Kultura

Nudne, do bólu przewidywalne, politpoprawne i wtórne

Najgorsze polskie produkcje 2018 r. Subiektywny ranking krytyka filmowego dla Tygodnika TVP.

Szalona jazda bez trzymanki, arcydzieło melodramatu, kobieca siła

Najlepsze polskie produkcje 2018 r. Subiektywny ranking krytyka filmowego Łukasza Adamskiego dla Tygodnika TVP.

zobacz więcej
• Kino wyrachowane i sztuczne. Nie sprawdza się jako moralitet ani nie trzyma w napięciu jako thriller.

• Nieznośny manieryzm. Irytująco długie ujęcia, banalne dialogi . Film zimny i nie pozwalający zaangażować się emocjonalnie.

• Autorka jest zniewolona przesądami i uprzedzeniami. Szarżująca prymitywnym szyderstwem. Nie zauważa jak bardzo jest przy tym wtórna i nudna.

• Role zostały rozpisane według wyświechtanych schematów. Na całej linii zawodzi aktorstwo. A raczej jego zupełny brak.


To, co najsłabsze w polskiej kinematografii w 2018 roku:

Kadr z filmu "Czuwaj", reż. Robert Gliński. Fot.materiały prasowe
5. „Czuwaj”, reż. Robert Gliński

Bardzo żałuję, że ten film zupełnie Robertowi Glińskiemu nie wyszedł. Niestety tak się kończy zabawa gatunkiem kina, którego się zupełnie nie rozumie.

Na obozie harcerskim pojawia się grupa wyrzutków z domu dziecka. Chuligani są zaproszeni przez komendanta. Mają poznać inny system wartości, harcerze zaś mają się nauczyć od nich „życia ulicznego” i spróbować zmienić ich percepcję świata. Zderzenie tych dwóch światów prędko prowadzi do katastrofy.

Na obozie ginie jeden z harcerzy. Podejrzenie pada na herszta grupy zaproszonych dresiarzy, który co chwila rzuca wyzwanie oboźnemu Jackowi. Sprawę śmierci próbuje wyjaśnić miejscowy policjant (uszyty z wszystkich możliwych policyjnych stereotypów Zbigniew Zamachowski).

Gliński miał ambicję nakręcić rasowy thriller. Szybko rozdaje bohaterom konkretne role, z których do końca nie wychodzą. Reżyser pyta o granicę między dobrem a złem, ale robi to w ściśle określonych ramach gatunkowych. Jest przez to do bólu przewidywalny. Domyśliłem się po kwadransie, kto jest mordercą.

Nie zaskoczyła mnie finałowa wolta. Wyrachowana i sztuczna. Mająca nie tyle powiedzieć nam coś o współczesnym pokoleniu, ile po prostu zaszokować widza.

„Czuwaj” nie sprawdza się jako moralitet ani nie trzyma w napięciu jako thriller. Po skończonym seansie zadałem tylko jedno pytanie: dlaczego nie zamknięto obozu po pierwszym morderstwie?

Kadr z filmu "Pomiędzy słowami", reż Urszuka Antoniak. Fot. materiały prasowe
4. „Pomiędzy słowami”, reż. Urszula Antoniak

Tak, to jest piękny wizualnie film. Wyżyłowane zdjęcia zatopione w czerni i bieli. Pięknie pokazany Berlin. Temat jest bliski reżyserce Urszuli Antoniak, więc czuć istotę tego obrazu w jej życiu.

Nie zmienia to jednak faktu, że „Między słowami” to film wyrachowany, zimny i nie pozwalający emocjonalnie zaangażować się w akcję. Relacja pragnącego być stuprocentowym Niemcem młodego polskiego prawnika (Jakub Gierszał) i jego zapijaczonego i niespełnionego artystycznie ojca (Andrzej Chyra) jest przykryta manieryzmem pani Antoniak.

Irytująco długie ujęcia, banalne dialogi między ojcem i synem można jeszcze zwalić na karb stylistyki „kina artystycznego”. Jednak nokautuje finał filmu. Do bólu politpoprawny, a o problemach Europy z imigrantami nie mówiący nic więcej, niż broszurki przepojonych pięknoduchostwem lewicowych intelektualistów.

Kadr z filmu „Twarz”, reż. Małgorzata Szumowska. Fot. matariały prasowe/Bartosz Mrozowski
3. „Twarz”, reż. Małgorzata Szumowska

To mógł być film wybitny. Małgorzata Szumowska jest inteligentną kobietą i sprawną reżyserką. Potrafi robić kino intrygujące, refleksyjne i mądre. Taki jest przecież jej świetny „Body/Ciało”, gdzie w brawurowy sposób prowadziła widza do ateistycznego finału.

Problem Szumowska ma wtedy, gdy opowiada o świecie, który tylko jej się wydaje, że zna. Gdy dochodzi do tego tematyka kościelna, Szumowska zamienia się rozemocjonowaną publicystkę. Tak jak film „W imię” pokazał, że nie rozumie ona, na czym polega samotność kapłanów, tak w „Twarzy” zobrazowała polską prowincję z wyobrażeń ludzi siedzących nad sojowym frappuccino na placu Hipstera.

Szumowska luźno opierając swój film na historii pierwszego Polaka, któremu przeszczepiono twarz, pokazała dobitnie jak bardzo jest zniewolona przesądami i uprzedzeniami. Nie dlatego, że prawdziwa postać dostała pomoc od lokalnej społeczności i księży, a u Szumowskiej jest dokładnie na odwrót.

Nie odmawiam prawa pani reżyser do szyderstwa z zatopionej w pustce symboliki religijnej. Trafnie piętnuje ona absurdalnie pompatyczne imprezy z okazji Pierwszej Komunii Św. Niemal udaje jej się wejść w buty Grzegorza Królikiewicza, który w „Sąsiadach” obnażył upadlającą pogoń Polaków za promocjami w dyskontach.

Jednak Królikiewicz był wiarygodny, bo nie miał w pogardzie prostego ludu. Szumowska nie może natomiast odmówić sobie szarżowania z najbardziej prymitywnym szyderstwem. Nie zauważa, jak bardzo jest przy tym wtórna i nudna.

Nachlani i wulgarni Polacy podczas Wigilii? Wszechobecny rasizm, ksenofobia i obłudnie pazerni księża lubujący się w spowiadaniu wiernych z ich seksualnych igraszek? Przecież to zawstydzająco nudne i przewidywalne. Ile razy już to widzieliśmy w polskim kinie…

Kadr z filmu "Plagi Breslau", reż. Patryk Vega. Fot. materiały prasowe
2. „Plagi Breslau”, reż. Patryk Vega

Ten film to dla mnie czyste guilty pleasure. To film tak zły, że aż dobry. Ja jednak mam specyficzny gust filmowy, jeżeli chodzi o kino klasy B i C. Was przestrzegam, że możecie się srogo zawieść. Zrobiony dla Showmax film nie przypomina klasycznego vegańskiego kina, które tak kochają masowi widzowie i nienawidzą krytycy. Nie jest to anarchiczny warsztatowo, ale szczery i wyjątkowo energetyczny filmowy strumień świadomości jak jego „Pitbulle”, „Botoks” czy „Kobiety mafii”.

Tym razem Vega wziął na widelec krwawy thriller, który wyrósł na sukcesie „Siedem” Davida Finchera. Tegoroczne „Kobiety mafii” to najlepszy film króla polskiego komercyjnego kina od czasu „Służb specjalnych”. „Plagi Breslau” to niestety naśladownictwo seryjnych amerykańskich produkcyjniaków o psychopatycznych mordercach. Vega nakręcił film według schematu thrillera klasy B, choć zerknął też do gatunku gore. Hektolitry krwi, papierowi bohaterowie i ciągła szybka akcja - to znak rozpoznawczy takiego kina.

Vega przez to, że naśladuje kiczowate kino jest wtórny. Nie sprawdza się jego anarchiczny sposób kręcenia filmów w sztywnym schemacie gatunkowym.

Czekam więc na „Kobiety mafii 2”, a ten film polecam tylko kolekcjonerom B-klasowej rozrywki. Przez brak uroku vegańskiego kina, film wylądował po tej stronie przeglądu.

Kadr z filmu "Studniówk@", reż. Alessandro Leone. Fot. materiały prasowe
1. „Studniówk@”, reż. Alessandro Leone

Włosi potrafią robić lekkie i jednocześnie mądre kino o nastolatkach. Alessandro Leone za długi chyba czas przebywa w Polsce, bo jego lustracja millenalsów przypomina odcinki docu-dramę z TVN. Leone nie miał oczywiście ambicji, by obnażyć polską młodzież niczym Clark w „Dzieciakach”, jednak minimum realizmu powinien zachować.

Role w „Studniówce” są rozpisane według najbardziej wyświechtanych schematów. Kujony, looserzy, romansujące z nauczycielami uczennice - wszyscy są obsadzeni w rolach, które widzieliśmy już w setkach podobnych produkcji.

Na całej linii zawodzi aktorstwo. A raczej jego zupełny brak. Młoda część obsady jest dramatycznie sztuczna, mimo prób aktorskiej gry. To wina Leone, który nie umie wyciągnąć energii naturszczyków. Na usprawiedliwienie młodej obsady przemawia fakt, że równie źli jak oni są Daniel Olbrychski, Robert Gonera i Beata Tyszkiewicz.

Gdyby Leone poszedł krok dalej i poprowadził film na granicę autoparodii, moglibyśmy dostać film w stylu „Rekinado”. Kultową szmirę, która zarabiałaby na kolejnych częściach. Niestety wydaje się, że Leone brak dystansu Mariusza Pujszo.

– Łukasz Adamski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Kadr z filmu "Plagi Breslau", reż. Patryk Vega. Fot. materiały prasowe
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Pępek świata epoki pudrowanych peruk: rozpusta i wielka sztuka
To Francuzi przyczynili się do powstania czarnej legendy republiki: zmurszałej, egoistycznej i wrogiej postępowym ideom „ladacznicy Adriatyku”.
Kultura Najnowsze wydanie
Wojna o władzę, czyli jak samo dobro walczy ze złem
W nowoczesnej polityce uczestnik starcia o władzę samego siebie deifikuje, a przeciwnika – diabolizuje.
Kultura Poprzednie wydanie
Słynny polski reżyser był ideologiem radykalnej lewicy
Wraz z późniejszym narodowcem Bolesławem Tejkowskim powołał rewolucyjną organizację. Pisali: „przeciwstawiamy się reakcji stalinowskiej i burżuazyjnej”.
Kultura Poprzednie wydanie
Przerażająca asceza chrześcijan i ciepło żydowskiej rodziny
Ożenił się z kochanką Dostojewskiego, która upokarzała go i zdradzała. Gdy rozkręcał się terror bolszewicki, wegetował w głodzie i nędzy. Jego życie było drogą przez mękę.
Kultura wydanie 4.01.2019 – 11.01.2019
Opowieści o duszy. Ranking teatralny
50 minut z aktorem biegającym wzdłuż torów i historia piekła złożona z tekstów kabaretowych... Teatralna mapa Piotra Zaremby