Historia

Żałosne indywiduum, uciekające w przebraniu lokaja… A może człowiek honoru i bohater?

„Wodzem został nie przez żadne intrygi, nie przez zabiegi, lecz przez szpadę swoją i męstwo”.

Dzieci zakuwał w kajdany. Okrutny komisarz carski

Wspomnienia są jednoznaczne: Mikołaj Nowosilcow był wiecznie pijany, chciwy łapówek i żądający wiadomych usług od sióstr, żon i matek aresztowanych w zamian za ich uwolnienie.

zobacz więcej
Wybór generała Jana Zygmunta Skrzyneckiego na wodza naczelnego armii polskiej w lutym 1831 roku w kraju przyjęty został entuzjastycznie, z wielkimi nadziejami pisała o tym prasa belgijska, a Francuzi przypomnieli sobie, że to on uratował życie Napoleonowi Bonaparte w bitwie pod Arcis-sur-Aube w 1814 roku. Po latach Skrzynecki pozostaje w opinii Polaków nieudolnym wodzem, a nawet zdrajcą, w przeciwieństwie do Belgów i Francuzów, uważających go za mężnego, wybitnego dowódcę i stratega. Czy to zaważyło, że do dzisiaj nie doczekał się biografii?

Dwie skrajne opinie wymagają historycznego uzasadnienia, przeanalizowania źródeł i przedstawienia obiektywnego wizerunku Jana Zygmunta Skrzyneckiego. Nie jest to proste zadanie. Kilku historyków w przeszłości usiłowało zmierzyć się z biografią Skrzyneckiego i poległo.

Kariera wojskowa

Urodził się w 1787 roku w majątku Żebrak koło Siedlec, w niezamożnej rodzinie szlacheckiej. Używał podwójnego imienia, jako że ojciec też był Jan, herbu Bończa, rotmistrz, konfederat barski. Wymarzył on kariery wojskowe dla dwóch synów.

Jan Zygmunt studiował na Uniwersytecie we Lwowie, krótko pracował jako nauczyciel domowy. Przy końcu grudnia 1806 roku wraz ze starszym o rok bratem Józefem w Łowiczu wstąpił do 1 pułku piechoty w armii Księstwa Warszawskiego. Pierwsze lata służby wojskowej w okresie napoleońskim nie budzą wątpliwości, poza kilkoma spornymi datami awansów i nominacji.

A szybko awansował. Po dwóch i pół miesiącach służby w stopniach podoficerskich, 10 marca otrzymał szlify oficerskie podporucznika, a jesienią – porucznika. W połowie 1809 roku awansował do stopnia kapitana. Walczył wówczas w korpusie księcia Józefa Poniatowskiego przeciwko Austriakom pod Raszynem, pod Górą, gdzie za waleczność odznaczony został Krzyżem Złotym Virtuti Militari i w obronie Sandomierza.
Jan Zygmunt Skrzynecki herbu Bończa – polski oficer, uczestnik wojen napoleońskich, generał armii polskiej i belgijskiej, wódz naczelny powstania listopadowego. Litografia francuska opublikowana w książce J. Straszewicza Die Polen und die Polinnen der Revolution vom 29 November 1830, Stuttgart (1832-1837), tabl. 66. [40].. Fot. Wikimedia Commons/By François le Villain - Biblioteka Narodowa, Domena publiczna
W sierpniu 1811 roku czynił bezskuteczne starania u księcia Adama Jerzego Czartoryskiego o skierowanie do służby dyplomatycznej. W 1812 roku uczestniczył w kampanii napoleońskiej na Rosję, za waleczność w bitwie pod Możajskiem odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Virtuti Militari.

Kto ocalił Napoleona?

W marcu 1814 roku, w bitwie z Austriakami po Arcis-sur-Aube, zagrożony cesarz Napoleon Bonaparte schronił się w czworoboku piechoty, utworzonym przez dwa bataliony Pułku Nadwiślańskiego. Pierwszym batalionem dowodził Paweł Muchowski, drugim – Skrzynecki. Uratowanie Napoleona powinno być przypisane z racji starszeństwa Muchowskiemu, a przypadło rannemu w nogę Skrzyneckiemu, który dzięki temu trwale zapisał się w historii. O Pawle Muchowskim pod Arcis-sur-Aube nie wspomina żaden z zachodnich historyków.

Dał nam Księstwo Bonaparte

Miało koronę na swych orłach, ale czy było niepodległe?

zobacz więcej
Inna wersja ocalenia Napoleona w tej bitwie mówi o oddziale szwoleżerów Gwardii Cesarski, j dowodzonej przez Ambrożego Mikołaja Skarżyńskiego. Skrzynecki nie prostował, nie zaprzeczał. Czuł się w roli bohatera spod Arcis-sur-Aube.

Skrzynecki i wielki książę Konstanty

Podobne wydarzenie, które przysporzyło mu chwały, miało miejsce w marcu 1824 roku. Po roku dochodzeń zakończył się proces kilku oficerów Królestwa Polskiego oskarżonych o zdradę stanu. Udowodniono im działalność w rozwiązanym cztery lata wcześniej i zakazanym Wolnomularstwie Narodowym. W składzie Sądu Najwyższego Wojennego znalazł się pułkownik Skrzynecki. I on jeden zagłosował przeciwko wyrokowi skazującego majora Waleriana Łukasińskiego na 9 lat ciężkiego więzienia, a dwóch innych oskarżonych, ppłka Dobrogoyskiego i por. Dobrzyckiego, na 6 lat więzienia. Został bohaterem w opinii społecznej, do której nie dotarło, że wezwany przez wielkiego księcia Konstantego wycofał w złożonej deklaracji swój sprzeciw (powołuje się na nią historyk Szymon Askenazy).

Nie miał dobrej opinii u wielkiego księcia Konstantego, który uważał go za miernego dowódcę, zaniedbującego obowiązki służbowe w 8 pułku piechoty liniowej stacjonującym w Pułtusku. Rosyjski generał Puzyrewski przytacza opinię Konstantego o Skrzyneckim: „Pułkownik ten może opowiedzieć wszystko, co się zawiera w angielskich i francuskich gazetach, ale nic nie wie o tym, co się w jego pułku dzieje”.
Alfred Młocki we wspomnieniach (Paryż 1884) zacytował komentarz Skrzyneckiego o lipcowej rewolucji we Francji. Miał powiedzieć o armii francuskiej: „Wojsko to okryło się hańbą na wieczne czasy, złamało wiarę zaprzysiężonemu prawemu monarsze, zniesławiło sztandary swoje, łącząc się z motłochem, który należało zmasakrować. (…) Kartacze i bagnety są najlepszym środkiem do poskromienia zachcianek ludowych”. W pół roku później, bez żadnych skrupułów, zostanie naczelnym wodzem listopadowej rewolucji.

Gdzie był w noc listopadową?

Egzaltowani i sprośni. Próbowali nawrócić papieża, uchodzili za agentów Rosji

Wręczył jednemu ze współbraci laskę grubą, mówiąc: „Daję ci moc nieposłuszną żonę do uległości tym kijem przyprowadzić”.

zobacz więcej
W przeddzień insurekcji, 29 listopada, Skrzynecki był przypadkowo w Warszawie. Zdaniem Maurycego Mochnackiego spędzał czas na grze w karty z generałem Siemiątkowskim. Według wspomnień Władysława Zamoyskiego, Skrzynecki zaskoczony wybuchem walk udał się na odwach pod Białym Orłem, przez godzinę był z gen. Siemiątkowskim, deklarując się po stronie wielkiego księcia Konstantego. Potem udał się do Pułtuska, gdzie kwaterował jego pułk i skąd przesłał do Konstantego deklarację lojalności i wierności (trudno nie wierzyć Zamoyskiemu, był adiutantem wielkiego księcia).

Mężny niepospolicie

W kilka dni później znalazł się po właściwej stronie. W połowie grudnia jego pułk osłaniał szlaki komunikacyjne w rejonie Zegrza, a 22 grudnia generał Chłopicki mianował go dowódcą 2 brygady 2 dywizji po gen. Kazimierzu Małachowskim, który został komendantem twierdzy Modlin. I znowu łut szczęścia. Po rezygnacji gen. Chłopickiego z dowodzenia armią 17 stycznia, Skrzynecki jako jedyny pułkownik znalazł się w gronie generałów kandydujących na naczelnego wodza. W głosowaniu posłowie i senatorowie wybrali 21 stycznia senatora, gen. dywizji, księcia Michała Radziwiłła. Skrzynecki 3 lutego otrzymał nominację na generała brygady i objął dowództwo 3 dywizji piechoty, którą poprowadził do zwycięskiej bitwy pod Dobrem.

W bitwie pod Olszynką Grochowską 25 lutego początkowo był w odwodzie, ale po zranieniu gen. Chłopickiego włączył swoją dywizję do walk, przejął dowództwo i osłaniał odwrót do Pragi. Rosjanin gen. Puzyrewski trafnie go po latach scharakteryzował: „Był on mężny niepospolicie, lubiany przez żołnierzy, umiał prowadzić ich do ataku, ale nie posiadał zdolności strategicznych i nie miał należytego pojęcia o użyciu jazdy, artylerii, o korzystaniu ze sztuki inżynierskiej oraz o wielkich operacjach w ogóle”.

Naczelny wódz - reformator

Zalety Skrzyneckiego dostrzegł książę Adam Czartoryski, prezes Rządu Narodowego. Następnego dnia po bitwie rada wojskowa powołana przez Rząd Narodowy pod przewodnictwem Czartoryskiego desygnowała go na głównodowodzącego, odsuwając gen. księcia Radziwiłła. Michał Sokolnicki, niespełniony biograf Skrzyneckiego, skomentował to w dwóch zdaniach: „Cechował go dar zjednywania i podporządkowania sobie ludzi, nawet wybitnych osobistości, mimo iż sam do takich nie należał. Ta cecha charakteru przyczyniła się do objęcia przez niego stanowiska naczelnego wodza”.
Ostrołęka - miasto niezłomne
Konsul francuski Raymond Durand w depeszy z Warszawy do ministra spraw zagranicznych Sebastianiego przedstawiał nowo wybranego wodza Skrzyneckiego jako tego, który „odznaczył się od początku kampanii i któremu przypisuje się wiele doświadczenia wojskowego i nieugiętość charakteru”.

Skrzynecki natychmiast przystąpił do reform w armii. Zwolnił gen. brygady Józefa Mrozińskiego z funkcji szefa sztabu głównego armii. Powołał na to stanowisko płk. Wojciecha Chrzanowskiego. Działania Skrzyneckiego wsparł Rząd Narodowy, który już wcześniej naciskał na naczelnego wodza Radziwiłła, by wymienił niektórych generałów.

Napoleon wciąż dzieli Europę

Nasze pokolenie nie doczeka się wspólnej, europejskiej narracji na tematy historyczne – mówi Robert Kostro.

zobacz więcej
28 lutego powołał na stanowisko kwatermistrza armii ppłk. Ignacego Prądzyńskiego. Tym awansem stworzył sobie największego wroga w życiu. Tego też dnia dokonał zmian w organizacji piechoty, która składała się z czterech dywizji dwubrygadowych. Generała dywizji Jana Krukowieckiego, dowódcę 1 dywizji piechoty, Skrzynecki postanowił odwołać proponując go na gubernatora miasta Warszawy. Bez powiadomienia go o tym. Decyzja została zatwierdzona przez Rząd Narodowy. Skrzynecki tą decyzją zyskał drugiego zaciekłego wroga, który nie mógł mu darować upokorzenia. Na dowódcę 1 dywizji piechoty powołał płk. Macieja Rybińskiego.

W połowie marca odwołał płk. Walentego Andrychiewicza, byłego dowódcę 3 pułku piechoty liniowej, a od pierwszych dni marca gubernatora Pragi, powierzając mu dowództwo 1 brygady w 3 dywizji piechoty. Ten awans świadczy, że gen. Skrzynecki nie był pamiętliwy i mściwy, stawiając umiejętności dowodzenia wyżej od osobistego urazu, jakiego doznał ze strony płk. Andrychiewicza, gdy ten nie podporządkował mu się w czasie bitwy pod Olszynką Grochowską. Awansował dowódców pułków na dowódców brygad.

Przeprowadził reorganizację w armii rezerwowej i jako pierwszy z wodzów naczelnych dokonał reformy uposażeń kadry oficerskiej i generalicji. Zjednał tym sobie pułkowników i młodych generałów. A zraził do siebie starszych, zmniejszając im uposażenie o jedną trzecią, w niektórych przypadkach o dwie trzecie, zrównując ich gaże z wynagrodzeniem nowo awansowanych generałów. Reformy Skrzyneckiego wzmocniły siłę armii, ale też zjednoczyły przeciwko niemu wrogów, wśród których prym wiedli generałowie Krukowiecki i Prądzyński.

Bohater w opinii Zachodu

W wiosennej ofensywie przeciwko Rosjanom Skrzynecki poprowadził wojsko do zwycięskich bitew pod Wawrem i Dębem Wielkim, za co jako jedyny w wojnie polsko-rosyjskiej odznaczony został Krzyżem Komandorskim Virtuti Militari. O tych sukcesach rozpisywała się prasa francuska, a jeszcze bardziej entuzjastycznie belgijska. O błędnych decyzjach wodza nie informowano. Po bitwie pod Ostrołęką prasa zachodnioeuropejska przedstawiała ją jako sukces Skrzyneckiego, a Rząd Narodowy do kapitulacji tych informacji nie sprostował.

Armia rosyjska, przy biernej postawie wojsk polskich, maszerowała ku granicy pruskiej i przeprawiła się przez Wisłę pod Toruniem, grupując siły do zaatakowania Warszawy od zachodu. Skrzynecki nie atakował armii Paskiewicza. Miał plan rozstrzygnięcia bitwy z siłami rosyjskimi na przedmieściach stolicy.
Brudnopis listu nominacyjnego dla generała Jana Skrzyneckiego sporządzony na polecenie króla Leopolda I przez ministra wojny. Facsimile z Archiwum Królewskiego w Brukseli (Archives Générales du Royaume)
Wiele lat później, w rozmowie z przyszłym arcybiskupem Zygmuntem Szczęsnym Felińskim, którego gościł w Brukseli, argumentował, że Paskiewicz mógł przyprowadzić pod Warszawę najwyżej sto dwadzieścia tysięcy wojska. Przeciwstawiłby mu dziewięćdziesiąt tysięcy zahartowanego w boju żołnierza i artylerię pozycyjną. Uważał, że miałby nad nieprzyjacielem nawet materialną przewagę. Liczył na udział ludności, która „pod zasłoną szańców opasujących miasto niemałe oddać mogła wojsku usługi”. Opowiadając to Felińskiemu „łzy miał w oczach i tonem najgłębszego przeświadczenia zawołał: gardło stawię, że pod Warszawą pobiłbym Moskali na głowę, gdyby mi pozwolili mój plan wykonać”. Nie pozwolili.

Dymisja i wyjazd w przebraniu

Czarny polski patriota

Ciemnoskóry polski generał kochał ojczyznę i chciał oddać za nią życie.

zobacz więcej
W kwaterze głównej w Bolimowie 10 sierpnia delegacja posłów zebrała głosy wyższych oficerów o być albo nie być naczelnego wodza. Skrzynecki przegrał jednym głosem (21 do 20 przy 19 wstrzymujących się). Musiał ustąpić, jego miejsce zajął gen. Dembiński.

Skrzynecki zachował się bardzo elegancko wobec swojego następcy, przekazał mu dowództwo. Inaczej zachowała się ludność stolicy. Nastroje wrogości podburzanej przez przeciwników Skrzyneckiego groziły linczem jemu i jego żonie Amelii.

Konsul Durand depeszował do Paryża 25 sierpnia: „Jeśli Skrzynecki jest w Warszawie, to rozsądnie pozostaje w ukryciu. Gniew przeciw niemu jest skrajny”.

Wyjechał z Warszawy w przebraniu lokaja, ukrywał się w Wolnym Mieście Krakowie. Zdążył przekroczyć granicę austriacką, uciekając przed wkraczającymi wojskami rosyjskimi.

Ucieczka z internowania

Austriacy internowali go w Linzu i Pradze. Tam odwiedził go w 1833 roku Charles Montalembert, młody dyplomata, par Francji, dla którego Skrzynecki stał się wzorem rycerza chrześcijańskiego, świętego i bohatera, jak zapisał w prowadzonym dzienniku. Nigdy tej opinii nie zmienił. Poślubiając córkę belgijskiego polityka, ministra hrabiego Feliksa de Mérode uzyskał na tyle silne wpływy w rządzie i u króla Leopolda I, że w kryzysowym dla Belgii roku napięć z królestwem Niderlandów był współautorem ucieczki Skrzyneckiego z internowania i przekazania mu dowodzenia armią belgijską.

Ucieczkę zorganizował i przeprowadził major Ludwik Bystrzonowski, bliski współpracownik księcia Adama Jerzego Czartoryskiego, na jego polecenie. Opis ucieczki jest jak scenariusz sensacyjnego filmu, którego realizacji nikt dotychczas jeszcze się nie podjął.

W służbie Królestwa Belgii

Na znak protestu Austria i Prusy odwołały swoje przedstawicielstwa dyplomatyczne z Brukseli (Skrzynecki zamieszkał w byłym poselstwie austriackim). Rosja naciskami dyplomatycznymi nie dopuściła do mianowania Skrzyneckiego wodzem naczelnym. Król Leopold zdążył mu tylko nadać stopień generała dywizji armii belgijskiej i przenieść w stan oczekiwania (en disponibilité).

Przez osiem lat generał Skrzynecki pozostawał w dyspozycji króla, pobierając gażę generała dywizji. Przyczynił się do organizacji policji belgijskiej.
Dokument podpisany przez króla Belgów Leopolda I i ministra wojny przyjmujący gen. Jana Zygmunta Skrzyneckiego do armii Królestwa Belgii w stopniu generała dywizji w dyspozycji króla. Facsimile z Archiwum Królewskiego w Brukseli (Archives Générales du Royaume)
W tym czasie miał epizod z mistykiem Andrzejem Towiańskim. Zauroczony jego naukami, za namową żony Amelii krytycznie przyjrzał się jednak Sprawie Bożej – jak nazywał swą działalność Towiański – i uznał ją za herezję. Prowadził dom otwarty, gościł emigrantów i przybyszów z kraju, m.in. poetę Cypriana Kamila Norwida. W 1848 roku został przeniesiony na emeryturę z powodu nawiązania stosunków dyplomatycznych Królestwa Belgii z Rosją (takie było życzenie cara).

Powrót do Krakowa

Państwo zabite przez równość i demokrację

Stanisław August Poniatowski górował nad słynnym Giacomo Casanovą, który w pamiętnikach przyznaje się do stu metres. Królowi Stasiowi historycy liczą mocno ponad trzysta.

zobacz więcej
W 1857 roku, po ogłoszeniu przez rząd austriacki amnestii dla emigrantów, osiadł w Krakowie. Zmarł w 1860 roku.

Pogrzeb na cmentarzu Rakowickiem stał się wielką manifestacją patriotyczną, uczestniczyło w nim kilkanaście tysięcy osób. Pięć lat później trumnę przeniesiono dla kaplicy Jezusa Ukrzyżowanego w kościele Dominikanów.

Czy był żałosnym indywiduum?

Po śmierci nadal pozostał dla części rodaków postacią mocno kontrowersyjną i wrogą. Obwiniano go, że jako wódz naczelny nie sprawdził się, dopuszczając do wymknięcia się gwardii cesarskich znad Narwi i do przegranej bitwy pod Ostrołęką. W dużym stopniu miał ponosić odpowiedzialność za internowanie w Austrii korpusu generała Józefa Dwernickiego, co znacznie osłabiło morale wojska i społeczeństwa, za umożliwienie przeprawy wojsk rosyjskich przez Wisłę pod Toruniem i nie stawienie im oporu nad Bzurą.

Nie mógł bronić się skutecznie za życia, po śmierci stanęły w jego obronie dwie córki.

Obiektywną ocenę generała Skrzyneckiego, z zaletami i wadami, pozostawił współczesny mu Stanisław Barzykowski, poseł ostrołęcki, członek Rządu Narodowego, emigrant, autor kilkutomowego dzieła „Historya powstania listopadowego”. Opisał w nim Skrzyneckiego jako przystojnego, wysokiego mężczyznę z wysokim czołem (takim pozostał na portretach), z postawą „coś rycerskiego w sobie mającą”.

Z „wykształconym umysłem, lecz brak wyższych pojęć i zapatrywań, żadnych natchnień i inspiracji, nic genialnego i twórczego i dlatego cudze rozkazy zdolny ściśle i dobrze spełnić; własnego nic nie tworzył i konsekwentnie nie przeprowadzał”. Barzykowski uważał go za człowieka pozbawionego energii działania, „leniwego, opieszałego, wygodnisia bez rachunku wartości czasu i wypadków”, ale jednocześnie „człowieka honorowego, prawego, religijnego, lecz religijność go do mistycyzmu i fatalizmu posuwała”. I jeszcze jedną posiadał, zdaniem Barzykowskiego, ważną zaletę: „wodzem został nie przez żadne intrygi, nie przez zabiegi, lecz przez szpadę swoją i męstwo”.

Najgorszą ocenę wystawił Skrzyneckiemu w okresie PRL-u historyk Jerzy Łojek (prześladowany przez komunistów, opozycjonista, autor cennych książek i publikacji wydawanych poza cenzurą). W ocenzurowanych „Szansach powstania listopadowego” wydanych w kraju, nazywa go „żałosnym indywiduum, które miało strwonić i zniweczyć cały wysiłek narodowy, dowódczym antytalentem bez elementarnego wojskowego wykształcenia, inteligencji, orientacji, samokrytycyzmu, odwagi podejmowania decyzji, zaufania do współpracowników, z pożerającą go ambicją i roznoszącym snobizmem, a także swoistym curiosum, starającym się nadrobić niedostatki socjalnego pochodzenia krańcowym, zgoła maniackim obskurantyzmem i wstecznictwem, u którego ultramontanizm i klerykalizm graniczyły z doktrynerskim obłąkaniem”.

Zdaniem Jerzego Łojka był dziwną indywidualnością, chorobliwie ambitny, łączył z ambicją głębie rozgoryczenia z powodu niezasłużonej cesarskiej niełaski, upodobanie do komedianckich demonstracji i przekonanie o niezawodnej politycznie skuteczności wszelkiego tzw. trzymania za mordę. Człowiek o takiej mentalności, w odczuciu Łojka, musiał oczywiście skompromitować się doszczętnie w oczach opinii publicznej.

Jerzy Łojek powtarzał inwektywy i obelgi formułowane przez wrogów współczesnych generałowi, dodając swoje. Negatywne opinie polskich historyków o Skrzyneckim ukształtowały się przede wszystkim pod wpływem pamiętników generała Ignacego Prądzyńskiego (awansowanego przez Skrzyneckiego do tego stopnia w czasie wojny polsko-rosyjskiej), napisanych po upadku powstania, dzięki pomocy finansowej carskiego zaborcy. I po złożeniu przez Prądzyńskiego imperatorowi Rosji przysięgi na wierność. Nie tylko dla Łojka, ale też innych polskich historyków kolaborant Prądzyński (nie umniejszając jego zdolności i umiejętności strategiczno-wojskowych oraz zapiekłej nienawiści do wodza naczelnego) stał się wyrocznią wiedzy o Skrzyneckim, który żadnych wspomnień, pamiętników nie opublikował, pozostawiając luźne, odręcznie poczynione zapiski. Zarówno one jak i dokumenty w archiwach belgijskich czekają na biografa Jana Zygmunta Skrzyneckiego.

– Maciej Kledzik

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Generał Jan Skrzynecki odbywa na czele sztabu przegląd Wojska Polskiego w 1831 roku. Anonimowa reprodukcja (opublikowana ok. 1909 roku) akwareli Juliusza Kossaka z 1886 roku. Fot. Wikimedia Commons/By Juliusz Kossak - scanned by User: Mathiasrex Maciej Szczepańczyk; details from „Generał Skrzynecki ze sztabem” in Ewa Wasilewska , ed. (2008) Wizja Wojska Polskiego w twórczości Kossaków, Warszawa: Muzeum Wojska Polskiego, s. 55 OCLC: 802064645., Domena publiczna
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
SLD-PSL: koalicja z wrogiem
Postkomuniści i ludowcy po 1989 roku już razem tworzyli wspólne rządy. Ale nie było to współpraca łatwa.
Historia Najnowsze wydanie
Pół wieku na Woronicza. Kultowe miejsca, pamiętne programy
Jedna z pierwszych telewizyjnych emisji zakończyła się podtruciem artystów i ekipy. Dlaczego? Bo studia szykowane w pośpiechu na 25-lecie PRL miały podłogi z klejem nie przystosowanym do wysokiej temperatury lamp.
Historia Najnowsze wydanie
Telewizyjna kronika agonii
Trudno w najnowszej historii znaleźć przykład konfliktu lepiej udokumentowanego audiowizualnie niż rozpad Jugosławii.
Historia Najnowsze wydanie
Granice II RP podpaliły mniejszości narodowe. Dwie V kolumny
W przeciwieństwie do zachodnich rejonów kraju, na wschodzie trudniej mówić o wyszkolonych karnych oddziałach dywersantów.
Historia Poprzednie wydanie
Tomasz Kot w roli „Władcy piorunów”. Kim był Nikola Tesla?
Syn popa i popadii, wynalazca prądu zmiennego. Bez niego nie byłoby kart zbliżeniowych, bezprzewodowych ładowarek i dronów.