Felietony

Refleksje na kacu intelektualnych biedaków

Alkoholizmy, plotki, przesypywanie czasu na niczym, kilku młodych ludzi, wydających potem pisemko poetyckie „Kwadryga”… Andrzej Dobosz w 40. odcinku programu „Spis treści” opowiada o „Wspólnym pokoju” Zbigniewa Uniłowskiego.

Tam były domy gorsze od postawionych na ich miejsce wieżowców

To opowieść o osobliwej dzielnicy. Mieszkania niskie i wilgotne. Ciągłe awantury o klucz od strychu. Sześć osób żyło w jednym pokoiku.

zobacz więcej
Zbigniew Uniłowski urodził się w roku 1909. Miał trudne dzieciństwo: bardzo wcześnie umarła mu matka, potem ojciec popełnił samobójstwo. I Zbigniew miał zajęcia dorywcze: bywał tragarzem, komiwojażerem, w końcu pikolakiem w znanej restauracji „Astoria”, gdzie zwrócił na niego uwagę Karol Szymanowski, który dostał pierwsze teksty i polecił je wydawcom.

W 1932 roku ukazał się „Wspólny pokój”. Powieść z kluczem, opowiadająca o mieszkaniu poety Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego na ulicy Nowiniarskiej na Powiślu. Gdzie kilku młodych ludzi, wydających potem pisemko poetyckie „Kwadryga”, żyje wspólnie w jednym pokoju małego mieszkania.

Bohaterowie to jest najzdolniejszy z nich Lucjan Szenwald, autor pięknego poematu „Scena przy strumieniu”; Włodzimierz Słobodnik, który w powieści nosi nazwisko Gowornik; Dziadzia, czyli Stanisław Maria Saliński, barwna postać.

Wszystkie te postacie wspólnego pokoju byli to poeci nieciekawi, będący w opozycji zarówno do grupy Skamandra – Słonimski, Iwaszkiewicz, Tuwim, Lechoń, jak i awangardy Przybosia. I ich nieciekawe życie jest właściwie opisane przez Uniłowskiego. Takie z dnia na dzień, alkoholizmy, plotki, przesypywanie czasu na niczym:

Wspólny pokój. We mgle wrzało życie miejskie, nerwowe i zarazem bezradne.

– Dziwne prowadzimy życie, Zygmuncie. Klepiemy biedę w większym lub mniejszym stopniu, a równocześnie sprawiamy wrażenie kapitalistów. Wstajemy późno, w południe chodzimy do kawiarni, potem wracamy do domu i znów wieczorem do kawiarni. Skąd się to bierze?

– Mój drogi Lucjanie, masz takie refleksje na kacu. Zaraz ci wytłumaczę, jak jest z nami: do żadnej uczciwej pracy nie jesteś zdolny, pozostaje tylko pisanie, które ci grosza nie daje. Co więcej, cała twoja inteligencja, wszystkie wysiłki dążą już od samego rana ku zdobyciu kilku złotych. Pożyczysz je lub wyłudzisz – dziś od inżyniera B., jutro od doktora F. Niechaj cię to nie martwi. Głupie snoby nie dają ci tych pieniędzy za darmo, dajesz im w zamian swoje intelektualne towarzystwo.
„Spis treści”, odcinek 40. Andrzej Dobosz o „Wspólnym pokoju” Zbigniewa Uniłowskiego

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Spis treści” w każdą sobotę i niedzielę. Programy te co piątek można przedpremierowo obejrzeć w Tygodniku TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki programu „Spis treści”. Numery 1-20:
„Spisy treści” od odcinka 21. do 40.:
„Spisy treści” od odcinka 41.:
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Drożdżówki
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zabij!
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Wyjmuje stal z brzucha potwora
Łukasz Orbitowski: Był to amstaff, pies rasy bojowej, obcy i zagubiony. Włożyła mu rękę. Do gardła.
Felietony Poprzednie wydanie
Myślozbrodnia transfobiczna. Orwell tu i teraz
Pranie mózgu to zjawisko znane również w zachodniej demokracji liberalnej. Nie musi ono przecież oznaczać tortur w sowieckim łagrze. Równie dobrze może to być subtelna reedukacja, którą prowadzą anonimowe autorytety poprzez kulturę masową i media.
Felietony Poprzednie wydanie
Już się nie boję Shazzy
Łukasz Orbitowski: Gwiazda disco polo i pictorialu „Playboya” okazała się artystką samoświadomą.