Felietony

Polacy – karierowicze, rusyfikatorzy gorliwsi od Rosjan

„Syzyfowe prace” to są prace rusyfikatorów, które pod wpływem wielkiej polskiej poezji okazują się daremne. W 45. odcinku programu „Spis treści” Andrzej Dobosz opowiada o powieści Stefana Żeromskiego.

Z morskiego piasku na polskim wybrzeżu przetapia szkło i formuje z niego domy...

Zbyt wygórowane wyobrażenia o ideale doprowadziły w końcu do marszu na Belweder.

zobacz więcej
Stefan Żeromski, urodzony w roku 1864, był z pewnością najwybitniejszym polskim pisarzem pierwszej połowy XX wieku. Jego pierwszą książką, którą przeczytałem, była powieść „Syzyfowe prace”, opowiadająca o rusyfikacji dzieci i młodzieży w zaborze rosyjskim. Od pierwszej klasy uczono po rosyjsku, przy czym niektórzy nauczyciele byli to Rosjanie, niektórzy Polacy – karierowicze, bardziej jeszcze gorliwi rusyfikatorzy od rzeczywistych Rosjan.

Bohater, Marcin Borowicz, syn niezamożnego ziemianina, zostaje wywieziony do takiej wiejskiej szkoły, gdzie jest równocześnie na stancji w towarzystwie na ogół chłopskich kolegów. Od pierwszych godzin nie rozumie, co się do niego mówi, ale dość szybko zaczyna się wprawiać w rosyjskim.

W gimnazjum jest nawet przedmiot: nauka języka miejscowego. I to jest polski, przedmiot nieobowiązkowy, najokropniejszy, najnudniejszy, bowiem uczniowie uczą się polskiej gramatyki z podręcznika rosyjskiego. Muszą tłumaczyć z polskiego na rosyjski.

Potworność tego systemu polega nie tylko na tym, że w ciągu godzin szkolnych, ale także na stancji przez cały czas tępione jest mówienie po polsku. Przy czym w sytuacjach konfliktowych polscy nauczyciele-rusyfikatorzy zwracają się do swoich uczniów z naganą w języku miejscowym.

Następuje moment, w którym Marcin Borowy zdaje się być całkiem zrusyfikowany. Słucha wykładów rosyjskich o strasznej polskiej historii, twardo do momentu, w którym przybywa nowy uczeń wyrzucony z Warszawy. I ten Bernard Zygier na lekcji języka miejscowego zaczyna recytować polskich poetów romantycznych.

Nauczyciel jest zasłuchany i pod wpływem tych tekstów Juliusza Słowackiego i Adama Mickiewicza następuje w duszy tych chłopców przełom. Wracają do jakichś dalszych wspomnień rodzinnych, z dzieciństwa. Tworzą takie kółko, które wieczorami po lekcjach czyta sobie w tajemnicy przed nauczycielami, wychowawcami, polskie teksty.

„Syzyfowe prace” to są prace rusyfikatorów, które pod wpływem wielkiej polskiej poezji okazują się daremne.
„Spis treści”, odc. 45. Andrzej Dobosz o „Syzyfowych pracach” Stefana Żeromskiego

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Spis treści” w każdą sobotę i niedzielę. Programy te co piątek można przedpremierowo obejrzeć w Tygodniku TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki programu „Spis treści”. Numery 1-20:
„Spisy treści” od odcinka 21. do 40.:
„Spisy treści” od odcinka 41.:
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Kiedy Notre-Dame stała się „świątynią Rozumu”
Filip Memches: Prezydentowi Macronowi jest dziś łatwo grać przyjaciela Kościoła. Jego ideowi poprzednicy zdążyli już rozprawić się z katolicyzmem.
Felietony Najnowsze wydanie
Kto chce być światły, musi uczyć się sam
Degeneracja edukacji to skutek jej upowszechnienia. Likwidacji ulegają intelektualne elity, a przez to nie ma ku czemu aspirować. Ludzie więc, w swej masie, głupieją.
Felietony Najnowsze wydanie
Na klęczkach przed aktorką
Anna Polony opowiedziała Łukaszowi Orbitowskiemu, dlaczego jej teatr już nie istnieje.
Felietony Najnowsze wydanie
Studia z psychiatrii pozwoliły mu rozmawiać z władcami PRL-u
Mimo to groźny agent NKWD nałożył na niego embargo za fioletową marynarkę.
Felietony Najnowsze wydanie
Notre-Dame
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.