Felietony

Nowoczesność „uśmierciła” Boga i przetarła ludzkości szlak ku (samo)zagładzie

Być może teraz wiemy o świecie znacznie więcej, niż żyjący parę tysięcy lat temu nasi przodkowie. Ale przez to nie stajemy się bynajmniej moralnie lepsi od nich: nie tylko doskonalimy technologie wojenne, ale i wynajdujemy ideologie, które uzasadniają pozbywanie się dzieci (aborcja) i starców (eutanazja), żeby poszerzyć „przestrzeń życiową”.

Satanizm dla lemingów. Czy zaspokoi religijne potrzeby klasy średniej?

Mroczna, gęstniejąca atmosfera. Leśny krajobraz, w tle słychać niepokojące dźwięki. Czy w okalającym domostwo lesie drzemią jakieś tajemnicze siły? Duchy, ufoludki? – zastanawia się Filip Memches

zobacz więcej
Jednym z reliktów oświecenia jest pogląd, że wiedza naukowa i wiara w Boga są ze sobą wzajemnie sprzeczne. W XX wieku kłam temu zadał choćby Rene Girard. 4 listopada przypada druga rocznica śmierci tego wybitnego antropologa kultury.

Girard był Francuzem i pisał po francusku, ale znaczną część swojego życia zawodowego spędził na uczelniach amerykańskich. Można nawet zaryzykować opinię, że skoro stawiał w centrum swojej refleksji religię, to mentalnie bliżej mu było do USA niż Francji. W Stanach Zjednoczonych chrześcijaństwo wciąż odgrywa istotną rolę w życiu publicznym – a więc inaczej niż w kraju, w którym rewolucja 1789 roku rozpoczęła proces agresywnej laicyzacji państwa.

Wreszcie się ukazało polskie tłumaczenie ostatniej książki Girarda, zatytułowanej „Apokalipsa tu i teraz” (Wydawnictwo WAM 2018). Właściwie jest on jej współautorem – to wywiad rzeka, który przeprowadził z nim francuski krytyk literacki i eseista Benoît Chantre.

W „Apokalipsie tu i teraz” Girard pochyla się nad wydanym w roku 1832 słynnym traktatem „O wojnie” Carla von Clausewitza. Opus magnum generała pruskiej armii skłania francuskiego myśliciela do rozważań nad czasami ostatecznymi, w których przyszło nam żyć. I bynajmniej nie jest to jakaś oderwana do rzeczywistości ekstrawagancja intelektualna.

Warto przypomnieć główne tezy Girarda, które zawarł w swoich najważniejszych książkach: „Sacrum i przemoc”, „Rzeczy ukryte od założenia świata”, „Kozioł ofiarny”.
4 listopada przypada druga rocznica śmierci wybitnego antropologa kultury Rene Girarda.Portret francuskiego filozofa wykonano w Paryżu we wrześniu 1990 roku. Fot. Ulf Andersen/Getty Images
Tym, co determinuje ludzkość od jej zarania, są dwa mechanizmy: naśladownictwo (mimetyzm) i poszukiwanie ofiary. Sprawiają one, że człowiek pragnie tego, co posiada jego bliźni – przy czym chodzi nie tylko o czyjąś własność, lecz również o czyjś prestiż. Taka sytuacja wywołuje rywalizację, a w efekcie konflikty, które rozsadzają społeczeństwo.

Bogowie uwielbiali ludzką krew i dym z palonych serc. Czaszki ofiar obierano ze skóry i mięśni, a czerepy nawlekano na żerdź

Najpierw kapłan ostrym jak brzytwa nożem z obsydianu rozcinał klatkę piersiową i wyjmował bijące wciąż serce. To uśmiercało ofiarę. Rytuał jednak trwał dalej.

zobacz więcej
W archaicznych, przedchrześcijańskich religiach środkiem zaradczym na ten stan rzeczy było składanie ofiar bóstwom. Wybierano człowieka lub zwierzę. Rytuałem mógł być mord, ale także wygnanie. Chodziło o to, żeby znaleźć obiekt, który ściągając na siebie nienawiść społeczeństwa, przywracałby porządek.

Rewolucją okazało się chrześcijaństwo. Wcześniej religie służyły temu, żeby uzasadniać rozlew krwi i utwierdzać oprawców w przekonaniu, że stoją oni po stronie Dobra. Tymczasem Jezus Chrystus, sam stając się niewinną ofiarą, obnażył prawdę o naturze ludzkiej. Idąc na Golgotę ujawnił mechanizmy, które kierują ludźmi. Prowadzą ich one nie do zbawienia, lecz do grzechu.

Człowiek nie ma wyjścia – musi uznać siebie za grzesznika. Zamiast czynić z bliźniego kozła ofiarnego, powinien dostrzec swoją winę wobec niego. Wzorem do naśladowania jest zaś wcielony Bóg, czyli nie przemoc, ale miłość.

Czy jednak dzięki chrześcijaństwu świat stał się lepszy? To poniekąd temat „Apokalipsy tu i teraz”. Girard zainteresował się traktatem Clausewitza, gdyż w książce tej mowa jest o nowoczesnych wojnach, będących właśnie znakiem czasów ostatecznych. Pruski oficer zastanawiał się nad takim rodzajem wojny, w której zwycięstwo nie polega na podporządkowaniu sobie wroga, lecz na jego unicestwieniu.


Wydarzenia ostatnich dwóch stuleci dowodzą, że myśl Clausewitza nie jest już wyłącznie teorią. Wojny, w których ginie masowo ludność cywilna to ponury fakt. Jedną z twarzy nowoczesności jest „przemysłowo” przeprowadzane ludobójstwo – coś, czego dawne, tradycyjne społeczeństwa nie znały, nawet jeśli dopuszczały religijnie uprawomocnione okrucieństwo, które dziś wywołuje oburzenie wśród postępowych umysłów.

Zabić księdza. Kościół zawadza rewolucjonistom

Człowiek, który przewidział, że w XX wieku wrogość do chrześcijaństwa przyjmie tak nienawistne formy, jakich dotąd świat nie widział.

zobacz więcej
Wniosek, jaki wyłania się z „Apokalipsy tu i teraz”, jest następujący. Chrześcijaństwo odczarowało rzeczywistość po raz pierwszy. Objawiło ono człowiekowi jako drogę zbawienia nawrócenie, zamiast składania ofiar bóstwom. Z kolei nowoczesność odczarowała rzeczywistość po raz wtóry. Zastępując religie świeckimi ideologiami, naruszyła wszelkie tabu, „uśmierciła” Boga i przetarła ludzkości szlak ku (samo)zagładzie.

Być może teraz wiemy o świecie znacznie więcej niż żyjący parę tysięcy lat temu nasi przodkowie. Ale przez to nie stajemy się bynajmniej moralnie lepsi od nich: nie tylko doskonalimy technologie wojenne, ale i wynajdujemy ideologie, które uzasadniają pozbywanie się dzieci (aborcja) i starców (eutanazja), żeby poszerzyć „przestrzeń życiową”.

Będący dziedzictwem oświecenia kult rozumu dezawuuje chrześcijaństwo, stawiając je w jednym szeregu z mrocznymi, archaicznymi religiami. Ale tym sposobem nie wyegzorcyzmuje nas ani z naśladownictwa, ani z poszukiwania ofiary. Mało tego, przeciwstawianie rozumu wierze w Boga jest wręcz – jak twierdzi Benedykt XVI, na którego wypowiedzi Girard się powoływał – formą nowoczesnego bałwochwalstwa.

Autor „Apokalipsy tu i teraz”, formułując swoje tezy w oparciu o badania naukowe, powrócił na łono Kościoła katolickiego. Skądinąd demaskując ciemne strony natury ludzkiej, przyznał rację słowom świętego Pawła z Listu do Rzymian (7, 19-21): „Nie czynię (…) dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło”.

To pesymistyczna konstatacja. Czekając jednak na paruzję, nie można tracić nadziei.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Ranne syryjskie dzieci w szpitalu polowym, po atakach sił reżimu Assada na opozycję na przedmieściach Douma, 22 sierpnia 2015 r. Od zrzuconych bomb zginęło wówczas co najmniej 50 osób. Fot. Mohammed Badra / Anadolu Agency / Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Świadek ekshumacji grobów katyńskich. Wiedział, co go czeka
Zdążył zaprzęgnąć konia do furmanki, wziąć jakieś rzeczy i odjechać do lasu. Ale w tym lesie utyka. I żona go pyta: dokąd jest ta droga? Jest to droga donikąd.
Felietony Najnowsze wydanie
Jak rozwinąć skrzydła
Andrzej Krauze komentuje dla portalu tygodnik.tvp.pl.
Felietony Najnowsze wydanie
Odsłonięcie
Rysunki Piotra Młodożeńca na portalu tygodnik.tvp.pl.
Felietony Najnowsze wydanie
Z żywego ściągnęli skórę, zostawiając cierpiącego na powolną...
Bolszewicy w 1920 roku rabowali co mogli i niszczyli resztę. Miał złamaną nogę, więc nie mogli go zabrać…
Felietony Poprzednie wydanie
Przed 11 listopada narasta atmosfera grozy…
Amerykańskie media już mają gotowe relacje z Marszu Niepodległości.