Historia

Jeden najpierw był Polakiem, potem Ukraińcem. Drugiego Piłsudski najpierw chwalił, potem ganił

Spośród pięciu wnuków Aleksandra Fredry, dwóch uważało się za Ukraińców, trzech za Polaków. Metropolita Andrzej (Andrej), zwierzchnik kościoła greckokatolickiego i Stanisław, generał Wojska Polskiego zapisali się trwale na kartach historii. Szeptyccy obojga narodów.

Ród Szeptyckich pochodzi z Rusi Czerwonej, a jego gniazdem były Szeptyce koło Sambora. W I Rzeczpospolitej nie znaczyli wiele. Zaledwie trzech Szeptyckich było senatorami, i to dopiero w XVIII wieku. Ale mogli się natomiast poszczycić czterema biskupami unickimi (greckokatolickimi) Lwowa i Przemyśla. Jeden z nich, Antoni Szeptycki, w zakonie Atanazy, był fundatorem katedry św. Jura we Lwowie, perły późnego baroku.

Do arystokracji dołączyli w XIX w., gdy Jan Kanty Szeptycki uzyskał od cesarza austriackiego tytuł hrabiowski. Dwaj jego synowie, a wnukowie komediopisarza Aleksandra Fredry: Roman, urodzony w 1865 r. i Stanisław, dwa lata młodszy, zapisali się mocno w dziejach Ukrainy i Polski.
Niemiecki generał Felix von Barth i pułkownik Stanisław Szeptycki odjeżdżają po inspekcji wojskowej Legionów w Zambrowie w styczniu 1917 roku. Fot. NAC/Instytut Józefa Piłsudskiego
Pierwszy z nich zdecydował się na powrót do ruskich korzeni i zadeklarował się jako Ukrainiec, podobnie jak jego brat Kazimierz (w zakonie studytów – Klemens), drugi, tak jak pozostali bracia, Aleksander i Leon, był Polakiem.

Metropolita

Marian Rosco Bogdanowicz, bywały na salonach lwowskich, a także wiedeńskich przyczynił się do utrwalenia pogłoski, jakoby Stanisław Badeni, namiestnik Galicji, dążący do pojednania Polaków i Ukraińców, namówił Jana Kantego Szeptyckiego, by jego syn Roman został duchownym greckokatolickim, w nadziei, że zajmie w przyszłości stanowisko zwierzchnika kościoła greckokatolickiego. A jako Polak z pochodzenia nie będzie dążył do podziałów między Polakami i Ukraińcami, lecz wręcz przeciwnie, zbliży oba narody.

Niewiele to miało wspólnego z prawdą. Roman Szeptycki od małego czuł powołanie do stanu duchownego. Dlaczego jednak postanowił zmienić wyznanie i stać się grekokatolikiem? Odpowiedzią na to pytanie może być wychowanie go przez pobożną matkę, która znacznie bardziej dbała o jego formację duchową, niż o polską tożsamość.

Istotna była deklaracja Romana Szeptyckiego podczas studiów prawniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim. W dokumentach uczelnianych określał się na początku jako Polak, ale później zadeklarował, że jest Rusinem (Ukraińcem). W 1888 r. wstąpił do greckokatolickiego zakonu bazylianów, tam przybrał imię Andrej, i dopiero wówczas zaczął uczyć się języka ukraińskiego.

W 1896 r. został biskupem stanisławowskim i wówczas powiedział o sobie, że jest Rusinem z dziada pradziada. W tym samym czasie jego brat Stanisław rozpoczynał karierę wojskową w armii austriackiej, wstępując do w Szkole Wojennej w Wiedniu.

Silny wrażliwy człowiek

Początkowo nawoływał do kompromisu i zgody. Dopiero po zamachu na Narutowicza stał się wobec przeciwników bezwzględny. 150 lat temu urodził się Józef Piłsudski.

zobacz więcej
W 1900 r. Andrzej Szeptycki został arcybiskupem lwowskim, zwierzchnikiem kościoła greckokatolickiego. Ta nominacja wzbudziła nieufność, niechęć, a nawet wrogość Ukraińców, widzących w nim Polaka – „polskiego pana”. A z drugiej strony Polacy mieli nadzieję, że Szeptycki będzie zasypywał rosnącą już od lat przepaść między Polakami i Ukraińcami. Jedni i drudzy pomylili się.

Aczkolwiek Andrzej Szeptycki wystawił na ciężką próbę wielu Ukraińców, potępiając stanowczo mord dokonany w 1908 r. przez ukraińskiego studenta na Andrzeju Potockim, namiestniku Galicji. W liście pasterskim pisał: „Zbrodniami nie służy się narodowi! Zbrodnia popełniona w imię patriotyzmu jest zbrodnią nie tylko wobec Boga, lecz także wobec społeczeństwa własnego, jest zbrodnią wobec własnej ojczyzny.”

Wywołało to niezadowolenie Ukraińców, a Szeptyckiego nazwano nawet polskim Wallenrodem. Był to jednak ostatni moment ich nieufności do lwowskiego metropolity.

Gdy w 1914 r. Rosjanie zajęli Lwów, aresztowali metropolitę Szeptyckiego. Był on bowiem gorącym zwolennikiem włączenia prawosławnych wiernych na całej Ukrainie, a także w Rosji w obręb kościoła greckokatolickiego. Wolność odzyskał Szeptycki w 1917 r. po rewolucji lutowej. Wrócił do Lwowa,w aureoli męczennika, witany entuzjastycznie przez Ukraińców.

Generał

Podczas I wojny światowej, jego brat Stanisław, przeszedł z wojska austriackiego do Legionów Polskich i został dowódcą III Brygady, a następnie dowódcą Polskiego Korpusu Posiłkowego, w skład którego weszła część żołnierzy dotychczasowych Legionów. W grudniu 1916 r. Szeptycki wkraczał na czele oddziałów legionowych do Warszawy. Było to pierwsze wojsko polskie na jej ulicach od powstania listopadowego.

W 1918 r. Austro-Węgry i Niemcy zawarły z Ukraińską Republiką Ludową traktat, oddając jej Chełmszczyznę i Podlasie. Ukrainiec Andrzej Szeptycki przyjął to, oczywiście, z aprobatą. Polak Stanisław Szeptycki, wówczas gubernator okupacji austriackiej Królestwa Polskiego, podał się demonstracyjnie do dymisji.

W listopadzie 1918 r. rozgorzały polsko-ukraińskie walki o Lwów. Dwaj metropolici lwowscy, greckokatolicki Andrzej Szeptycki i rzymskokatolicki Józef Bilczewski apelowali o zaprzestanie rozlewu krwi.

W końcu listopada 1918 r. Ukraińcy zostali wyparci ze Lwowa, lecz trzymali miasto w okrążeniu. W tym samym miesiącu Józef Piłsudski wyznaczył Stanisława Szeptyckiego na stanowisko szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Zjazd Episkopatu Polski w maju 1925 roku w Warszawie. Piąty z lewej w pierwszym rzędzie arcybiskup metropolita kościoła greckokatolickiego Andrzej Szeptycki. Fot. NAC/IKC
Wkrótce jednak prasa endecka zaczęła brutalnie atakować generała Szeptyckiego. Pisano, że solidaryzując się z ukraińskim bratem, Andrzejem Szeptyckim, opóźnia pomoc dla zagrożonego Lwowa. Dotknięty tymi insynuacjami generał Szeptycki znów podał się do dymisji. Ale Piłsudski, wyrażając mu pełne zaufanie, dymisję stanowczo odrzucił.

W styczniu 1919 r. gen. Stanisław Szeptycki odwdzięczył się Naczelnikowi Państwa. Swoją zdecydowaną postawą przyczynił się bardzo do szybkiego zlikwidowania prawicowego, nieudolnego, zamachu stanu.

Dwie opinie Piłsudskiego

Gdy w marcu 1919 r. Szeptycki odszedł ze stanowiska Szefa Sztabu Generalnego, by objąć dowództwo dywizji litewsko-białoruskiej, Piłsudski w rozkazie napisał: „Jego mądra, pełna inicjatywy i energiczna praca położyła podwaliny pod budowę armii polskiej tworzonej w warunkach, w jakich nie organizowała się żadna armia, bo z niczego i w momencie rozgorzenia się wojny na wszystkich prawie frontach”.

Piłsudski jeszcze nie raz komplementował Szeptyckiego. Jednak w swojej pracy „Rok 1920” zarzucił generałowi odpowiedzialność za klęskę dowodzonego przez niego frontu na północy, podczas ofensywy Tuchaczewskiego, oraz utratę wiary w zwycięstwo. Było to o tyle ciekawe, że Piłsudskiemu także zarzucano upadek ducha, gdy Armia Czerwona zbliżała się do wrót Warszawy.

Specjalna komisja wojskowa stwierdziła, że Szeptycki nie ponosi wyłącznej winy za niepowadzenia na froncie północnym i że złożyły się nań okoliczności, na które nie miał wpływu. Sam zaś Szeptycki obwiniał Piłsudskiego, że nie docenił niebezpieczeństwa na froncie północnym, całe siły i uwagę skupiając na kierunku ukraińskim.

W tym samym 1920 r. metropolita Andrzej Szeptycki wyjechał z Polski. Do swojej siedziby, lwowskiej katedry św. Jura, mógł wrócić – w 1923 r. – dopiero po złożeniu deklaracji lojalności wobec Rzeczypospolitej na ręce prezydenta Stanisława Wojciechowskiego.

Brat metropolity, gen. Szeptycki był wówczas ministrem spraw wojskowych. Wydał rozkaz ustanawiający dzień 15 sierpnia, utożsamiany ze zwycięskim przełomem w Bitwie Warszawskiej – Świętem Żołnierza Polskiego.

Niepiśmienni chłopi stali się Polakami. Inny Cud nad Wisłą

Osamotnione, wyniszczone państwo, po 123 latach nieistnienia, dokonało czegoś, co nie miało prawa się udać.

zobacz więcej
Szeptycki, jako minister, przedstawił projekt ustawy o organizacji naczelnych władz wojskowych, ostro skrytykowany przez marszałka Piłsudskiego. Na posiedzeniu Ścisłej Rady Wojennej doszło pomiędzy nimi do ostrego starcia. Piłsudski miał powiedzieć do Szeptyckiego „Pan jest jak ta ku…, która podstawia d… to jednemu, to drugiemu”.

Niezależnie od tego, czy dokładnie takie padły słowa, czy nie – a Marszałek już wówczas używał dosadnego języka – Szeptycki wyzwał Marszałka na pojedynek. Według jednej relacji Piłsudski odmówił, bo podwładny nie może pojedynkować się z przełożonym. Według innej, pojedynku zabronił prezydent Stanisław Wojciechowski. Generał Szeptycki stoczył natomiast pojedynek na szable z Wojciechem Stpiczyńskim, piłsudczykowskim publicystą, który nazwał go tchórzem i defetystą.

Nie był to jedyny konflikt marszałka i generała. Piłsudski niemal wprost oskarżył Szeptyckiego o przyczynienie się do jego aresztowania przez Niemców w 1917 r. Wprawdzie Honorowy Sąd Generalski oddalił ten zarzut, ale Szeptycki był nieusatysfakcjonowany, gdyż orzeczenie było tajne i nie można go było podać do publicznej wiadomości.

W 1926 r., podczas przewrotu majowego, gen. Szeptycki został wyznaczony na dowódcę wojsk rządowych poza Warszawą. Z powodu szybkiego zakończenia walk, niewiele mógł zdziałać, a są i opinie, że nie chciał.

Tak czy inaczej dla Szeptyckiego nie było już miejsca w wojsku. Zajął się gospodarowaniem w swoim majątku, a był m.in. także właścicielem szybów naftowych.

W latach II Rzeczpospolitej metropolita Andrzej Szeptycki nie należał do sympatyków ukraińskich nacjonalistów. Jednak greckokatolicki biskup Grzegorz Chomyszyn zarzucał mu, że nie dość stanowczo i wyraźnie wypowiadał się przeciw terrorystycznej działalności OUN, zdaniem Chomyszyna narażającej Ukraińców na represje ze strony polskich władz.

Owszem, Szeptycki potępił zabójstwo Iwana Babija, dyrektora ukraińskiego gimnazjum we Lwowie dokonane przez bojówkarzy OUN, ale zapewne z powodu przekonania, że takie krwawe porachunki godzą w jedność Ukraińców
Duchowni Kościoła greckokatolickiego w kondukcie podczas pogrzebu Józefa Piłsudskiego, 19 maja 1935 r., Kraków. Fot. NAC/IKC
Historyk Eugeniusz Koko stwierdzał, że Szeptycki zajmował dalece tolerancyjną postawę wobec licznych faktów współpracy księży greckokatolickich z OUN.

We wrześniu 1939 r. Andrzej Szeptycki wezwał Ukraińców do lojalności wobec Rzeczypospolitej. Przeżył wówczas cios, gdyż po wkroczeniu wojsk sowieckich, z wyroku „sądu” NKWD został zamordowany w rodowych Przyłbicach, wraz z żoną, jego brat Leon Szeptycki. Choć ukraińska ludność próbowała go bronić.

Syn Leona, por. Andrzej Szeptycki, został wzięty do niewoli i zamordowany w Katyniu. Drugi syn – Jan Leon – walczył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie.

Wobec Hitlera

Wejście wojsk niemieckich do Lwowa w 1941 r. i opanowanie przez nie ziem ukraińskich, należących dotąd do Związku Sowieckiego, metropolita Szeptycki powitał z radością. Nie dlatego jednak, by żywił sympatie do narodowosocjalistycznej ideologii, lecz z powodu nadziei na zniszczenie przez Niemców rosyjskiego komunizmu.

Otwierały się także, w marzeniach Szeptyckiego, perspektywy na ekspansję kościoła greckokatolickiego i przyłączenie do niego prawosławnych wiernych. Ale od razu, i jego, i wielu Ukraińców, spotkał zawód: Niemcy rozpędzili ukraiński rząd, złożony głównie z członków OUN, a Galicję Wschodnią włączyli do Generalnego Gubernatorstwa.

Szeptycki był rozczarowany. Po roku niemieckiej okupacji, w liście do papieża Piusa XII, metropolita w najostrzejszych słowach wypowiadał się o barbarzyństwie i brutalności Niemców. Dotknęła go ona zresztą osobiście. W 1940 r. Niemcy aresztowali jego brata Aleksandra, który odmówił podpisania volkslisty. „Hrabia Szeptycki powiedział stanowczo i jasno: «Nigdy to się nie stanie. Choć byśmy mieli stracić wszystko, nikt z mojego rodu nie wyprze się Polski. Nie splamimy honoru Polaka, choćby przyszło zapłacić nam życiem!»”.

Został zamęczony na śmierć w rotundzie zamojskiej – niemieccy oprawcy kazali mu biegać bez ustanku, aż umarł na zawał serca. Część swojego majątku – Łabunie, wraz z pałacem – Aleksander Szeptycki podarował zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi. Wstąpiły do niego dwie córki Leona Szeptyckiego – Zofia i Wanda.

Nahajka i swastyka. Kozacy w służbie Hitlera. Od Mławy do Tolmezzo

Kozaków było trzy razy więcej, niż lokalnej ludności. Od razu poczuli się jak w domu, wsie i miasteczka zmieniając w stanice. Działały kozackie przedszkola i szkoły, ośrodki zdrowia, sklepy, wydawnictwa, a nawet bank.

zobacz więcej
Syn Aleksandra – Jan Kazimierz był żołnierzem AK. Dostał się w ręce Niemców i może podzieliłby los ojca, gdyby nie to, że dzięki łapówce i interwencji ordynata Jana Zamoyskiego, został zwolniony.

Andrzej Szeptycki był zszokowany zagładą Żydów, potępiał ją, protestował w liście do Himmlera, nie zgadzał się na udział policyjnych formacji ukraińskich w masowych mordach ludności żydowskiej. Metropolita Andrzej i jego brat Klemens, ihumen klasztoru studytów w Uniowie, ukrywali Żydów. Jednym z nich był kilkuletni Adam Daniel Rotfeld (w latach III Rzeczpospolitej minister spraw zagranicznych).

Klemens Szeptycki został uhonorowany w 1995 r. medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, a prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Orderem Odrodzenia Polski.

O wyróżnienie metropolity Szeptyckiego tym medalem zabiegali też przez lata ocaleni przez niego Żydzi, ale, jak dotąd, bez rezultatu. Mimo, że to właśnie zbrodni na Żydach dotyczył list pasterski Szeptyckiego „Nie zabijaj” z 1942 r. Prawdopodobnie o odmowie przyznana metropolicie medalu Yad Vashem zdecydowało kojarzenie go ze złożoną z Ukraińców niemiecką dywizją SS-Galizien.

Szpieg Watykanu

Metropolita Szeptycki nie zachęcał do wstępowania w jej szeregi, ale przydzielił kapelanów do oddziałów SS-Galizien. Chodziło mu o duchową pomoc, zapobieżenie demoralizacji. Jednak jak pisała Irina Pojizdnyk, historyk z Kijowa: „Kazania kapelanów (…) bardziej przypominały patriotyczne przemowy niż nauki religijne: Przypadł wam zaszczyt i obowiązek zdobywania wolności dla Ukrainy.” I chyba tak właśnie widział rolę dywizji SS-Galizien metropolita Szeptycki – jako zalążka ukraińskiej armii, walczącej o swoje państwo.

Inaczej, niż do zagłady Żydów, metropolita Szeptycki odniósł się do masowych mordów dokonywanych przez UPA na Polakach. Gdy w 1943 r. Bolesław Twardowski, rzymskokatolicki arcybiskup lwowski, zwrócił się do Szeptyckiego, by zabrał głos w tej sprawie, metropolita odpowiadając mu, stwierdzał: „W kompletnej anarchii trudno się zorientować i komu przypisać jaki mord”.
Wydany w 2015 roku na Ukrainie znaczek pocztowy upamiętniajacy metropolitę Andrzeja Szeptyckiego. Fot. Wikimedia
Zabójstwa Polaków sprowadzał do motywów rabunkowych i zemsty osobistej, pisał o różnych bandach, dezerterach, bolszewikach. Sam chyba przed sobą, a co dopiero przed polskim arcybiskupem, nie chciał przyznać, że winnymi masowych, zaplanowanych mordów na Polakach są oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Z drugiej strony potępiał jednak ogólnie zabójstwa jako występki przeciw przykazaniom boskim. W liście pasterskim z 10 sierpnia 1943 r., miesiąc po apogeum zbrodni na Wołyniu, pisał: „Pamiętajcie, że nic dobrego dla swojego narodu nie osiągniecie przez działalność przeciw Prawu Bożemu.” Nawoływał, by nieść pomoc ludziom, których życie jest zagrożone. Zarazem jednak żądał od arcybiskupa Twardowskiego, by potępił polski odwet. Twierdził, że to Polacy – na Chełmszczyźnie rozpoczęli zabijanie Ukraińców. Są także polskie relacje, które mówią, że Szeptycki potępiał zbrodnie banderowców. Czynił to jednak prywatnie.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Lwowa, metropolita wysłał list do Stalina z gratulacjami, choć autentyczność tego pisma jest czasami kwestionowana. Była to chyba rozpaczliwa próba ratowania kościoła greckotatolickiego.

Andrzej Szeptycki zmarł 1 listopada 1944. W pogrzebie, który był wielką, ukraińską manifestacją uczestniczyli także przedstawiciele Armii Czerwonej i Nikita Chruszczow, szef komunistycznej Ukrainy.

Dwa lata później Sowieci brutalne zlikwidowali Kościół greckokatolicki. Złamani i przekupieni duchowni zadeklarowali przystąpienie do Cerkwi prawosławnej. Niepokorni zaś, na czele z biskupami, Josifem Slipyjem, następcą metropolity Szeptyckiego zostali aresztowani i uwięzieni.

Heretycy, słudzy szatana i patriarcha, co nie chciał skończyć w przeręblu. Jak Moskwa „Trzecim Rzymem” się stała

Przekupstwem i siłą. Tak Rosyjska Cerkiew Prawosławna podporządkowała sobie ukraińską Cerkiew.

zobacz więcej
Taki też los spotkał brata metropolity – Klemensa Szeptyckiego. Jako zdrajca ojczyzny (!) i rzekomy szpieg Watykanu został skazany na 8 lat więzienia. Zmarł, nie odzyskawszy wolności, w 1951 r.

Niemal w tym samym czasie umarł – w 1950 r. – gen. Stanisław Szeptycki. Reforma rolna pozbawiła go majątku w Korczynie, pozwolono mu jednak mieszkać we dworze, co było wyjątkiem od reguły. Przez kilka miesięcy w 1945 r. generał był prezesem PCK.

Obserwowało go UB. Adiutant generała – płk. Michał Łaszkiewicz popełnił samobójstwo. Prawdopodobnie dlatego, że nie chciał zgodzić się na uczestnictwo w inwigilacji Szeptyckiego.

Na ołtarze

W 2011 r. papież Jan Paweł II zaliczył Klemensa Szeptyckiego, wraz z innymi męczennikami kościoła greckokatolickiego, do grona błogosławionych. Kandydatem na ołtarze wciąż pozostaje metropolita Andrzej Szeptycki. Jego proces beatyfikacyjny miał być dwukrotnie przerywany na skutek interwencji prymasa Stefana Wyszyńskiego.

Obecnie jednak został wznowiony, a w 2015 r. papież Franciszek wydał dekret o heroiczności cnót Szeptyckiego. Teraz tylko potrzebne jest stwierdzenie cudu dokonanego za jego przyczyną, by metropolita Andrzej Szeptycki został błogosławionym.

– Tomasz Stańczyk

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Bracia Andrzej i Stanisław Szeptyccy. Fot. Wikimedia/NAC/IKC
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Katolickie kina i radio, a na niebie samoloty Milicji...
Jak polski święty stworzył medialne imperium. Alleluja i do przodu?
Historia Najnowsze wydanie
Wyszukana medycyna… troglodytów
Uzdrawiająca moc kamieni i tatuaży. Nasz europejski przodek – Ötzi – 5 tysięcy lat temu ze znawstwem i pieczołowicie dbał o nadwyrężone zdrowie.
Historia Najnowsze wydanie
Prawie jak jeansy, prawie jak Chanel, prawie dostępne...
„Teksasy”, „Paprykarz”, „Frania” czy „Brutal”? Kultowe wyroby PRL.
Historia Najnowsze wydanie
Spóźniony prezent dla Stalina. Jak Finowie Rosjan upokorzyli
Snajper Simo Häyhä zabił 505 sowieckich żołnierzy, zyskując przydomek „Biała Śmierć”.
Historia Najnowsze wydanie
Piłsudczycy w morzu poznańskich endeków
„Liczę serio na Paderewskiego, jest zgodny ze mną prawie we wszystkich punktach, jest nawet bardziej zaciekłym «federalistą» i on będzie Dmowskiego moderował...” – mówił Piłsudski.