Felietony

Ci ludzie jeszcze przetrwali. Pogranicze Ukrainy i Besarabii, nieznany świat

„Są to gawędy huculskie, pisane językiem lokalnym, całkowicie dla nas zrozumiałym, ale osobnym. Z wtrętami lokalnymi, jakby ukraińsko-polskimi. W życiu nie wypowiedziałem trzech takich zdań, jakie tam można znaleźć”. Andrzej Dobosz w 38. odcinku programu „Spis treści” wspomina Stanisława Vincenza i jego cykl „Na wysokiej połoninie”.

Mieszkała na Zamku Królewskim, unikała duchownych. Córka uprzywilejowana

Nazwisko po ojcu otwierało wiele drzwi. Podróżowała i przy każdej okazji wspominała, jakiego koloru suknie miała na sobie.

zobacz więcej
Stanisław Vincenz urodził się w roku 1888 w Słobodzie Rungurskiej. Jest to wschodnia Galicja, na pograniczu Karpat, między rzekami Czeremoszem i Stryjem. Był synem przemysłowca naftowego.

Od 1906 roku studiował najpierw we Lwowie, a potem na Uniwersytecie Wiedeńskim biologię, prawo, filologię słowiańską, sanskryt i filozofię. W 1914 r zrobił w Wiedniu doktor na temat Hegla.

Po studiach zamieszkał na powrót w Słobodzie Rungurskiej. Jest to Huculszczyzna. Zaczął od 1930 roku zapisywać teksty, które jako kolejne trzy tomy „Na wysokiej połoninie” ukazywały się w latach 30.

Są to gawędy huculskie, pisane językiem lokalnym, całkowicie dla nas zrozumiałym, ale osobnym. Z wtrętami lokalnymi, jakby ukraińsko-polskimi. W życiu nie wypowiedziałem trzech takich zdań, jakie tam można znaleźć. Jest to nielinearna narracja, tylko w dowolnym miejscu można zacząć, przeczytać kawałek, wrócić.

On chodził, rozmawiał, ze względu na swoje wykształcenie mógł udzielać rad zarówno na temat uprawiania ogrodu, jak i zajmowania się rozhisteryzowaną wnuczką czy teściową. Przede wszystkim słuchał ludzi.

„Na wysokiej połoninie” jest rewelacją świata zupełnie nieznanego nam, nieprzeczuwanego przeze mnie. Jest miejscem, w którym chciałoby się znaleźć, a równocześnie być może jest to niemożliwe, bo jest to jakieś pogranicze Ukrainy, Besarabii. Ci ludzie jeszcze przetrwali, zachowali tą dawną kulturę. Najpewniej tak, bo w takich zakątkach świata lokalna kultura jest przechowywana znacznie dłużej niż w naszych miastach.

W 1939 roku wkroczyli tam Rosjanie. Przez kilka tygodni był on więźniem NKWD. Rezultatem tego jest wydana w 1966 roku w Londynie książeczka „Dialogi z Sowietami”. Potem jednak udało mu się jakoś uzyskać zwolnienie od Rosjan. Znalazł się na Węgrzech. Pod koniec wojny przez Austrię, Niemcy, dostał się do Szwajcarii. Umarł w roku 1971 w miejscowości La Combe w Szwajcarii.

Witajcie, kochane góry,
O, witaj, droga ma rzeko!
I oto znów jestem z wami,
A byłem tak daleko…
Jan Kasprowicz
„Spis treści”, odcinek 38. Andrzej Dobosz o „Na wysokiej połoninie” Stanisława Vincenza

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Spis treści” w każdą sobotę i niedzielę. Programy te co piątek można przedpremierowo obejrzeć w Tygodniku TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki programu „Spis treści”. Numery 1-20:
„Spisy treści” od odcinka 21. do 40.:
„Spisy treści” od odcinka 41.:
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Drożdżówki
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zabij!
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Wyjmuje stal z brzucha potwora
Łukasz Orbitowski: Był to amstaff, pies rasy bojowej, obcy i zagubiony. Włożyła mu rękę. Do gardła.
Felietony Poprzednie wydanie
Myślozbrodnia transfobiczna. Orwell tu i teraz
Pranie mózgu to zjawisko znane również w zachodniej demokracji liberalnej. Nie musi ono przecież oznaczać tortur w sowieckim łagrze. Równie dobrze może to być subtelna reedukacja, którą prowadzą anonimowe autorytety poprzez kulturę masową i media.
Felietony Poprzednie wydanie
Już się nie boję Shazzy
Łukasz Orbitowski: Gwiazda disco polo i pictorialu „Playboya” okazała się artystką samoświadomą.