Historia

Rewolwerowiec i miotacz bomb maluje na półmiskach róże, nagietki i niezabudki

Prezydent Ignacy Mościcki odznaczył go pośmiertnie orderem Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Niepodległości z Mieczami. Komuniści szukając legitymizacji, nadawali jego imię bez umiaru szkołom i ulicom. Po 1989 roku kilku włodarzy jęło się odbierania tych nadań.

Jak Polska odzyskała wolność? Komu ją zawdzięczamy? Jak rodziła się II RP? O tym opowiadamy na niepodlegla.tvp.pl

Od tajnych szkół do zamachu na carskiego jenerała. Siłaczka ciska bombę

W 1908 roku, po wsypie trafia do więzienia. Zwolniona za kaucją przechodzi nielegalnie granicę. W Krakowie organizuje szkołę teatralną, a wieczorami uczęszcza na kurs miotania bomb ręcznych.

zobacz więcej
Rodzina wielodzietna jak z broszury reklamującej 500 Plus: trzy siostry, pięciu braci, najstarszy – Stefan. Ojciec – dróżnik, matka, Helena z Cieślińskich (drobna szlachta z Podlasia) uczy całą gromadę pacierza i czytania. To jedna z tych rodzin robotniczych, w których zużywa się dużo nafty do wieczornej lektury Sienkiewicza.

„Pomimo szczupłości środków materialnych, rodzice Okrzei ciągnęli się z ostatniego, by dać dzieciom możliwie wysokie wykształcenie…” – napisze w pierwszej biografii Okrzei, wydanej w młodopolskim Krakowie towarzysz Gustaw Daniłowski, publikujący pod romantycznym pseudonimem „Władysław Orwid”.

Dwa lata szkoły miejskiej, a potem – nie ma wyjścia, dwunastolatek musi iść do roboty! Przyszły rewolwerowiec i miotacz bomb uwielbiał rysować: pierwszą posadę znalazł w fabryce naczyń emaliowanych na Pradze, gdzie malował drobnym szlaczkiem na półmiskach i wazach róże, nagietki i niezabudki. I kiedy po pierwszej awanturze z majstrem, któremu nie pozwolił sobą pomiatać, matka znalazła mu pracę w emalierni po sąsiedzku, na Namiestnikowskiej, dalej rysował siostrom. I, chociaż brzmi to jak biografia świeckiego świętego młodzianka, naprawdę korzystał z każdej okazji, żeby się uczyć, w czytelni publicznej i kołach oświaty.

To przez tę naukę wszystko: do Polskiej Partii Socjalistycznej wciągnął go Józef Elżanowski, dyrektor gimnazjum na Namiestnikowskiej, prowadzący po godzinach koło samokształceniowe dla piętnastoletnich giserów i ślusarzy ciekawych przyrody i historii.
Stefan Okrzeja (1886-1905). Fot. Wikimedia
Na początku to figle. PPS tworzy z młodzieży „oddziały techniczne”, zwane szumnie Kołami Bojowymi Samoobrony Robotniczej. Zadania te same, co dla wszystkich głodnych wolności nastolatków w polskim wieku XX: trochę kolportażu bibuły, trochę ulotkowania, tu zerwać flagę, tam namalować hasło na ślepej ścianie.

Podczas manifestacji w Alejach Ujazdowskich 3 sierpnia 1904 roku w obronie aresztowanego Marcina Kasprzaka to Stefan podnosi w górę sztandar z napisem „Precz z sądami wojennymi – PPS”, a kiedy na manifestantów ruszą Kozacy – ocali go, przemykając przez Park Ujazdowski, podwórka Wiejskiej, Czerniaków. „Matko moja – dumni bądźcie: chorągiew noszę / nie lękajcie się: chorągiew noszę / kochajcie mnie: chorągiew noszę”. A, nie, to nie Okrzeja, to Rainer Maria Rilke, który właśnie nanosi ostatnie poprawki na rękopisie „Pieśni o miłości i śmierci korneta Krzysztofa Rilkego”.

Zaproponował „post narodowy”. Odmawiając sobie frykasów, Polacy mieli finansować uzbrojenie

Jego broszurę przeczytał młody Józef Piłsudski tuż po powrocie do Wilna z zesłania na Syberię.

zobacz więcej
Jesienią 1904 roku w warszawskiej PPS dojrzewa myśl o konieczności zbrojnej konfrontacji z caratem. Walery Sławek przemycił już rewolwery, demonstracja zostaje zwołana na niedzielę 13 listopada: plac jest pełen, gdy z kościoła zaczynają wychodzić ludzie po sumie, Okrzeja, który sprawdził się już jako chorąży, podnosi sztandar. Policjanci rzucają się w jego stronę, płazując tłum szablami – i wtedy pada pierwsza salwa: chaotyczna, niecelna, ale wystarczająca, by Rosjanie rzucili się do ucieczki.

Następne miesiące to już gorączka: kolejne zamachy, które organizują przywódcy Organizacji Bojowej PPS (znamienne, że zauroczeni klęskami wojsk carskich na Dalekim Wschodzie, w większości noszą pseudonimy od nazwisk japońskich generałów lub przynajmniej brzmiące z japońska: Bronisław Berger to „Kuroki”, Aleksander Prystor – „Katajama”, Bronisław Żukowski – „Harakiri”…).

W lutym 1905 Okrzeja zasadza się na generał-gubernatora warszawskiego Michaiła Czertkowa, który w ostatniej chwili nie stawił się na dworcu, w dwa tygodnie później – na stójkowego „Szarapa”; dwudziestolatek koordynuje akcje swojego oddziału, sam w wolnych chwilach polując na Agrykoli na generała Nowosilcowa.


Wreszcie – ostatni, feralny zamach na pułkownika Karla Nolkena, oberpolicmajstra Warszawy. Rosjanie barykadują się już w tym czasie w rezydencjach i urzędach: żeby ściągnąć pułkownika na miejsce, trzeba dokonać zamachu „na wabia”. Stefan Okrzeja z grupą bojowców przygotowuje zamach na VII cyrkuł policyjny na Wileńskiej. Znał te ulice od dziecka, ale ogłuszony od wybuchu, skręca w nie to podwórze. Za nim – policjant Czepielewicz: strzelanina jak w zaczytanych westernach, kupowanych kilka lat wcześniej przez Stefka za 15 kopiejek… Pada policjant, pada i Okrzeja; koledzy policjanta, którzy dopadli rannego, są już raczej z dzikiego wschodu niż z Dzikiego Zachodu: biją go i kopią.

Potem był zwykły sąd. Wyrok – pozbawienie praw i kara śmierci przez powieszenie. Generał gubernator nie skorzystał z prawa łaski, powieszono Stefana Okrzeję 21 lipca 1905 roku na stokach Cytadeli. Ciało pochowano w nieznanym miejscu – nie ma gdzie złożyć róż i niezabudek.
II RP pamiętała o swoim bohaterze. Na zdjęciu uroczystości z okazji 25. rocznicy stracenia przez carskie władze działacza niepodległościowego i socjalistycznego Stefana Okrzei. Warszawa 1930 rok. Fot. NAC
Ale ziarno padło szeroko: z czterech młodszych braci Wacław został aresztowany w 1908 i zesłany na Sybir, skąd wrócił dopiero po 10 latach, Władysław zginął jako podchorąży w czasie wojny polsko-bolszewickiej, Michał (szeregowy) został ciężko ranny podczas walk o Garwolin we wrześniu 1939 roku i zmarł z ran. Najmłodszy, urodzony w 1907, któremu na pamiątkę po zabitym bracie również nadano imię Stefan, został porucznikiem lotnictwa i zginął również we wrześniu 1939 r., w bitwie powietrznej nad Warszawą.

Wielu pamiętało o Okrzei, wielu nie chciało o nim pamiętać. Prezydent Ignacy Mościcki odznaczył go pośmiertnie orderem Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Niepodległości z Mieczami. Komuniści szukając legitymizacji, nadawali jego imię bez umiaru szkołom i ulicom od Aleksandrowa po Żyrardów. Po 1989 r. kilku włodarzy jęło się odbierania tych nadań, widać nie wiedząc, co przed stu laty nuciła warszawska ulica:

Bankierski złodziej ciułał zysk,
Strzegła go carska konstytucja –
Aż mu Okrzeja rzucił w pysk:
„Niech żyje polska rewolucja!”

– Wojciech Stanisławski


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Czarnobylskie kłamstwo. Jak KGB preparowało informacje
Sowieckie służby specjalne nie tylko utajniły prawdę o skażeniu. Skutecznie podsuwały też zachodnim dziennikarzom fałszywe dane podmieniając próbki gleby i podstawiając swoich agentów jako zwykłych obywatelki.
Historia Najnowsze wydanie
Laskowikowi nie dali rady. Cenzorzy w Opolu
Agnieszka Osiecka musiała w swoim tekście podwyższyć kwotę zarobków polskiego obywatela. Maryla Rodowicz śpiewając „Był sobie król” rzekomo drwiła z Breżniewa, a „Wielką wodą” – z klęski żywiołowej.
Historia Najnowsze wydanie
Przystojny, uwodzicielski, wykształcony, skuteczny. Jak...
Kobiety traciły dla niego głowy, dwie całkiem dosłownie, by wreszcie go zdradzić i podobno zhańbić.
Historia Najnowsze wydanie
Żałosne indywiduum czy człowiek honoru i bohater?
Nastroje wrogości, podburzanej przez jego przeciwników, groziły linczem Skrzyneckiemu i jego żonie Amelii. Dwie twarze generała.
Historia Poprzednie wydanie
Szykowali chemiczny atak na Polskę
Wycinali marynarzom w kombinezonach otwory, sprawdzając, jak skóra będzie reagować na zabójcze substancje. Broń testowano w mieście, które dziś słynie z wynalezienia morderczej trucizny: nowiczoka.