Kultura

Czy bycie Polakiem to przekleństwo. Spór o duchy i trumny

Przed nami ostatni odcinek „Pojedynków stulecia”, a zarazem jedyny, w którym zmierzą się ze sobą osoby żyjące. Choć wciąż są z nami, całe swoje życie poświęcili przeszłości. To konfrontacja szkiełka i oka z czuciem i wiarą.

Maria Janion naprzeciwko Jarosława Marka Rymkiewicza – w czwartek 27 grudnia o godz. 22.30 na antenie TVP Kultura.

Rymkiewicza krwawy lek na imposybilizm

Autor „Wieszania” od lat wadzi się z polskością. Wizja Polaków wolnych, dzikich i szalonych, którą projektuje, może dziwić, może szokować – nie sposób jednak zaprzeczyć, że to obraz inspirujący.

zobacz więcej
– Czy historykiem literatury trzeba się urodzić? – pytała Marię Janion w jednym z programów TVP Kazimiera Szczuka. Przypatrując się sylwetce prawie 92-letniej badaczki (Maria Janion rocznik 1926, obchodzi urodziny w Wigilię, podobnie jak… Adam Mickiewicz) pytanie wydaje się zasadne. Kim bowiem mogłaby zostać kobieta tak bardzo zarażona literaturą, czytająca książki w zawrotnym tempie – tak jakby od tego zależały sprawy najwyższej wagi.

Zakochana w Boyu-Żeleńskim

Maria Janion przesiadywała w bibliotekach od zawsze. Czytała tam „to co czytali inni”. Kolejne czytelnicze rekomendacje zawdzięczała należącemu do Melchiora Wańkowicza i Mariana Kistera, słynnemu przedwojennemu wydawnictwu Rój (działającemu w latach 1924- 1940 w Warszawie). Kiedy wypuszczało ono na rynek jakąś książkę, to na jej ostatniej stronie zamieszczało krótką reklamę innej wydanej u siebie pozycji.

Dość losowe postawienie na tego wydawcę, przyniosło konkretne owoce. Pozwoliło bowiem zapoznać się Janion z twórczością Karola Irzykowskiego, Witolda Gombrowicza czy Brunona Schulza. Jednak najważniejszym twórcą dwudziestolecia pozostał dla niej Tadeusz Boy-Żeleński.

Nic dziwnego, że Janion upodobała sobie akurat Boya. Był on bowiem tłumaczem, krytykiem i historykiem literatury oraz działaczem społecznym. Słowem, posiadał te wszystkie przymioty, które później i jej przypadły w udziale.

Przyszła autorka „Do Europy tak, ale razem z naszymi umarłymi” studia uniwersyteckie rozpoczęła po wojnie. Wcześniej uczęszczała na konspiracyjne tajne komplety, podkreślając potem, jak wiele one jej dały.

Podczas II wojny światowej należała do Związku Harcerstwa Polskiego, w którym udzielała się jako łączniczka. Już wówczas dawało o sobie znać jej niezwykłe podejście do literatury. Janion samodzielnie tłumaczyła między innymi Rainera Marię Rilkego. Nawet brutalne okupacyjne okoliczności nie wywołały u niej uprzedzeń wobec literatury niemieckojęzycznej.

„Polskość to jest straszna siła”

Młodszy od Janion o prawie dziewięć lat Jarosław Marek Rymkiewicz przyszedł na świat w lipcu 1935 roku pod nazwiskiem Szulc. To niemiecko brzmiące nazwisko (ojciec poety – prozaik Władysław Szulc był pochodzenia niemiecko-polskiego, a matka – lekarka Hanna z Baranowskich herbu Tuhan – korzenie miała tatarsko-niemieckie) rodzice pod wpływem wojennych przeżyć zmienili po 1945 roku. Od tego czasu posługiwali się nazwiskiem „Rymkiewicz”. Był to pseudonim literacki Władysława z okresu międzywojennego i zarazem nazwisko rodowe jego matki.
Maria Janion i Kazimiera Szczuka
Sam Jarosław Marek komentował tę zmianę w roku 2017, gdy odbierał nagrodę Strażnika Pamięci, mówiąc: „(…) nie mam ani kropli polskiej krwi, w moich komórkach nie ma ani kawałeczka polskiego genu”, i dodając: „(…) trochę jestem Niemcem, trochę też Litwinem, trochę jestem Tatarem, trochę też Francuzem, może i Rosjaninem. […] No to dlaczego jestem Polakiem? I czy jestem Polakiem? […] Czym więc jest polskość? Ona nie jest ani biologiczna, ani genetyczna; ona nie bierze się z krwi, a nawet, jak pokazuje mój przykład […] z pochodzenia. Polskość to jest straszna siła duchowa i to nie my ją wybieramy, bo nie możemy tu niczego wybierać. To ona nas wybiera, ona chce nas mieć i wtedy nas wybiera”.

Ta wypowiedź daje do myślenia. Twórca „Kinderszenen” jest zdziwiony tym, że został de facto pierwszym Polakiem w swojej rodzinie. Podobnie jak jego wielki poprzednik Juliusz Słowacki, nie potrafi tego zrzucić na przypadek. Jarosław Marek Rymkiewicz wierzy bowiem w fatum, w opatrzność, a także w ostateczny sens tych pojęć, co jest dość osobliwe jak na zadeklarowanego ateistę.

Kwestia religijności Jarosława Marka Rymkiewicza jest bardziej zagmatwana. Z jednej strony od czasu katastrofy smoleńskiej poeta zdecydowanie stanął po stronie „nowej fali romantycznej” – jak pewnie określiłaby to Maria Janion – z drugiej – zupełnie ten romantyzm oddziela od wiary w Boga. Wraz z jasną deklaracją polityczną (za taką chyba można uznać wiersz „Do Jarosława Kaczyńskiego”, choć już wcześniej poeta w jednym z wywiadów mówił, że to prezes PiS „ugryzł Żubra”, czyli Polskę i pobudził ją tym samym do działania), autor „Zachodu słońca Milanówku” zaczął udzielać szeregu wypowiedzi w mediach.


Szczególnie ciekawa wydaje się jego rozmowa z dziennikarzem portalu Rebelya TV, którą łatwo można odnaleźć na YouTube’ie. Rymkiewicz mówi w niej, że sprawa boska nierozerwalnie się łączy ze sprawą polską, po czym asekuracyjnie dodaje: „(…) przynajmniej w świadomości Polaków, bo ja nie wiem, jak jest naprawdę”. Ten respekt wobec wiary w Boga, która dialektycznie ma prowadzić naród do pewnych wyższych celów, przypomina postawę reprezentowaną niegdyś przez Romana Dmowskiego.

Twórca Narodowej Demokracji był z wykształcenia biologiem, a z przekonań – scjentystą: w Boga nie wierzył, nic a nic. Nie przeszkadzało mu to jednak chodzić w każdą niedzielę do kościoła, siadać w pierwszych rzędach i śpiewać najgłośniej religijne pieśni, jak tylko mógł. Dla Dmowskiego bowiem sprawa polska była nierozerwalnie związana ze sprawą boską, przynajmniej w świadomości Polaków.

„Nienawidzę mesjanizmu!”

Gdybyśmy do tej rozmowy zaprosili Marię Janion, prawdopodobnie uznałaby ją za kompletny nonsens i aberrację. Najlepiej wyrażają to słowa, które napisała w liście wysłanym na odbywający się w roku 2016 w Warszawie Kongres Kultury: „kanon stereotypów bogoojczyźnianych i Smoleńsk jako nowy mesjanistyczny mit mają scalać i koić skrzywdzonych i poniżonych przez poprzednią władzę. Jakże niewydolny i szkodliwy jest dominujący w Polsce wzorzec martyrologiczny! Powiem wprost – mesjanizm, a już zwłaszcza państwowo-klerykalna jego wersja, jest przekleństwem, zgubą dla Polski. Szczerze nienawidzę naszego mesjanizmu”.

Mesjanizm wiecznie żywy

Filip Memches: Czy zadaniem Polski i Polaków jest odegranie szczególnej roli w dziejach świata? A jeśli tak, to jakiej?

zobacz więcej
To bardzo mocne słowa, zważywszy, że padają z ust kogoś, kto na badanie właśnie romantyzmu poświęcił całe swoje dorosłe życie. A dorobek naukowy Marii Janion w tym względzie jest doprawdy imponujący.

Swoją karierę rozpoczyna już w 1945 roku, publikując pod okiem poznanego na Uniwersytecie Łódzkim (tu także studia ukończył Jarosław Marek Rymkiewicz), Stefana Żółkiewskiego. Ten komunistyczny krytyk i historyk literatury, członek od 1942 roku Polskiej Partii Robotniczej, a potem wysoki rangą działacz PZPR, był wówczas wykładowcą akademickim i redaktorem naczelnym „Kuźnicy”. Było to pismo zainteresowane bohaterami balzakowskimi, a więc takimi, których los determinowało pochodzenie społeczne, co oczywiście korespondowało z marksizmem.

Na początku swojej naukowej kariery Janion popełniła trochę tekstów na tematy ogólnoliterackie i recenzji, a w 1948 roku w drugim numerze „Twórczości” opublikowała pierwszą większą rozprawę naukową napisaną razem z Tadeuszem Drewnowskim, zatytułowaną „Zagadnienie fikcji literackiej ze stanowiska socjologicznej teorii literatury”.

Dopiero pięć lat później dokonała ostatecznego zwrotu ku romantyzmowi. Co prawda już w 1950 roku pisała o Mickiewiczu, ale także o... Edwardzie Dembowskim, którego życiorys, odpowiednio przedstawiony, z pewnością pasowałby do romantycznego wzorca. Po latach tłumaczyła to kresowym pochodzeniem.
„Dodaj słowo do rzeczy” Jarosław Marek Rymkiewicz
Urodziła się w Mońkach na Podlasiu – tam, gdzie ludzie są zainteresowani „ciemnym patriotyzmem”. To ciekawe, że powołując się na Dembowskiego Maria Janion używała tego określenia. Nie mówiła nic o patriotyzmie „złym”, „wykolejonym” czy „patologicznym” (czyli takim, który dziś tak często jest piętnowany przez jej epigonów), ale właśnie o „ciemnym”. W tej prostej wypowiedzi da się słyszeć dalekie echa mickiewiczowskich wykładów paryskich, w których wieszcz tłumaczył naturę Rosjan wiarą w „czarnego” i „białego” Boga.

W 1975 roku Janion opublikowała „Gorączkę romantyczną”, jedną ze swoich ważniejszych prac. Autorka dowodziła w niej, że to właśnie romantyzm intronizował kulturę ludową, która od tej pory zawsze kojarzyć się będzie z „autentycznością, rodzinnością, spontanicznością, przywiązaniem do ziemi i obyczaju, patriotycznym oddaniem i poświęceniem”.

Klasycyzm w geście sprzeciwu

Droga Jarosława Marka Rymkiewicza do romantyzmu, którego na żadnym etapie swojej intelektualnej ścieżki nie odrzucił, a zawsze uważał go za niezbędny warunek zrozumienia istoty polskości (być może tylko za wyjątkiem, gdy jako przekonany komunista należał do Związku Młodzieży Polskiej), była bardziej kręta. Wiodła bowiem przez dość oryginalną jak na roczniki 30. poezję barokową.

Wczesne tomy poetyckie Rymkiewicza – wśród nich „Konwencje” czy „Człowiek z głową jastrzębia” – wydane zaraz po październikowej odwilży 1956 roku, cechowało bogactwo tematów i stylów. Znaleźć w nich można między innymi takie wiersze jak „Na śmierć Christiana Diora” czy „Do Lesbii”. Nie pasują one do dzisiejszego wizerunku poety.

W tamtym okresie ukazał się wiersz-manifest Rymkiewicza zatytułowany „Czym jest klasycyzm?”, który wyznaczył twórczości autora dalszy kierunek. Na tle zdobywających uznanie po 1968 roku, a urodzonych zaraz po wojnie, tzw. poetów nowofalowych, takich jak Adam Zagajewski czy Julian Kornhauser, był to głos osobny.

„Klasycyzm to nieustanna walka o swoje miejsce w kulturze – pisał w 1967 roku Rymkiewicz w niezwykle ważnym dla swojej twórczości eseju »Czym jest klasycyzm. Manifesty poetyckie« – a więc w czasie teraźniejszym, to nieustanna świadomość, że czas przeszły jest czasem teraźniejszym, świadomość, że nie ma idiomu poetyckiego czasu minionego i czasu teraźniejszego, bo jest jedno wielkie morze języka poetyckiego poza czasem, to wreszcie nieustanne projektowanie siebie i innych w przyszłość”.

W ujęciu Rymkiewicza barok okazał się nurtem ponadczasowym i eklektycznym, mieszczącym w sobie także romantyzm. Zresztą w opublikowanej w roku 1991 pracy „Ludzie dwoiści. Barokowa struktura postaci Słowackiego” poeta wskazał synergię, jaką tworzą razem barok i romantyzm.

Postawa „klasycystyczna” w poezji Rymkiewicza, jak słusznie na antenie Polskiego Radia stwierdził Maciej Urbanowski, zrodziła się „w geście sprzeciwu wobec awangardowej linii poezji. Zwłaszcza w polemicznym geście wobec tego myślenia o literaturze czy o kulturze, która zakłada, że możliwa jest oryginalność poprzez odcięcie się od tradycji, przeszłości. Że poeta wybitny to ten, który odrzuca przeszłość, odrzuca umarłych, nie rozmawia z nimi”.

Egzaltowani i sprośni. Próbowali nawrócić papieża, uchodzili za agentów Rosji

Wręczył jednemu ze współbraci laskę grubą, mówiąc: „Daję ci moc nieposłuszną żonę do uległości tym kijem przyprowadzić”.

zobacz więcej
Tymczasem autor „Mogiły Ordona” rozmawiał i wciąż rozmawia ze zmarłymi. Pasem transmisyjnym dla niego jest oczywiście romantyzm, który – mówiąc słowami poety – stał się swoistym wehikułem „pamiętającym o przeszłości i przeszłość tę czyniącym swoją teraźniejszością”.

Romantyzm – serial, który wszyscy znają

Natomiast Maria Janion dała się poznać jako twórczyni słynnej teorii o kulminacjach romantyzmu. Pierwszą z kulminacji widziała w pierwszych latach XX wieku, gdy powstawała formacja, którą dziś nazwalibyśmy „żeromszczyzną”.

„Szczególną rolę – pisała Janion – należy w tym czasie przypisać literackim inspiracjom czynu Piłsudskiego. Przeszedł on od kultu Mickiewicza do kultu Słowackiego, traktując ich poezję jako wyraz polskiej wielkości dziejowej oraz podnietę do spełniania jej w życiu. Mickiewicz patronował początkowej koncepcji bezkompromisowej walki ludu z niewolą, po klęsce 1905 Piłsudski wypracował nową ideę – wojska, doborowej kadry wojskowej. Wtedy patronem stał mu się Słowacki, jako wielbiciel życia heroicznego, tytan duchowej wielkości, piewca piękna moralnego”.

Za kolejne punkty kulminacyjne romantyzmu Janion podaje okres formacyjny dla pokolenia Kolumbów oraz działalność „Solidarności”, która według badaczki mogła stać się pięknym ruchem intelektualnym, ale w odmęty bogoojczyźnianego romantyzmu zepchnęła ją junta Wojciecha Jaruzelskiego i stan wojenny. Kolejnego punktu miało już nie być.
Mesjanizm polski uwielbiony, znienawidzony
Janion liczyła na to, że patronami III RP staną się oświeceniowi i modernistyczni intelektualiści: Tadeusz Boy-Żeleński, Witold Gombrowicz, Joachim Lelewel czy Jerzy Giedroyć, piewcy wielonarodowej, wielokulturowej i last but not least „kolorowej” Rzeczypospolitej. Już w 2001 roku ogłosiła, że ta intuicja była jej fatalną i pewnie największą pomyłką.

Można by rzec, że w tym momencie na scenę batalii „dwóch narodów”, a po linii romantycznej kosmologii, wkroczył jej wielki polemista – Jarosław Marek Rymkiewicz. Zamiast ulubionych dla Janion „nowoczesnych” ikon zaproponował on w swojej historycznej eseistyce zwanej „tetralogią polską” coś na kształt „alternatywnej historii Polski”, będącej ważnym przypisem do współczesności.

Zresztą argumentacja Rymkiewicza to ekstrawagancki głos w debacie na temat różnego pojmowania nowoczesności. Poeta z Milanówka twierdził w „Wieszaniu”, że po moralnym akcie sprawiedliwości dziejowej, jakim byłby osąd i stracenie zdrajców ojczyzny, moglibyśmy – my Polacy – wreszcie dorosnąć i stać się dumnym narodem; państwem, które nie boi się „obcych potencji”. Pisał: „(…) ten czyn dziki i straszny uczyniłby Polaków (może przedwcześnie, a może w samą porę) narodem nowoczesnym”.

Pojedynek (nowego) stulecia

Ów cytat z „Wieszania” to oczywiście aluzja do przełomowych wydarzeń z 1989 roku i obrad Okrągłego Stołu (treść książki, czyli nieznane epizody insurekcji kościuszkowskiej, podczas których wieszano zdrajców w Warszawie, są rzecz jasna tylko historycznym kostiumem).

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


W tym miejscu przypomina się znane i wtedy popularne zawołanie, artykułowane przez najbardziej radykalnych antykomunistów: „A na drzewach zamiast liści, będą wisieć komuniści”. Ten akt ostateczny (na wzór zwielokrotnionego królobójstwa), jako społeczne doświadczenie dla rodzącej się III RP, byłby życiodajną terapią historyczno-politycznej niemocy, która trawiła i trawi Polskę.

Bo Rymkiewicz chciałby widzieć w Polakach ludzi czynu; ludzi godnych polskości. Takich jak bohaterowie jego książek: Samuel Zborowski czy Tadeusz Rejtan. Ich cechami wspólnymi były – jego zdaniem – poczucie wolności, dzikość i nieokiełznanie.

„Polacy szesnastowieczni – dobitnie stwierdza Rymkiewicz – kochali wolność i umieli o nią zabiegać. Być może przekazali nam to w genach, choć dziś wolność mylimy często z dzikością. Dzikość jest słowem zabarwionym emocjonalnie i oznacza brak cywilizacyjnego poloru. A przecież nie ma zwierząt dzikich, są tylko wolno żyjące, a wolność stanowi najwyższą wartość i gwarancję ludzkiego rozwoju oraz ciągłości historii”.

Głośny satyryk i cicha noblistka

Poezja Wisławy Szymborskiej zdobyła trwałe uznanie, podczas gdy twórczość Janusza Szpotańskiego nie wytrzymała próby czasu.

zobacz więcej
Jaka jest odpowiedź na to rymkiewiczowskie dictum Marii Janion? W liście otwartym do uczestników Kongresu Kultury z 2016 roku pisała: „Okrzyk »Tu jest Polska«, przyznam, szczerze mi obrzydł. Wierzę, że nie będzie dzisiaj wznoszony. Zaklęty krąg – czy też antynomiczny dryf – to jednak coś jeszcze, poza walką postępu ze wstecznictwem. To zdobywanie i utrata, zwarcie szeregów wspólnoty i rozsypywanie się, niweczenie – więzi, marzeń, dokonań. Nie mam wątpliwości, że trwała nasza niezdolność do modernizacji ma źródło w sferze fantazmatycznej, w kulturze przywiązania zbiorowej nieświadomości do bólu, którego źródeł dotykamy z największym trudem, po omacku. Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać”.

Maria Janion – wielka badaczka romantyzmu, była zarazem tą, która chciała ostatecznie ściągnąć romantyzm z pomnika i złożyć go do grobu. W 1996 roku powiedziała, że nastał „zmierzch paradygmatu romantycznego”, a ona wreszcie znalazła skuteczną nań szczepionkę, która wraz z „końcem historii” wyleczy Polaków z tej – według niej – fatalnej choroby mesjanizmu.

Tymczasem dla Jarosława Marka Rymkiewicza romantyzm i barok to rezerwuary klasycznych, ponadczasowych, a nade wszystko wiecznych form, stanowiących lustro, w którym powinien się wciąż przeglądać naród. Rymkiewicz, będąc najbardziej radykalnym dziedzicem romantycznego kodu kulturowego, propaguje pogląd, że właśnie dlatego, żeby polskość mogła być czynnikiem witalnym i odświeżającym, my współcześni, musimy nauczyć się rozmawiać z naszymi przeszłymi „wielkimi duchami”. Jest to akt ważny sam w sobie i – jakby sugerował poeta – ponad czasem rzeczywistym.

Odnoszę wrażenie, że ten wielki pojedynek wokół nowego rozumienia romantyzmu, a także wokół tego, czym w swej istocie jest i powinien być polski naród – a co doskonale symbolizują sylwetki Janion i Rymkiewicza – wchodzi właśnie w kolejną odsłonę. Nie wydaje mi się by była to odsłona ostatnia.

–Mikołaj Mirowski
Obejrzyj wszystkie odcinki „Pojedynków stulecia”:
Zdjęcie główne: Maria Janion i Jarosław Marek Rymkiewicz reprezentują dwa oblicza romantyzmu. To konfrontacja szkiełka i oka z czuciem i wiarą. Fot. PAP/Andrzej Rybczyński/Paweł Kula
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Pępek świata epoki pudrowanych peruk: rozpusta i wielka sztuka
To Francuzi przyczynili się do powstania czarnej legendy republiki: zmurszałej, egoistycznej i wrogiej postępowym ideom „ladacznicy Adriatyku”.
Kultura Najnowsze wydanie
Wojna o władzę, czyli jak samo dobro walczy ze złem
W nowoczesnej polityce uczestnik starcia o władzę samego siebie deifikuje, a przeciwnika – diabolizuje.
Kultura Poprzednie wydanie
Słynny polski reżyser był ideologiem radykalnej lewicy
Wraz z późniejszym narodowcem Bolesławem Tejkowskim powołał rewolucyjną organizację. Pisali: „przeciwstawiamy się reakcji stalinowskiej i burżuazyjnej”.
Kultura Poprzednie wydanie
Przerażająca asceza chrześcijan i ciepło żydowskiej rodziny
Ożenił się z kochanką Dostojewskiego, która upokarzała go i zdradzała. Gdy rozkręcał się terror bolszewicki, wegetował w głodzie i nędzy. Jego życie było drogą przez mękę.
Kultura wydanie 4.01.2019 – 11.01.2019
Opowieści o duszy. Ranking teatralny
50 minut z aktorem biegającym wzdłuż torów i historia piekła złożona z tekstów kabaretowych... Teatralna mapa Piotra Zaremby