Kultura

Prowokacje dwóch Żydów myślicieli są więcej warte niż pusty dialog

Jednego i drugiego interesowały niewygodne prawdy – takie, które mogą uwierać zarówno chrześcijan, jak i Żydów.

W kolejnych odcinkach programu „Powidoki” bohaterami rozmów Barbary Schabowskiej z Piotrem Nowakiem na antenie TVP Kultura będą Lew Szestow (4 lutego o godz. 23) i Jacob Taubes (18 lutego o godz. 23:10).

Nowoczesność „uśmierciła” Boga i przetarła ludzkości szlak ku (samo)zagładzie

Doskonalimy technologie wojenne i wynajdujemy ideologie, które uzasadniają pozbywanie się dzieci (aborcja) i starców (eutanazja), żeby poszerzyć „przestrzeń życiową”.

zobacz więcej
Dzisiejszy dialog chrześcijaństwa z judaizmem często przebiega w taki sposób, że przesłania różnice dzielące obie religie. Liberalna, świecka cywilizacja narzuca ich wyznawcom ważniejsze świętości niż te, których źródłem są Ewangelia czy Talmud. Skoro „Bóg umarł”, to rozstrzyganie kwestii ostatecznych musi ustąpić sprawom bardziej dla nowoczesnego człowieka istotnym – trosce o pokój i tolerancję.

Efekty widać w przypadku kontaktów Kościoła katolickiego z żydowskimi gminami wyznaniowymi. W mediach brylują księża i rabini, którym nie w smak toczyć spory teologiczne. Wolą oni epatować okazywaniem sobie wzajemnie przyjaznych gestów – żeby pokazać światu, że zależy im przede wszystkim na doczesnej jedności ponad podziałami, a nie walce o wieczne zbawienie. Skoro wszystko zmierza ku powszechnej zgodzie, to właściwie takie fundamentalne pytania, jak to o boskość Jezusa Chrystusa, stają się na tyle przebrzmiałe, iż stawianie ich nabiera niestosowności.

Tymczasem jeszcze 60 lat temu między chrześcijaństwem a judaizmem iskrzyło. Pole zderzenia tych religii nie było tematem tabu. I w takich warunkach mogła się rodzić myśl dotykająca istoty wiary biblijnej, choć zarazem idąca pod prąd wszelkim ortodoksjom.
Lew Szestow poszukiwał Boga, ale nie związał się z żadną religią. Z jednej strony dawały o sobie znać jego żydowskie korzenie, z drugiej zaś – za punkt odniesienia swojej refleksji przyjmował chrześcijaństwo. Na zdjęciu – Szestow w 1927 roku. Fot. Wikimedia Commons/Copyrighted free use
To choćby przypadek Lwa Szestowa. Naprawdę nazywał się Jehuda Lejb Szwarcman. Jego aktywność intelektualna przypadła na pierwsze cztery dekady XX wieku. Był samotnikiem. Funkcjonował gdzieś na obrzeżach nurtu, który przeszedł do historii kultury rosyjskiej jako „srebrny wiek” (więcej o tym zjawisku można przeczytać w innym tekście w Tygodniku TVP).

Przerażająca asceza chrześcijan i ciepło żydowskiej rodziny

Ożenił się z kochanką Dostojewskiego, która upokarzała go i zdradzała. Gdy rozkręcał się terror bolszewicki, wegetował w głodzie i nędzy. Jego życie było drogą przez mękę.

zobacz więcej
Ojciec Szestowa był kijowskim fabrykantem. W domu przyszłego filozofa praktykowano religię mojżeszową, choć tylko obrzędowo. Szestow naukę pobierał w rosyjskich szkołach i swoje książki pisał po rosyjsku. Ożenił się zaś z kobietą wyznania prawosławnego. Zrobił to w dodatku potajemnie, chcąc tym samym uniknąć wydziedziczenia przez ojca.

Gdy wybuchła rewolucja bolszewicka, myśliciel wyemigrował z Rosji. Na stałe osiadł we Francji, gdzie zmarł w roku 1938.

Szestow poszukiwał Boga, ale nie związał się z żadną religią. Z jednej strony dawały o sobie znać jego żydowskie korzenie, z drugiej zaś – za punkt odniesienia swojej refleksji przyjmował chrześcijaństwo.

Wiarę przeciwstawiał cnotom („Jerozolimę” – „Atenom”). Traktował ją jako wyłaniające się z klęski rozumu i wymykające się wszelkim instytucjonalnym ograniczeniom oraz normom moralnym osobiste doświadczenie egzystencjalne. Dlatego intrygowali go Abraham i Hiob – ludzie, którzy spotkali Stwórcę w krańcowych sytuacjach życiowych, a nie w spekulacjach teologicznych.

Także Jacob Taubes wywodził się z żydowskiej rodziny. Ale jego ojciec nie był biznesmenem, lecz rabinem. W tym kierunku był również kształcony urodzony w Wiedniu przyszły wykładowca filozofii na uniwersytetach w USA i Niemczech. W roku 1936 – gdy Jacob miał 13 lat – Taubesowie udali się do Szwajcarii. Kraj ten okazał się dla nich schronieniem przed Holokaustem.


Jacob Taubes próbował przywrócić świętego Pawła z Tarsu Żydom. Działalność misyjną Apostoła Narodów interpretował jako radykalny zwrot w ramach religii mojżeszowej, a nie poza nią i nie w opozycji do niej. Według myśliciela, dzięki tej rewolucji uniwersalistycznej poganie mieli zostać włączeni w krąg żydowskiej duchowości, a Żydzi – nawrócić się na właściwą ścieżkę zbawienia.

W zmartwychwstaniu Nauczyciela z Nazaretu Taubes widział wydarzenie zwiastujące nadejście czasów mesjańskich, a więc stan nadzwyczajny. Za wyjątkową musi się w oczach wyznawcy judaizmu jawić sytuacja, którą święty Paweł opisał w Liście do Galatów następująco: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie”.
Jacob Taubes próbował przywrócić świętego Pawła z Tarsu Żydom. Był filozofem ekstrawaganckim – obecnie zwolenników poprawności politycznej, tropiących wszędzie objawy odradzania się „faszyzmu”, jego postawa może gorszyć. Na zdjęciu: Taubes na uniwersytecie w Berlinie, 1978 rok. Fot. Mehner / ullstein image via Getty Images
Taubes był filozofem ekstrawaganckim. Obecnie zwolenników poprawności politycznej, tropiących wszędzie objawy odradzania się „faszyzmu”, postawa filozofa może poniekąd gorszyć. Oddał on bowiem hołd Carlowi Schmittowi, niemieckiemu prawnikowi, który w roku 1933 poparł Adolfa Hitlera i miał na swoim koncie antysemickie wystąpienia (więcej na jego temat w Tygodniku TVP znajdziecie tutaj).

Wojna o władzę, czyli jak samo dobro walczy ze złem

W nowoczesnej polityce uczestnik starcia o władzę samego siebie deifikuje, a przeciwnika – diabolizuje.

zobacz więcej
W swoich esejach Taubes otwarcie dzielił się fascynacją kimś, kto uznał go za wroga. I właśnie to u Schmitta cenił. Obydwaj myśliciele bowiem – z dwóch przeciwległych pozycji – krytykowali zsekularyzowaną nowoczesną kulturę, zarzucając jej ograniczanie wszelkiej debaty do jałowej wymiany zdań, prowadzonej przez rozdyskutowanych poczciwców i tłumienie ostrych potyczek, których stawką byłyby sprawy życia i śmierci.

Zdumiewające czy wręcz skandalizujące nastawienie Taubesa do Schmitta być może przypomina chrześcijanom, że aby realizować ewangeliczne słowa o miłowaniu nieprzyjaciół, a w konsekwencji apokaliptyczną linię świętego Pawła, trzeba wpierw się wyzbyć pacyfistycznej hipokryzji i uznać, iż się nieprzyjaciół ma. Nie sposób bowiem miłować kogoś, jednać się z kimś, kto nie istnieje.

Pozornie Szestow i Taubes mogą się wydawać filozofami wpisującymi się w dzisiejsze budowanie mostów między chrześcijaństwem a judaizmem. A przecież z tego budowania często nic nie wynika.

Nie można jednak dawać się zwodzić pozorom. Szestowa i Taubesa interesowały niewygodne prawdy – takie, które mogą uwierać zarówno chrześcijan, jak i Żydów. Dlatego intelektualne prowokacje obydwu myślicieli są znacznie więcej warte niż puste pogadanki o dialogu międzyreligijnym.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz inne odcinki programu „Powidoki filozoficzne”:
Zdjęcie główne: Dziś liberalna, świecka cywilizacja narzuca wyznawcom chrześcijaństwa i judaizmu ważniejsze świętości niż te, których źródłem są Ewangelia czy Talmud. Na zdjęciu ortodoksyjni Żydzi w Jerozolimie idą wzdłuż Via Dolorosa mijając drewniane krzyże chrześcijan, zawieszone podczas procesji w Wielki Piątek 22 kwietnia 2011 roku. Tego dnia chrześcijanie upamiętniają ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa. Fot.Uriel Sinai / Getty Images)
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Nagroda imienia „Kobusza” – od Piotra Zaremby dla…
Nie opowiadajcie bajek, że wszystko co po Janie Kobuszewskim, to podróbki. Zdarzają się bowiem brylanty.
Kultura Poprzednie wydanie
Nobel dla Tokarczuk i Handkego – królewski figlik Gustawa XVI
Nad Wisłą spora część populacji nie lubi noblistki nie za splątanie losów Markiza w „Podróży ludzi Księgi”, lecz za dredy.
Kultura wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
A mógł pozostać Szalonym Kapelusznikiem z posiwiałą plerezą...
Z hipisowskich lat zachował otwarte podejście do ludzi. Potem wessała go polityka, choć sam woli określać to jako obywatelską powinność.
Kultura wydanie 4.10.2019 – 11.10.2019
Przerysowywał, robił małpy. I był cudowny. Zmarnowany Chaplin...
W pamięci zapisał się jako wyśmienity aktor komediowy, choć nigdy nie doczekał się wielkiej roli w filmie. Stał się natomiast mistrzem epizodu i legendą telewizyjnego dowcipu.
Kultura wydanie 27.09.2019 – 4.10.2019
Skazani na historyczne kino grające na emocjach?
„Legiony” i „Piłsudskiego” oglądałem z przyjemnością, choć oba filmy zatrzymały się przed bardziej dogłębnym roztrząsaniem polskiej historii.