Felietony

Powstanie PRL czy śmierć Stalina były poza jego wyobraźnią

Był dobrem ogólnonarodowym, nieangażującym się politycznie po żadnej stronie. Cenionym, nagradzanym zarówno przed wojną, jak i po wojnie. „Sny o potędze” to rozbuchana młodopolszczyzna. W moich latach wyszedł tomik „Wiklina”, już bardzo ascetyczny. Andrzej Dobosz w 51. odcinku programu „Spis treści” opowiada o twórczości Leopolda Staffa.

Wyrzutek, który był satyrą na europejską biurokrację

Musisz mieć obrożę nałożoną przez Ministerstwo Zdrowia, albo zaświadczenie z Ministerstwa Jadłospisów, ostemplowane przez Towarzystwo Zachęty do Hodowli Buraków…

zobacz więcej
Leopold Staff, urodzony w roku 1878 w Krakowie, mając 18 lat zrobił maturę i zaczął studia – najpierw medycynę, którą szybko opuścił, potrem prawo i skończył na romanistyce. Był człowiekiem niesłychanie wykształconym i znającym języki.

Debiutował w roku 1901 tomikiem „Sny o potędze”. Pisywał bardzo dużo, tak że w latach 30. wydawcictwo Mortkowicza wydało 20 tomów dzieł zebranych, a to nie był oczywiście koniec.

Tłumaczył Nietzschego, Tomasza Manna, Ibsena, Włochów, Romaina Rollanda.

Po wojnie mieszkał w Warszawie na rogu Ordynackiej i Nowego Światu. Gdy w 1952 roku zacząłem studia polonistyczne, kolega mieszkający w tej okolicy zwrócił mi uwagę i jeśli mieliśmy wolne od zajęć koło pierwszej, to chodziliśmy na Nowy Świat, żeby obejrzeć sobie kroczącego powoli Staffa. Odbywał przy dobrej pogodzie ten codzienny spacer.

„Sny o potędze” to rozbuchana młodopolszczyzna. W moich latach wyszedł tomik „Wiklina”, który sobie sprawiłem. Już bardzo ascetyczny. Zapamiętałem wierszyk „Podwaliny”:

Budowałem na piasku
I zwaliło się.
Budowałem na skale
I zwaliło się.
Teraz budując zacznę
Od dymu z komina.


Staff był jakby dobrem ogólnonarodowym, nieangażującym się politycznie po żadnej stronie. Cenionym, nagradzanym zarówno przed wojną, jak i po wojnie. Przy czym wiadomo było, że żyje poza historią i rzeczy jakieś takie, jak powstanie Polski Ludowej, śmierć Stalina czy śmierć Bieruta, to są poza obszarem jego wyobraźni i nawet nikt się nie zwracał do niego o utwór czy wypowiedź na ten temat.

Jako dziecko byłem wzięty przez ojca na jubileusz którejś z jego rocznicy w Teatrze Polskim, wypełnionym po brzegi. Z wczesnego dzieciństwa, jeszcze z okresu przed maturą, zapamiętałem „Deszcz jesienny”. W pamięci od szkoły zachowałem dwa pierwsze wersy:

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...
„Spis treści”, odc. 51. Andrzej Dobosz o twórczości Leopolda Staffa

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Spis treści” w każdą sobotę i niedzielę. Programy te co piątek można przedpremierowo obejrzeć w Tygodniku TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki programu „Spis treści”. Numery 1-20:
„Spisy treści” od odcinka 21. do 40.:
„Spisy treści” od odcinka 41.:
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Kiedy Notre-Dame stała się „świątynią Rozumu”
Filip Memches: Prezydentowi Macronowi jest dziś łatwo grać przyjaciela Kościoła. Jego ideowi poprzednicy zdążyli już rozprawić się z katolicyzmem.
Felietony Najnowsze wydanie
Kto chce być światły, musi uczyć się sam
Degeneracja edukacji to skutek jej upowszechnienia. Likwidacji ulegają intelektualne elity, a przez to nie ma ku czemu aspirować. Ludzie więc, w swej masie, głupieją.
Felietony Najnowsze wydanie
Na klęczkach przed aktorką
Anna Polony opowiedziała Łukaszowi Orbitowskiemu, dlaczego jej teatr już nie istnieje.
Felietony Najnowsze wydanie
Studia z psychiatrii pozwoliły mu rozmawiać z władcami PRL-u
Mimo to groźny agent NKWD nałożył na niego embargo za fioletową marynarkę.
Felietony Najnowsze wydanie
Notre-Dame
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.