Rozmowy

Księży Niedzielaka, Suchowolca i Zycha zabiły sowieckie służby? Hipoteza Jana Olszewskiego

Kiszczak i Jaruzelski dużo wcześniej wytypowali swoich opozycyjnych partnerów do rozmów. Już w obozie internowania obdarzono ich przywilejami i prowadzono z nimi rozpoznawcze rozmowy polityczne – mówił adwokat i były premier.

Jan Olszewski odszedł po długiej chorobie. O jego śmierci poinformowano w piątek, 8 lutego. Swego ostatniego wywiadu były premier udzielił Tygodnikowi TVP.

TYGODNIK TVP: 30 lat temu, 6 lutego 1989 r., rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu. Jak w ogóle do nich doszło?

JAN OLSZEWSKI:
W drugiej połowie lat 80. było dla mnie oczywiste, że do takich rozmów dojdzie. Z dwóch powodów. Po pierwsze: sytuacja gospodarcza była trudna, tymczasem w Związku Sowieckim w 1985 r. doszło do zmiany pokoleniowej na stanowisku I sekretarza partii – starzy, twardogłowi członkowie Biura Politycznego KC KPZR utracili monopol.

Trwały rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckim. Przypomnę, że Reagan, np. w kwestii wprowadzenia stanu wojennego, miał bardzo zdecydowane stanowisko. Może Amerykanie nie stawiali takiego warunku wyraźnie, wprost, ale wiadomo było, że bez pewnych rozstrzygnięć w Polsce trudno będzie Sowietom dojść z nimi do jakiegoś porozumienia.

A że stronie sowieckiej zależało na zakończeniu zimnej wojny, to musiała wywierać nacisk na dwuosobowe de facto kierownictwo Biura Politycznego KC PZPR – Kiszczaka i Jaruzelskiego, którzy byli im całkowicie podlegli. Nie mogłem mieć wtedy o tym konkretnej wiedzy, ale doszło do złagodzenia reżimu, tak więc przypuszczałem, że jakiś nacisk ma miejsce.
A ten drugi powód?

Widziałem, jakie warunki Jaruzelski i Kiszczak stworzyli dla przyszłych kandydatów do tego porozumienia ze strony „Solidarności”. Mówię o wybranej elitarnej grupie osób, które już trakcie internowania w stanie wojennym w obozie na Pomorzu, cieszyły się szczególnymi przywilejami, miały możliwość widzeń itd. Chodzi m.in. o Bronisława Geremka i Tadeusza Mazowieckiego. Wytypowano ich do ewentualnego porozumienia w przyszłości i przeprowadzono z nimi wstępne rozpoznawcze rozmowy polityczne. Słowem, znajdowali się tam przyszli partnerzy Jaruzelskiego i Kiszczaka do rozmów Okrągłego Stołu.

Jak z perspektywy czasu ocenia pan ideę rozmów okrągłostołowych?

Tak samo, jak oceniałem 30 lat temu. Byłem za tym, by dalej czekać, by nie spieszyć się z rozmowami. Uważałem, że jest za wcześnie na podjęcie takich kroków, że sytuacja po stronie rządowej coraz bardziej się pogarsza i że nasza pozycja w miarę upływu czasu będzie silniejsza. Byłem przekonany, że komuniści wybrali do rozmów korzystny dla siebie moment.

Abwehra w Polsce Ludowej

Enerdowska bezpieka po sierpniu 1980 roku zdobyła w PRL agentów we wszystkich najważniejszych pionach MSW, w strukturach Kościoła i organizacji katolickich, wśród nauczycieli, przewodników turystycznych i bankowców.

zobacz więcej
Wziął pan jednak udział w tych rozmowach.

Jako doradca, ekspert strony solidarnościowej, w podzespole ds. reformy prawa i sądów. Propozycję złożył mi Bronisław Geremek. Odmówiłem, więc zapytał: „jeżeli nie ty, to kto?”. Wskazałem na Adama Strzembosza, który jednak ostatecznie zwrócił się do mnie, abym to ja został ekspertem. Uznałem, że byłoby to z mojej strony nieeleganckie, gdybym się od jego prośby uchylił.

Natomiast nie brałem udziału w tych najważniejszych, rzeczywistych rozmowach, które toczyły się nie w gmachu Urzędu Rady Ministrów, tylko w Magdalence – nie miałem z nimi nic wspólnego.

Część opozycji była zdania, że nie powinno się rozmawiać z komunistami.

Porozumienie okrągłostołowe na pewno zakładało, przy zachowaniu pozorów, utrzymanie władzy przez komunistów. I to im się udało. Do momentu, kiedy upadł mur berliński, porozumienie niczym nie było zagrożone, władza właściwie należała do dwóch osób: Kiszczaka i Jaruzelskiego.

W debacie publicznej obecna jest hipoteza, że porozumienie Okrągłego Stołu zapobiegło rozlewowi krwi, do jakiego doszło np. w Rumunii. Ale czy rzeczywiście scenariusz rumuński był w Polsce możliwy?

Nicolae Ceaușescu się usamodzielnił i prowadził własną autentyczną dyktaturę. Uważam, że w Polsce w tamtym czasie scenariusz rumuński nie był możliwy. Jeśli już, to wcześniej, po wprowadzeniu stanu wojennego – przypomnę, że na południu kraju powstała „Solidarność Walcząca”, która zakładała bezkompromisową walkę z komunistami – ale wtedy? W 1989 roku? To nie było realne.

Druga strona nie miała takich skrupułów. Tuż przed Okrągłym Stołem zamordowano księży: Stefana Niedzielaka i Stanisława Suchowolca, zaś kilka miesięcy później – ks. Sylwestra Zycha.

Dopóki nie mamy wglądu do dokumentów z archiwów sowieckich, dopóty nie dowiemy się, kto za to odpowiada. Choć wydaje mi się, że wspomniane morderstwa zostały zaplanowane przez osobę usiłującą storpedować Okrągły Stół.
Dekomunizacja w Polsce się nie udała. Czesław Kiszczak odszedł z rządu dopiero po prawie roku a w ostatnich miesiącach jego urzędowania na ogromną skalę niszczono akta. Na zdjęciu z 2009 roku gen. Kiszczak, byly premier i minister spraw wewnetrznych, z żoną Marią w domu na Mokotowie. Fot. Marcin Kaliński/PAP
Mam hipotezę, że w tamtym czasie miały miejsce różnice zdań i wewnętrzne rozgrywki w Biurze Politycznym KC KPZR, i że tych morderstw dopuściły się sowieckie służby.

Strona solidarnościowa mogła ugrać więcej, gdyby nie doszło do Okrągłego Stołu?

Jestem o tym przekonany. Zresztą proszę spojrzeć, jak upadek komunizmu wyglądał w NRD. Przecież Honecker nie ustąpił dobrowolnie. Odsunięcie go od władzy nastąpiło na skutek fali masowych demonstracji, których finałem była rozbiórka muru berlińskiego.

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Natomiast w Polsce, w scenariuszu okrągłostołowym, komuniści nie przewidzieli jednego – upadku Związku Sowieckiego. To zmieniło sytuację i znacznie zwiększyło nasze możliwości.

Niestety, na kolejnym etapie przemiany ustrojowej był element, w którym inne kraje – wcześniej znajdujące się w sowieckiej strefie wpływów – nas wyprzedziły.

Dekomunizacja?

Tak, to w ogóle w Polsce się nie udało. Kiszczak odszedł z rządu dopiero po prawie roku. Kiedy obecnie zapoznajemy się z materiałami pozyskanymi przez IPN, widać, jakie są w nich luki. Powstały one przeważnie w ostatnich miesiącach urzędowania Kiszczaka, kiedy na ogromną skalę niszczono akta. Kiszczak miał wówczas duże możliwości i pełną kontrolę nad aktami.

W 1988 roku komuniści szykowali stan wyjątkowy

30 lat temu Kreml dał Jaruzelskiemu sygnał: „Towarzyszu, ociągacie się. U nas trwa pierestrojka, więc i wy weźcie się do roboty”.

zobacz więcej
Nawiasem mówiąc, dopuścił też do tych dokumentów, tzw. komisję Michnika. Pamiętam, jak byłem w Gdańsku na spotkaniu z Lechem Wałęsą u arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Zabrał mnie tam ks. Alojzy Orszulik, co było nieporozumieniem, bo celem spotkania było przekonanie Wałęsy, by nie kandydował na stanowisko prezydenta. Obawiano się, że będzie utrudniał misję Mazowieckiego. A ja w tej sprawie nie zabrałem głosu, nie chciałem się w to mieszać.

Na tym spotkaniu był też Adam Michnik, z którym później razem wracaliśmy do Warszawy. W trakcie rozmowy towarzyskiej w samolocie zaproponował, że może dostarczyć mi nagranie, które znajduje się w aktach: dotyczące mojej obrony w procesie Ludwika Hassa [historyka, trockisty, znawcy masonerii – red.] w połowie lat 60. Wynikało z tego, że czytał te akta i miał do nich dostęp.

– rozmawiał Łukasz Lubański
Okrągły Stół
Zdjęcie główne: Jan Olszewski podczas konferencji prasowej 17 grudnia 1991 r. na której ogłosił rezygnację z misji tworzenia rządu. Fot. PAP/Witold Jablonowski
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Polacy mieli mózgi sprane przez telewizję rosyjską
Moja gazeta przyjęła jednoznaczną pozycję krytyczną wobec tego, co Rosjanie robili na Ukrainie – mówi redaktor naczelny „Kuriera Wileńskiego”
Rozmowy Najnowsze wydanie
Dla Niemców początek wojny to wciąż 22 czerwca 1941
Wolfgang Templin: W NRD nastąpiło zbiorowe rozgrzeszenie z nazistowskiej przeszłości. Tyle, że rozgrzeszano tylko tych, którzy uznali komunistyczną wykładnię dziejów.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Do katastrofy elektrowni atomowej dojść już nie może
Barierą w rozwoju odnawialnych źródeł energii jest brak technologii jej magazynowania – mówi dyrektor Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej.
Rozmowy wydanie 30.08.2019 – 6.09.2019
Dostałem gryps z więzienia od Moczulskiego, żebym dał się złapać
Prokurator straszył, że to co robię to obalanie ustroju przemocą i grozi mi kara śmierci – Romuald Szeremietiew wspomina powstanie Konfederacji Polski Niepodległej.
Rozmowy wydanie 30.08.2019 – 6.09.2019
Nie chce mi się wierzyć, że „dobrzy chłopcy” służyli diabłu
Janosik zbójował jedynie półtora roku, raczej nigdy nie stanął na polskiej ziemi. Miał zaledwie 25 lat, jak został powieszony na haku. Nie była to jednak znacząca postać w porównaniu do harnasiów działających na naszym terenie.