Cywilizacja

Jeden zmarł po wizycie u prezydenta, drugi miał zawał, trzeci utonął. Szychy z wojskowego wywiadu

Był świetnym pływakiem, a podobno utonął. Zdarza się. Ale gdzie była ochrona? Jeśli umiera ktoś z kierownictwa GRU, możemy być pewni, że nigdy nie poznamy całej prawdy.

Zarząd Główny (znany pod skrótem GRU), czyli wojskowy wywiad, do niedawna był jedną z najbardziej zamkniętych służb specjalnych Rosji. Niemal wszystko, co dotyczyło GRU, było objęte tajemnicą państwową. Po ostatniej serii porażek w szpiegowskiej wojnie z Zachodem zaczęło się to zmieniać, wciąż jednak każda informacja na temat GRU zawiera więcej znaków zapytania i wątpliwości, niż odpowiedzi i konkretów. Zwłaszcza gdy jest to informacja o śmierci oficera wojskowego wywiadu.

Taka służba nigdy nie należała do szczególnie bezpiecznych. I to wcale nie z powodu działania służb innych państw. Dużo łatwiej narazić się – śmiertelnie – rodakom. Niezależnie od tego, czy są to przełożeni, politycy, mafiosi czy konkurenci z byłego KGB.
Kompleks gmachów GRU w Moskwie. Fot. REUTERS/Stringer
• 1992 rok – w wypadku samochodowym ginie jeden z zastępców naczelnika GRU (śledztwo wykazuje udział osób trzecich).

• 1993 rok – podobny wypadek, w którym ginie naczelnik kontrwywiadu wojskowego Floty Pacyfiku.

• 1996 rok – wysoki rangą oficer GRU Aleksiej Łomanow zostaje śmiertelnie potrącony przez samochód.

• 1997 rok – z okna swego mieszkania wypada generał-major GRU Wiktor Szipiłow.

• 1999 rok – w wypadku samochodowym rozbija się zastępca naczelnika GRU Iwan Szałajew. A przecież to wcale nie najbardziej intrygujące historie z Akwarium (jak nazywa się siedzibę rosyjskiego wywiadu wojskowego).

Zawał

Czwarty stycznia 2016 roku. Na stronie internetowej Kremla pojawia się depesza kondolencyjna prezydenta Władimira Putina. W taki sposób opinia publiczna dowiaduje się, że nie żyje szef jednej z najpotężniejszych rosyjskich służb specjalnych. Według oficjalnej wersji generał pułkownik Igor Siergun zmarł 3 stycznia 2016 roku w podmoskiewskim ośrodku wypoczynkowym „Moskwicz”. Smaczku historii dodaje fakt, że ośrodek należał do FSB, czyli tradycyjnego konkurenta GRU.

Przyczyny zgonu nie podano, co od razu wywołało falę spekulacji. Nieoficjalnie 4 stycznia „Komsomolskaja Prawda” pisała o „rozległym zawale serca”. Dwa dni później także inne media powoływały się już na „wstępne ustalenia lekarzy”: nie wytrzymało serce przepracowanego Sierguna. Choć wcale nie był jakiś stary, miał tylko 58 lat.

Ale na Zachodzie pojawiła się inna wersja. Oto ośrodek analityczny Stratfor podał, że szef GRU w rzeczywistości zmarł wcześniej, i nie pod Moskwą, a w… Libanie. Kreml i GRU oczywiście zaprzeczyły doniesieniom Amerykanów. Tyle że nie upłynęło wiele czasu i taką wersję potwierdziło medium, które trudno uznać za bliskie Zachodowi. W marcu 2016 libańska gazeta „Al-Akhbar”, związana z Hezbollahem i reżimem syryjskim, napisała, że Siergun zginął podczas „skomplikowanej tajnej operacji” w Bejrucie, w którą były zamieszane arabskie i bliskowschodnie służby.

Co więcej, taką wersję śmierci szefa GRU potwierdził również generał Michael Flynn, były szef amerykańskiego wywiadu wojskowego DIA. W styczniu 2017 roku, przesłuchiwany przez FBI w ramach dochodzenia w sprawie powiązań sztabu wyborczego Donalda Trumpa z Rosjanami, zeznał m.in., jak to na początku 2016 roku „zadzwonił do ambasadora Kisljaka po śmierci Sierguna w Libanie aby złożyć kondolencje”.

Igor Siergun stanął na czele wywiadu wojskowego w grudniu 2011 roku. To za jego panowania w „Akwarium” GRU odzyskało siłę i wpływy po tym, jak za czasów ministra obrony Anatolija Sierdiukowa zostało zdziesiątkowane w ramach głębokiej reformy wojska. Z pewnością pomogła w tym polityka Kremla, który potrzebował silnego wywiadu wojskowego na frontach ukraińskim i syryjskim.

Kokaina w ambasadzie, parlamencie i w bagażu współpracownika prezydenta

Narkotyki napędzają politykę. Organizatorem przemytu białego proszku był niejaki „senior K”, były funkcjonariusz służb specjalnych.

zobacz więcej
Igor Siergun (ur. 1957 r.) w wojsku służył od 1973 r., w wywiadzie wojskowym – od 1984 r. Niewiele wiadomo o jego służbie przed objęciem stanowiska szefa GRU. Wiadomo, że brał udział w obu wojnach z Czeczenami i to nie zza biurka (wspomniany Flynn zeznał, że Siergun zwierzał mu się z „okropnych” przeżyć w Czeczenii). Pracował też jako attache wojskowy w Albanii.

Jako naczelnik GRU nie przepadał za publicznymi wystąpieniami – acz zdążył oskarżyć USA o doprowadzenie do powstania tzw. Państwa Islamskiego (kwiecień 2015). Wcześniej miał niezłe relacje z Amerykanami – 28 lutego 2014 planował nawet wizytę za oceanem.

Ale wcześniej „zielone ludziki” pojawiły się na Krymie, zaś generał trafił na listę osób objętych sankcjami USA i UE. Wojna z Ukrainą, wyprawa do Syrii czy coraz poważniejszy spór z Zachodem przyczyniły się do odrodzenia siły wywiadu wojskowego. I rzecz jasna przysporzyły mu wrogów – także w samej Rosji.

Niejasne okoliczności śmierci generała Sierguna spowodowały, że nie brakuje zwolenników tezy, iż szefa GRU zamordowano. Dlaczego? Bo być może za dużo wiedział na temat działań rosyjskich na Ukrainie. Zwolennicy tej tezy wskazują, że kilka dni przed śmiercią Sierguna zmarł – oficjalnie z powodu zatoru płucnego – generał Aleksandr Szuszkin, który podczas operacji aneksji Krymu dowodził kontyngentem spadochroniarzy.

Utonięcie

Zgon generała Sierguna to nie pierwszy przypadek tajemniczej śmierci oficera ze ścisłego kierownictwa wywiadu wojskowego. Chyba najbardziej spektakularna taka historia zdarzyła się w sierpniu 2010 roku, gdy w Syrii zaginął wiceszef GRU, generał Jurij Iwanow.

Absolwent kijowskiej uczelni wojskowej (1980), weteran wojny w Tadżykistanie, od 2000 roku nadzorował działania GRU na Kaukazie. Według nieoficjalnych doniesień, miał też odpowiadać za organizowanie zamachów na czeczeńskich emigrantów, głównie w Turcji.

W 2006 roku został wiceszefem GRU. Na początku sierpnia 2010 roku generał Iwanow pojawia się w Syrii. Oficjalna wersja władz mówiła, że był tam na urlopie wypoczynkowym, a po raz ostatni widziano go żywego na plaży. W rzeczywistości Iwanow wizytował rozbudowę rosyjskich instalacji wojskowych w nadmorskim mieście Tartus. Zresztą tak się składa, że wspomniana plaża, na której miał wypoczywać oficer, znajduje się tuż obok portu Tartus.

Iwanow miał następnie pojechać na spotkanie z wysokimi rangą oficerami syryjskiej służby bezpieczeństwa. I ślad po nim zaginął. Nie wiadomo nawet, kiedy dokładnie się to stało. Najczęściej pojawia się data 8 sierpnia.

Pięć dni później turecka agencja informacyjna Anatolian News wypuszcza depeszę, w której czytamy, że rybacy na brzegu pod miastem Cevlik znaleźli ciało „rosyjskiego dyplomaty”. Po kilkudniowym pobycie w wodzie było ono w takim stanie, że tożsamość ustalono dzięki krzyżowi, który zmarły nosił na szyi.
GRU zanotowało ostatnio wiele wpadek. Jedną z nich miało być ujawnienie, że Siergieja Skripala, byłego agenta tej służby, który przeszedł na stronę Brytyjczyków, otruli w Salisbury dwja oficerowie rosyjskiego wojskowego wywiadu Aleksander Pietrow i Rusłan Boszirow (na zdjęciu podczas wywiadu dla telewizji RT) Fot. TASS/Getty Images
To był generał Iwanow. Uwagę zwraca, że jego zwłoki znaleziono ponad 100 km na północ od miejsca, gdzie był ostatni raz widziany żywy. Rosyjskie władze oficjalnie potwierdziły śmierć generała GRU dopiero w dniu jego pogrzebu w Moskwie. Pogrzeb był bardzo dyskretny, a w nekrologu opublikowanym przez ministerstwo obrony nie było wzmianki o miejscu, dacie i przyczynie zgonu. Było jedynie sformułowanie „tragicznie zginął”. Ale agencja informacyjna RIA Nowosti napisała, że 52-letni Iwanow „zginął kilka dni temu w czasie kąpieli”.

Jest to o tyle intrygujące, że uchodził za świetnego pływaka. Pomijając już fakt, że nie wiemy, czy faktycznie poszedł na plażę popływać. No i jest jeszcze kwestia ochrony osobistej – jako wiceszef GRU, i to poza granicami kraju, na pewno nigdzie nie chodził sam. Wszystko wskazuje na to, że Iwanow został zamordowany, a potem jego ciało wrzucono do morza.

Oczywiście powstaje pytanie, kto mógł to zrobić. Wrogów generał miał wielu – wszak podczas dotychczasowej służby nie siedział za biurkiem, a przeciwnie – zajmował się tzw. mokrą robotą. Mogła to być więc zemsta Czeczenów. Mogły to być również jakieś porachunki w środowisku rosyjskich służb.

Ale jest też trzecia teoria, wiążąca się z wizytą Iwanowa w Syrii. Otóż izraelskie służby od dawna obawiały się, że pod pretekstem rozbudowy i modernizacji bazy w Tartus Rosjanie zrobią z niej przystań dla okrętów szpiegowskich i centrum wywiadu radioelektronicznego na cały region. Niewykluczone, że w tym kontekście należy patrzeć na przyjazd wiceszefa GRU do Tartus. I być może za jego likwidacją stał Mossad.

Katastrofa samolotowa

Tak się składa, że Iwanow nie jest wcale jedynym wysokim oficerem GRU i ogólnie wojska, który zginął w tajemniczych okolicznościach, a który wcześniej służył na Kaukazie. We wrześniu 2008 roku w katastrofie lotniczej (przyczyn nie ustalono) w uralskim mieście Perm zginął generał Giennadij Troszew.

W czasie drugiej wojny czeczeńskiej gen. Troszew dowodził Północnokaukaskim Okręgiem Wojskowym, tym samym w którym służył gen. Jurij Iwanow. Troszew zasłynął m.in. z postulatu by dokonywać publicznych egzekucji Czeczenów.

Niewydolność nerek

23 listopada 2009 roku w kawiarni w mieście Iżewsk zmarł nagle pułkownik GRU Anton Surikow. Mało który oficer wywiadu wiedział tyle co on na temat rosyjskich operacji na Kaukazie. Walczył z Gruzinami po stronie abchaskich separatystów, poznał wtedy Szamila Basajewa. Później, w 1999 roku Surikow zorganizował tajne spotkanie Basajewa z Aleksandrem Wołoszynem, szefem administracji prezydenta Jelcyna.
2 listopada 2018 na uroczystościach 100. urodzin wywiadu wojskowego prezydent Władimir Putin demonstracyjnie potwierdził swe zaufanie do tej służby. Ale do zmiany szefa GRU i tak doszło. Fot. Sputnik/Alexei Druzhinin/Kremlin/REUTERS
Nazwisko Surikowa pojawia się też w śledztwie dotyczącym zamachów na bloki mieszkalne w Rosji w 1999 r. (wiele wskazuje na to, że stały za tym rosyjskie służby – chodziło o pretekst do inwazji na Czeczenię). Oficjalnie 48-letni Surikow zmarł na skutek niewydolności nerek i serca. Nieoficjalnie mówi się, że został otruty.

Tajemnicza choroba

Igor Korobow urodził się w 1956 roku we Wiaźmie (obwód smoleński). Służył w siłach powietrznych, pilotował m.in. samoloty Tu-128. Do GRU trafił w 1980 roku po ukończeniu Akademii Wojskowo-Dyplomatycznej czyli „Konserwatorium”. W styczniu 2016 roku – po śmierci Sierguna – został szefem wojskowego wywiadu.

Po wpadce z nieudanym zamachem na Skripala i ujawnieniu przez Zachód szeregu innych operacji GRU nad Korobowem zaczęły się zbierać ciemne chmury. Chodziły słuchy, że w „Akwarium” wybuchła prawdziwa burza. Szefowie konkurencyjnych służb, z cywilnym wywiadem SWR na czele, zacierali ręce. Zapowiadała się czystka w GRU.

Ostatecznie jednak na uroczystościach 100. urodzin wywiadu wojskowego prezydent Putin demonstracyjnie potwierdził swe zaufanie do tej służby. Ale do zmiany szefa GRU i tak doszło. 21 listopada ogłoszono, że gen. Igor Korobow zmarł po ciężkiej chorobie. Oficjalnie nie wiadomo, co to za choroba i jak długo Korobow z nią się zmagał. Wiadomo za to, że jeszcze latem wydawał się być w znakomitej kondycji fizycznej. Wiadomo też, że poczuł się bardzo źle po spotkaniu z Putinem - we wrześniu Korobow został wezwany na Kreml w celu złożenia wyjaśnień na temat serii wpadek GRU.

Nowym szefem wywiadu wojskowego został wiceadmirał Igor Kostiukow. Ciekawe czy będzie miał więcej szczęścia i zdrowia niż dwaj poprzednicy i doczeka na stanowisku naczelnika GRU emerytury.

– Antoni Rybczyński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: 21 listopada 2018 ogłoszono, że szef GRU gen. Igor Korobow zmarł po ciężkiej chorobie. Oficjalnie nie wiadomo, co to za choroba i jak długo Korobow z nią się zmagał. Na fotografii uroczystości pogrzebowe na moskiewskim Cmentarzu Trojekurowskim. Fot. Mikhail Tereshchenko/TASS/Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Kapitan europejskiej prawicy. Metoda polityczna Mattea Salviniego
Znienawidzony przez intelektualistów, dziennikarzy i celebrytów. Postrach lewicowego establishmentu.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Zagadka jadowitej ropy w rosyjskim rurociągu
Czy mamy do czynienia z bałaganem, czy z próbą ukrycia kradzieży? A może chodzi o rozgrywkę polityczną o międzynarodowym wymiarze?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Robert Kubica. Anatomia porażki. Fenomen nadziei
Media wróżą rychły koniec kariery polskiego kierowcy w F1.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nirvana to przeszłość. Dziś muzykę tworzą technologie i biznes
Przez dziesięciolecia artyści byli niezależni. Teraz próbują się wpasować w gusta globalnej gawiedzi i… algorytmy.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Poczet antyklerykałów III RP: od Urbana do Jażdżewskiego
Jest w Polsce grono ludzi, którzy za główny cel swojej działalności obrali atakowanie Kościoła.