Rozmowy

Angielskiego uczy przez muzykę, na bariery poleca Świnkę Peppę, a oceny uważa za zastraszanie

– Nie do końca jestem przekonana, że modne obecnie lekcje angielskiego w przedszkolu przyniosą trwały efekt w postaci przyswojenia i utrwalenia języka. To bardziej zabawa – mówi Magdalena Dygała, nauczycielka języka angielskiego w IX Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego w Radomiu, nominowana do Global Teacher Nobel Prize.

Od lat wprowadza innowacyjne metody nauczania języka, z wykorzystaniem projektów multimedialnych. Angażuje swoich uczniów w programy międzynarodowe. W tym roku znalazła się w gronie 50 nominowanych do Światowej Nagrody Nauczycielskiej, wybranych spośród 10 tysięcy kandydatów zgłoszonych z całego świata. Rozdanie nagród 24 marca.

We współczesnym świecie wydaje się obojętne czy uprawiamy seks z żoną, czy z własnym psem

Wojna przeciw porządkowi. Od Rousseau, przez KGB, po LGBT. „Teoria spiskowa” prof. Aleksandra Nalaskowskiego.

zobacz więcej
TYGODNIK.TVP.PL: Na początek wyjaśnijmy: Teacher Nobel Prize z prawdziwą nagrodą Nobla nie ma nic wspólnego. A powinna.

MAGDALENA DYGAŁA:
Cieszę się, że jestem w gronie 50 finalistów, mogę reprezentować nie tylko polskich nauczycieli, ale i Radom. Nagroda faktycznie jest jednym z najbardziej prestiżowych wyróżnień w świecie nauczycielskim. Została ustanowiona przez mieszkającego w Dubaju społecznika Sunny Varkey’a. To także duża szansa na współpracę z fundacją przyznającą nagrodę w przyszłości, gdyż nagrodzony automatycznie staje się jej ambasadorem.

Byliśmy na pani lekcji i faktycznie dzieciaki nie wyglądają na znudzone. Pani nominacja jednak nie tylko z tego powodu.

Dzisiejszy świat daje nam olbrzymie pole do popisu. Lekcja, którą państwo obserwowaliście, to element międzynarodowego projektu „Innovate your dreams 2019”, poświęconego zawodom przyszłości. Bierze w nim udział 100 tysięcy uczniów z całego świata, w tym nasza szkoła.

Od lat staram się wykorzystywać wszystkie możliwe kontakty i konferencje naukowe w jakich uczestniczę, w tym także wiedzę, którą zdobyłam na wykładach i warsztatach w koledżu Exeter w Oxfordzie. Wprowadzam dużo innowacji w prowadzeniu lekcji, dzięki czemu po prostu nie są monotonne. Język angielski jest tu akurat bardzo wdzięczny, gdyż możemy łączyć naukę słówek z zainteresowaniami uczniów, pogłębiać specjalistyczne słownictwo.
– Unikam jak mogę prowadzenia lekcji na zasadzie otwierania zeszytu, podręcznika, skupiania się na teorii. I nie wstydzę się otworzyć słownika w trakcie lekcji, żeby coś sprawdzić – mówi Magdalena Dygała, nauczycielka angielskiego w radomskim liceum, nominowana do Teacher Nobel. Fot. TVP
Jakie umiejętności – poza oczywiście językiem angielskim – potrzebuje zdobyć współczesna młodzież szkolna?

Każdą przydatną w gospodarce XXI wieku, a zatem nie tylko umiejętność pozyskiwania, ale i weryfikowania informacji, współdziałania w grupie, wykorzystywania najnowszych technologii i multimediów. Staram się tam, gdzie tylko możliwe, angażować młodzież w tego rodzaju projekty.

Fabryki posłusznych obywateli. Uczniowie piątkowi to idealni szeregowi pracownicy korporacji

Rodzice muszą wiedzieć, że za rozwój ich dzieci wcale nie odpowiada szkoła — mówi Angelika Talaga, neuropedagog i autorka bloga o innowacyjnych metodach edukacji.

zobacz więcej
To ciekawe, bo mam wrażenie, że polska szkoła w XXI wieku jest nadal analogowa. To chyba jedyne miejsce, w którym jeszcze przetrwała kaseta magnetofonowa.

Dlatego staram się, aby tematyka lekcji języka była jak najczęściej związana ze sprawami społecznymi bezpośrednio dotyczącymi uczniów. Nie uciekniemy już od tego, że jest wręcz zrośnięta z nowoczesnymi urządzeniami. Świadome poruszanie się po Internecie czy cyberbezpieczeństwo to ważne tematy, o których można mówić także po angielsku. Projekt profilaktyki antynarkotykowej realizowaliśmy w ramach konkursu zorganizowanego przez Miejską Komendę Policji i ten materiał nadal jest wykorzystywany w ich pracy z młodzieżą.

Współpracujemy ze szkołami z różnych miejsc świata i nauczycielami, z którymi nawiązałam relacje. Uczniowie mają świetną zabawę, gdy łączymy się przez Skype z ich rówieśnikami z Hiszpanii czy Kostaryki i w języku angielskim opowiadamy o swoich świątecznych zwyczajach czy potrawach.

Wszystko to robi ciekawie wrażenie. Kontakty, z których pani korzysta, i te pomysły płyną z ministerstwa czy kuratorium?

(śmiech) W dużej mierze to efekt szkoleń, sympozjów, w których miałam szansę uczestniczyć i dzięki którym poznałam nauczycieli angielskiego z różnych krajów i kontynentów.


Część moich lekcji odbywa się na zasadzie BYOD – Bring Your Own Device („Przynieś własne urządzenie”). Na lekcjach organizujemy pracę w grupach, czy parach, a uczniowie korzystają ze smartfonów, iPhone’ów albo tabletów i wykonują zadania, korzystając z różnych aplikacji. Nie przeszkadza, a wręcz pomaga to w łączeniu zainteresowań z nauką. Na przykład chłopcy, omawiając temat związany z repetytorium maturalnym, korzystali z aplikacji Spacecraft 3D i mogli na własne oczy zobaczyć prawdziwy statek kosmiczny.

Coraz częściej można też uczyć się języków poprzez aplikacje i z podcastów. Czy niebawem nawet najlepsi nauczyciele nie będą nam potrzebni?

Nie podzielam tego poglądu z wiadomych powodów. Ale na poważnie – wiara, że nauczymy się języka tylko poprzez urządzenia elektroniczne czy aplikacje, to założenie błędne. Czas spędzony na rozmowie z prawdziwym człowiekiem zawsze przyniesie większy efekt edukacyjny, niż nawet najbardziej zaawansowana technologia.

Języka obcego uczymy się, by rozmawiać z ludźmi, a przełamanie bariery komunikacyjnej jest tu największym problemem. Dlatego zawsze powtarzam uczniom, żeby jak najwięcej ze sobą rozmawiali poza salą lekcyjną, no i mam niesamowitą satysfakcję, jak słyszę taką rozmowę w języku angielskim na przerwie.
Żołnierz US Army David Hazenfield stacjonujący w bazie w Redzikowie podczas lekcji na basenie z uczniami miejscowej szkoły. Amerykanie biorą udział w lekcjach angielskiego i wychowania fizycznego. Uczniowie poznają język i kulturę amerykańską, marines uczą się od dzieci podstaw języka polskiego. Redzikowo, 03 lutego 2017 r. Fot. PAP/Adam Warżawa
Wróćmy jeszcze do metodyki – czy zaczynanie nauki angielskiego w przedszkolu ma sens? Ta kwestia jest kością niezgody w każdej debacie młodych rodziców.

To dobrze, gdy dziecko ma kontakt z językiem jak najwcześniej. Z pewnością przynosi to później efekt w nauczaniu na poziomie szkolnym. Ale nie do końca jestem przekonana, że modne obecnie lekcje angielskiego w przedszkolu przyniosą trwały efekt w postaci przyswojenia i utrwalenia języka. To bardziej zabawa. A taką sami przecież możemy realizować z własnymi dziećmi, przy tym to świetny sposób wspólnego spędzania czasu.

Warto otaczać dziecko językiem obcym, bajkami czy piosenkami po angielsku. Co do bajek, to nawet młodzieży i dorosłym, którzy mają jakieś bariery czy zaległości doradzam: zacznijcie od Świnki Peppy w wersji angielskiej, dostępnej na YouTube.

Oszukuje, zniechęca, rujnuje poczucie własnej wartości, krzywdzi. Siedem grzechów głównych polskiej szkoły

Polska szkoła wciąż wymaga tego samego, co 50 lat temu: zakuć, zdać, zapomnieć.

zobacz więcej
W internecie są też miliony anglojęzycznych piosenek.

I właśnie nauka poprzez muzykę jest tematem mojego doktoratu. I to nie tylko słownictwa, ale właśnie dość trudnej gramatyki angielskiej i czasów. Gdy ja uczyłam się angielskiego, kasety moich ulubionych zespołów, jak Pearl Jam czy Nirvana, były doskonałym sposobem na poznawanie języka. Dziś dostęp do wszystkiego, zwłaszcza transkrypcji tekstów, jest jeszcze łatwiejszy. Uczymy się więc piosenek ulubionych wykonawców moich podopiecznych, ale po fakcie orientują się oni, że właśnie poznali czas przeszły – Past Simple.

Niestety polska szkoła – jak już wspominaliśmy – sama jest nadal w czasie przeszłym. Pani się stara prowadzić współczesną edukację, ale nauczyciele w dobie internetu nadal każą dzieciom odrabiać prace domowe.

Zgadzam się, że nadal jest zdecydowanie zbyt duży nacisk na testowanie i przeładowanie pracami domowymi. Finalnie i tak są odrabiane z udziałem zmęczonych tym wszystkim rodziców, czy też na zajęciach dodatkowych z udziałem korepetytorów.

Problemem są też podobno oceny, coraz częściej krytykowane przez rozmaitych edukacyjnych innowatorów.

Bardziej wolę uczniów nagradzać i motywować, niż zastraszać, a taką niestety funkcję pełnią oceny. Oceniając pracę domową czasem widzę, że jest odrabiana niesamodzielnie. Dlaczego w takim wypadku jednemu uczniowi należy się piątka, a innemu ocena niedostateczna? Moi uczniowie zbierają kolorowe znaczki, jako nagrody za zaangażowanie. Ocena przychodzi dopiero po zebraniu tych punktów.

Ale finalnie wpisuje ją pani do tradycyjnego dziennika, który ma na biurku! Czy nauczyciele chcący pracować nowocześnie nie są zakładnikami tego systemu?

Unikam jak mogę prowadzenia lekcji na zasadzie otwierania zeszytu, podręcznika, skupiania się na teorii. I nigdy nie mówię swoim uczniom, że wszystko wiem najlepiej. Zawsze powtarzam, że całe życie będę się uczyła i nie wstydzę się otworzyć słownika w trakcie lekcji, żeby coś sprawdzić.
Varkey Fundation, która przyznaje Global Teacher Nobel Prize, publikuje rankingi statusu społecznego nauczycieli na świecie. Jest on cały czas wysoki w krajach Azji, natomiast maleje w Europie. Na zdjęciu londyńskie nauczycielki wraz z emerytowaną pedagog w 2012 r. podczas protestu przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego. Fot. Matthew Lloyd / Getty Images
Już od lat dyskutujemy o tym, że system nauczania wymaga zmiany. Co największa innowatorka z Polski powiedziałaby pani minister edukacji, gdyby – załóżmy – utknęła z nią na pół godziny w windzie?

To temat szerszy i nie odpowiem w sposób skupiający się tylko na bolączkach nauczycieli, ale przede wszystkim uczniów. Poświęcamy zbyt mało miejsca na to, aby pozwolić im znaleźć swoją pasję, która w przyszłości może stać się zawodem. Wymagamy szerokiej wiedzy ze wszystkich przedmiotów, a na rozwinięcie zainteresowań brakuje już czasu. Dużym problemem systemu edukacyjnego są nie tyle oceny, co brak informacji zwrotnej po ich uzyskaniu: co mamy poprawić, czego zabrakło, dlaczego nie dostałam piątki, tylko trójkę.

Bez rannego wstawania, dzwonka i presji ocen. Ucieczka ze szkoły

Dlaczego państwo utrudnia życie rodzicom, którzy sami chcą uczyć swoje dzieci?

zobacz więcej
Z mojego punktu widzenia podstawowym problemem systemu, obok spraw metodycznych, jest jednak ograniczenie liczby godzin nauki języka angielskiego w szkole publicznej, a także redukcja kół zainteresowań. Dodatek motywacyjny, który otrzymuję za realizację projektów to jedno, a już weekendowe zajęcia prowadzę w swoim czasie wolnym.

I doszliśmy do tematu wynagradzania nauczycieli. Varkey Fundation, która przyznaje nauczycielskiego Nobla, co jakiś czas ogłasza ranking statusu społecznego pedagogów w różnych regionach świata. Jest on cały czas wysoki w krajach Azji, zaś w Europie jest coraz gorzej…

Nie analizowałam tego rankingu, ale nauczyciele w Polsce z pewnością nadal nie są odpowiednio doceniani. Oceniając pracę nauczycieli i nasze postulaty podwyżek często zapominamy, jak wiele zajęć wykonujemy poza standardowym czasem poświęconym na lekcje czy sprawdzanie klasówek. Dochodzą zajęcia związane z wypełnianiem sprawozdań, formularzy, posiedzenia rozmaitych komisji.

Powszechne jest dzielenie etatów i rozrzucanie nauczycieli po różnych, często oddalonych od siebie szkołach. W tym roku dochodzi też problem stabilności zatrudnienia i likwidacji szkół. Dotyczy to także mnie. Od czerwca będę musiała szukać nowego miejsca zatrudnienia, ze względu na zmiany związane z reformą szkolnictwa.

Kobiety nie wypada zagadywać o wiek, ale chyba można spytać nauczycielkę, jaką pensję dostaje „na rękę”?

Nauczyciel dyplomowany, a taki status mam po 20 latach pracy, łącznie z dodatkiem motywacyjnym zarabia około trzy tysiące złotych.

Zwycięzca Teacher Nobel otrzymuje milion dolarów. Szybko policzyłem, że polski nauczyciel dyplomowany, aby zarobić taką kwotę musiałby pracować...

(śmiech) Tak, wiem – 100 lat. Zostało mi zatem jeszcze tylko 80.

– rozmawiał Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: – Nawet młodzieży i dorosłym, którzy mają jakieś bariery czy zaległości doradzam: zacznijcie od Świnki Peppy w wersji angielskiej, dostępnej na YouTube – zachęca Magdalena Dygała, polska anglistka nominowana do Global Teacher Nobel Prize. Fot. Nathan Congleton/NBC/NBCU Photo Bank via Getty Images
Zobacz więcej
Rozmowy Poprzednie wydanie
Im szybciej skończy się kult inteligencji, tym lepiej
Wysunięcie kandydatury Lecha Wałęsy na prezydenta oraz włożenie ogromu środków w jego kampanię miało upokorzyć Polaków – twierdzi prof. Ewa Thompson.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Ile śliwowicy łąckiej jest ze śliwek, a ile ze spirytusu? Jak...
Produkuje ją co drugi sadownik udając, że dla własnych potrzeb, bo handel jest nielegalny.
Rozmowy wydanie 28.06.2019 – 5.07.2019
Dlaczego akurat ja przeżyłem Auschwitz? – zastanawiał się Pilecki
Proszę sobie wyobrazić, że siedzi pani w pokoju pełnym ludzi i nagle pada pytanie: „Kto chce jechać do obozu koncentracyjnego?”. I pani podnosi rękę - mówi brytyjski autor.
Rozmowy wydanie 21.06.2019 – 28.06.2019
Amerykanka, która rzuciła Wall Street, żeby robić ser w Tyliczu
Jestem samotna, żyję w obcym kraju i jakimś cudem sobie radzę – mówi Beth Macatee.
Rozmowy wydanie 21.06.2019 – 28.06.2019
Niebawem Płock będzie leżał nad morzem
Choć na naszą wyobraźnię najbardziej działają sceny trzęsień ziemi, to jednak w skali globalnej powodzie wywołują największe straty ekonomiczne.