Felietony

Miały puste kości, a czasem nawet pióra. Rewolucja miękkich dinozaurów

U paleoartystów-rewolucjonistów dinozaury są anorektyczne i łyse. Z czasem zaczęło to budzić coraz ostrzejszą krytykę. Złośliwi młodsi koledzy wyśmiewali te „pakowane próżniowo” okazy. Niedawne odkrycia sugerują jednak, że zarówno nasz ulubiony tyranozaur, jak i czworonożny roślinożerny olbrzym (diplodok) wyglądały zupełnie inaczej.

Obcy w karmniku, czyli ósmy pasażer „Nostromo” odlatuje na południe

Coraz mniej kojarzą się z głupią gęsią, a coraz bardziej przypominają kosmiczne formy życia.

zobacz więcej
Jak wygląda tyranozaur? No, jak to, przecież każdy go widział setki razy w filmach i na sugestywnych ilustracjach. Pytanie, ilu osób okrągłymi oczami pochłaniających pradawne monstra zdaje sobie sprawę, że uczestniczą w ćwiczeniach z socjologii stosowanej.

Pulchne i kluchowate

Choć zabrzmi to niewiarygodnie, pierwsze wizerunki dinozaurów opierające się na dokładnych rekonstrukcjach układu mięśniowo-szkieletowego datują się z lat… 70. XX wieku, czyli sprzed około pół wieku. Wcześniejsze podobizny to raczej swobodne impresje mające ilustrować naukowe tezy.

Paleoartystom – bo tak przyjęło się ich nazywać – zdarzało się współpracować z fachowcami, ale nie było to regułą. Inna rzecz, że także wtedy efekty bywały różne. Charles R. Knight, jeden z amerykańskich pionierów z przełomu XIX i XX wieku, pod wpływem uczonego przyjaciela Henry’ego Fairfielda Osborne’a malował dinozaury z chudymi kończynami jak u jaszczurek zamiast – co sugerowały skamieniałości – bardziej muskularnych i „ptasich”.
Dinozaury Johna Leecha (1817-1864), angielskiego karykaturzysty i rysownika są zgodne z ówczesnymi wyobrażeniami. Fot. Universal History Archive/UIG via Getty Images
Co prawda o bliskim pokrewieństwie dinozaurzo-ptasim nikomu się wtedy nie śniło, dlatego za punkt odniesienia brano żyjące gady – stąd wizerunki pulchnych, kluchowatych potworów.

Zoe Lescaze, krytyk sztuki i autorka wydanego w ubiegłym roku albumu „Palaeoart. Visions of the prehistoric past”, sugeruje, że ich na kształty wpływała także historia – i to bynajmniej nie pradawna: „Zaczęłam doceniać fakt, że dzieła paleosztuki mogą nam powiedzieć bardzo wiele o czasach, w jakich powstały, o kontekście politycznym i kulturowym. Dinozaur namalowany w Rosji sowieckiej bardzo się różni od stworzonego w okupowanej Francji czy Ameryce Wieku Pozłacanego”.

Tezę tę zapewnie poparliby uciekinierzy z krainy socrealizmu: wielu rosyjskich artystów, nie chcąc produkować podobizn biuściastych traktorzystek i cherlawych chłopów sylabizujących dzieła zebrane Lenina, zwróciło się ku równie cenionej przez władze, a bezpieczniejszej nauce. Nierzadko pozostawali przy tym wierni ulubionej estetyce, stąd utrzymane w lila-nagietkowej kolorystyce obrazy Konstantina Konstantinowicza Florowa, budzące zachwyt pani krytyk.

Naukowcy hodują mózg neandertalczyka. Stworzyli go z ludzkich neuronów

Można ten mini-organ wszczepić myszy czy małpie i patrzeć, co będzie.

zobacz więcej
Odległą przeszłość przedstawiano jako dziedzinę chaosu i przemocy – w duchu Hobbesowskiego „Lewiatana”, a może znacznie starszych wyobrażeń „piekielnego węża”. Stąd kopalne gady obdarzano nieproporcjonalnie dużymi głowami, wyszczerzonymi zębiskami i ukazywano w pozach sugerujących wściekłą agresję. Jak głęboko interpretacja wryła się w społeczną podświadomość świadczy fakt, że pokutuje do dziś.

Kiedy w 2013 roku przeprowadzono badania, prosząc dzieci o namalowanie dinozaura, niemal idealnie kopiowały wizerunki gadów autorstwa wspomnianego wcześniej Osborne’a pochodzące z… 1905 roku.

Jak ofiary wypadków

Zwinne, smukłe (lecz nadal krwiożercze) dinozaury z „Parku Jurajskiego” Stevena Spielberga to dzieci „rewolucji naukowej” pod egidą Roberta Bakkera i jego ucznia Paula Gregory’ego. A zarazem dobitna ilustracja tego, co da się wydedukować ze szkieletu.

Autorzy ci jako jedni z pierwszych opierali się na starannej analizie szkieletów, a następnie – na tej podstawie – rekonstruowaniu mechaniki ruchu i wyglądu pradawnych zwierząt. Łatwo zapomnieć, że nawet w najlepszych (dla powstania skamieniałości) warunkach pokrycie ciała oraz tkanki miękkie – jak mięśniowa, tłuszczowa lub chrzęstna, z której uformowane są małżowiny uszne, nozdrza czy płetwy – znikają zwykle bez śladu.
Szkielety diplokoka i alozaura zostały wystawione na aukcji w domu aukcyjnym Drouot w Paryżu. Fot. Chesnot/Getty Images
Uczeni i rekonstruktorzy radzą sobie z tym problemem za pomocą swoistej ekstrapolacji, tzw. klamry filogenetycznej. Porównują daną grupę organizmów z najbliższymi żyjącymi do dziś krewniakami i na tej podstawie formułują hipotezy o jej wyglądzie.


Kłopot pojawia się, jeśli taksonów pokrewnych jest kilka i znacznie się od siebie różnią. Tak jest na przykład w wypadku amonitów, których skamieniałe muszle można znaleźć m.in. w Górach Świętokrzyskich. Na ilustracjach podwodnego prehistorycznego życia zobaczymy je albo z licznymi ramionami jak u łodzika, albo z mackami mątwy lub kałamarnicy. Choć ma to logiczne uzasadnienie, oznacza zarazem, że oglądamy stworzenia istniejące jedynie statystycznie.

Paleoartyści-rewolucjoniści, skupieni na rekonstrukcjach wiernych anatomicznie i odtwarzaniu mechaniki ruchu, po prostu ignorowali tę kwestię. To dlatego „ich” dinozaury są anorektyczne i często łyse. Z czasem zaczęło to budzić coraz ostrzejszą krytykę. Złośliwi młodsi koledzy wyśmiewali „pakowane próżniowo” okazy.
Szydzili z tych z niekompletnym upierzeniem wzorowanym na skamieniałych szczątkach: „To tak jakby rekonstruować wygląd szopa na podstawie rozjechanego truchła znalezionego na poboczu autostrady”. Krótko mówiąc, zarzucili poprzednikom nadmierną zachowawczość w odtwarzaniu wyglądu zewnętrznego i behawioru kopalnych gadów.

Jeden z nich, C.M. Kosemen, posunął się jeszcze dalej, tworząc serię ironicznych „rekonstrukcji” gatunków współczesnych wedle zasad stosowanych do skamieniałości. Wizerunki łabędzi, słoni czy poczciwych kotów (można je obejrzeć np.tutaj) gwarantują świetną zabawę.

Milenijne przytulanki

Ilustracje Kosemena, obok rysunków Darrena Naisha i Johna Conwaya, weszły do książki „All yesterdays” z 2012 roku, która zapoczątkowała drugi przełom: „rewolucję miękkich dinozaurów”. Miękkich – to znaczy z jednej strony wyposażonych w elastyczne nozdrza, wargi i tłuszczowe garby, z drugiej – pokrytych puchem lub piórami. Oraz, dodajmy, przedstawionych w rozmaitych codziennych sytuacjach – podczas żerowania albo snu.

Autorzy zapewniają, że opierają się na analizach naukowych. To prawda, że w ostatnich latach znaleziono sporo nowych skamieniałości, które posunęły naprzód wiedzę. Niedawne odkrycia sugerują np., że zarówno dwunożne dinozaury drapieżne (nasz ulubiony tyranozaur), jak i czworonożne roślinożerne olbrzymy (kłania się diplodok) miały puste, czyli pneumatyczne kości oraz bardzo sprawny układ oddechowy jak współczesne ptaki. A w dodatku wiele z nich było pokrytych piórami lub puchem.
Szkielet tyranozaura w paryskim Narodowym Muzeum Historii Naturalnej. Fot. Olivier Donnars/NurPhoto via Getty Images
Wielu kwestii jednak nie da się rozstrzygnąć – i raczej nigdy nie będzie to możliwe. Warunki, w jakich powstają skamieniałości, są ekstremalne, a naukowe analizy tego, jak zachowuje się pod ich wpływem materiał biologiczny, dopiero raczkują. I często dostarczają rozczarowujących wyników: na przykład wiadomo już, że melanosomy decydujące o ubarwieniu zmieniały położenie w odkrytych szczątkach.

Dlatego należy przyznać rację brytyjskiemu paleontologowi Markowi Wittonowi, że paleosztuka w swoich rozmaitych odmianach ilustruje nie tyle przeszłość, ile aktualny stan nauki. Ale i Zoe Lescaze trudno odmówić słuszności: uroczo puchaty tyranozaurek więcej mówi o współczesności, niż o erze mezozoicznej.

– Hanna Pasierska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Korzystałam z publikacji: Daley, Jason, Two centuries of dinosaur art come alive in this gorgeous new book. www.smithsonianmag.com;
Grundhauser, Eric, Bad hair, incorrect feathering and missing skin flaps of dinosaur art. www.atlasobscura.com;
Naish, Darren, Artistic depictions of dinosaurs have undergone two revolutions. Scientific American;
Poser, Rachel, Creating a lost world, from the fossils out;
Witton, Mark P., 2014, Patterns in palaentology: Palaeoart – fossil fantasies or recreating lost reality?, Palaeontology Online, Vol. 4, Art 9, 1-14.
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
A jeśli wróg się dowie, że nasi żołnierze noszą kolorowe spodnie?
Ciekawa opowieść o życiu zamożnej, urzędniczej inteligencji galicyjskiej przed I wojną światową.
Felietony Najnowsze wydanie
Zaczęło się?
Komentarz Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Ludzie bali się nosić lepsze ubrania, odzywać się i uśmiechać
Opisał terror sowiecki, choć był tak apolityczny, że w latach 50. spytał Słonimskiego: „Słuchaj Antoni, podobno jakiś Chruszczyk coś powiedział na Stalina?”
Felietony Najnowsze wydanie
Cień
Rysunki Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
„Żółte kamizelki” przeciw łupieżcom. Mieszczańska rewolucja
Filip Memches: Klasa średnia się buntuje nie dlatego, że przegrywa w wyścigu szczurów z potęgą globalnego oligarchicznego kapitału, lecz z powodu polityki państwa.