Rozmowy

Jak towarzysz Piłsudski został Naczelnikiem Państwa

Propagował marksistowskie idee, ale mieszkał w elegancko umeblowanym przestronnym mieszkaniu i zatrudniał służącą. Mówił, że wysiadł z „czerwonego tramwaju”, ale na pierwszych premierów powołał polityków lewicy. Czy Józef Piłsudski był socjalistą? Mikołaj Mirowski rozmawia z historykami Andrzejem Friszkem i Pawłem Samusiem oraz publicystą Romanem Kurkiewiczem.



Towarzysze, jechałem czerwonym tramwajem socjalizmu aż do przystanku „Niepodległość”, ale tam wysiadłem. Wy możecie jechać do stacji końcowej, jeśli potraficie, lecz teraz przejdziemy na „pan”.

– Józef Piłsudski



TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


W roku 1892 w Paryżu, a rok później w Warszawie, powstała Polska Partia Socjalistyczna. Józef Piłsudski, który właśnie wrócił z zesłania (gdzie przebywał za udziału w spisku na życie cara), wstąpił w jej szeregi i w 1894 roku został członkiem Centralnego Komitetu Robotniczego oraz redaktorem naczelnym pisma „Robotnik”.

Po wybuchu rewolucji 1905 roku założył Organizację Spiskowo-Bojową (następnie Organizację Bojową) PPS do walki z zaborcą i ochrony demonstracji robotniczych. Organizacja ta przeprowadzała akcje terrorystyczne, między innymi zabijała carskich dygnitarzy i napadała na kasy powiatowe oraz pociągi przewożące pieniądze. W listopadzie 1906 roku w Wiedniu doszło do rozłamu w PPS, a Piłsudski stanął na czele niepodległościowej PPS-Frakcji Rewolucyjnej.

Jaki był stosunek Piłsudskiego do socjalizmu? Jak ewoluowały jego poglądy? Jeszcze w 1903 roku mówił on, że „socjalista w Polsce dążyć musi do niepodległości kraju, a niepodległość jest znamiennym warunkiem zwycięstwa socjalizmu w Polsce”. Dlaczego więc ostatecznie wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku „Niepodległość”? A może nigdy nie przestał być socjalistą?
Delegaci PPS na kongres II Międzynarodówki w Londynie w roku 1896. Siedzą od lewej: Ignacy Mościcki, Bolesław Jędrzejowski, Józef Piłsudski, Aleksander Dębski. Stoją: Bolesław Miklaszewski, Witold Jodko-Narkiewicz. Fot. PAP/Photoshot
MIKOŁAJ MIROWSKI: Pierwsze odcinki serialu Andrzeja Trzos-Rastawieckiego „Marszałek Piłsudski” pokazują początki działalności niepodległościowej Józefa Piłsudskiego, jego dołączenie do Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) i rolę, jaką odgrywał w partii. Zastanawiające są słowa, które wypowiada Marszałek grany przez Zbigniewa Zapasiewicza. Otóż mówi, że przystąpił do niej bardziej z przyczyn organizacyjnych niż ideowych. Jaki był właściwie stosunek Piłsudskiego do socjalizmu?

ANDRZEJ FRISZKE: Piłsudski nie dołączył do działającej partii, tylko ją współtworzył. Przypomnę fakty: w listopadzie 1892 roku odbywa się zjazd założycielski Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich w Paryżu. Po kilku miesiącach przyjeżdża do Polski Stanisław Mendelson, jeden z organizatorów zjazdu. Formuje kółko partii w Warszawie, następnie jedzie do Wilna, gdzie spotyka kilka osób, w tym Piłsudskiego, i wciąga je do siatki.

To te osoby w 1893 roku tworzą w kraju kierownictwo i struktury, od których zaczyna się PPS. Opracowują koncepcję organizacji, budują grupę współpracowników i zaczynają wydawać podziemne pismo „Robotnik”. Drukują je i rozwożą właściwie trzy osoby: Piłsudski, Stanisław Wojciechowski i zecer, który wcześniej działał w Wielkim Proletariacie Ludwika Waryńskiego. W serialu widzimy – zgodnie z prawdą – że kolportuje je także pani Piłsudska, ukrywając pismo w spódnicy.

Wokół tej niewielkiej grupy związanej z Piłsudskim ukształtowała się jedyna rzeczywiście socjalistyczna partia działająca w państwie rosyjskim.

Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza Rosji powstanie dopiero w 1903 roku. Socjaldemokracja Królestwa Polskiego (SDKP) z Różą Luksemburg na czele działa na emigracji. Mała grupa zorganizowana w Warszawie wpadła w 1894 roku; działacze, którzy uniknęli aresztowania, przeszli do PPS, m.in. Tytus Filipowicz, później towarzysz Piłsudskiego w wyprawie do Japonii.

Nurt międzynarodowy odrodzi się dopiero w 1900 roku jako Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL). Do tego czasu Piłsudski i jego grupa stanowią główny nurt socjalistyczny w Polsce. Mały, ale o zasadniczym znaczeniu. Działalność polega przede wszystkim na kolportażu „Robotnika” i pism drukowanych w Londynie i przemycanych do kraju. Wokół kolportażu tworzy się sieć kontaktów ludzi, czyli sieć organizacyjna.

MIKOŁAJ MIROWSKI: Realia tej konspiracji przedstawione są w serialu…

PAWEŁ SAMUŚ: Widzimy tam np. scenę aresztowania Piłsudskiego w Łodzi w lutym 1900 roku. Gdy „nakryli” go rosyjscy żandarmi, nie mieszkał jednak wcale w dość ponurych izbach – jak pokazano na filmie – ale w przestronnym, czteropokojowym mieszkaniu, elegancko umeblowanym, z kuchnią i łazienką. W owym lokalu przy ul. Wschodniej 19 na pierwszym piętrze, który Józef Piłsudski i jego żona Maria wynajęli, posługując się fałszywymi dokumentami jako Dąbrowscy, urządzono konspiracyjną redakcję i drukarnię „Robotnika”.

„Nazywano go królem Ajnów”. Tragiczne losy brata marszałka Piłsudskiego

Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.

zobacz więcej
Dla stworzenia pozorów zwykłego życia w „porządnym, burżuazyjnym mieszkaniu” zatrudnili też służącą, a Piłsudski często widziany przy biurku był przez otoczenie uważany za prawnika prowadzącego interesy w wielkim mieście przemysłowym. W rzeczywistości pisał artykuły i redagował teksty do „Robotnika”, a także – wraz z przychodzącym codziennie do owego mieszkania towarzyszem partyjnym Kazimierzem Rożnowskim, który był zecerem – wykonywał wytężoną i męczącą pracę, odbijając na maszynie drukarskiej ukrywanej w gabinecie kolejne numery gazety.

Dzięki przestrzeganiu zasad konspiracji, nadzwyczajnej ostrożności i stosowanym kamuflażom tajna drukarnia funkcjonowała bezpiecznie przez kilka miesięcy. Na jej trop przypadkowo wpadli filerzy, czyli agenci policji, zwykle kręcący się na ulicach między przechodniami, także wśród robotników, i wyszukujący ewentualnych konspiratorów: przypadkowo rozpoznali i śledzili jednego z poszukiwanych działaczy socjalistycznych, który przybył do Łodzi i odwiedził Piłsudskich.

Głęboką nocą z 21 na 22 lutego 1900 roku żandarmi i policjanci wdarli się do mieszkania przy ul. Wschodniej. Podczas rewizji – ku swojemu zaskoczeniu – wykryli poszukiwaną przez lata, lecz dotąd nieuchwytną, drukarnię „Robotnika”, przygotowany do druku kolejny numer pisma, liczne rękopisy artykułów i inne dokumenty, a Józefa i Marię Piłsudskich aresztowali.

MIKOŁAJ MIROWSKI: No dobrze, ale czy Piłsudski był socjalistą, czy zawodowym niepodległościowym konspiratorem?

ANDRZEJ FRISZKE: By wyjaśnić tę kwestię, najpierw trzeba postawić inne pytanie: co znaczyło być socjalistą w tamtym czasie? Stanisław Mendelson mieszkał na stałe w Londynie, był zaprzyjaźniony z Fryderykiem Engelsem, razem uczestniczyli w posiedzeniach Międzynarodówki. Czy to oznacza, że wszyscy działacze PPS – i Mendelson, i Piłsudski – byli marksistami w dzisiejszym rozumieniu tego słowa?

Oczywiście nie. Odwoływali się do ukutych pojęć, takich jak walka klas, środki produkcji czy wyzysk, ale doktryna nie była wówczas zamknięta, jak później w komunizmie. Przypominało to raczej swobodną dyskusję prowadzoną w oparciu o pewne założenia.

Artykuły zamawiane i pisane przez Piłsudskiego do „Robotnika” wskazują, że propagował marksistowskie idee w kwestii wyzwolenia pracy, stosunku do kapitalizmu, praw robotniczych. Odnosił je bezpośrednio do ucisku carskiego, który był również uciskiem w zakresie warunków pracy i braku praw pracowniczych. Wymyślił i stosował formułę agitacji, która wywoływała wśród czytelników rezonans i przyczyniała się do rozrostu struktur partii.
Artykuły pisane przez Józefa Piłsudskiego do „Robotnika” wskazują, że propagował on marksistowskie idee. „Robotnik” PPS Frakcji Rewolucyjnej z lutego 1908 z artykułem Piłsudskiego „Jak mamy się gotować do walki zbrojnej”. Fot. Wikimedia
Przedstawione w serialu początki PPS zrelacjonowane są m.in. w pamiętnikach Leona Wasilewskiego „Piłsudski jakim Go znałem”. Książka wyszła w 1936 roku, a w 2013 została wznowiona przez Muzeum Historii Polski. Wasilewski należał do kręgu pięciu osób, z którymi Piłsudski działał w pierwszych latach istnienia PPS. Opisuje konspirację, cytuje listy i dokumenty. To pozycja godna polecenia osobom, które bliżej zainteresują się tą historią.

PAWEŁ SAMUŚ: Józef Piłsudski był działaczem socjalistycznym przez wiele lat, współzałożycielem PPS w kraju i jej przywódcą nieprzerwanie do aresztowania w lutym 1900 roku; powrócił do działalności w kierownictwie partii po ucieczce z carskiego więzienia w maju 1901 roku.

Warto przypomnieć, iż w latach 80. i 90. XIX wieku socjalistami zostało wielu młodych ludzi pochodzących z rodzin ziemiańskich, a także zamożnych mieszczańskich czy inteligenckich, którzy potem odegrali wybitną rolę w historii Polski, np. wspomniany Stanisław Wojciechowski, w przyszłości prezydent, Stanisław Grabski, później wybitny działacz obozu narodowego i minister oświecenia, albo Józef Alojzy Beck, ojciec Józefa, w początkach Polski odrodzonej wiceminister spraw wewnętrznych.

Sam Marszałek też żartobliwie przypominał po latach, że jest paniczem ze dworu. Coś fascynującego musiało być w tej idei, skoro przyciągała tylu niezwykłych ludzi z różnych warstw społecznych, którzy przecież mogli realizować się w innych sferach życia lub polityki, nie narażając się przy tym na represje za nielegalną działalność.

Piłsudski nie wstydził się swoich związków z socjalizmem, podkreślał je choćby w ogłoszonych w 1903 roku artykule „Jak stałem się socjalistą” czy broszurze „Bibuła”. Przyznał jednak po latach, że jeszcze jako student starał się zgłębić idee socjalistyczne, przeczytał różne broszury, sięgnął też do „Kapitału” Karola Marksa, ale jego teoria nie trafiła mu do przekonania. Z pewnością nie był marksistą, niemniej dla upowszechnienia idei socjalistycznej w kraju towarzysz „Wiktor” – bo taki nosił pseudonim konspiracyjny – poprzez wieloletnią wytężoną pracę, zrobił bardzo wiele.

Podkreślał, że należy tworzyć trójzaborową partię socjalistyczną. Uważał, że klasa robotnicza stanie się decydującą siłą w dziele odrodzenia Polski. Po 1903 czy może po 1904 roku Piłsudski i jego zwolennicy coraz bardziej eksponowali, także w działalności propagandowej, ideę walki o odzyskanie niepodległości drogą powstania zbrojnego.

Ich plany insurekcyjne z czasem uległy pewnej modyfikacji. Partia socjalistyczna i jej, utworzona wkrótce, Organizacja Bojowa miały organizacyjnie dopomóc w utworzeniu zakonspirowanych kadr powstańczych i tym samym umożliwić – w sprzyjającej sytuacji międzynarodowej (np. podczas wojny europejskiej czy światowej) – zbrojne wystąpienie antycarskie polskich mas ludowych (czyli klasy robotniczej i chłopów). W jego wyniku Polska miała odzyskać niepodległość jako republika demokratyczna, w której zostaną przeprowadzone reformy społeczne.

Krewny Piłsudskiego, który chciał być Banksym polskiego street artu

Pierwszy mural podpisał: „Dla Ciebie mamo”. A jeden z ostatnich: „Upadek Kościoła 2018”.

zobacz więcej
MIKOŁAJ MIROWSKI: W łonie PPS trwała wówczas ostra wewnętrzna debata i Józef Piłsudski żywo w niej uczestniczył…

PAWEŁ SAMUŚ: Należy pamiętać, że podczas rewolucji lat 1905–1907 partie socjalistyczne w Królestwie Polskim, mimo represji, stały się nowoczesnymi organizacjami masowymi. Zrzeszały ponad sto tysięcy osób, z czego przeszło połowa znalazła się w szeregach PPS, a kolejne kilkadziesiąt tysięcy należało do klasowych związków zawodowych.

Te wypracowane w krótkim czasie, imponujące sukcesy organizacyjne dorównywały osiągnięciom partii socjalistycznych i ich związków zawodowych działających legalnie w krajach zachodnich.

Działacze SDKPiL, konkurentki PPS, choć nieco mniej od niej licznej – bardzo aktywni w wydarzeniach rewolucyjnych, głoszący program sojuszu z rewolucją w Rosji i współpracujący z rosyjskimi socjaldemokratami w walce o obalenie caratu – zdołali wówczas zachować jedność szeregów partyjnych, podział na dwie frakcje nastąpił kilka lat później.

Natomiast w PPS nabrzmiewające spory między „młodymi” i „starymi”, czyli zwolennikami nurtu lewicowego i prawicowego, doprowadziły do rozłamu. „Młodzi” opowiadali się za traktowaniem zadań społecznych i narodowych jako równorzędnych w toku rewolucji, za wspólną z partiami rosyjskimi walką masową przeciw caratowi. Krytykowali koncepcje polityczne i powstańcze Piłsudskiego i „starych”, taktykę Organizacji Bojowej.

W rezultacie, kiedy na zjeździe PPS w Wiedniu w listopadzie 1906 roku linia polityczna „starych” została odrzucona przez większość delegatów, Piłsudski i jego zwolennicy wystąpili z partii. Utworzyli wkrótce PPS-Frakcję Rewolucyjną, która kilka lat później powróciła do dawnej nazwy.

W szeregach powołanej wtedy PPS-Lewicy znalazła się większość członków przedrozłamowej organizacji. Na jej czele znaleźli się działacze, nazwijmy ich ortodoksyjnymi marksistami, tacy jak Maksymilian Horwitz-Walecki czy Maria Koszutska, którzy poszli zupełnie inną drogą niż Piłsudski i jego towarzysze.

MIKOŁAJ MIROWSKI: Kiedy następuje moment graniczny – czy można określić, kiedy socjalizm przestaje być dla Piłsudskiego ideologicznie najważniejszy?
Rok 1904, Berno, na zdjęciu od prawej: Jadwiga z Eysmonttów Kunicka "Chimera", Józef Piłsudski, Maria z Koplewskich Piłsudska, NN, Ignacy Mościcki. Fot. NAC/Instytut Józefa Piłsudskiego
PAWEŁ SAMUŚ: Faktycznie Piłsudski odchodził od działalności na rzecz socjalizmu jako idei przez kilka lat, stopniowo. Decydujący był – moim zdaniem – rok 1908. Z jego inspiracji współpracownicy założyli wtedy we Lwowie Związek Walki Czynnej, podczas gdy on sam akurat przygotowywał akcję ekspropriacyjną w Bezdanach.

Odtąd wyraźnie koncentrował się na organizowaniu kadr wojskowych dla przyszłego powstania antyrosyjskiego w ramach paramilitarnych formacji niepodległościowych w Galicji. Mimo to formalnie jeszcze przez kilka lat, a faktycznie do rady lipcowej PPS w 1914 roku, pozostawał w najważniejszych instancjach tej partii.

W potocznej świadomości przetrwała anegdotyczna wypowiedź Piłsudskiego o „czerwonym tramwaju, z którego wysiadł na przystanku Niepodległość”. Rzeczywiście, dalsza część jego biografii wiąże się z myśleniem propaństwowym.

W listopadzie 1918 roku po powrocie z więzienia w Magdeburgu Piłsudski cieszył się ogromną popularnością, był uznawany przez większość Polaków za męża opatrznościowego. Następnie odegrał rolę przywódczą przy odbudowie niepodległego państwa. Jako jego tymczasowy naczelnik przez ponad trzy miesiące był, jak sam stwierdził, „niepisanym dyktatorem”: swą władzę dyktatorską wykorzystał do zbudowania fundamentów demokratycznego państwa – doprowadził do ogłoszenia demokratycznego prawa wyborczego i wyborów do Sejmu Ustawodawczego, a także do stworzenia wojska.

Podkreślał wówczas swoją ponadpartyjność, dążył do powołania koalicyjnego rządu narodowego. Kiedy wobec oporu stronnictw prawicowych nie zdołał osiągnąć porozumienia w tym zakresie, na premierów pierwszych gabinetów powołał jednak socjalistów – najpierw Ignacego Daszyńskiego, potem Jędrzeja Moraczewskiego, którego rząd, tzw. ludowy, ogłosił dekrety dotyczące głębokich reform społecznych.

Uznawszy, iż stanowi on przeszkodę w konsolidacji sił politycznych w kraju, odwołał jednak tego premiera i powołał rząd koalicyjny z Ignacym Paderewskim na czele.

ROMAN KURKIEWICZ: Zastanawiałem się, czy mogę zabierać głos w tej dyskusji, nie będąc ani historykiem, ani specjalistą od Piłsudskiego. Pierwszy odcinek serialu Trzos-Rastawieckiego uświadomił mi powód, który w najlepszy legitymizuje mój udział w debacie. W początkach politycznego aktywizmu byłem… „dromaderką”. Kolportowałem nomen-omen „Robotnika” w końcu lat 70. XX wieku.

Nie lubił sejmokracji i importowanych idei. Ostatni Sarmata

Piłsudskiego „lewicowość” i „prawicowość” w ogóle nie interesowały.

zobacz więcej
Serial „Marszałek Piłsudski” jest dla mnie wyrazem zupełnie nieakceptowalnej postawy wymagającej tłumaczenia się z zaangażowania w socjalizm. Być może literalnie nie można tego wykoncypować, ale takie zarzuty o jakoby podejrzane dla polskiej wolności słowo „socjalizm” padały już dużo wcześniej, na początku lat 90. Wyjaśniając, dlaczego ktoś był marksistą, mówiąc „no był, ale nie był”, bierzemy udział w – popieranym niestety również przez państwo – procesie wypierania tradycji lewicowej jako spuścizny intelektualnej, politycznej i narracji historycznej.

Tymczasem to była najważniejsza, najcelniejsza idea polityczna XIX i początku XX wieku. Brytyjski wybitny historyk Eric Hobsbawm w jednej ze swoich książek poświęconych XIX wiekowi nazwał go m.in. „wiekiem rewolucji”. Bycie kimkolwiek innym niż socjalistą stanowiło wówczas w Polsce i w Europie opowiedzenie się po stronie tradycyjnych struktur władzy. To wielekroć decydowało o wyborze światopoglądowym.

Ważny jest społeczny odbiór postaci i wydarzeń historycznych. Przywołam książkę „Spojrzenie wstecz”, będącą zapisem rozmów obecnego tu Andrzeja Friszkego z Lidią Ciołkoszową. Zmarła w Londynie w 2002 roku ostatnia członkini przedwojennej krajowej Rady Naczelnej PPS opowiada w wywiadzie rzece, że socjaliści zawsze uważali Piłsudskiego za swojego i zabrało im kilka lat po zamachu majowym, by byli w stanie powiedzieć: nie po drodze nam z towarzyszem „Wiktorem”; właściwie jednak nie umieli się od niego uwolnić.

W 1926 roku, gdy Piłsudski zbrojnie przejął władzę, komunikat ten ważny był dla robotników, robotniczych organizacji politycznych oraz dla wielu formacji intelektualnych: Piłsudski nie przestał być socjalistą. Tylko dlatego PPS poparł wtedy Marszałka, że wierzył, iż po chwilowym zawieszeniu demokracji towarzysz Ziuk przeprowadzi palące reformy społeczne. A tak się nie stało.

Wracając do meritum, anegdota o tym, że wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku „Niepodległość”, trafiła na swój czas – okres odradzania się myśli nacjonalistycznej. W tym kontekście mówi się o wybaczaniu Piłsudskiemu grzechów młodości.

A może raczej należy mu wybaczać grzechy starości, popchnięcie Polski na drogę autorytarną? Albo właśnie nie wybaczać, gdyż dobrze zaczął, a źle skończył. To też znaczące, że bardzo rzadko stawia się sprawę w ten sposób.
Tzw. rząd ludowy z Jędrzejem Moraczewskim na czele, który został zaprzysiężony 18 listopada 1918 r., ogłosił dekrety dotyczące głębokich reform społecznych. Na zdjęciu od lewej siedzą: S. Thugutt, J. Moraczewski, K. Prauss (w drugim rzędzie), J. Piłsudski, L. Supiński, L. Wasilewski, T. Nocznicki (stoi w pierwszym rzędzie). Stoją od lewej: B. Ziemięcki, T. Arciszewski, B. Stolarski (w białej sukmanie). Fot. Wikimedia
MIKOŁAJ MIROWSKI: Socjalizm był jeden z ważniejszych trendów epoki. Piłsudski wpisał się w tego nonkonformistycznego ducha.

ANDRZEJ FRISZKE: Socjalizm w tamtym czasie był buntem przeciwko zastanej rzeczywistości – politycznej, ekonomicznej i społecznej – odmową przystosowania się i robienia kariery, co widać w serialu na przykładzie rozmowy z człowiekiem, który proponuje Piłsudskiemu zarabianie pieniędzy.

To był również sprzeciw wobec równolegle rodzącej się idei nacjonalizmu. W szeroko rozumianym ruchu socjalistycznym mieścili się i Józef Piłsudski, i Edward Abramowski, i Stefan Żeromski. Nie chodzi o wyznawanie wszystkich elementów doktryny marksistowskiej, tylko o kierunek myślenia.

Wpisywały się weń marzenie o lepszym świecie, przekonanie, że muszą go stworzyć robotnicy, stawianie na konflikt klasowy, ale też walka o ośmiogodzinny dzień pracy, ubezpieczenia społeczne, prawa kobiet i wolne wybory powszechne. Te postulaty wnieśli socjaliści, czyli na naszym gruncie PPS.

W tym sensie nie uważam, że Związek Walki Czynnej odszedł od idei socjalizmu. Do pewnego momentu był on ściśle związany z PPS. W Związku Walki Czynnej było bardzo wielu socjalistów, podobnie jak w I Brygadzie. Piłsudski poszukiwał coraz szerszego zaplecza, ale wciąż na lewicy.

Jeżeli miałbym wskazać, kiedy rzeczywiście przestał być socjalistą, szukałbym tej chwili dopiero około roku 1916. Realia kształtowania zalążków państwa wymagały wyjścia z rozwiązaniami ponadklasowymi i możliwie szerokiej koalicji na rzecz budowania struktur, np. armii.

O to wówczas Piłsudskiemu chodziło: by powstała możliwie duża armia, możliwie niezależna od Niemców. Stawał się wtedy politykiem uważanym za lidera całej lewicy, ale zdolnym do rozmów i szukania kompromisów z konserwatywnym establishmentem. I spotykał się z nieufnością.

Księżna Lubomirska, żona Zdzisława, od 1917 roku regenta, pisała w grudniu 1916 w swoim dzienniku:

„Nie ma wątpliwości, że Piłsudski jest gorącym Polakiem. […] Mówią, że wyszlachetniał od dawnych czasów bojówki, ale nie wyzwolił się od przyzwyczajeń konspiracyjnych; traci w świetle dziennym. Legiony, których prawną władzą jest Szeptycki, są podminowane przez rewolucyjne tendencje Piłsudskiego. A głównie ciążą na nim dawne grzechy – przeszłość ujmuje go w sieci, które niegdyś sam rozpinał, dawni wspólnicy po całym kraju rozrzuceni trzymają go, nie dopuszczając do zerwania pęt ku poprawie. Piłsudski jest niepewny, niebezpieczny, w środkach nie przebiera, ostrzegają Zdzisia przed nim nawet sami legioniści. Piłsudski obecnie kokietuje prawicę i Zdzisia kaptuje”.

Piłsudski uchroni naród polski od hańby…

„Goniec Krakowski”: Brygadyer powrócił! „Gazeta Łódzka”: Jego autorytet jest wielki. „Kurjer Warszawski”: Wygląda mizernie i jest wycieńczony.

zobacz więcej
PAWEŁ SAMUŚ: W istocie głównym celem i marzeniem Józefa Piłsudskiego było niepodległe państwo polskie. W okresie zaborów dążył do jego odbudowy jako przywódca partii socjalistycznej i organizacji paramilitarnych, a w czasie pierwszej wojny światowej poprzez czyn wojskowy w ramach formacji legionowych i Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), a także działalność polityczną. Stał się przywódcą obozu piłsudczyków, już wówczas ujawniając swą charyzmatyczną osobowość.

MIKOŁAJ MIROWSKI: Czy Piłsudski, oprócz ewidentnej charyzmy, był – jak na socjalistę przystało – także trybunem ludowym?

PAWEŁ SAMUŚ: Piłsudski lubił, chyba tak jak inni wybitni politycy, porównywać się z największymi postaciami historycznymi, odwoływać się do ich czynów i sukcesów. Od dzieciństwa rozmiłowany w Napoleonie i jego legendzie, gruntownie studiował kampanie napoleońskie, cesarza Francuzów uznawał za geniusza wojny, a po latach żartował, skąd posiada wielki talent wojskowy; śmiejąc się opowiadał, że kiedy się urodził we dworze w Zułowie, nad owym dworem przeleciał duch „boga wojny” Napoleona.

Piłsudski był również bardzo przystojnym mężczyzną, miał dużo wdzięku i elegancji, starannie ubrany, sprawiał sympatyczne wrażenie na rozmówcach, potrafił też mówić ładnie, dowcipnie, łatwo pozyskiwał wielbicieli. Miał talent literacki, władał kilkoma językami, był uzdolnionym publicystą i historykiem.

Co ciekawe, Piłsudskiego z początków jego działalności biografowie nie oceniają go wcale jako dobrego mówcy na masowych zgromadzeniach. Nie występował raczej na większych zebraniach z robotnikami. Przemawiali tam inni jego towarzysze (choć niektórzy z nich także mieli z tym problemy, np. Walery Sławek – młody inteligent o ujmującej prezencji, ale w początkach działalności w PPS tak nieśmiały, że krępował się przemawiać, gdy pojawiły się robotnice na zebraniu kółka partyjnego w Łodzi).

Piłsudski jednak okazał się świetnym prelegentem już przed pierwszą wojną światową: jego wykłady i odczyty o rewolucji, polskich powstaniach narodowych i wojskowości wygłaszane w Galicji i za granicą cieszyły się dużym powodzeniem. Kiedy został przywódcą państwa, potrafił przemawiać wspaniale.

Proszę przeczytać jego świetne przemówienie wygłoszone 10 lutego 1919 roku podczas pierwszego posiedzenia Sejmu Ustawodawczego; albo przemowę w kwietniu 1921 roku, kiedy dziękując za nadanie mu doktoratu honorowego przez Wydział Prawa UJ, żartobliwie i przekornie przypomniał, że w okresie zaborów był „zawodowym kryminalistą”, który łamał prawo zaborców (ale gdy objął najwyższą władzę w państwie polskim miał szacunek dla prawa, szukał źródeł prawa w umacnianiu jego poczucia w narodzie); czy też emocjonalne, z pasją wygłoszone przemówienie podczas bankietu w hotelu Bristol 3 lipca 1923 roku, gdy po rezygnacji z urzędów państwowych odchodził do „samotni” w Sulejówku.
Księżna Lubomirska, żona Zdzisława, pisała w dzienniku: "Piłsudski jest niepewny, niebezpieczny, w środkach nie przebiera, ostrzegają Zdzisia przed nim nawet sami legioniści. Piłsudski obecnie kokietuje prawicę i Zdzisia kaptuje”. Na zdjęciu ślub hrabiego Benedykta Tyszkiewicza z księżniczką Eleonorą Radziwiłł w kwietniu 1938, od lewej: arcyksiężna Alicja Habsburg, książę Zdzisław Lubomirski, księżniczka Czartoryska i hrabia Stefan Potocki. Fot. NAC/IKC
Potrafił jako polityk mówić językiem subtelnym, ale też w gniewie podnosił głos i krzyczał, mówił bardzo dosadnie. Zwłaszcza po zamordowaniu Gabriela Narutowicza, a zabójstwo pierwszego prezydenta przeżył niezwykle silnie, zaczął publicznie używać słów brutalnych czy wręcz obelżywych wobec oponentów politycznych albo niektórych generałów podczas ostrego sporu o organizację najwyższych władz wojskowych.

MIKOŁAJ MIROWSKI: Drogi Piłsudskiego i PPS w końcu jednak się rozchodzą. Tak widzą to sami socjaliści. Zacytuję słowa Mieczysława Niedziałkowskiego, co prawda z roku 1929, czyli już rozgoryczonego, rozczarowanego rządami Marszałka po zamachu majowym, ale wypowiadającego słowa ważkie:

„Wielkie koło zostało zamknięte. Człowiek socjalizmu został człowiekiem prawicy społecznej. Pomajowy system rządzenia – to próba oparcia Rzeczypospolitej na interesach społecznych, gospodarczych i politycznych, na ideologii i psychologii Polski posiadającej. To próba ugruntowania formy bytu państwa przeciwko interesom, ideałom, dążeniom, pragnieniom, potrzebom Polski pracującej. Można ubrać tę prawdę w najbardziej fantastyczne szaty demagogii dziennikarskiej. Można wyprawiać przeróżne komedie z tak zwanym partyjniactwem […]. A jednak prawda pozostanie prawdą. Józef Piłsudski z roku 1929 jest zaprzeczeniem, przeciwieństwem, antypodem Józefa Piłsudskiego z roku 1905, z roku 1914, z roku 1918 nawet”.

Jakie były relacje Piłsudskiego z dawnymi towarzyszami? Marszałek stracił wiarę w demokrację już chyba po zabójstwie prezydenta Narutowicza; o tym świadczą słynne słowa o przeciwnikach politycznych wypowiedziane na wspomnianym przemówieniu w hotelu Bristol. Symbolem rozłamu może być też słynna, niemal szekspirowska scena na moście Poniatowskiego podczas zamachu majowego: dwóch dawnych przyjaciół z PPS ̶ Piłsudski i prezydent Stanisław Wojciechowski ̶ zupełnie inaczej rozumie, czym jest państwo.

ANDRZEJ FRISZKE: Fundamentalny dla podziałów wśród socjalistów był najpierw, o czym mówił profesor Samuś, rok 1905. Na fali rewolucji PPS-owcy zadają sobie pytanie, co dalej. „Młodzi” widzą dynamikę wydarzeń w Rosji i wierzą, że to początek wielkich przemian.

Co w związku z tym powinni robić Polacy? Powinni wspierać rewolucję w obrębie państwa rosyjskiego, obalić cara, zmieniać ustrój na demokratyczny, stymulować rozwój ruchu masowego. „Młodzi” zaczynają myśleć o przyszłości rewolucji. To jest początek komunizmu – problem niepodległości staje się drugorzędny wobec wielkiej przemiany społecznej i wiązanych z nią nadziei.

Piłsudski inaczej – traktuje tę rewolucję jako przejaw słabości cesarstwa, kryzys państwa, zapowiedź jego upadku. W serialu dobrze pokazano, że nie wierzył w możliwość zdemokratyzowania Rosji. To, co Rosji należy zaaplikować, to rozbicie na państwa narodowe. Polska ̶ korzystając z tego, że Rosja się sypie ̶ powinna się od niej odłączyć i odseparować.

Tu leży przyczyna wzmożenia działalności Organizacji Bojowej PPS, której celem jest dezorganizować aparat zaborcy, oraz nawiązania kontaktów z wywiadem japońskim i pozyskania od niego pieniędzy, za które Stanisław Wojciechowski kupuje walizki z bronią w Londynie. Wszystko po to, by oderwać Królestwo Polskie od Rosji i stworzyć osobne państwo.

Silny wrażliwy człowiek

Początkowo nawoływał do kompromisu i zgody. Dopiero po zamachu na Narutowicza stał się wobec przeciwników bezwzględny. 150 lat temu urodził się Józef Piłsudski.

zobacz więcej
Jednak celów ogólnonarodowych nie można realizować w wersji jednopartyjnej, klasowej. Wokół takich zadań jak własne państwo, autonomia, armia, później sejm ̶ trzeba zbudować polityczną koalicję.

Socjaliści nie dominują w społeczeństwie. Jest potężna endecja, chłopi, istnieją różne grupy interesu – trzeba zbudować program możliwie szeroko akceptowany. Dlatego eksponowanie czynnika klasowego i ideologicznego przestaje być ważne.

Piłsudski staje się politykiem ogólnopaństwowym. Opierając się na swoich najwierniejszych stronnikach, przeważnie z socjalistycznymi korzeniami, szuka jak najszerszego zaplecza i takiej polityki, która wokół państwa zintegruje jak najwięcej ludzi. To jest – moim zdaniem – „wysiadanie na przystanku »Niepodległość«”.

Zaczynają się rodzić napięcia, bo nie wszyscy ludzie z partii socjalistycznej to rozumieją, a nawet jeśli – to część ma inne cele: klasowe i ekonomiczne. Ale do 1926 roku główny wróg wewnętrzny jest jeden: endecja. Zasadniczy podział ideologiczny to endecja i antyendecja, czyli piłsudczycy i cała lewica z nimi powiązana.

Walka jest brutalna, a konflikt toczy się o to, jaka ma być Polska, czy ma być państwem narodowym, jak chcą endecy. Co to znaczy państwo narodowe?

Endecy mówią: tylko Polacy mają prawo rządzić w Polsce; Żyd, Ukrainiec czy Niemiec nie może wpływać na to, co w naszym państwie robimy. A więc de facto odebranie mniejszościom, czyli w kraju o granicach uformowanych w 1921 roku jednej trzeciej społeczeństwa, praw obywatelskich. To jest nie do przyjęcia dla piłsudczyków, którzy mają nadzieję stworzyć państwo obywatelskie.

W 1922 roku wybuchł konflikt totalny o Gabriela Narutowicza – prezydenta rzeczywiście wybranego głosami Polaków, Żydów, Niemców i Ukraińców. Według endecji to nie jest polski prezydent, bo tylko głosy Polaków winny się liczyć.

Narutowicz zostaje zamordowany. Reakcją Piłsudskiego jest odejście z polityki i wspomniane przemówienie w hotelu Bristol – jeden z najbardziej brutalnych tekstów w historii polskiej polityki.

Ów „karzeł na krzywych nóżkach, który opluwa mnie od wielu lat, nie szczędząc niczego” – to właśnie endecja. Piłsudski jej nienawidzi, z wzajemnością. Endecja od lat oskarża go najpierw o knowania z Niemcami, potem – z bolszewicką Moskwą, o żonę Żydówkę, o zdradę państwa.
Józef Piłsudski stracił wiarę w demokrację po zabójstwie Gabriela Narutowicza. Na zdjęciu marszałek z prezydentem. Fot. Wikimedia
1926 to bunt przeciwko endeckiemu rządowi, który dochodzi do władzy z programem Polski narodowej i ograniczenia zdobyczy socjalnych roku 1918, w tym ośmiogodzinnego dnia pracy. Po zamachu majowym Piłsudski uważa, że jest odpowiedzialny za całe państwo – jeśli jego władza się zawali, to państwo popadnie w chaos i zagrożenie niepodległości.

Taka odpowiedzialność usprawiedliwia bardzo dużo. Znów musi szukać poparcia społecznego na prawicy, nie może oprzeć się na wąskiej grupie. Musi mieć przyzwolenie Kościoła, burżuazji, ziemiaństwa, a nie słabych socjalistów.

Jaką ma alternatywę? Jeśli nie ja, to endecja i rozproszone partie lewicowe się pozabijają. Kto nad tym zapanuje? Nie chcę usprawiedliwiać łamania prawa po 1926 roku ani utożsamienia przez Marszałka jednostki z państwem, ale taką logiką się kierował.

To są bardzo trudne dylematy, również dla części socjalistów. W 1926 roku PPS popiera przewrót majowy, ale dwa lata później dochodzi do rozłamu: szereg ważnych działaczy, takich jak Rajmund Jaworowski, Zofia Praussowa czy Jędrzej Moraczewski, odchodzi do PPS-dawnej Frakcji Rewolucyjnej.

Jestem przekonany, że dla ludzi związanych w partii z Piłsudskim przez dziesięciolecia to był dramatyczny problem: czy mają poprzeć swojego wodza, któremu zaufali wiele lat temu, jeszcze w konspiracji, w Legionach? Zawierzyć mu? On zawsze miał rację. A teraz? I co dalej z Polską?

MIKOŁAJ MIROWSKI: Zamach majowy spowodował ostateczny rozbrat PPS z Marszałkiem, któremu wcześniej partia tak ufała, choćby przywoływana tu już Lidia Ciołkoszowa. Jak wyglądał proces, w którym do tego doszło?

PAWEŁ SAMUŚ: Piłsudski odszedł od socjalizmu, ale też zdecydowanie odrzucił nacjonalizm w polskiej polityce. Dla Marszałka i jego zwolenników, którzy wręcz fanatycznie uwielbiali swego komendanta i wodza, celem nadrzędnym było zbudowanie nowoczesnego, silnego i sprawnego państwa. Dążyli do urzeczywistnienia owej idei, tworząc system rządów autorytarnych, starając się skompromitować istniejący ustrój parlamentarny, mimo iż jego podstawy zostały przecież zbudowane przy wybitnym udziale Piłsudskiego.

W tworzonym po przewrocie systemie ustrojowym ograniczone zostały rola i uprawnienia izb ustawodawczych; ich kosztem zdecydowanie wzmocniono władzę wykonawczą, która w istocie znalazła się w rękach Piłsudskiego, choć formalnie pełnił on tylko funkcje generalnego inspektora sił zbrojnych, ministra spraw wojskowych i dwukrotnie premiera.

Pierwszy premier wolnej Polski był księdzem. Nieznana historia redaktora tygodnika, który został politykiem

Zasiadał w parlamencie i w czasach niewoli, i po odzyskaniu niepodległości.

zobacz więcej
Bezkompromisowe dążenie obozu pomajowego do realizacji owego celu musiało doprowadzić do ostrego konfliktu z opozycją (w tym PPS), która konsekwentnie broniła demokracji parlamentarnej.

W czerwcu 1929 roku Walery Sławek, prominentny polityk obozu rządzącego, a ongi, jak o tym już wspominałem, wybitny działacz socjalistyczny, wysunął pogróżki pod adresem posłów centrolewicy i zapowiedział kontynuowanie zmian ustrojowych w państwie.

Do dramatycznej konfrontacji z opozycyjnymi partiami lewicy i centrum, które utworzyły blok nazywany Centrolewem, doszło w 1930 roku. Józef Piłsudski zdecydował się na ostateczne rozstrzygnięcie sporu w momencie, kiedy nastąpiła kumulacja wydarzeń i zjawisk niekorzystnych, groźnych dla bezpieczeństwa państwa.

Latem 1930 roku w Niemczech nasiliła się propaganda rewizjonistyczna wobec zachodniej granicy Polski; Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów rozwinęła szeroką akcję sabotażową i terrorystyczną w Małopolsce Wschodniej; po czerwcowym kongresie Centrolewu jego przywódcy zapowiedzieli masowe demonstracje i wiece oraz protestacyjny marsz „gwiaździsty” na stolicę we wrześniu. Sytuacja gospodarcza zaczęła się gwałtownie pogarszać już od 1929 roku, kiedy dotarły tu dotkliwe skutki światowego wielkiego kryzysu gospodarczego.

W końcu sierpnia Piłsudski zastąpił swego najbliższego współpracownika Sławka na urzędzie premiera, parlament został rozwiązany, podjęto represje wobec działaczy Centrolewu, polskich posłów antyrządowej opozycji, potem także parlamentarzystów ukraińskich.

Aresztowanie wybitnych polityków opozycyjnych i osadzenie ich w więzieniu w twierdzy w Brześciu nad Bugiem, wśród nich byłego trzykrotnego premiera Wincentego Witosa, a następnie wytoczone im procesy, wywołały protesty znacznej części opinii publicznej, która potępiła takie metody walki jako kompromitujące obóz rządzący.

Należy jednak pamiętać, że Piłsudski, biorąc na swe barki odpowiedzialność za rozstrzygnięcie konfliktu z opozycją przy pomocy drastycznych metod, był człowiekiem schorowanym i przedwcześnie postarzałym. Potem stopniowo zaczął odsuwać się od bezpośredniego kierowania bieżącymi sprawami wewnętrznymi kraju, przekazując rządzenie swoim zaufanym współpracownikom.
Zamach majowy spowodował ostateczny rozbrat PPS z Piłsudskim, któremu wcześniej partia ufała. Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Józef Piłsudski, Aleksander Prystor i Wacław Stachiewicz 31 maja 1926 na warszawskim Placu Saskim (dziś: Piłsudskiego). Fot. Wikimedia/IKCFot.
MIKOŁAJ MIROWSKI: Niewiara w demokrację nie cechowała samego tylko Piłsudskiego; podzielali ją niektórzy dawni działacze socjalistyczni, jak wspomniany Walery Sławek, których większość znajdzie się później w piłsudczykowskim Bezpartyjnym Bloku Współpracy z Rządem (BBWR). Konflikt Marszałka z PPS w ostatecznym rozrachunku dotyczył więc może nie idei socjalistycznej, ale demokracji jako takiej?

ROMAN KURKIEWICZ: W Polsce doszło do fundamentalnego sporu o to, czym jest nowoczesne państwo. Dla endecji było to państwo sensu stricte narodowe. Piłsudski postawił na państwo niepodległe i demokratyczne.

Ale demokracja jest kłopotliwa i Piłsudski błyskawicznie się nią zmęczył, zostawiając swych socjalistycznych przyjaciół. Zaczął grać na różnych fortepianach, szukając poparcia według nowych reguł, których nie znał.

Był wychowany pod zaborami, w specyficznym duchu epoki, gdzie nie funkcjonowały mechanizmy demokratyczne. Uznał, że są one ważne, i w efekcie w 1918 roku Polska stanęła na bardzo awangardowych filarach, zapewniających wolności grupom, które dotychczas ich nie miały. Efektem tego była bardzo nowoczesna jak na tamte czasy konstytucja marcowa.

Ale kolejne doświadczenia – zabójstwo Narutowicza i dojście prawicy do władzy – sprawiły, że Piłsudski stwierdził: to jest jednak fatalne, ja wiem lepiej, ja jestem Polską. Takie przekonanie z kolei wpisywało się w powstający właśnie w Europie model państwa o charakterze dyktatorskim. Piłsudski wpadł w pułapkę zmiany paradygmatu nowoczesności.

Ustrój demokratyczny nie był jeszcze przepracowany tak dobrze, jak jedynowładztwo. Młoda demokracja wprowadzała realny chaos w zakorzenione powszechnie poczucie, że trzeba mieć przywódcę.

Wymagała więcej pracy niż system autorytarny, a państwo jest instytucją bardzo inercyjną, w której na efekty czeka się długo. Ten system był jak wymagająca troski roślina, którą nieustannie trzeba było doglądać i podlewać.

Problem wzmocniły czynniki gospodarcze, nie dało się w ciągu siedmiu lat wyprowadzić kraju z biedy i zapóźnienia technologicznego. „Zasłużyły się” też grupy, które wcześniej rządziły Polską, arystokracja i ziemiaństwo, wybierając system dla siebie korzystniejszy.

Niepiśmienni chłopi stali się Polakami. Inny Cud nad Wisłą

Osamotnione, wyniszczone państwo, po 123 latach nieistnienia, dokonało czegoś, co nie miało prawa się udać.

zobacz więcej
Zderzenie z realnym państwem i realnym rządzeniem sprawiło, że Piłsudski zaczął szukać nowych skuteczniejszych modeli – podsunęła mu je polityka uprawiana w tym czasie w innych krajach europejskich. Była to jak wiadomo droga na skróty.

MIKOŁAJ MIROWSKI: Wydaje mi się, że skomplikowaną nowoczesność i jej pułapki w kluczowym dla Polskiej demokracji 1926 roku najlepiej zrozumiał prezydent Stanisław Wojciechowski. Nie znamy szczegółów rozmowy na moście Poniatowskiego, ale Wojciechowski reprezentował w niej państwo i nie zgodził się na dyktat Piłsudskiego. Potem jednak ustąpił, widząc, że konflikt grozi długą i krwawą wojną domową.

PYTANIE Z SALI: Polska Partia Socjalistyczna proponowała nie tylko nowoczesne państwo, bardzo atrakcyjne dla takich grup społecznych jak robotnicy czy inteligencja, ale była również spadkobierczynią tradycji powstańczej. To pozorny anachronizm, ale czy nie on właśnie spowodował tak dużą popularność PPS?

ANDRZEJ FRISZKE: Tak, ale trzeba zachować proporcje w ocenie. PPS nie była tak po prostu kontynuacją tradycji powstańczej.

Jednak od swego pojawienia się zaczęła budować w klasie robotniczej świadomość patriotyczną. Przekazywała jej ówczesną formułę polskiego patriotyzmu, czyli właśnie tradycje walk o niepodległość.

One były naturalne dla przywódców ruchu takich jak Piłsudski, należały do dziedzictwa ich rodzin i przodków. Ci młodzi ludzie ze szlacheckich rodzin stawiali sobie pytanie, jak uczynić walkę o Polskę bardziej skuteczną, żeby znów nie ponieść klęski.

Do tej pory lewica patriotyczna mówiła: pozyskać chłopów. PPS to pierwsza grupa, która powiedziała: pozyskać robotników, proletariat to nowa i liczna klasa społeczna, w której trzeba obudzić pragnienie własnego państwa.

MIKOŁAJ MIROWSKI: A czy można prowokacyjnie uznać, że Piłsudski przeszedł do historii dzięki PPS? Czy oceniano by go dobrze, gdyby nie niepodległościowa walka PPS?

ROMAN KURKIEWICZ: Lubię anegdotę o Bernardzie z Chartres, który mówił o wielkości: „Cóż, jesteśmy tylko karłami stojącymi na ramionach olbrzymów”. Piłsudskiego wyniosło do władzy kilkadziesiąt lat aktywności dziesiątek tysięcy ludzi.
Uroczystość poświęcenia szkoły powszechnej im. Józefa Piłsudskiego w Bezdanach koło Wilna, październik 1937. W tej miejscowści 26 września 1908 działacze Organizacji Bojowej PPS pod dwództwem Józefa Piłsudskiego napadli na przewożący pieniądze rosyjski pociąg pocztowy. Fot. NAC/Pikiel Witold/IKC
Nie był arystokratą, nie mieliśmy monarchii, on nie był zamożny. Do władzy wyniosła go praca tysięcy bezimiennych kobiet i mężczyzn w ruchu socjalistycznym.

Nie poruszyliśmy często wypieranego wątku przemocy w działalności Piłsudskiego i socjalistów. Dlaczego kogoś nazywamy bojownikiem, a kogoś innego terrorystą? Ich działania formalnie niczym się nie różnią.

ANDRZEJ FRISZKE: Wiele lat temu w Monachium miałem okazję rozmawiać z członkiem banderowskiego kierownictwa. To był chyba jedyny żyjący wówczas banderowiec tak wysokiego szczebla, jeden z tych, którzy organizowali zamachy terrorystyczne. Wyznał mi, że wzorowali się na akcji PPS w Bezdanach. Mówił: czytaliśmy, jak Piłsudski robił te zamachy; myśmy też chcieli, tylko że dla nas to wy byliście caratem.

MIKOŁAJ MIROWSKI: W tym kontekście warto polecić książkę dziennikarza Wojciecha Lady „Polscy terroryści”. Praca ta bardzo dobrze ukazuje ambiwalencję, o której tu mowa. Na koniec poprosiłbym panów o krótkie podsumowanie tej części biografii Piłsudskiego, na którą składa się jego zaangażowanie w działalność PPS.

ROMAN KURKIEWICZ: Powiem dość radykalnie, ale z głębi duszy: tylko okres bycia socjalistą i bojowcem buduje wart zapamiętania moment istotności Piłsudskiego – to były jego wybory, jego omyłki, jego walka. Rok 1918 to zmaganie się potężnych sił europejskich i światowych – Józef Piłsudski wstawił wtedy nogę w uchylone drzwi.

A potem było tylko gorzej, aż do bufonady i obrażalstwa, po tragiczny w skutkach zamach majowy, poczucie własnej wielkości i niezastępowalności. Tak więc: im dalej od socjalizmu – od idei, która go ukształtowała – tym gorzej.

Im Piłsudski był starszy, tym bardziej stawał się przewidywalny i politycznie odtwórczy, im bliższy śmierci, tym bardziej bezradny, pozbawiony wpływu na rzeczywistość. Myślę, że on też to czuł. Piłsudskiego stworzył i ukształtował demokratyczny socjalizm, czyli praca, krew i więzienie tysięcy innych bojowniczek i bojowników. Reszta legendy, dzisiaj dominującej, to przypisy nonparelem.

„Gdyby nie okoliczności, to 10 Piłsudskich by wolnej Polski nie wywalczyło”

Ukazała się książka Ziemkiewicza pt. „Złowrogi cień Marszałka”.

zobacz więcej
Nie wiem zresztą, dlaczego cały Piłsudski i jego żywot miałby być pomnikowy. Ciszej nad tą niepodległością, głośniej nad walką o sprawiedliwość. Czasem warto spojrzeć na procesy, które doprowadziły Polskę do odzyskania wolności, a nie tylko na czyny wybitnej jednostki.

ANDRZEJ FRISZKE: Przypominając dziś Piłsudskiego, najczęściej wymija się cały okres do 1914 roku, a przecież to jest ponad 20 lat jego życia, kiedy był przywódcą PPS, przywódcą partii socjalistycznej i z tego powodu stał się znany, zyskał pozycję do dalszych działań – tworzenia zalążków wojska polskiego. Był identyfikowany jako rewolucjonista i jako taki zwalczany.

To był też powód nieufności do niego, jak widać choćby z zapisu księżnej Lubomirskiej. Jak mówiłem, chcąc prowadzić politykę niepodległościową nie tylko w ramach jednego kierunku politycznego i jednej warstwy, musiał odejść od socjalizmu. Ale trzeba mocno podkreślić, że stając w listopadzie na czele państwa wprowadził w życie program minimum partii socjalistycznej – powszechne prawo głosowania, prawo wyborcze kobiet, ośmiogodzinny dzień pracy, ochronę pracy młodocianych, za chwilę też podstawowe ubezpieczenia społeczne.

W udzielanych na początku 1919 roku wywiadach mówił, że chce, gdy w innych krajach narzuca się różne rozwiązania przemocą, uczynić w Polsce ośrodek kultury, w którym rozstrzyga i obowiązuje prawo, a także, że chodzi mu o „udzielenie ludowi więcej sprawiedliwości socjalnej”.

To się później w dużej mierze okazało niemożliwe do utrzymania wobec gwałtowności walki politycznej, ale wprowadzone ustawodawstwo socjalne nie zostało cofnięte, także po 1926 roku.

– opracował Mikołaj Mirowski
"Piłsudski (nie) znany. Historia i popkultura", wyd. Muzeum Historii Polski 2018
Powyższa rozmowa jest fragmentem książki „Piłsudski (nie)znany. Historia i popkultura”, której premiera odbędzie się 29 listopada 2018 na Targach Książki Historycznej w Warszawie.
Ciekawostki z życia Józefa Piłsudskiego
Zdjęcie główne: Józef Piłsudski 1899/1928. Fot. Wikimedia
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Stalinowskie zbrodnie nie powinny ulegać przedawnieniu
Adam Cwejman o sprawie Stefana Michnika: To, z kim jest on spokrewniony, nie ma dla mnie znaczenia. Chodzi o to, żeby wynagrodzić ofiarom za cały okres, kiedy sprawców zbrodni nie udało się postawić przed sądem.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Boże nie zabieraj mi pamięci. Ja chcę wiedzieć, że żyję
Gabriela Muskała: – Tkwi we mnie dzika dusza, siedzi gdzieś stłumiona asertywność, na której brak cierpiałam przez wiele lat.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Dyskryminacja polskich przedsiębiorców jest jak rasizm
Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha: Emerytura powinna być wypłacana wszystkim obywatelom, bez jakichkolwiek składek, finansowana wprost z budżetu, tak jak dziś finansuje się emerytury sędziów. To co jest dobre dla polskiego sędziego, powinno być też dobre dla każdego polskiego obywatela.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Boski Lenny – gwiazdor z szerokim gestem
Żywiołowy pan orkiestry, po tej stronie Atlantyku niekiedy może się wydawać zbyt amerykański.
Rozmowy Poprzednie wydanie
„Kije” powstrzymywały nauczycieli od robienia rzeczy haniebnych
Piotr Semka: Kiedy ogłaszaliśmy przerwę milczenia, uczestniczyło w niej około osiemdziesięciu procent wszystkich uczniów.