Cywilizacja

Rasizm czarnych i masakry Boko Haram jako oręż w... demokracji

W zglobalizowanym świecie problemy, które wydają się nam dalekie, mogą do nas bardzo szybko przyjść (lub w tym wypadku – raczej przypłynąć). Bo Nigeria jest w czołówce państw „eksportujących” do Europy nielegalnych migrantów i obojętność na jej sytuację polityczną powinna co najmniej dziwić.

Rzeczywistość polityczną Afryki można pokazywać, opisując relacje międzypaństwowe, czy też rywalizację międzypartyjną. To drugie dotyczy w szczególności licznych krajów subsaharyjskich, w których odbywają się wybory. Takie analizy będą jednak niepełne, często prowadząc do fałszywych wniosków, jeśli będą abstrahować od afrykańskiej geografii plemiennej. Istotną rolę odgrywa też parcie islamu na południe.

Palili kurę, a popiół wcierali sobie w ciało. Rzucali czary. Wciskali fetysze w murawę...

Dla polskich piłkarzy afrykańscy rywale nie należeli do najłatwiejszych.

zobacz więcej
W ostatni weekend wybory odbyły się w Nigerii i Senegalu. W tym pierwszym – 200-milionowym, największym kraju Afryki – uprawnionych do głosowania było, bagatela, ponad 84 mln osób. Nigeria to obecnie siódmy kraj na świecie pod względem populacji, ale według prognoz ONZ w ciągu 20 lat przesunie się na czwartą pozycję. Mimo to wybory w tym kraju nie wywołały zbyt dużego zainteresowania międzynarodowych mediów (a tym bardziej polskich), choć wcale nie były z góry przesądzone.

Dwa dni po ludobójstwie prezydent bawił się na weselu

Od 20 lat kraj ten jest demokracją, w której odbywają się wybory całkiem realne. Obojętność Europejczyków na sytuację polityczną w Nigerii może tym bardziej dziwić, że należy ona do czołówki państw „eksportujących” nielegalnych migrantów do Europy. W czasie kryzysu migracyjnego w 2015 r. Nigeryjczycy stanowili drugą (po Erytrejczykach) grupę narodowościową, docierającą szlakiem środkowo-śródziemnomorskim z Afryki do Włoch.

Nigeria jest państwem sztucznym, a jej granice zostały wytyczone zgodnie z mapą Afryki kolonialnej. Stwierdzenie to jest przy tym banalne, bowiem to samo można powiedzieć o większości krajów afrykańskich. Banalne nie są jednak konsekwencje tego faktu.
Sienna Miller, ambasadorka organizacji International Medical Corps, spotyka się z kobietą ocalałą z rebelii Boko Haram w obozie przesiedleńczym w nigeryjskiej miejscowości Maiduguri. Północno-wschodni stan Nigerii – Borno, 29 stycznia 2018 roku. Fot. International Medical Corps / Margaret Traub via Getty Images
Jednym z bardziej znanych problemów politycznych dotyczących Nigerii jest na przykład aktywność na północy tego kraju Boko Haram – zmilitaryzowanej, ekstremistycznej organizacji muzułmańskiej, domagającej się wprowadzenia szariatu w całym kraju i zakazania zachodniej oświaty, odrzucającej udział w wyborach; miejscowi nazywają ich czasem „talibami”. Gdy w kwietniu 2014 r. organizacja ta porwała 276 uczennic w miejscowości Chibok w północnonigeryjskim stanie Borno, informacja ta zbulwersowała światową opinię publiczną do tego stopnia, że prawie nie zauważono zajęcia Mosulu przez tzw. Państwo Islamskie (ISIS) w czerwcu tego samego roku.

Trzy lata niewoli, gwałtów i tortur. Uczennice z Chibok nadal w rękach Boko Haram

Islamistyczne ugrupowanie terroryzuje Nigerię. Sieje zniszczenie i śmierć.

zobacz więcej
Natomiast gdy w styczniu 2015 roku Boko Haram dokonała masakry w miejscowości Baga, przy granicy z Czadem, Europa żyła już bardziej zamachami, które ISIS zaczęło organizować na terenie naszego kontynentu. A w Baga, według niektórych szacunków, w ciągu kilkunastu dni zginęło aż 2000 osób. Przez owo milczenie niektórzy Nigeryjczycy zaczęli zarzucać Europejczykom, że życie czarnych jest dla nas mniej warte niż białych. Prawda jest taka, że „bliższa koszula ciału” – im dalej od nas wydarza się jakaś tragedia, tym mniejsza część społeczeństw jest nim zainteresowana, choćby akt agresji pochłonął większą liczbę ofiar.

W zglobalizowanym świecie problemy, które wydają się nam dalekie, mogą jednak do nas bardzo szybko przyjść (lub w tym wypadku – raczej przypłynąć). Ale tu kluczowe znaczenie miało co innego. Krytyka podejścia Europejczyków do masakr dokonywanych przez Boko Haram była przejawem rasizmu wymierzonego w białych, a nie odwrotnie. Mieszkańcy 20-milionowego Lagos, czy też innych terenów południowej Nigerii, insynuujący Europejczykom motywowaną rasizmem obojętność, sami zupełnie nie interesowali się tragicznymi wydarzeniami na północy własnego kraju.

Już dwa dni po masakrze w Baga ówczesny prezydent Goodluck Jonathan – pochodzący z południa Nigerii chrześcijanin, należący do plemienia Ijaw – bawił się na weselu swojej córki. I tym też żyły nigeryjskie media. Ta miejscowa obojętność wynikała z prostego faktu: południe i północ Nigerii łączy tylko przeszłość kolonialna.

Na północy mieszkają plemiona Kanuri, Fulani i Hausa, które żyją również na innych terenach Sahelu, czyli sawanny rozciągającej się między Saharą a subsaharyjskim tropikiem. Na południu mieszkają zupełnie inne plemiona. W dodatku południe i północ dzieli religia. Północnonigeryjskie plemiona wyznają islam i to na tamtejszych terenach wprowadzono szariat. Na południu mieszkają natomiast chrześcijanie. Przy czym proporcje obu grup wyznaniowych są mniej więcej równe.

Być jak „Państwo Islamskie”

W 2015 roku lider Boko Haram Abubakar Shekau złożył przysięgę wierności „kalifowi” Abubakrowi al-Baghdadiemu. Była to jednak fikcja, a afrykański, zamorski wilajet (prowincja) tzw. Państwa Islamskiego faktycznie nigdy nie powstał. Wielu obserwatorom umykało bowiem to, że Shekau jest z plemienia Kanuri, podobnie zresztą jak większość członków kierowanej przez niego terrorystycznej organizacji. Co więcej, wiele wskazuje na to, że Boko Haram było projektem stworzonym przez północnonigeryjskie elity polityczne, wywodzące się z plemion Fulani, Hausa i oczywiście Kanuri.
Nigeryjscy łowcy znani jako Vigilantes, uzbrojeni w lokalnie produkowane pistolety, w mieście Yola w stanie Adamawa w Nigerii. Jadą pick-upem do regionu granicznego między Nigerią a Kamerunem, aby wesprzeć nigeryjską armię walczącą z Boko Haram, 6 grudnia 2014 r. Fot.: Mohammed Elshamy / Anadolu Agency / Getty Images
By to zrozumieć trzeba się nieco cofnąć w czasie. W 1983 r. wywodzący się z plemienia Fulani gen. Muhammadu Buhari (który obecnie jest prezydentem Nigerii) obalił pochodzącego z tego samego plemienia prezydenta Shehu Shagariego, rozpoczynając 16-letni okres rządów wojskowych (przypadkiem wszyscy byli muzułmanami). W 1993 r. odbyły się wprawdzie wybory, ale wygrał je chrześcijanin z południa M.K.O. Abiola, więc nowy przewrót zorganizował gen. Sani Abacha, związany wcześniej z Buharim. Abacha, który pochodził dla odmiany z plemienia Kanuri, rządził żelazną ręką aż do swojej śmierci w 1998 roku, po czym na kilka miesięcy władzę przejął gen. Abdulsalami Abubakar (z plemienia Hausa).

Żeby się uczyć, jako 11-latka uciekła z domu. Teraz uczy, jak walczyć z dżihadem

W sądach koranicznych ratuje ludzi przed amputacją członków i ukamienowaniem.

zobacz więcej
W 1999 r. odbyły się znowu wybory, które wygrał chrześcijanin Olusegun Obasanjo z plemienia Yoruba, wcześniej wojskowy dyktator w latach 1976 – 1979. Obasanjo stworzył ugrupowanie polityczne o nazwie People’s Democratic Party (PDP), którego przytłaczające zwycięstwo w pierwszych wyborach po przywróceniu demokracji skłoniło przeciwników do stworzenia własnego bloku politycznego o nazwie All Nigeria People’s Party (ANPP). I w tym samym czasie powstało Boko Haram, którego działalność na początku sprowadzała się do bojówkarskiej przemocy wymierzonej w przeciwników ANPP.

Ojcami Boko Haram, zdaniem wielu analityków, byli bowiem kandydujący na prezydenta w 2003 r. Buhari (którego matka był z plemienia Kanuri) oraz kandydat na gubernatora stanu Borno Ali Modu Sheriff (z plemienia Kanuri). Buhari to głosowanie przegrał, ale startował konsekwentnie jako kandydat ANPP, a potem następcy tej partii – tj. All Progressives Congress (APC) w wyborach w 2007, 2011 i 2015 roku. Te ostatnie w końcu wygrał, powracając do władzy po 30 latach, tym razem demokratycznie.

Tymczasem Ali Modu Sheriff przejął władzę w Borno w latach 2003 – 2011. W tym właśnie czasie, w 2009 roku, wojsko zabiło ówczesnego lidera Boko Haram Mohammeda Jusufa, a organizacja pod nowym kierownictwem Shekaua zaczęła prowadzić działalność terrorystyczną. Ali Modu Sheriff zmienił później barwy partyjne, przechodząc do obozu PDP, by na koniec wrócić do APC. Co jednak ważniejsze, gdy polityk ten został oskarżony o związki z Boko Haram, to przeniósł się na kilka lat do Czadu. A to skierowało uzasadnione też innymi faktami podejrzenia na prezydenta tego kraju Idrissa Deby, iż również on wykorzystuje Boko Haram do rozgrywek plemienno-międzynarodowych.

W Czadzie od 1998 r. rebeliancką wojnę z reżimem Deby’ego prowadził Abdel-Kader Baba-Ladde, pochodzący z plemienia Fulani, który w grudniu 2011 r. ogłosił chęć „wyzwolenia ludu Fulani” w całej Afryce. Miesiąc później zaczęła się tuareska rebelia w północnym Mali, gdzie również żyje duża społeczność Fulani. Ostatecznie sytuacja w Mali doprowadziła do militarnej interwencji Paryża w 2012 roku, a wojska francuskie są tam do dziś, wspierane gównie przez wojska czadyjskie.
Deby wyrósł na głównego sojusznika Francji w tej części Afryki. Tymczasem w grudniu 2012 roku wspierani przez Czad muzułmańscy rebelianci z ugrupowania o nazwie Seleka, obalili rząd Francois Bozize w Republice Środkowoafrykańskiej. W armii Seleki również było wielu Fulanich, w tym Baba-Ladde.

Afrykańscy Cyganie, którzy zniszczyli imperium

Plemienne relacje między Kanuri, Fulani i Hausa mają kilkusetletnią tradycję, czyli są nieporównywalnie starsze niż cała geografia polityczna dzisiejszej Afryki. Największym spośród tych plemion są Hausa, których całkowita populacja oceniana jest na 100 milionów osób, z których mniej więcej połowa mieszka w Nigerii. Fulani to około 40 mln ludzi (w tym niespełna 10% mieszkańców Nigerii), a Kanuri – 10 mln (z czego ok. 7 mln żyje w Nigerii). Hausa stanowią również większość mieszkańców sąsiedniego Nigru, gdzie 10% ludności to również Fulani, a niespełna 5 % – Kanuri.

Dama z Murzynkiem. Lans Dominiki Kulczyk

Eliza Olczyk: Kim jest kobieta, której oponenci nie szczędzą szyderczych uwag w rodzaju: „Dobra biała pani z czarnym dzieciątkiem”?

zobacz więcej
Kanuri, podobnie zresztą jak Fulani, mieszkają też w sąsiadującym zarówno z Nigrem, jak i Nigerią Czadem. Zresztą przez ponad tysiąc lat prawie całe terytorium Czadu, a także stan Borno w Nigerii i południowe części Libii, wchodziły w skład imperium Kanem-Bornu, założonego w VII w. przez przodków dzisiejszego plemienia Kanuri. Na terenach dzisiejszej północnej Nigerii oraz południowego Nigru od co najmniej IX w. istniała też federacja królestw plemiennych Hausa. Obie państwowości zostały zniszczone przez koczowniczych Fulani jakieś 100 lat przed nadejściem Francuzów i Anglików.

Fulani, nazywani czasem zachodnioafrykańskimi Cyganami, to nomadzi wędrujący od wieków po obszernym terytorium ciągnącym się od Senegalu aż po Republikę Środkowoafrykańską i Sudan. Na początku XVI w. część członków tego plemienia osiadła na terenie dzisiejszego Senegalu, gdzie założyła istniejące około 250 lat królestwo Denanke.

Natomiast na początku XIX w. Fulani, pod religijnym przywództwem Usmana dan Fodio, ogłosili dżihad i podbili królestwa Hausa, a także doprowadzili do upadku imperium Bornu. Na terenie północnej Nigerii powstał wówczas Kalifat Sokoto, w którym ludność Hausa i Fulani uległa w dużym stopniu wymieszaniu. W 1903 roku został on podbity przez Brytyjczyków i dołączony do ich kolonii nazwanej Nigerią.


W przeciwieństwie do Hausa, którzy stanowią 53% ludności w Nigrze, Fulani w żadnym państwie afrykańskim nie są większością. Mimo to odgrywają bardzo istotną rolę polityczną, co wynika z tego, że mają większą świadomość własnej tożsamości, a także z ich wojowniczego charakteru i setek lat dążenia do dominacji w tej części Afryki. Ostatnie wybory prezydenckie w Senegalu i Nigerii miały więc jedną cechę wspólną: w Senegalu faworyt, dotychczasowy prezydent Macky Sall, a w Nigerii obaj kluczowi kandydaci wywodzą się z plemienia Fulani.

Demokracja w Nigerii określana jest przy tym często jako dysfunkcjonalna, ze względu na wszechobecną korupcję i to, że za fasadą dwupartyjnego systemu kryją się zupełnie inne podziały o charakterze religijno-plemiennym. Wybory w Nigerii ostatecznie wygrał Buhari, który zwyciężył we wszystkich stanach północnych tego kraju z wyjątkiem Adamawy. Stan ten wprawdzie jest zdominowany przez Fulanich, ale zamieszkuje go również znacząca mniejszość chrześcijańska.

Warto przy tym zauważyć, że wyjątkowo niska była w tych wyborach frekwencja, która wyniosła zaledwie 35%. Przy czym w północnej, muzułmańskiej części Nigerii była znacznie wyższa niż na chrześcijańskim południu. Na przykład w Lagos głosowało tylko 18 %, a w stanie Rivers – 20 %, podczas gdy w stanie Katsina do urn poszło ponad 50 % wyborców, w Jigawa prawie 55 %, a w większości pozostałych muzułmańskich stanów północnej Nigerii ponad 40 %. Co dalej będzie z tą demokracją?

– Witold Repetowicz

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Mężczyźni na motocyklu świętują reelekcję Muhammadu Buhariego, kandydata APC, na prezydenta Nigerii. Abudża, 27 lutego 2019 r., dzień po ogłoszeniu wyników wyborów. Buhari uzyskał 56 procent głosów. Jego All Progressives Congress zdobył 15,2 miliona głosów, w porównaniu z 11,3 milionami głosów Partii Ludowo-Demokratycznej rywala obecnego prezydenta – Atiku Abubakara. Fot. PAP/EPA / STRINGER
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.