Cywilizacja

Ukryte pod górami, precyzyjnie ustawione, promieniujące energią. Nowe fakty o piramidach

Kiedy kończyła się era byka i zaczynała barana, powstał naród, który w swej Świętej Księdze poświęcał wiele uwagi barankowi paschalnemu i zakazał kultu złotych cielców-byków. Gdy około początku naszej ery ryby zastąpiły barana, wystąpili ostatni biblijni prorocy zapowiadający Mesjasza, którego znakiem była na początku… ryba (a dopiero później krzyż). Zaś datowanie Sfinksa, jako konstrukcji sprzed minimum 10 tys. lat, przypada na okres, gdy trwała era lwa.

W minionym niedawno roku dowiedzieliśmy się od profesjonalnych naukowców (a nie ze źródeł typu „Ancient Aliens”, „Megalithomania” czy „Zohar StarGate”), że pod indonezyjską górą może ukrywać się najstarsza piramida świata, tak ze dwa razy starsza oficjalnie od piramid w Gizie. Stwierdzono również – na podstawie obliczeń – że Chińczycy orientowali swoje piramidy nie na kierunku północ-południe, ale precyzyjnie do pozycji Gwiazdy Polarnej.

Fizycy odkryli, że Wielka Piramida w Gizie skupia w swych komnatach i pod podstawą energię elektromagnetyczną. W dodatku, jak ustalili inżynierowie, jest w rzeczy samej lekko ukośna, a jej podstawa niedoskonale kwadratowa. Pewien inżynier już wie, w jaki sposób postawiono Piramidę Cheopsa idealnie na osi północ-południe, choć bez kompasu. Natomiast francuscy archeolodzy odkryli pozostałości kamiennej lekko pochyłej i bardzo długiej platformy, pozwalającej transportować gigantyczne głazy niezbędne do stworzenia wielkich piramid egipskich.
Zigguraty, sakralne budowle z Mezopotamii, to także odmiany piramid. Na zdjęciu ruiny słynnego zigguratu w Ur na południowy wschód od Bagdadu wybudowanego 2100 lat p.n.e. Fot. IRAQ-ARCHAEOLOGY/ REUTERS/Ahmed Saad
Końcówka zaś 2017 roku obfitowała w doniesienia o nowej komnacie czy korytarzu odkrytym w Wielkiej Piramidzie za pomocą najnowocześniejszych detektorów promieniowania kosmicznego. Przyznać trzeba, że jak na jeden rok z kawałkiem to sporo nowin na temat monumentów, które stoją na naszym globie od co najmniej kilku tysięcy lat.

Zigguraty, stożki, kurchany

Koncepcja wg której, jeśli równo ociosać kamienie, a potem poukładać je jedne na drugich tak, by podstawa była największa, a kolejne warstwy miały coraz mniejszą i wyśrodkowaną względem podstawy powierzchnię, i tak aż do szczytu, jest banalna. To zbudowanie czegoś odwrotnego od piramidy stanowi intelektualny i inżynieryjny wyczyn. I wie to każdy pięciolatek - choć trzylatki wciąż jeszcze próbują stawiać jeden klocek na drugim nie dbając ani o solidną podstawę, ani o środek ciężkości (głównie dlatego, że najbardziej fascynuje je eksperyment i „buuum!” na końcu).

Konstrukcja piramidy, o ile jest solidnie wykonana, ma gigantyczną stabilność. I ta z klocków, i ta z bloków skalnych lub cegieł. Nie wymaga zaprawy, nie wymaga fundamentu, nie potrzeba rusztowania, aby ją zbudować.

Samo w sobie zatem dziwne nie jest, iż we wszystkich zakątkach świata i niemal w każdej poznanej dotąd starożytnej cywilizacji budowano piramidy. Każdy z nas wymieni Egipcjan i Majów. Archeolodzy, kulturoznawcy i Wikipedia poinformują nas jeszcze o zigguratach Mezopotamii (tak pewnie wyglądała biblijna wieża Babel), strzelistych konstrukcjach w Sudanie i Nigerii, Chinach i Indonezji oraz Ameryce Środkowej, gdzie w zasadzie wszystkie kultury prekolumbijskie tworzyły piramidy schodkowe. Ludy zaś stepu i prerii wznosiły ziemne konstrukcje w kształcie piramid lub stożków, czyli po prostu kurhany.

Sam pomysł na piramidę nie jest więc odkrywczy – wystarczy spojrzeć na dowolną górę i spróbować ją skopiować z kamieni, cegieł lub żwiru z piaskiem. To, co nas fascynuje, to rozmach i rozmiar tych konstrukcji oraz ich precyzja. Oraz liczby, z którymi stykamy się przy okazji analizy piramid, to: π (pi), ϕ (fi), metr, prędkość światła etc.

Wielkie oszustwa. Nauka bywa nie tylko areną wiekopomnych odkryć…

Nie ma już „mistrzów i ich szkół”. Jest masowe wytwarzanie „inteligencji” i biznes nazywany nauką.

zobacz więcej
Ich konstrukcje uwzględniają tak subtelne i trudne do analizy zjawiska astronomiczne, jak precesja osi obrotu Ziemi, która oficjalnie została przez ludzkość poznana i opisana kilka tysięcy lat po powstaniu piramid w Gizie. Wielu z nas nawet nie pamięta ze szkoły, skąd się biorą te liczby π, ϕ oraz metr (który ma swój wzorzec w Sevres , ale ma też definicję naturalną związaną z obwodem Ziemi), czy jaka jest ich wartość, ani co to owa precesja i jakie są jej skutki. Do tego zresztą jeszcze wrócę.

Jak naostrzyć żyletkę

Ten ktoś przeżył wojnę polsko-jaruzelską i nasz mały lokalny wielki kryzys lat ‘80, o piramidach wie jedno: ostrzą stare żyletki. Takich żyletek dziś już rzadko się używa i nie ma problemu z ich dostępnością na rynku, więc odlewanie z plastiku piramidek-magicznych ostrzałek i sprzedawanie ich w sklepach „1001 drobiazgów” przestało być intratnym biznesem. Tkwi w nas jednak podskórne przekonanie, że w piramidach kryje się jakaś pierwotna i nieokiełznana moc.

A to ma nadal swoje konsekwencje biznesowe. Przykładem może być bośniacka Visočica. Według naukowców to naturalne wzgórze. Ale lokalny Indiana Jonesa, Semir Osmanagić w 2005 roku „odkrył”, że to zespół największych na świecie piramid.

Osmanagić, doktor socjologii, magister ekonomii i nauk politycznych oraz miłośnik New Age stworzył tam kompleks hoteli i noclegowni dla licznych turystów oraz wolontariuszy, którzy ogołacają z lasu i ziemi wzgórze, aby odsłonić „piramidę i jej korytarze”. Założył też park archeologiczny z muzeum, oraz prężne i dochodowe centrum medycyny naturalnej. Za uzdrawiające poleżenie sobie w piramidzie trzeba słono zapłacić.

Robią tam sobie też zloty miłośnicy wielkiego, choć ekscentrycznego wynalazcy, Nicoli Tesli. Zwłaszcza zaś ostatniego okresu jego życia, obfitującego we wręcz ezoteryczne pomysły z zakresu pozyskiwania energii z powietrza i jej bezprzewodowego przesyłu na odległość.
Semir Osmanagić w 2005 roku „odkrył”, że bośniackie wzgórze Visočica to zespół trzech największych na świecie piramid. Na zdjęciu Osmanagić (z prawej) z egipskim geologiem Alim Abdulahem Berekatem poszukują dowodów potwierdzających teorię bośniackiego Indiany Jonesa. Fot. REUTERS/Danilo Krstanovic
WiFi i mikrofalówki

Jednak, jak wspomniałam na wstępie, fizyka uniwersytecka też znajduje w piramidach nieoczekiwane zjawiska. W „Journal of Appleid Physics” z lipca 2018 rosyjscy uczeni z Petersburga (ale mający drugi adres w Centrum Laserowym w Hanowerze) opisali zjawiska mające teoretycznie miejsce w Wielkiej Piramidzie, a związane z rezonansem i działaniem fal – tzw. energią elektromagnetyczną.

Rzecz jest nam na co dzień znana, o ile mamy radio czy mikrofalówkę albo korzystamy z WiFi. To właśnie taka energia. Tak w mikrofalówce, jak i w pomieszczeniu, gdzie mamy bezprzewodowy internet doświadczamy, że ta energia nierównomiernie się rozkłada i czasem sygnał jest silny, jakby wzmocniony, a czasem drastycznie słaby. No tak to z falami bywa, co potwierdzi każdy, kto pobawi się w puszczanie kaczek na wodzie.

Badania Rosjan nie służyły jednak jedynie temu, by stwierdzić, że może byłoby lepiej, gdyby nasze pomieszczenia biurowe, domy oraz mikrofalówki miały kształty znacznie bardziej piramidalne, bo rezonans działałby na naszą korzyść. Ich celem nie było również jedynie zwrócenie uwagi naukowego, pozaarcheologicznego świata na piramidy. Ich obliczenia bowiem posłużą teraz pracom nad budową i wykorzystywaniem tzw. nanocząstek . Czyli cząstek niezmiernie małych, bo nanometr to jedna milionowa milimetra.

Czy starożytnym Egipcjanom (lub komukolwiek, kto piramidy w Gizie i innych miejscach świata zbudował) tak po prostu wyszło, czy to celowe…? To trudne pytanie. Tylko bowiem archeolodzy twierdzą, że WIEDZĄ NA PEWNO, jak stare są piramidy w Gizie, i jak je zbudowano bez użycia żelaza, koła i dźwigu. Inżynierowie czy geolodzy są znacznie bardziej pokorni. Sami starożytni Egipcjanie uważali, że Wielką Piramidę zbudował bóg Słońca Ra, gdy tylko świat powstał – zanim nawet powołał do istnienia innych bogów.

Pierzasty wąż

Ustawić 2,5 tys. lat przed naszą erą jeden na drugim 6 milionów ton kamieni (każdy średnio 2,5 tony, ale są i „byki” po 15 ton) o łącznej kubaturze 2,5 mln metrów sześciennych w ciągu 10 do 20 lat – to przekracza wyobraźnię współczesnych budowniczych. Oznaczałoby to ustawienie jednego bloku wapienia (lub granitu, bo z niego są korytarze i komory) co 4,5 minuty. A było jak w „Człowieku z marmuru” – na ten stachanowski wyczyn „całe zjednoczenie nosiło im cegły”. Jakieś 40 tys. ludzi codziennie. Drugie tyle pewnie przynosiło jedzenie, picie i wynosiło trupy.

Grabieżcy grobów, fałszywa mumia i miliardy euro zarabiane na lewo

Nielegalna konkurencja dla archeologów i marszandów.

zobacz więcej
A już wyczynem niebywałym jest tak złożyć te kamienie, żeby każda z czterech idealnie trójkątnych ścian piramidy miała w samym środku proste jak strzała wgłębienie. Inżynierowie są przekonani, że nie jest to żadne przypadkowe załamanie się ścian, a celowa architektoniczna robota. Która sprawia, że jedynie dwa razy do roku, dokładnie o wschodzie Słońca w czasie równonocy jesiennej i wiosennej, powstaje przez kilka dosłownie sekund widoczne znacznie lepiej z lotu ptaka wrażenie, że owych ścian Wielka Piramida ma osiem, a nie cztery.

To taki astronomiczny zegar zatem – piramida pokazuje, że właśnie jest równonoc. W dodatku, jeśli wierzyć archeologom, w czasach „funkcjonowania” Wielkiej Piramidy (tzw. Stare Państwo, ok. 2500 lat p.n.e.), ów efekt był zasłonięty przez zerwaną dziś do cna przez Arabów warstwę powierzchniową z gładzonego wapienia (jej resztki widać u podnóża Wielkiej Piramidy oraz na sąsiedniej piramidzie Chefrena).

Podobne zjawiska, tym razem wędrówki cienia, dającej złudzenie schodzenia po piramidzie na ziemię w te szczególne dni, jakimi jest równonoc, boskiego pierzastego węża można obserwować w Teotihuacán. „Miejscu, gdzie ludzie stają się bogami” – jak mówi nazwa tego stanowiska archeologicznego azteckim języku nahuati. I w którym piramidy trzeba było wydobyć spod ziemi i dżungli, bo zdołała je zarosnąć z kretesem.

Według archeologów twórcy tego kompleksu Mezoameryki, ludy żyjące od II wieku przed naszą erą do II wieku naszej ery, zbudowały wielkie kompleksy świątynne w formie piramid schodkowych. Jednak wedle przekazów samych owych ludów budowle stworzyli pradawni olbrzymi, zwani quinametin, zniszczeni potem przez wielką katastrofę.
W meksykańskim Teotihuacán, „miejscu, gdzie ludzie stają się bogami”, można na piramidzie obserwować wędrówki cienia w kształcie boskiego pierzastego węża. Fot. Frédéric Soltan/Corbis/Getty Images
Cień rzucany przez gnomon

Glen Dash, inżynier i archeolog na początku 2018 roku na łamach „The Journal of Ancient Egyptian Architecture” objaśnił – i narysował – jak można ustawić perfekcyjnie wzdłuż osi północ-południe tak Wielką Piramidę, jak i każdy inny budynek. Z dokładnością uzyskaną w Gizie czy Teotihuacán, czyli do jednej piętnastej stopnia.

Wystarczy mieć kij wbity w ziemię i rzucający cień (gnomon) oraz sznurek. Trzeba w dniu owej równonocy w równych odstępach czasu (np. pół godziny) zaznaczać punkt, w którym kończy się cień rzucany przez gnomon. Na koniec dnia połączyć te punkty – utworzą subtelny łuk.

Potem trzeba wokół gnomonu obwiązać sznurek z ostrym patyczkiem na końcu i wyrysować nim, niczym od cyrkla, okrąg przecinający wcześniej powstałą linię w dwóch punktach. Przez te punkty rysujemy linię prostą.

Et voila! Mamy perfekcyjnie wyznaczony kierunek zachód-wschód, a potem, na zasadzie prostopadłości, północ-południe. „Magia” ta jednak działa jedynie w momencie… oczywiście równonocy jesiennej!

Równonoc, to przypomnijmy, taki moment dwa razy do roku, gdy dzień i noc trwają równie długo. Jest to 20/21 marca i 22/23 września. W kulturze od najdawniejszych czasów jest to moment bardzo istotny. Świadczą o tym m.in. zjawiska optyczne obserwowane w czasie równonocy u wejścia do jaskini Lascaux, w Stonehenge, na piramidach…

Antyczna Grecja została zakłamana. Ówczesna tolerancja dla homoseksualistów to lewacki mit

Kobieta miała być żoną oraz matką i akceptować to, że jej mąż utrzymuje stosunki seksualne z osobami duchowo stojącymi od niej wyżej, czyli z innymi mężczyznami.

zobacz więcej
I oby dobry Bóg dał nam jak najwięcej archeologów, którzy będą jednocześnie inżynierami, geologami czy astronomami lub matematykami, a od razu zobaczymy naszych starożytnych przodków w innym świetle, niż prezentują obrazki z naszych podręczników do historii starożytnej.

Gwiazda Polarna nie zawsze wyznaczała północ

Nie gorzej zorientowane względem wszechświata i gwiazd jego są piramidy chińskie. Najpierw schowane za Wielkim Murem, potem za popiersiem Mao i jego rewolucji, są eksplorowane przez naukowców dopiero od niedawna. Nadal zresztą jedynie przez chińskich naukowców.

Panujący w III w przed naszą erą cesarz Qin Shi Huang (który zjednoczył Chiny i któremu do grobowca zrobiono słynną terakotową armię) oraz jego następcy byli chowani w piramidach lub kurhanach. Są one rozrzucone wzdłuż brzegów rzeki Wei.

Na ogół, tak jak piramidy w Gizie, są one ustawione względem stron świata. Choć część z nich odchyla się solidnie od tej podstawowej orientacji (8 do 14 stopni). W czasopiśmie „Archeological Research in Asia” włoski archeoastronom Giulio Magli wyjaśnił we wrześniu 2018, dlaczego chińskie piramidy z czasów dynastii Han są tak czasem postawione nieco „od czapki”.

Magli twierdzi, że te odmienne odchylenia wynikają ze sposobu, w jaki dynastie cesarskie pragnęły wyrazić źródło swej mocy i władzy. Zamiast opowiadać (jak jego koledzy) o starożytnym feng-shui czy twierdzić, że Chińczycy mieli wtedy kompas, ale „słaby”, po prostu przedyskutował temat z kolegami astronomami.

I tu przychodzi w sukurs wspomniane już zjawisko precesji. Ziemia krąży wokół Słońca po orbicie, a sama wiruje wokół własnej osi. Oś owa jest nachylona względem orbity wokółsłonecznej pod kątem 23,5 stopnia.
Megalityczne centrum kultu Göbekli Tepe (co po turecku oznacza Wybrzuszone Wzgórze) datowane jest na 11 tys. lat p.n.e. i dowodzi, że nasi przodkowie z czasów ostatniego zlodowacenia niekoniecznie siedzieli skuleni, głodni i dzicy w jaskiniach. Fot. Halil Fidan/Anadolu Agency/Getty Images
Zatem, gdy ziemia wykonuje swój ruch po orbicie, to jej oś kreśli na nieboskłonie okrąg, a nie „wierci w niebie dziurkę” tkwiąc w jednym punkcie. Oś ziemska zatem wyznacza na sklepieniu niebieskim dwa punkty, które nazywamy biegunami północnym i południowym. Północny z nich to Gwiazda Polarna.

Tak jest dziś, ale w czasach, gdy wg archeologów budowano piramidy w Gizie, północ niebieską wyznaczała gwiazda Thuban z konstelacji Smoka. A za 11 tys. lat będzie to Wega.

Mimo zatem, że Gwiazda Polarna nie zawsze wyznaczała dokładnie północ, to i tak, jako jedna z najjaśniejszych na niebie, była uważana przez chińskich cesarzy za „wielkiego cesarza niebieskiego”. Według Giulia Magliego istnieje zgodność ustawienia tych „odchylonych” grobowców od osi północ-południe z punktem na niebie, gdzie świeciła Gwiazda Polarna w czasie budowania piramidy czy kurhanu dla konkretnego cesarza.

Zmiany kulturowe w erze wodnika

Precesja jest zjawiskiem typu „kosmiczny zegar”, które, choć oficjalnie opisał je dopiero Hipparchos z Nikei w 130 r p.n.e., musiało być znane już starożytnym i to od czasów najdawniejszych. Wskazówka owego zegara to tzw. punkt równonocy wiosennej znajdujący się w płaszczyźnie równika Ziemi.

Niczym w zegarze, przesuwa się owa wskazówka po nieboskłonie od konstelacji do konstelacji. Czyli gdybyśmy mieli możność obserwacji równonocy wiosennej co roku przez kilka tysięcy lat, bez trudu zauważylibyśmy, iż oglądamy na horyzoncie inne konstelacje gwiezdne, niż wcześniej.

360 stopni okręgu, ruch o jeden stopień co ok. 72 lata. A każda konstelacja/znak zodiaku to – jakże wygodnie – mniej więcej jedna godzina ruchu po tym kosmicznym ziemskim zegarze. Czyli 360 stopni dzielone przez 12 to 30 stopni tzw. długości ekliptycznej. A zatem ok. 2160 lat na znak zodiaku. Czyli ok. 26 tys. lat na cały obieg tej kosmicznej tarczy przez wskazówkę i powrót do punktu wyjścia. Dzieje się tak w sposób nieunikniony i stały. Ten czas nazywa się w astronomii „rokiem platońskim”.

Obcinano im palce na znak, że należą do zamkniętej kasty. Elity okaleczonych „szamanów” – malarzy

Wchodzili w głąb europejskich jaskiń, by malować na skałach. Tysiące lat temu podpisywali się odciskiem dłoni – bez kciuka, często bez palca serdecznego i małego.

zobacz więcej
Zmiany kulturowe, które obserwujemy my, odkąd ze względu właśnie na precesję około roku 1950 nastała po erze ryb era wodnika, są niemałe. Równie wielkie były, gdy około początku naszej ery ryby zastąpiły barana i wystąpili ostatni biblijni prorocy zapowiadający Mesjasza, którego znakiem była na początku… ryba (a dopiero później krzyż).

Podobnie ok. 2300 roku przed naszą erą powoli powstaje naród, który w swej Świętej Księdze poświęca wiele uwagi barankowi paschalnemu i zakazuje kultu złotych cielców-byków. Wtedy astronomicznie, dzięki ziemskiej precesji, kończyła się era byka i zaczynała barana.

Czy kogoś zdziwi jeszcze, że najnowsze, wciąż kontestowane przez archeologów, ale wspierane przez geologów datowanie Sfinksa, jako megalitycznej konstrukcji sprzed minimum 10 tys. lat przypada na okres, gdy wskazówka precesji znajdowała się w znaku lwa?

Piramida pod wzgórzem na Jawie

Te najdawniejsze czasy ostatniego zlodowacenia, kiedy nasi przodkowie mieli siedzieć skuleni, głodni i dzicy w jaskiniach, obfitują wciąż, zwłaszcza po odkryciu megalitycznego centrum kultu w Göbekli Tepe, datowanego bez wątpienia na co najmniej 11 tys. lat przed naszą erą, w wielkie niespodzianki. I archeolodzy przestali się bać proponować, zwłaszcza w oparciu o solidne podstawy i wyniki z najnowszego sprzętu pomiarowego, że ta czy inna struktura, zwłaszcza megalityczna, jest dziełem rąk ludzkich. I to rąk sprzed 12-15 tys. lat.

Taki – jeszcze dekadę temu ekscentryczny – pomysł przedstawili na najnowszym kongresie American Geophysical Union, który miał miejsce w połowie grudnia 2018 w Waszyngtonie, indonezyjscy naukowcy. Zaprezentowali oni plakat sumujący ich kilkuletnie dotychczasowe badania na stanowisku archeologicznym Gunung Padang.
Czy indonezyjskie Gunung Padang na Jawie to w istocie najstarsza (i największa) na świecie piramida? Fot. Alex Ellinghausen/Fairfax Media/Fairfax Media/Getty Images
Ogłosili oni niniejszym światu, że to znane z megalitycznych pozostałości wzgórze na wyspie Jawa to w istocie… najstarsza (i pewnie największa) na świecie piramida. Jej najdawniejsze warstwy mają co najmniej 10 tys. lat, a kompleks obejmuje obszar co najmniej 15 hektarów.

Gdyby zgłosili swoje dane na jakiś mityng archeologiczny, nie dopuszczono by ich może nawet do prezentacji. U geofizyków jednak, jeśli ktoś pokaże, że wykorzystał radar penetrujący grunt (GPR) oraz tomografię sejsmiczną, umie to robić i pokazuje stosowne kontrole, to się go słucha, choć mówi rzeczy „kontrowersyjne”.

Lider grupy badawczej, w której skład wchodzili archeologowie, Danny Hilman Natawidjaja, uważa, że miejsce miało znaczenie sakralne. Wzgórze na swej powierzchni ma pozostałości kompleksu świątynnego (złomy kamiennych kolumn, ścian i ścieżek) eksplorowanego od dawna przez archeologów, którzy nawet na papierze dokonali jego rekonstrukcji. Poniżej, 1-3 metrów w głąb, znajduje się druga warstwa.

Dawniej uważano, że to już lita skała. Dzisiejsze pomiary wykazują, ze to raczej kolejny poziom kamiennych kolumn, dziś stłoczonych i połamanych. Poniżej leży kolejna warstwa leżących w sposób uporządkowany kamiennych struktur sięgająca 15 metrów w głąb, zawierająca komory i korytarze. Dopiero jeszcze niżej znajduje się skała wulkaniczna, która również sprawia swym kształtem wrażenie, iż obrobiły ją ludzkie ręce. Datowanie radiowęglowe szczątków organicznych dobytych z kolejnych warstw świadczy o tym, że poziom powierzchniowy ma ok. 3,5 tys. lat, drugi – 8 tys., zaś trzeci powstał od 9,5 do 28 tys. lat temu.

Troglodyci i barbarzyńcy?

Już malowidła w Lascaux dowodzą, że 17-15 tys. lat temu nasi paleolityczni przodkowie – ich liderzy „duchowi” czy społeczni – dokonywali wcale precyzyjnych obserwacji astronomicznych, których efekty uwiecznili na ścianach tej jaskini. Niezaprzeczalny jest również gigantyczny rozmach i precyzja megalitycznych pozostałości po paleolicie. Piramidy są wśród owych „pozostałości” konstrukcjami chyba najdawniejszymi i najbardziej gigantycznymi. Co wynika w dużej mierze z praw fizyki po prostu.
I choć „nowe” przebija się powoli przez skorupę archeologicznego nagromadzenia tak wiedzy, jak przesądów, wynikłych chyba z potrzeby utwierdzania się od XIX wieku w przekonaniu, że nasza cywilizacja jest mądra i techniczna, a wcześniej to byli troglodyci i barbarzyńcy, tego „nowego” jest w obiegu informacji naukowej coraz więcej.

Na szczęście piramidy są budowlami tak trwałymi, że nadal tu stoją, aby dać się zbadać. I opowiedzieć nam historię, która może okazać się nie tylko powszechna, piękna, wzniosła i ciekawa, ale też nam po prostu życiowo i naukowo potrzebna w przyszłości.

– Magdalena Kawalec-Segond

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Źródła:
•https://www.sciencealert.com/the-world-s-oldest-pyramid-is-hidden-in-an-indonesian-mountain-scientists-claim?fbclid=IwAR3ypL7g7TtVM5htHQ3mrNR1XvCfoX0GtABjbSGQbnQp2457LmeD29L6G1Q
•https://www.sciencealert.com/researcher-thinks-a-strange-twist-on-ancient-chinese-pyramids-points-to-astronomy?fbclid=IwAR2rwwVjX-2Cs9vpBtdfMO5JHXJcrGMACt1qDY0ibFEHCJelp_pyUtqSbxg
•https://www.sciencealert.com/the-great-pyramid-of-giza-might-be-able-to-focus-electromagnetic-energy-in-its-chambers
•https://www.sciencealert.com/archaeologist-secret-why-the-great-pyramid-of-giza-is-aligned-so-perfectly-fall-equinox
Kujawskie piramidy
Zdjęcie główne: Piramida Cheopsa nocą. Fot. REUTERS/Marko Djurica
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Ajatollahowie przeciw „rządom ajatollahów”. Irańskie paradoksy
Wśród zwolenników zmian w Republice Islamskiej jest wnuk jej twórcy, Ruhollaha Chomeiniego
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Na tle radykalnych Demokratów Trump jest symbolem normalności
Program amerykańskiej lewicy: aborcja także po narodzinach, pochwała marksistowskich dyktatur, likwidacja wszystkich samochodów, samolotów i… krów.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
„Bohater” Blaichman i Żydzi w getcie walczący z „polskim reżimem”
Szczyt bliskowschodni w Warszawie, a dla Polaków kij i zgniła marchewka.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Showman chce być prezydentem Ukrainy. Między Dyzmą a Reaganem
Ludzi czaruje jak Donald Trump: Wiecie, kim jestem. Nie jestem skompromitowany. Nic nikomu nie ukradłem. Jestem fajny, dowcipny i błyskotliwy.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Promuje aborcję, imigrantów i LGBT. Czuje się jak bóg.
George Soros chce kupić Radio Zet. Ale działalność multimiliardera to więcej niż biznes.