Kultura

Słynny polski reżyser był ideologiem radykalnej lewicy – wynika z donosów agentów SB

W biografii Jerzego Grotowskiego na pierwszy plan wysuwa się działalność artystyczna. Tymczasem mało znanym epizodem jest jego aktywność polityczna po październiku 1956 roku – kiedy z rewolucyjnych pozycji wystąpił przeciw reżimowi Władysława Gomułki. 14 stycznia minie 20. rocznica śmierci znanego reformatora teatru.

Czy bycie Polakiem to przekleństwo. Spór o duchy i trumny

Maria Janion i Jarosław Marek Rymkiewicz zmierzą się w ostatnim odcinku „Pojedynków stulecia”.

zobacz więcej
Jerzy Grotowski jest najbardziej zdumiewającym zjawiskiem, jakie się przytrafiło polskiej kulturze ostatniego półwiecza. Zrewolucjonizował pojęcie teatru. W oczach wielu okazał się prorokiem, dla którego scena była tylko etapem przejściowym.

Już do Opola – gdzie pod koniec lat 50. zaczynał przecierać nowe artystyczne szlaki – przyjeżdżali licznie, i krytycy, i stażyści z Europy Zachodniej. Po przeprowadzce do Wrocławia w 1965 roku Teatr-Laboratorium 13 Rzędów stał się najlepszym kulturalnym towarem eksportowym PRL.

Potępiali zarówno stalinizm, jak i kapitalizm

Grotowski precyzyjnie diagnozował rzeczywistość. Kluczowe w zrozumieniu powojennej sytuacji okazało się doświadczenie polskiego Października 1956 roku, które stało się dla reżysera także istotną lekcją „przetrwania” w systemie totalitarnym. Miało ono bez wątpienia charakter inicjacyjny. Ukształtowało Grotowskiego jako polityka i stratega, który zarządzając teatralnym laboratorium wiedział nie tylko jak unikać niebezpieczeństw, omijając ideologiczne rafy, lecz przede wszystkim, jak realizować swoje cele.

Reżyser w roku 1955 wstąpił do PZPR i należał do tej partii aż do jej rozwiązania w roku 1990. Jednocześnie był jednym z krakowskich założycieli Rewolucyjnego Związku Młodzieży (RZM). Owa lewicowa organizacja potępiała zarówno stalinizm, jak i kapitalizm. W deklaracji programowej RZM można było przeczytać: „stalinowska koncepcja życia politycznego i ekonomicznego zbankrutowała”, „przeciwstawiamy się reakcji stalinowskiej i burżuazyjnej”.

Działacze RZM krytykowali walkę klasową, która doprowadziła do skłócenia „nieantagonistycznych warstw”: robotników i inteligencji. Postulowali ustrój socjalistyczny („najwyższą władzą jest suwerenny Sejm, zagwarantowana jest suwerenność kraju”), w którym będą przestrzegane wszystkie swobody demokratyczne, jawność życia politycznego, równouprawnienie różnych postaw filozoficznych, oraz prawo głoszenia swoich poglądów.

Inicjatywa utworzenia w grudniu 1956 roku Rewolucyjnego Związku Młodzieży jako organizacji ogólnopolskiej spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem Władysława Gomułki. Przedstawicielem grupy krakowskiego RZM został Jerzy Grotowski. Uczestniczył on w zakończonym fiaskiem spotkaniu z towarzyszem Wiesławem, dotyczącym niezależności organizacji młodzieżowych.

Po rozmowach z Gomułką w grudniu 1956 roku zapadła decyzja o utworzeniu nowej organizacji: Związku Młodzieży Socjalistycznej (ZMS). Na początku stycznia 1957 roku odbył się kongres lewicowych organizacji młodzieżowych. Na nim w miejsce RZM i Związku Młodzieży Robotniczej (zrzeszającego byłych zetempowców) powołano do życia ZMS. W nowej organizacji znaleźli się i działacze rewolucyjni, i byli aparatczycy.
Warszawa 1956. Zjazd warszawski młodzieży socjalistycznej – Jerzy Grotowski (w rzędzie najwyższym w okularach). Warszawa 1956 r. Fot. bpt/ PAP/CAF- archiwum
Krakowscy studenci nie tylko się nie poddali, lecz rozpoczęli walkę o niezależność w ramach nowopowstającego ZMS oraz o realizację programu polskiego Października. Ich liderem stał się Jerzy Grotowski, który próbował działać w Tymczasowym Komitecie Centralnym ZMS.

Walka o niezależność ruchu młodzieżowego, o to, jaką pozycję w ZMS zachowają działacze RZM, rozgrywała się w Warszawie. Grotowski wszedł do Tymczasowego Komitetu Centralnego ZMS, ale już po trzech tygodniach zrezygnował, widząc, że organizacja ta zbyt przypomina ZMP i podporządkowuje się aparatowi partyjnemu PZPR. Uznał on, że władze ZMS zostały opanowane przez byłych aparatczyków z ZMP i wycofał się z pracy w Tymczasowym Komitecie Centralnym.

Dłużej broniono niezależnej działalności w ramach ZMS w Krakowie. Szukając drogi do zachowania niezależności rewolucyjni działacze krakowscy powołali 24 marca 1957 roku Polityczny Ośrodek Lewicy Akademickiej Związku Młodzieży Socjalistycznej (POLA ZMS). Drugi człon nazwy podkreślał, że była to organizacja legalna, działająca właśnie w ramach ZMS.

„Miał być zen, joga, a jakoś tak wyszło…” W PRL były jak relikwie: nie do kupienia, nie do pożyczenia

„Hipisi w poszukiwaniu ziemi obiecanej” zniknęła z bibliotek, wykradały ją dzieci-kwiaty. W „małym obiegu” krążyły publikacje erotyczne, w tym słynna „XIII Księga Pana Tadeusza”, ale też polityczne, religijne, przepowiednie i o medycynie alternatywnej. Dziwne książki – część pierwsza.

zobacz więcej
Główną rolę w kierownictwie POLA odegrał Jerzy Grotowski, który w krótkim czasie stał się jego głównym ideologiem. To on był pomysłodawcą powołania POLA, wiedząc, że jedyną szansą utrzymania zdobyczy Października jest opanowanie struktur ZMS. Po administracyjnym rozwiązaniu POLA ZMS w czerwcu 1957 roku jego członkowie zdecydowanie potępili ten fakt, nazywając go reliktem stalinizmu i pogwałceniem demokracji.

Poprzednie życie Bolesława Tejkowskiego

Gomułka określił tę grupę mianem rewizjonistów, a za rewizjonizm wyrzucano z PZPR. Tak kulisy rozwiązania POLA po latach opisuje kolega Grotowskiego z Rewolucyjnego Związku Młodzieży, Karol Modzelewski:

„Otóż w Krakowie część działaczy RZM odmówiła zjednoczenia się w ZMS i pozostała na zewnątrz. Groziło to, że władza uzna ich za nielegalną organizację. Aby temu zapobiec, Jerzy Grotowski utworzył Polityczny Ośrodek Lewicy Akademickiej i Robotniczej, w skrócie POLAR, który łączył tych, co się zjednoczyli, i tych, co odmówili, i miał wziąć udział jako zorganizowana siła (wtedy się mówiło »frakcja«, co bardzo źle się kojarzyło) w wyborach władz ZMS-u. Dawni aparatczycy z ZMP sfałszowali wyniki tych wyborów, na niekorzyść Grotowskiego i Ośrodka Lewicy Akademickiej. Byłem wśród tych, których posłano, żeby fałszerstwa sprawdzić i wyjaśnić, co się stało. Rozmawiałem wówczas z Grotowskim i odniosłem wrażenie, że jest na krawędzi załamania. Nie wynikało to z braku woli walki, bo Grotowski był człowiekiem walki, chodziło bardziej o poczucie rozczarowania i zniechęcenia, że takich metod się używa przeciwko niemu i jego szlachetnym towarzyszom. Inaczej mówiąc, Grotowski nie nadawał się do bezwzględnej walki politycznej. Był rewolucjonistą, ale nie nadawał się do tego, żeby rewolucję robić” („Grotowski polityczny”, „Konteksty” nr 4/2010).
19.12.2018
Jesienią 1957 roku zamknięto tygodnik „Po prostu” – filar polskiego Października. 8 października 1957 roku „grupa Bernarda Tejkowskiego, Adama Ogorzałka i Jerzego Grotowskiego” (tak krakowska Służba Bezpieczeństwa nazywała to środowisko), zorganizowała studencki strajk przeciwko likwidacji pisma. Przesłuchania studentów prowadzone przez SB, rewizje, relegowania z uczelni, trudności w znalezieniu pracy w Krakowie spowodowały, że ruch studencki przestał istnieć.

Skądinąd Bernard Tejkowski zmienił po latach imię na Bolesław. W latach 70. prowadził rozmowy z SB, deklarował lojalność wobec PRL. W III RP został zaś liderem Polskiej Wspólnoty Narodowej – organizacji łączącej skrajny nacjonalizm z ideami neopogańskimi. Zarzucano mu wielokrotnie antysemityzm i rasizm.

Jedną z pierwszych osób z kręgu krakowskiego Politycznego Ośrodka Lewicy Akademickiej Związku Młodzieży Socjalistycznej, wobec których wszczęto represje w związku z organizacją strajku przeciwko likwidacji „Po prostu”, był Grotowski. SB interesowała się nim już od lutego 1957 roku. Prowadzący sprawę oficer sporządził na jego temat informację, uznając go za jednego z przywódców tak zwanych rewizjonistów: „Kiedy tow. Gomułka potępił rewizjonizm i skierował kilka ostrych zdań pod adresem niektórych działaczy młodzieżowych, w gronie tego aktywu dawało się słyszeć zdanie, że zawiedli się na tow. Gomułce, że tow. Gomułka uległ konserwie, itp.”. W doniesieniach dotyczących Jerzego Grotowskiego wielokrotnie podkreślano, że krytykował on politykę Gomułki jako odchodzenie od obietnic Października’56.

Jeśli przytaczane słowa w aktach bezpieki nie były wynikiem manipulacji i konfabulacji tajnych współpracowników lub zapisującego ich relacje oficera, to Grotowski oraz Ogorzałek i Tejkowski byli głównymi autorami koncepcji niezgodnych z linią partii: „Na swych zebraniach POLA omawiała w jaki sposób nie dopuścić do powstania ZMS na uczelniach. Koncepcje te wychodziły przeważnie od Tejkowskiego, Grotowskiego i Ogorzałka”.

Te opinie i oceny się łączyły z wypowiedziami Grotowskiego na spotkaniach, wiecach, zjazdach i układały w obraz zdecydowanego, wrogiego rewizjonisty. Taka była wymowa kilkustronicowej notatki, którą na podstawie doniesień tajnych współpracowników SB sporządził oficer prowadzący sprawę.

Łapczywie gryzł powietrze, a jedną, nieomylną kulę z pistoletu zawsze skrywał na końcu ostatniego wersu

Czy jego surowe osądy życia publicznego – szczególnie pookrągłostołowego ładu i dojścia do władzy postkomunistów – wynikały z temperamentu harcownika, ze zbyt silnie rozkołysanych emocji, z frustracji? Samotność Zbigniewa Herberta.

zobacz więcej
Tymczasem Grotowski oraz inni działacze POLA coraz bardziej konkretyzowali swoją ocenę sytuacji i projekt polityczny. Według relacji tajnych współpracowników Grotowski postulował nie tylko utworzenie w ramach ZMS organizacji, „w skład której mogłyby wchodzić studenckie RZM-y i kluby”, lecz także uważał, że trzeba oddziaływać na robotników z zakładów pracy i współpracować z nimi – „w przypadku zwolnienia członka ZMS-u o poglądzie RZM z pracy należy zmobilizować załogę do strajku i w ten sposób zmusić dyrekcję i POP (Podstawową Organizację Partyjną) do tego by człowiek ten mógł pracować. […]. W Warszawie właśnie towarzysze tą bronią się posługują i mają wyniki. […] w takim przypadku należy na powielaczu powielić ulotki i rozrzucić po mieście”.

Od początku przyciągał uwagę SB

Prócz zbierania raportów agentów, „grupę Bernarda Tejkowskiego, Adama Ogorzałka i Jerzego Grotowskiego” poddano inwigilacji na ulicy. Objęto kontrolą korespondencję przychodzącą do najaktywniejszych członków POLA, założono podsłuchy telefoniczne.

W krakowskim mieszkaniu Grotowskiego i jego matki z obawy przed podsłuchem telefon był przykryty warstwą ręczników. Nieżyjący literaturoznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego Czesław Hernas tak wspominał swoją rozmowę z reżyserem:

„Kiedyś rozwinęła się Jerzemu dłuższa opowieść z czasów, gdy zaangażowany był w popaździernikowe ruchy młodzieżowe w Krakowie. Podejrzewać zaczął, idąc przez miasto, że istnieje jakaś relacja między nim a nieznajomym panem, który wciąż nie znikał z pola widzenia. […]. Opis trasy, mijanych ulic, coraz mniej ludzi, przedmieście i nikt już – poza tym cieniem – nie szedł, więc Jerzy wstąpił po prostu do przydrożnego lokalu […] i gdy w drzwiach stanął ten człowiek, Jerzy zapraszającym gestem wskazał mu krzesło przy swoim stoliku” („Notatki o Jerzym”, „Notatnik Teatralny” nr 22-23/2001).
Po roku 1956, po rozczarowaniu i uświadomieniu sobie, że historii kształtować się nie da, Jerzy Grotowski wycofał się „do wewnątrz”, do teatralnego laboratorium. Wrocław 1971 r. Fot. meg PAP/Henryk Rosiak
Jerzy Grotowski od początku przyciągał uwagę SB – jako jeden z liderów. W toku śledztwa SB stał się on jednym z głównych podejrzanych, których trzeba było wyeliminować z życia politycznego. Osiągnięto to przez otoczenie grupy agentami informującymi o jej aktywności.

Przeprowadzono rozmowy z najważniejszymi członkami byłego POLA, zmierzające do ograniczenia aktywności studentów w Krakowie. Próbowano ich pozyskać do współpracy, zastraszając wyrzuceniem z partii, kłopotami na studiach, trudnościami ze znalezieniem pracy. Odmówili oni stanowczo donoszenia. Sprawę potraktowano jako bardzo ważną, przewidując różnorodne działania operacyjne, w tym eliminację i rozbicie „grupy Bernarda Tejkowskiego, Adama Ogorzałka oraz Jerzego Grotowskiego”. Służba Bezpieczeństwa odniosła spektakularny sukces.

Czekając na koniec świata

Jakub Moroz: Teatr Wierszalin sięga po środki artystyczne, które mogą szokować, a zarazem z respektem traktuje polskie patriotyczne uniesienia.

zobacz więcej
8 października 1966 roku Grotowski zabrał głos w dyskusji omawiającej osiągnięcia i perspektywy „pokolenia 1956”:

„Ludzie pokolenia 1956 sprawdzili się o tyle, o ile od marzeń o wielkiej zmianie świata umieli przejść do długofalowej działalności na polu swojego codziennego powołania. Nie sprawdzili się zaś o tyle, o ile zawiedzeni, że erupcja nie jest czymś długotrwałym, nie czuli się w obowiązku podjąć codziennych zadań i zeszli na margines – mówiąc, że rzeczywistość przecięła ich możliwości albo że popłaca tylko spryt i błyskotliwe cwaniactwo. Pokolenie 1956 składało się z ludzi, którzy chętnie deklarowali swoją rewolucyjność. O ich powodzeniu i perspektywach decyduje fakt, czy są zdolni przejść od rewolucyjności obejmującej wszystkie sprawy świata do odwagi podjęcia pojedynku bez kompromisu na gruncie swojego osobistego powołania”.

Bez wątpienia można te słowa uznać za credo Grotowskiego. Dlatego nie powinno dziwić, że po doświadczeniach 1956 roku nie tylko nie brał on czynnego udziału w wydarzeniach politycznych, lecz także ani razu nie zabrał głosu w dyskusjach dotyczących takich wydarzeń w Polsce, nie podpisał również żadnego listu protestacyjnego.

Zamiast psychologa trzeba im psychiatry

Grotowski – jak wielokrotnie podkreślał jego bliski współpracownik Ludwik Flaszen – miał usposobienie człowieka praktycznego: „Aby zwyciężać w walkach na wysokościach trzeba zachować trzeźwość umysłu i radzić sobie na nizinach”. Ulubioną lekturą reżysera była „Erystyka” Arthura Schopenhauera. Umiejętności, które czerpał z niej, włączał do opanowanej do perfekcji dziedziny, którą określał mianem psychotechniki.

Już w Opolu Grotowski chciał przekształcić teatr w laboratorium metody aktorskiej. Zachował się dokument, w którym dyrekcja Teatru 13 Rzędów przedstawiła założenia i cele takiego projektu.

Znamienny jest dopisek towarzysza Stanisława Kaźmierczaka z Wojewódzkiej Rady Narodowej, który w tamtych latach zarządzał opolską kulturą. W teatralnym laboratorium chciano zatrudnić psychologa. Kaźmierczak przekreślił słowo „psycholog”, dopisując – „psychiatra”.

W tych właśnie kategoriach był w Opolu postrzegany teatr Grotowskiego: zjawisko kuriozalne, niegroźne wariactwo. Ten sposób postrzegania reżysera i jego przedsięwzięcia przez władze ułatwiał funkcjonowanie teatru. Ktoś, kto chce w rewolucyjny sposób odmienić dziedzinę, którą się zajmuje, naraża się na śmiech.
W oczach wielu Jerzy Grotowski był prorokiem, dla którego scena był tylko etapem przejściowym. Spektakl „ Apocalypsis Cum Figuris”, Instytut Aktora - Teatr Laboratorium, Wrocław 1971 r. Fot. meg PAP/Henryk Rosiak
Po roku 1956, po rozczarowaniu i uświadomieniu sobie, że historii kształtować się nie da, Grotowski wycofał się „do wewnątrz”, do teatralnego laboratorium. Podczas spotkania w Teatrze Polskim we Wrocławiu w 1997 roku poruszył kwestię historycznych doświadczeń swojego pokolenia. I na ten temat wypowiedział się dosadnie: wszystko to gnój.

–Agnieszka Wójtowicz

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Autorka jest teatrologiem, wydała monografię „Od »Orfeusza« do »Studium o Hamlecie«. Teatr 13 Rzędów w Opolu (1959-1964)” (Wrocław 2005). Współautorka (wraz z Teresą Kudybą) filmu dokumentalnego „Gra z pamięcią. Jerzy Grotowski w Opolu”. Przygotowuje do druku książkę „Grotowski polityczny”.
Zdjęcie główne: Próba spektaklu „ Książę Niezłomny”, w reżyserii Jerzego Grotowskiego. Teatr Laboratorium, Wrocław 1965 r. Fot. meg PAP/Marek Czudowski
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Pępek świata epoki pudrowanych peruk: rozpusta i wielka sztuka
To Francuzi przyczynili się do powstania czarnej legendy republiki: zmurszałej, egoistycznej i wrogiej postępowym ideom „ladacznicy Adriatyku”.
Kultura Najnowsze wydanie
Wojna o władzę, czyli jak samo dobro walczy ze złem
W nowoczesnej polityce uczestnik starcia o władzę samego siebie deifikuje, a przeciwnika – diabolizuje.
Kultura Poprzednie wydanie
Przerażająca asceza chrześcijan i ciepło żydowskiej rodziny
Ożenił się z kochanką Dostojewskiego, która upokarzała go i zdradzała. Gdy rozkręcał się terror bolszewicki, wegetował w głodzie i nędzy. Jego życie było drogą przez mękę.
Kultura wydanie 4.01.2019 – 11.01.2019
Opowieści o duszy. Ranking teatralny
50 minut z aktorem biegającym wzdłuż torów i historia piekła złożona z tekstów kabaretowych... Teatralna mapa Piotra Zaremby
Kultura wydanie 4.01.2019 – 11.01.2019
Między Smokiem Wawelskim a Leonardem DiCaprio
Stanisław Szukalski uważał, że Polska stała się w IX wieku kolonią Zachodu.