Historia

Piłsudski uchroni naród polski od hańby…

„Dziennik Poznański”: Piłsudski wrócił do Warszawy. „Goniec Krakowski”: Gabinet koalicyjny z udziałem Piłsudskiego! „Gazeta Łódzka”: Jego autorytet jest tak wielki wśród narodu, że co on zadecyduje, to nastąpić musi. „Kurjer Warszawski”: Komendant, aczkolwiek wygląda mizernie i jest wycieńczony, czuje się jednak na siłach do podjęcia tych zadań, jakie go czekają.

Jak polskie gazety wychodzące na terenach trzech zaborów relacjonowały sytuacje polityczną w ostatnich dniach wojny i odzyskiwanie przez Polskę niepodległości?

Jeszcze Austria zupełnie pogrzebaną nie jest

W ukazującym się w zaborze pruskim, a dokładnie stolicy Wielkopolski „Dzienniku Poznańskim” 9 listopada 1918 roku na pierwszej stronie zamieszczony został tekst pod tytułem „ „Austria rediviva?”, w którym autor dowodzi, że odrodzenie się kraju, a właściwie zjednoczenie Austrii z Niemcami w jeden wielki kraj „mlekiem i miodem płynący” może okazać się iluzją.

„Tradycja starej habsburskiej Austrii wśród Niemców austriackich nie była jednak tak słaba, żeby wypadki ostatnie, przegrana wojna i rozkład wewnętrzny, zupełnie z serc ich wyplenić ją miały” – pisze autor. I dodaje, że „dwór cesarza Karola, który wbrew wszystkim pogłoskom wciąż jeszcze nie abdykował, staje się przeciwnie tym ośrodkiem, dokoła którego skupiają się wszystkie żywioły, pragnące utrzymać jeszcze, co można z dawnego stanu posiadania monarchii”.

Ten żywioł to m.in. arystokracja „z tradycji wierna dworowi”, czy biurokracja oraz wysoki kler i część armii. „Dom Habsburgów jeszcze ostatnich swoich kart z rąk nie wypuszcza, jeszcze Austria zupełnie pogrzebaną nie jest. Niezbadane są nieraz koleje historii” – tymi słowami kończy autor swój artykuł.
"Goniec Krakowski" z 12 listopada 1918 r. Fot. archiwum
Kolejne wydanie „Dziennika Poznańskiego” z 10 listopada poświęcone jest w dużej mierze wydarzeniom w Rzeszy i niepokojom w Niemczech. „Nagłe przerwanie całej komunikacji kolejowej, telegraficznej i telefonicznej z Berlinem wywołało wczoraj najróżniejsze pogłoski. Pod wieczór jednak komunikacja telefoniczna została znów przywrócona, nadeszły też telegramy urzędowe oraz pisma berlińskie, tak że dzisiaj co do położenia Rzeszy lepiej już zorientować się nie można” – pisał autor.

Wypuszczeni z więzienia łupią składy konfekcyjne

A w kolejnym akapicie informował, że pogłoski o tym jakoby w Berlinie miała wybuchnąć rewolucja, podobna jak w Hamburgu, miały okazać się nieprawdziwe. Donoszono jednak, że napięcie jest bliskie zenitu, a obecny stan rzeczy „długo już trwać nie może”.

Niemniej jednak w zamieszczonym obok kolejnym artykule zatytułowanym „Niepokoje w Niemczech” można przeczytać, że „o niepokojach w Rzeszy donoszą ze strony wiarygodnej”, do portu w Kołobrzegu „zawinęły trzy małe statki wojenne, które zbiegły z Kolonii” a dla ludności cywilnej „zaznacza się niedogodność, że wypuszczeni z więzienia wojskowego i cywilnego ludzie rzucają się na składy konfekcyjne i łupią je”.

Gazeta nie ukazała się 11 listopada, a w numerze z 12 szerzej rozpisywano się o zwycięstwie rewolucji w Niemczech i abdykacji cesarza Wilhelma. „Dziennik” donosił, że przewrót odbywa się „we względnym spokoju, bez poważniejszych rozruchów i znaczniejszego krwi rozlewu”.

Silny wrażliwy człowiek

Początkowo nawoływał do kompromisu i zgody. Dopiero po zamachu na Narutowicza stał się wobec przeciwników bezwzględny. 150 lat temu urodził się Józef Piłsudski.

zobacz więcej
„Piłsudski wczoraj wrócił do Warszawy” – tak brzmiała treść lakonicznej, jednozdaniowej zamieszczonej na trzeciej z czterech stron gazety informacji o wydarzeniach z 10 listopada i powrocie komendanta do Polski.

Okupacya niemiecka przestała istnieć

Zupełnie inaczej rzecz się miała w zaborze austriackim i wychodzącym tam „Gońcu Krakowskim”, który był jedną z najpoczytniejszych, wydawanych tam gazet. Już 9 listopada na jego łamach pojawia się relacja korespondenta z Genewy, który donosi, że prasa francuska „zajmuje się żywo sprawą polską” a jedna z gazet obszernie i „prawie całkiem wiernie” kreśli życiorys twórcy legionów.

Zwraca uwagę, że „wszystkie główne momenty z życia polskiego brygadyera przedstawione są w trafnem mniej więcej oświetleniu” a Francuzi dostrzegli, że Piłsudski jest dla Polaków drugim Kościuszką a „poeci narodowi opiewali jego czyny”. „Uwięzienie to (z rozkazu Bessselera – przyp. red.) – pisze biograf polskiego wodza – uświęciło popularność Piłsudskiego” – przytacza słowa francuskiego dziennikarza, korespondent „Gońca”.

W kolejny numerze gazety ukazujący się dzień po 11 listopada tematem numer jeden jest już powrót Piłsudskiego do Warszawy. Z artykuły pod tytułem „Gabinet koalicyjny z udziałem Piłsudskiego!” dowiadujemy się, że „Brygadyer Piłsudski powrócił w dniu wczorajszym do Warszawy i po konferencyach z czynnikami miarodajnymi – oświadczył gotowość wzięcia udziału w gabinecie koalicyjnym utworzonym z inicyatywy Rady Reg. Rada Regencyjna postanowiła wobec tego wezwać posłów parlamentarnych dawnego zaboru austryackiego i pruskiego, oraz komitet narodowy w Paryżu, do wzięcia udziału w pertraktacyach o utworzenie gabinetu koalicyjnego”.
"Kurjer Warszawski", wydanie nadzwyczajne z 10 listopada 1918. Fot. Archiwum
Kolejne podtytuły głosiły, że „Rada Regencyjna odda władzę w ręce gabinetu koalicyjnego, a „Okupacya niemiecka przestała istnieć”.

Decydujące chwile nadeszły dla Polskiej ziemnicy

Bardziej szczegółowo o powrocie marszałka rozpisywały się gazety z zaboru rosyjskiego. „Nareszcie odetchnie naród! Józef Piłsudski powrócił z niewoli. Naród z oczekiwaniem czeka na Jego ważkie słowo. A czas jest wielki po temu; decydujące chwile nadeszły dla Polskiej ziemnicy, której grozi anarchja i wewnętrzny bezład. Gdy Polskie ziemie się jednoczą, miałżeby się naród rozdzielić? Mamy nadzieję, że Piłsudski uchroni od tej hańby naród polski, jego bowiem autorytet jest tak wielki wśród narodu, że co on zadecyduje, to nastąpić musi” – tymi słowami rozpoczynał się artykuł na pierwsze stronie „Gazety Łódzkiej” z 11 listopada.

Sytuacja nie wymaga, by młodzież szkolna szła do wojska

W podobnym tonie o wydarzeniach z 10 listopada pisał „Kurjer Warszawski”. Na drugiej stronie wydania z 11 listopada pojawił się obszerny artykuł poświęcony powrotowi komendanta Piłsudskiego, w tym jego pierwszych spotkań w stolicy z ważnymi osobistościami. „W tym czasie, kiedy komendant przyjmował delegacje, przed domem gromadziły się tłumy, oczekując ukazania się postaci ukochanego wodza. Coraz to ktoś wznosił okrzyk na cześć komendanta Piłsudskiego, entuzjastycznie przez tłum podchwytywany” – relacjonowano.

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Wśród osobistości, z którymi spotkał się bohater narodowy nie zabrakło naczelnego „Kurjera” – Konrada Olchowicza. Artykuł kończył się zdaniem: „Komendant, aczkolwiek wygląda mizernie i jest wycieńczony, czuje się jednak na siłach do podjęcia tych zadań, jakie go czekają”. Ponadto informowano, że Rada Regencyjna wysłała depesze o przybyciu Piłsudskiego do Warszawy do Krakowa, Poznania a także Paryża.

„Gdyby nie okoliczności, to 10 Piłsudskich by wolnej Polski nie wywalczyło”

Ukazała się książka Ziemkiewicza pt. „Złowrogi cień Marszałka”.

zobacz więcej
W tym wydaniu w rubryce „Sprawy wojskowe” pojawiły się także wskazówki, co młodzież inteligencka, czyli studenci muszą złożyć, aby zgłosić się na ochotników do „Legji akademickich”. Tuż pod nim zamieszczono specjalny komunikat, w którym czytamy, że „z polecenia komendanta Piłsudskiego ma być utworzony specjalny Legion akademicki, składający się z ludzi, oddających się bezpośrednio pod jego rozkazy”.

W rubryce obok przełożeni szkół średnich apelowali do uczniów, aby ci powstrzymali się od zaciągania się do armii, motywując to zbyt młodym wiekiem chętnych do rekrutacji. „Uważamy za swój obowiązek stwierdzić, że sytuacja obecna nie wymaga, by młodzież szkolna przerywała swą pracę i szła do wojska” – pisali. Tłumaczyli przy tym, że „naród oczekuje od swych synów i córek, by przyszłość budowali nie tylko za pomocą siły fizycznej, lecz i duchowej”.

Wynajmę lokal w cenie przedwojennej

Obywatele poza wielką polityką i historią, która działa się na ich oczach musieli żyć normalnym życiem. Dlatego też oprócz pojawiającej się wielokrotnie reklamy pożyczki państwowej wśród ogłoszeń można było znaleźć oferty sprzedaży maszyn do pisania, czy kursów ogrodniczych a także wszelkiej maści medykamentów jak te na gruźlicę, czy rzeżączkę, która w tamtych czasach była chorobą dosyć powszechną. Przez ogłoszenia szukano bony dla dzieci, kucharza, czy męża dla siostry. Ci, którzy mieli problem z jąkaniem się mogli skorzystać z terapii usuwania „wszelkich zboczeń mowy” a osoby bez dachu nad głową wynająć „jednopokojowy lokal w cenie przedwojennej z odnowieniem należącym do najmującego”.

- wybrała i opracowała Anna Bartosińska
Ziuk. Młody Piłsudski – z planu
Zdjęcie główne: Portret Józefa Piłsudskiego, rok 1921. Fot. Getty Images/Heritage Images/Muzeum Narodowe w Warszawie
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Skręcano tu cygara dla całej Europy, budowano okręty dla Chin....
Nawet po przekopie Mierzei Wiślanej elbląski port nie stanie się zagrożeniem dla Gdańska.
Historia Najnowsze wydanie
Polską drużynę obrażano, że jest „tak zła, jak wasza waluta”
Trener przemycił do Budapesztu kosz jedzenia dla kadry. Pierwszy mecz po odzyskaniu niepodległości biało-czerwoni rozegrali w grudniu 1921 roku z Węgrami.
Historia Najnowsze wydanie
Słońce, które leczy. Zaleszczyki - jak rodził się mit kurortu
Władze II RP uznały, że podróże po kraju będą integrować naród, który dopiero co wyzwolił się spod trzech zaborów.
Historia Najnowsze wydanie
Aby sfinansować armaty, zaproponował „post narodowy”
Jego broszurę przeczytał młody Józef Piłsudski tuż po powrocie do Wilna z zesłania na Syberię.
Historia Poprzednie wydanie
Kwiaty, które wzrosły z ludzkiej krwi
FIFA zabrania umieszczania ich na koszulkach. Grozi surowymi sankcjami.