Ostatni numer” z roku 1985 oraz „Czwarty poziom” z 1995.

W dwóch pierwszych pokazany jest schyłek starego świata: w Cosa Nostrze znacząca pozycja przypada ludziom, którzy przestają się liczyć z utrwalonymi na przestrzeni dziejów zasadami obowiązującymi wśród sycylijskich przestępców (to przypadek demonicznego Alberta Labordiniego granego przez Stanisława Michalskiego). I tak nic już nie znaczą więzi rodzinne, a w porachunkach między grupami mafijnymi mordowane są kobiety i dzieci.

Tendencja ta ma jednak również wymiar polityczny. I to z kolei jest motywem „Czwartego poziomu”. W odróżnieniu od trzech wcześniejszych sztuk, w tym przypadku miejscem intrygi nie są Stany Zjednoczone, lecz Włochy. Fabuła spektaklu osnuta jest na motywach autentycznych wydarzeń z lat 1992-1994. Komisarz Randoni (w tej roli Piotr Fronczewski) – znany z drastycznych metod walki z przestępczością zorganizowaną – ma wykryć zleceniodawców zamachów, których ofiarą padli sędziowie Giovanni Falcone i Paolo Borsellino (obydwaj to postaci historyczne). W tle toczy się śledztwo „czyste ręce” mające na celu wykrycie związków między osobami z włoskiego politycznego świecznika a mafią.

Jak to się stało, że politycy, którzy przez niemal 50 lat byli nietykalni, nagle zaczęli być zagrożeni przez włoski wymiar sprawiedliwości?

W „Czwartym poziomie” pada odpowiedź: we Włoszech pojawiło się nowe pokolenie przestępców, które postanowiło wygryźć dotychczasowy układ (tak zwany trzeci poziom) tworzony przez główne siły polityczne kraju i mafię. Młode wilki są znacznie bardziej sprawne i bezwzględne od starych mafiosów. Pozwala im to poważnie zatrząść sceną polityczną nad Tybrem.

Nowe rozdanie

W rezultacie we Włoszech nastąpił rozpad dwóch głównych partii: chadeków i socjalistów. Na jaw wyszło uwikłanie w korupcję czołowych polityków tych ugrupowań. W spektaklu Tadeusza Kijańskiego i Waldemara Łysiaka nowe mafijne rozdanie (jego przedstawicielem jest Cesare Matta – również grany przez Henryka Talara) stawia na formację Silvia Berlusconiego – Forza Italia, która w roku 1994 wygrywa wybory parlamentarne i tworzy rząd.


Tyle że dzieje się to wszystko w kontekście międzynarodowym. Na zgliszczach bloku wschodniego powstają potężne podmioty przestępcze o zasięgu globalnym. Nie wzięły się one bynajmniej znikąd, co dobitnie pokazuje ostatnia scena sztuki.
W spektaklu Łysiaka nowe mafijne rozdanie stawia na formację Silvia Berlusconiego – Forza Italia, która w roku 1994 wygrywa wybory parlamentarne i tworzy rząd. Na zdjęciu: Silvio Berlusconi w czasie głosowania we włoskim Senacie nad wotum zaufania dla swego rządu. Fot. Franco Origlia/Getty Images
W niej mafiosi popierający Berlusconiego nawiązują współpracę z Rosjanami. Ci z kolei wiedzą o nich wszystko, bo posiadają informacje zgromadzone jeszcze w arsenale sowieckich służb specjalnych. Można więc śmiało przypuszczać, że rozwiązanie KGB miało charakter wyłącznie formalny. Ów tytułowy tak zwany czwarty poziom stanowią zatem nowe syndykaty zbrodni. Przy nim dawna mafia – działająca zarówno w Ameryce, jak i we Włoszech – to kółka różańcowe (takie dokładnie porównanie pada w spektaklu).

Od tamtych wydarzeń jednak upłynęło ćwierć wieku. Przez ten okres wiele politycznych i biznesowych karier zdążyło się obrócić w gruzy. Dotyczy to też choćby nomenklaturowych oligarchów w krajach dawnego bloku wschodniego. A jednak ponura wizja Waldemara Łysiaka wciąż niepokoi. Być może przyszedł czas na „Piąty poziom”?

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Kreml dziękuje tropicielom polskiego antysemityzmu
Niektórzy opiniotwórczy Rosjanie nazywają nasz kraj „zgniłym płodem europejskiej demokracji”.
Felietony Najnowsze wydanie
Wypasiony debiut zarżnięty przez bezrozumny gest cenzora
Zaczynała od opowieści kosmicznej i horroru.
Felietony Najnowsze wydanie
Inteligent o ogromnej wiedzy niemający matury
Był wybitnym uczniem z polskiego i historii. Natomiast zupełnie nie pojmował matematyki – Andrzej Dobosz w 16. odcinku programu „Z pamięci” wspomina Pawła Hertza. Część 1.
Felietony Najnowsze wydanie
Pantofelek
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Nikt się nie pytał, czy to da się odbudować. To było oczywiste
Zamienił mieszkanie na duży strych na Nowym Świecie, który urządził. To było miejsce, w którym człowiek głupiał – Andrzej Dobosz w 17. odcinku programu „Z pamięci” wspomina Pawła Hertza. Część 2.