Cywilizacja

Kolejny kraj wystawi Polsce rachunek?

Jeśli Łukaszenko będzie chciał, to wykorzysta wrogą Polsce wizję wspólnej historii. Już widać radykalizację władz białoruskich w sprawie marszu narodowców w Hajnówce. „Bury” stał się wśród Białorusinów najbardziej znaną postacią polskiego podziemia antykomunistycznego.

Na siedmiu sąsiadów Polski, słabszy lub silniejszy spór o wspólną historię toczymy z czterema. Zadawniony konflikt o wspólne dzieje trwa z Rosją i Ukrainą, nabrzmiewając zwłaszcza na linii Warszawa-Kijów. Z Litwą wciąż spieramy się o Wilno i rolę gen. Żeligowskiego. Dobrze, że niedawne rocznice zajęcia przez Czechów Zaolzia w 1919 r. i przejęcia go przez Polskę w 1938 r. nie stały się powodem do zwady na większą skalę. Możemy się cieszyć, że cisza panuje na kierunku słowackim i że żadnych problemów historycznych nie ma z Białorusią. W tym ostatnim przypadku właściwe będzie jednak słowo „wydawało się”.

Chyba po raz pierwszy pojawił się na Białorusi historyk i zarazem polityk, który chce od Polski przeprosin za domniemane grzechy przeszłości. To Ihar Marzaliuk (ros. Igor Marzaliuk), obecnie deputowany do Izby Reprezentantów i przewodniczący komisji ds. edukacji, kultury i nauki, a wcześniej senator, czyli członek izby wyższej parlamentu, Rady Republiki. Jego macierzysta uczelnia to uniwersytet pedagogiczny w Mohylewie.

Kandydat opozycji zaginął. Milicja spacyfikowała protesty. Rządzący nie mogą przegrać

Specnaz w ciągu pół godziny wypchnął wszystkich opozycyjnych demonstrantów z placu Niepodległości, bez litości bijąc ich pałkami.

zobacz więcej
– Marzaliuk jest dziś bardzo wpływową osobą. Przez lata chętnie goszczono go na konferencjach historycznych w Warszawie – przypomina Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi. – Teraz jednak został politykiem. Łukaszenko określił go mianem człowieka, który broni Białorusi w wojnie informacyjnej – dodaje.

Marzaliuk jest zwolennikiem zacieśnienia współpracy z Rosją. – To on zgłosił pomysł powołania białoruskiego IPN, który miałby bronić interesów państwa zagranicą – dodaje dziennikarz.

Marzaliuka nie można zatem lekceważyć. Ma spory wpływ na kształtowanie nie tylko białoruskiej polityki historycznej, ale też na programy nauczania i podręczniki. Na razie może być dla Polski „straszakiem”, ale jeśli zajdzie potrzeba, na pewno zostanie przez władze wykorzystany.

Krótki powrót Pogoni na Białoruś

W czasach ZSRR w Białoruskiej SRR, podobnie jak w innych republikach sowieckich, dominowało marksistowsko-leninowskie widzenie historii, nakreślone przez osławioną „Historię Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików). Krótki kurs”, wydaną po raz pierwszy w 1938 roku. Jak pisał rosyjski naukowiec doc. dr Siergiej Krych, „«Krótki kurs» był pismem świętym stalinizmu, a rozdział o dialektyzmie historycznym i materialistycznym – jego kazaniami”.
Pogoń w wersji białoruskiej z opuszczonym ogonem (z lewej) i litewskiej – ogon uniesiony (z prawej). Fot. Wikimedia
Przełom nastąpił w okresie gorbaczowowskiej pierestrojki i głasnosti, a ugruntowanie przemian – po rozpadzie Związku Sowieckiego. Co prawda na Białorusi zmiany polityczne następowały powoli – w parlamencie i w ogóle we władzach dominowali byli komuniści – jednak w latach 1991 – 1994 demokraci, w tym zwłaszcza przewodniczący Rady Najwyższej (a więc faktyczny szef państwa przed wprowadzeniem urzędu prezydenta) Stanisław Szuszkiewicz, zdołali przynajmniej częściowo przekreślić sowiecką przeszłość.

W pierwszych latach po uzyskaniu niepodległości, w białoruskiej historiografii dominowała orientacja prozachodnia. W praktyce oznaczało to zwłaszcza nawiązywanie do tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zewnętrznie było to widoczne choćby w symbolach państwowych, przyjętych przez niepodległą Białoruś: Pogoń, różniąca się od litewskiej głównie kształtem ogona (opuszczony, gdy w litewskiej wersji uniesiony), biało-czerwono-białe kolory flagi.

Nawiązanie do Wielkiego Księstwa Litewskiego oznaczało też symboliczne odwrócenie się od Rosji, bo przecież WKL zawarło unię z Polską, a z Rosją walczyło. W tym też czasie nawiązywano do tradycji Białoruskiej Republiki Ludowej, proklamowanej w marcu 1918 r., ale funkcjonującej pod okupacją niemiecką i nieuznawanej przez inne kraje.

Rewolucja Łukaszenki

Dojście do władzy Aleksandra Łukaszenki w 1994 r. przyniosło prawdziwą rewolucję w polityce historycznej – a referendum z 1995 r. tylko te zmiany utwierdziło.
Aleksander Łukaszenko uważał, że ponieważ to pod czerwonym sztandarem Związek Sowiecki odniósł zwycięstwo nad faszyzmem, Białoruś musi zrezygnować z niepodległościowej symboliki. Fot. Mikhail Svetlov/Getty Images
Zarzucono więc dotychczasowe symbole, przywracając sowieckie, choć pozbawione sierpa i młota. Zamiast Pogoni, Białoruś otrzymała herb charakterystyczny dla wszystkich republik ZSRR, tyle że z konturem granic na ziemskim globusie. Biało-czerwono-białą flagę zastąpiła czerwono-zielona z biało-czerwonym „ornamentem ludowym” z lewej strony.

Łukaszenko dowodził, że ponieważ to pod czerwonym sztandarem Związek Sowiecki odniósł zwycięstwo nad faszyzmem, a więc konieczna jest rezygnacja z niepodległościowej symboliki.


Jak pisał niezależny, białoruski historyk Hienadź Saganowicz, tworzenie nowej polityki historycznej przez Łukaszenkę i jego ludzi rozpoczęło się od podręczników szkolnych.

„W 1995 r., wkrótce po zmianie symboli państwowych i wprowadzeniu rosyjskiego jako języka państwowego, podręczniki historii pisane z pozycji narodowych zostały usunięte z edukacji ze względu na »propagowanie antyrosyjskiego nastawienia i wyrazu dla Zachodu» Kontrola nad treściami literatury edukacyjnej na temat historii i powrotem do interpretacji radzieckiej została powierzona specjalnie utworzonej Państwowej Komisji ds. Podręczników” – wskazywał.

Gra I Rzeczypospolitą

Dziś białoruscy historycy dzielą się na kilka grup. Niezależny historyk Ihar Melnikau (ros. Igor Mielnikow) pisał o trzech głównych: rosyjsko-sowieckiej (proimperialnej), zachodniej (propolskiej) i narodowej. Można się oczywiście spierać, czy podział jest rzeczywiście taki, czy też nieco inny – ale z grubsza tak wygląda sytuacja.
W wersji historii poimperialnej sowiecka agresja na Polskę 17 września 1939 r. nie była żadną agresją, a „bratnią pomocą” ZSRR dla narodu białoruskiego. Na zdjęciu: sowieckie czołgi wjeżdżają do Rakowa, miasteczka w pobliżu przedwojennej granicy II RP z ZSRR. Fot. Sovfoto/UIG via Getty Images
Historycy proprezydenccy mieszczą się przede wszystkim w przedziale, który określamy mianem rosyjsko-sowieckiego, mniej lub bardziej przechylonego w stronę narodową. To władze z Aleksandrem Łukaszenką na czele decydują, czy więcej mówi się o historycznych więziach z Rosją, czy o samodzielności Białorusinów i ich proeuropejskim nastawieniu. Jeśli trzeba wykazać, że integracja z Rosją ma mocne, wielowiekowe podstawy – łatwo to uczynić, wynajdując i właściwie interpretując odpowiednie wydarzenia z przeszłości.

Okazuje się więc, że Wielkie Księstwo Litewskie może i miało jakieś elementy białoruskie, ale w istocie było ciałem obcym, bo najbliższa Białorusinom zawsze była Rosja. A pierwszym państwem narodu białoruskiego była Białoruska Socjalistyczna Republika Radziecka. Oczywiście, w tym kontekście rozbiory Rzeczypospolitej muszą być uznawana za zdarzenie pozytywne, podobnie jak sowiecka agresja na Polskę 17 września 1939 r., która oczywiście nie była żadną agresją, a „bratnią pomocą” dla narodu białoruskiego.

Na czym jeszcze polega różnica między sowiecką a łukaszenkowską wersją historii? Choćby na tym, że w starych podręcznikach Sowieci przychodzą 17 września na pomoc Białorusinom, ciemiężonym przez Polaków, a w nowych ratują ich przede wszystkim przed niemieckim okupantem.
Zamek w Nieświeżu (w obwodzie mińskim) do 1939 roku był rodową siedzibą Radziwiłłów. Fot. Getty Images
Ale gdy trzeba Moskwę postraszyć, a Zachód do siebie przekonać, restaurowane są zabytki z okresu I Rzeczypospolitej. Zaczyna wychwalać się wielkich książąt litewskich i nagle okazuje się, że biało-czerwono-biała flaga nie jest już zakazana, podobnie jak Pogoń. Choć, rzecz jasna, do oficjalnego przywrócenia tych symboli droga jest daleka.

Opozycja natomiast gra Białoruską Republiką Ludową, która wciąż ma emigracyjne władze – w Kanadzie urzęduje szefowa jej Rady, Iwonka Surwiła. W przeszłości organizowano nawet akcje przyjmowania wniosków o obywatelstwo tej nieistniejącej republiki. Oczywiście, BRL – nigdy przez nikogo nie uznana – jest tylko symbolem niepodległej, demokratycznej i niezależnej od Rosji Białorusi. Ale łatwo można zrozumieć niechęć Łukaszenki i jego zwolenników do historycznej BRL, skoro współczesne jej kierownictwo znajduje się w zdecydowanej do nich opozycji.

Wielka Polska po Dniepr i Dźwinę

W zależności od potrzeb białoruskich władz, zmienia się też stosunek do wspólnej historii z Polską. Choć oczywiście założenie, że dla współczesnej Białorusi najważniejsze znaczenie ma powstanie i funkcjonowanie Białoruskiej SRR, wskazuje jednak na kwestie niezmienne.

Mordowano polskich ziemian, urzędników i księży. Tysiące ofiar komunistycznych rebelii

„Pchnięcie Polski nożem w plecy” – tak zachodnie media nazwały we wrześniu 1939 roku napaść ZSRR na wschodnie tereny II RP. Na Kresach przedstawiciele wszystkich mniejszości etnicznych wykazali czynnie, że nic ich nie łączy z państwem polskim.

zobacz więcej
W białoruskich podręcznikach nie może więc być pozytywnie oceniany traktat ryski i w ogóle II Rzeczpospolita, a sowiecka agresja na Polskę 17 września 1939 r. nie może być oceniana jednoznacznie negatywnie. W czasie II wojny, kluczowa na Białorusi okazuje się partyzantka sowiecka; AK i inne polskie oddziały będą widziane w sposób negatywny, nie mówiąc już o polskiej partyzantce powojennej.

Mimo to dotąd wspólna historia z Polską nie odgrywała wielkiej roli w polityce Białorusi. Dziś jednak szczególnie dużo o roli Polski w historii Białorusi mówi prof. Igor Marzaliuk.

Odpowiadając na pytanie o relacje polsko-białoruskie w historii najnowszej w wywiadzie dla portalu Sonar, promującego integrację białorusko-rosyjską, Marzaliuk rolę Polski określił jako „ambiwalentną”. Za przykład wziął I Rzeczypospolitą. Jego zdaniem gdyby przetrwała, mapa narodowościowa Europy Wschodniej wyglądałaby zupełnie inaczej niż dziś, a Białorusini w najlepszym przypadku podzieliliby los Kaszubów, którzy we współczesnej Polsce są jedynie grupą etniczną. „I wtedy istniałaby Wielka Polska: aż do Dniepru i Dźwiny. A jej mieszkańcy mieliby polską mentalność z możliwym zachowaniem lokalnych dialektów”.

Według Marzaliuka, tworzący się białoruski ruch narodowy za główny problem uważał nie rusyfikację, a polonizację. Powód: ziemia oraz jej bogactwa, a także pieniądze, należały do szlachty, która określała się jako Polacy. „A kiedy rozpoczął się proces instytucjonalizacji białoruskiego ruchu narodowego, Polacy go nie poparli. To, na co najwyżej mogli liczyć, to uznanie białoruskiej autonomii kulturalnej w ramach przyszłego państwa polskiego”.

Sowieci przywiązywali polskie dzieci do czołgów

Piotr Kościński: W Grodnie w latach 30-ych byli ludzie pozostający pod wpływem propagandy komunistycznej. Wywodzili się głównie z mniejszości narodowych, najczęściej z żydowskiej. To oni po 17 września próbowali zorganizować coś w rodzaju prosowieckiego „powstania”.

zobacz więcej
Jak dowodził, „po rewolucji 1917 r. możliwe stało się budowanie państw narodowych na ruinach imperium rosyjskiego. W tym okresie nastąpiło wyraźne odrzucenie przez Polskę idei stworzenia republiki białoruskiej. Natomiast Rosja radziecka przyjęła projekt stworzenia radzieckiego państwa Białorusinów. Bolszewicy to zrealizowali. A deklaracja federalistyczna Piłsudskiego pozostała w sferze słów. Białorusini w odrodzonej Polsce niczego nie otrzymali”..

Mimo tej – jego zdaniem – niechętnej w stosunku do Białorusinów postawy, na terytorium Białorusi nie doszło podczas wojny do dramatu w rodzaju rzezi wołyńskiej. I to pomimo usilnej – jak twierdzi – polonizacji terenów zachodniej Białorusi w II RP.

„Naplucie w duszę Białorusinów”

Marzaliuk przekonuje, że Polacy chcą wymusić na Białorusinach przyjęcie swojej wersji historii.

„Polska wciąż domaga się od nas upamiętnienia ludzi AK. Gdyby wszyscy faktycznie walczyli przeciwko Hitlerowi, to dlaczego nie? Ale fakty mówią coś innego. [Akowcy] rabowali i niszczyli nasze wioski. Na przykład w obwodzie grodzieńskim doszło do oczywistego ludobójstwa Litwinów i Białorusinów. Wspomnijmy tylko Romualda Rajsa «Burego». Stosował niemieckie metody: palił ludzi.
IV Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych organizowany przez środowiska narodowe. Fot. PAP/Artur Reszko
Stosunkowo niedawna rehabilitacja tej osoby jest napluciem w duszę Białorusinów na ziemiach białostockich. Jak wiadomo, w styczniu 2017 r. we wschodniej Polsce zorganizowano nawet marsz ku czci «Burego». Wywołało to oburzenie miejscowych Białorusinów”.

Marzaliuk wysnuwa z tego bardzo prosty wniosek: „Wzywamy do elementarnej sprawiedliwości. Elementarnej. Trzeba powiedzieć: «Przebaczcie nam»”.

Zdaniem Andrzeja Poczobuta można się spodziewać dalszego „wystawiania rachunków Polsce”. Już widać radykalizację władz białoruskich w sprawie marszu narodowców w Hajnówce. – „Bury” stał się wśród Białorusinów najbardziej znaną postacią polskiego podziemia antykomunistycznego – podkreśla Poczobut.

Dziś w stosunkach polsko-białoruskich odnotowujemy ożywienie, a może nawet ocieplenie. Jeśli jednak Łukaszenko będzie chciał, wykorzysta Marzaliuka i jego wrogą Polsce wizję wspólnej historii. I nawet jeśli nie wywoła to takich efektów, jak kwestie dzielące Polskę i Ukrainę, to może mieć fatalny wpływ na nasze stosunki. Bo niestety w Europie Środkowej i Wschodniej nic tak nie dzieli narodów, jak historia.

– Piotr Kościński,
wykładowca na AFiB Vistula i współpracownik tygodnika „Idziemy”


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.