Felietony

Mit Bandery czy żywa pamięć o Wielkim Głodzie?

W polskich mediach przeważa opinia, że na Ukrainie mamy głównie do czynienia z odrodzeniem nacjonalizmu, który – historycznie rzecz ujmując – skierowany był i jest zarówno przeciw Moskalom, jak i Lachom. Tyle że zjawisko to stanowi dziś raczej rodzaj rekonstrukcji historycznej.

Tu rządzą kłamstwo i przemoc, a politykę uprawiają kryminaliści

Pod nadzorem możnych patronów z Moskwy stworzono rezerwaty dzikiego życia.

zobacz więcej
26 listopada minie 20. rocznica ustanowienia na Ukrainie Dnia Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu i Represji Politycznych. Jest to święto państwowe obchodzone rokrocznie w czwartą sobotę listopada.

Kijów coraz bardziej oddala się od Moskwy. Podjęcie przez Patriarchat Konstantynopola kroków w kierunku nadania prawosławiu na Ukrainie autokefalii to tylko kolejny etap tego rozbratu.

Jednocześnie, mimo rosyjskiej aneksji Krymu i wspieranej przez Kreml rebelii w Donbasie, Kijów i Moskwa nie zerwały ze sobą stosunków dyplomatycznych. Mało tego, Rosja pozostaje głównym partnerem handlowym Ukrainy.

Ta dziwna sytuacja może poniekąd świadczyć o tym, że nieformalne więzi z czasów sowieckich pozostają bardziej trwałe niż rezultaty zmian, które przyniósł rozpad ZSRR. Z jednej strony Ukraińcy aspirują do politycznej i kulturowej samodzielności, z drugiej zaś – wciąż warunkuje ich fakt, że jako naród zostali przeorani wpierw przez imperium Romanowów, potem Związek Sowiecki, a więc kolejno: zrusyfikowani i zsowietyzowani.

Można odnieść wrażenie, że z polskiej perspektywy tej sprzeczności nie widać. W mediach nad Wisłą przeważa bowiem opinia, że na Ukrainie mamy głównie do czynienia z odrodzeniem nacjonalizmu, który – historycznie rzecz ujmując – skierowany był i jest zarówno przeciw Moskalom, jak i Lachom.
Obchody w Kijowie 109. rocznicy urodzin Stepana Bandery. Fot. Reuters/ Valentyn Ogirenko
Oczywiście sytuacja, która trwa w tym kraju od 2014 roku sprzyja tendencjom nacjonalistycznym. Nawet jeśli trzon obecnego ukraińskiego establishmentu tworzą politycy, którzy starają się prezentować jako liberałowie na modłę zachodnią i unikać ostentacyjnej fascynacji Stepanem Banderą, to jednak działają oni w przekonaniu, że nie mogą lekceważyć środowisk sławiących Ukraińską Powstańczą Armię.

Czy jednak rzeczywiście tożsamością Ukraińców – zwłaszcza, odkąd zostali oni odcięci od głęboko zrusyfikowanych i zsowietyzowanych regionów – staje się nacjonalizm?

Patriota przedkrymskiej Rosji

Rosyjski politolog i filozof Aleksander Cypko udziela na to pytanie odpowiedzi, która może dawać w tej sprawie dużo do myślenia. Warto jednak wpierw nieco przybliżyć tę postać.

Ten urodzony – co w tym przypadku nie jest bez znaczenia – w Odessie 77-letni naukowiec, władający między innymi językiem polskim (w okresie PRL robił habilitację w Polskiej Akademii Nauk) miał swoje pięć minut u schyłku ZSRR. W latach 1988-1990 był asystentem Aleksandra Jakowlewa, sekretarza KC KPZR, jednego z głównych architektów pierestrojki.

Po krachu Związku Sowieckiego Cypko deklarował się jako zwolennik rosyjskiego „liberalnego patriotyzmu”. Krytykował reformy lat 90. W czasie drugiej wojny czeczeńskiej i wojny w Gruzji popierał działania Rosji, oskarżając zarazem prozachodnich liberałów o zdradę narodową. W latach 2011-2013 potępiał wystąpienia opozycji i porównywał jej lidera – Aleksieja Nawalnego do Włodzimierza Lenina (co miało jak najbardziej pejoratywny wydźwięk).
Wielki głód na Ukrainie
Kiedy jednak Rosja zajęła Krym i wsparła separatystów w Donbasie, Cypko sprzeciwił się tej polityce i sam stał się oponentem Kremla. Tu trzeba dodać, że na długo przed wydarzeniami 2014 roku, rosyjski politolog podkreślał odrębność Ukrainy – kraju, z którego bądź co bądź pochodzi. Wątek ten przewija się między innymi w jego tekstach zebranych w wydanej w 2017 roku książce „Russkaja apatia. Imiejet-li Rossija buduszczieje” („Rosyjska apatia. Czy Rosja ma przyszłość”).

Błędy rosyjskiej elity

Zdaniem Cypki, rosyjska elita polityczna popełnia wobec narodu ukraińskiego błędy, ponieważ ma fałszywe wyobrażenie na temat korzeni jego niepodległościowych dążeń. Przyjęła założenie, że kłopotem dla niej jest Galicja, region należący przed drugą wojną światową do II Rzeczypospolitej, gdzie aktywny był Bandera i do dziś żywe pozostaje jego antyrosyjskie dziedzictwo. Z tego miałby płynąć wniosek, że mieszkańcom reszty Ukrainy – zdecydowanie większej jej części – na niepodległości tak naprawdę nie zależy, więc nie mieliby nic przeciw połączeniu ich kraju z Rosją.


Tymczasem, twierdzi Cypko, oni również – nawet jeśli sami są rosyjskojęzyczni – mają swoją, różną od rosyjskiej pamięć, która pcha ich do tego, żeby od Rosji trzymać się na dystans. Chodzi o przekazywany z pokolenie na pokolenie – kiedyś po cichu w domu, teraz publicznie, uroczyście – przekaz o Wielkim Głodzie, czyli zagładzie ludu ukraińskiego.

W tej martyrologicznej narracji – relacjonuje Cypko – interpretowanej przez Kreml jako narzędzie rusofobii – szwarccharakterem pozostaje prowodyr koszmaru, Józef Stalin. W dzisiejszej Rosji bywa on oceniany dwuznacznie – jako tyran odpowiedzialny za represje obywateli sowieckich (w tym masową kolektywizację), któremu się jednak sporo rzeczy wybacza, bo przecież to pogromca III Rzeszy.
W latach 1932-1933 podczas Wielkiego Głodu na sowieckiej Ukrainie życie straciły ponad 3 miliony ludzi. Na kijowskim pomniku upamiętniającym ofiary wymieniono miejscowości dotknięte przez wywołaną przez władze ZSRR klęskę głodu. Fot. Reuters Gleb Garanich
Według Cypki, właśnie ta dwuznaczność stanowi dla Ukraińców problem. Oni bowiem widzą w Stalinie wyłącznie swojego oprawcę i jakiekolwiek rosyjskie sentymenty pod jego adresem świadczą w ich odbiorze o tym, że ów krwawy dyktator nadal może patronować polityce Kremla. Ukraińcy – w tym także ci rosyjskojęzyczni – obawiają się tego, że Rosjanie ze swoją imperialną butą chcą wciąż traktować ich jako godnych pogardy i wyzysku chłopów.

Tak więc – wnioskuje Cypko – pamięć o Banderze z jego wąsko pojętym nacjonalizmem naród ukraiński dzieli. Łączy go natomiast pamięć o Wielkim Głodzie jako o traumie stalinizmu, który dał się we znaki ogółowi Ukraińców.

Zmartwychwstanie Arkadija Babczenki.
Czy mistyfikacja służb specjalnych była niezbędna?

Zabójcy, który wykona wyrok, podobno miano oferować 30 tys. dolarów. W sumie planowano zamachy na trzydziestu przedstawicieli ukraińskiego świata mediów i polityki.

zobacz więcej
Żeby nie było wątpliwości, rozważania rosyjskiego politologa mają określony, istotny dla niego, cel – uświadomić Kremlowi, w jaki sposób pozyskać sobie przychylność narodu ukraińskiego, bo na razie go do siebie zraża. Cypko uważa, że elita rosyjska powinna skończyć ze stosowaniem taryfy ulgowej wobec Stalina i uznać pamięć o Wielkim Głodzie za konstytutywny składnik ukraińskiej tożsamości.

Naród ofiar

Niezależnie od intencji przyświecających dawnemu aparatczykowi KPZR, obecnie deklarującemu się jako „umiarkowany patriota przedkrymskiej Rosji”, warto się pochylić nad jego przemyśleniami. W ich świetle Ukraińcy jawią się przede wszystkim jako naród ofiar stalinizmu.

Co w takim razie ze współczesnym ukraińskim nacjonalizmem? Jest zrozumiałe, że wśród Polaków wywołuje on oburzenie. Jednocześnie znaczenie tego nacjonalizmu jest dziś wyolbrzymiane. Zwłaszcza, że zjawisko to stanowi rodzaj rekonstrukcji historycznej. A więc w odróżnieniu od pamięci o Wielkim Głodzie nie jest żywym przekazem międzypokoleniowym, lecz mitologią. Ma być ona źródłem zbiorowej dumy Ukraińców, której narodowi ofiar stalinizmu brakuje. Poczucie moralnej przewagi nad katami to za mało.

Na dłuższą metę żadna mitologia się jednak nie sprawdza. Prędzej czy później przychodzi bowiem moment, w którym musi ona ustąpić prawdzie historycznej. Dotyczy to również Ukrainy.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Nawalny to żaden liberał
Polak, który powiedziałby to co on, byłby uznany za „ruskiego agenta”.
Felietony Najnowsze wydanie
Umiał się wczuć w emocje złodziei. Hojnie go za to obdarowali
Był skłopotany i wtedy panowie powiedzieli: – Prosimy, niech się pan nie przeraża. Te rzeczy są kradzione, ale w Berlinie.
Felietony Najnowsze wydanie
Celebrował trzy czynności: rozmowę, rysowanie i parzenie herbaty
Mieszał gatunki, zieloną i czarną, wyparzał czajniczki. Znał niesłychaną liczbę języków. A pół pokoju poza rysunkami to były książki.
Felietony Najnowsze wydanie
Pytania
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Do wytępienia
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.