Cywilizacja

Święta wojna o reparacje od „monstrum o umyśle dziecka”

Grecy zupełnie nie przejmują się tym, jak ich starania zostaną odebrane w Niemczech i w Europie. Nie mają kompleksów. Nie boją się, że urażą potężny kraj, który w Unii Europejskiej rozdaje karty. Wyliczenie wysokości roszczeń wchodzi w ostatnią fazę i będzie opiewać na około 280 miliardów euro. Rząd ma przedstawić greckie żądania Niemcom jeszcze przed końcem roku.

Strzelali z bliska, grzebali ludzi żywcem, główki dzieci rozbijali o drzewa. Tajemnica „Pomorskiego Katynia”

W lasach piaśnickich, niedaleko Wejherowa, Niemcy zabili od 12 do 14 tysięcy ludzi. Ich tożsamość – w większości – do dzisiaj nie jest znana.

zobacz więcej
W Beocji, niedaleko Delf, leży niewielka wioska Distomo. Nikt by pewnie o niej nie słyszał, gdyby nie masakra, jakiej w czerwcu 1944 roku dopuścili się tutaj Niemcy. W odwecie za atak partyzantów na niemiecki konwój, oddziały SS wymordowały mieszkańców i puściły z dymem większość domów. Zginęło, według oficjalnych danych, 218 osób, w tym wiele małych, bestialsko zamordowanych dzieci. Nieoficjalnie: może nawet dwa tysiące ludzi.

Małe Distomo stało się jednym z symboli oporu Greków wobec okupacji niemieckiej. Przed miejscowym pomnikiem upamiętniającym te wydarzenia składają wieńce i kwiaty nie tylko greccy politycy, ale także goście zagraniczni. To tutaj w 2013 roku Aleksis Tsipras, jeszcze nie premier, ale już lider lewicowej koalicji SYRIZA, wezwał ówczesny rząd, by domagał się od Niemiec reparacji wojennych.

A przecież Distomo nie jest jedyne. Wsie i miasteczka, gdzie dokonano podobnych zbrodni wojennych, są rozrzucone po całej Grecji. I nie są to, mimo upływu lat, miejsca zapomniane. Po części zapewne dlatego, że dla Greków historia to rzecz niezmiennie żywa (co doskonale ilustruje gorący konflikt, dopiero co zakończony, o nazwę sąsiedniej Macedonii). Ale nie bez znaczenia jest również to, że ostatnie dziesięciolecie kryzysu, z którego Grecja dopiero teraz zaczyna wychodzić, utrwaliło, ba! – wręcz podsyciło niechęć do Niemiec i do Niemców, a także poczucie, że dawne krzywdy nie zostały należycie naprawione.

Dobry moment, dobre podejście

W tej sytuacji żądanie reparacji jest właściwie oczywiste. Grecy nie zamierzają rezygnować z tego, co – jak uważają – im się należy, i zupełnie nie przejmują się tym, jak ich starania zostaną odebrane w Nieczech i w Europie. Nie mają kompleksów. Nie boją się, że urażą potężny kraj, który w Unii Europejskiej rozdaje karty. Szukają sojuszników – takich jak Polska; odbyły się już polsko-greckie konsultacje w tej sprawie. Wojna o reparacje ma przywrócić właściwy porządek rzeczy.
Okazja do podniesienia tej kwestii, i to na najwyższym szczeblu, nadarzyła się w połowie października, gdy wizytę w Grecji złożył prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier. Wiadomo, że o reparacjach rozmawiali z nim zarówno prezydent Prokopis Pawlopulos, jak i premier Tsipras. Steinmeier jednak zachował daleko idącą powściągliwość, nie składał żadnych deklaracji, choć podczas wizyty na terenie obozu koncentracyjnego Haidari koło Aten podkreślał „ciężar winy, jaka moralnie i politycznie spoczywa na Niemczech”.

Niemiecki politolog: Berlin powinien wypłacić odszkodowania. Ale nie sądzę, aby się to stało

Kwestia granicy polsko-niemieckiej politycznie jest zamknięta na wieki wieków – uważa prof. Stefan Garsztecki.

zobacz więcej
Wszystko jednak wskazuje na to, że dopracowywanie szczegółów – takich jak przede wszystkim dokładne wyliczenie wysokości roszczeń i należyte uzasadnienie stanowiska Grecji – wchodzi w ostatnią fazę. Komisja parlamentarna, która nad tym pracuje, ma w listopadzie zaprezentować ostateczny raport. Kiedy rząd formalnie przedstawi greckie żądania Niemcom, na razie nie wiadomo, ale przewodniczący parlamentu Nikos Wutsis niedawno zapewniał, że stanie się to jeszcze przed końcem tego roku. Jak zauważył minister spraw zagranicznych Nikos Kotsias po spotkaniu z niemieckim ministrem Heiko Maasem, który był w Atenach we wrześniu, „właściwe podejście i wybór dobrego momentu – to klucz do rozwiązania tej historycznej kwestii”.

Swastyka na Akropolu

Na jaką wysokość mogą opiewać roszczenia? Na podstawie wyliczeń prezentowanych w ostatnim czasie można zakładać, że powinna to być kwota około 280 miliardów euro. Taka suma, wymieniana najczęściej, obejmuje straty poniesione podczas drugiej wojny światowej.

Nie wszystkie wyliczenia na tym poprzestają. Od kiedy w Grecji zaczęto poruszać kwestię reparacji, pojawiały się nawet sumy wyższe, uwzględniające również zniszczenia z lat pierwszej wojny. Taką właśnie łączną wycenę strat, na sumę 340 mld euro, sporządziło w 2015 roku ministerstwo finansów.

Wszystko, czego doświadczyła Grecja podczas pierwszej wojny, jest oczywiście nieporównywalne z tym, co działo się w latach 1941-44 pod okupacją niemiecką. Wojna zresztą zaczęła się wcześniej, 28 października 1940 roku, od ultimatum postawionego przez Włochy, które zażądały, by Grecja udostępniła swe terytorium oddziałom włoskim. „Ochi!” (nie) – miał krótko odpowiedzieć premier Joannis Metaksas. Po wojnie „Dzień Ochi” stał się bodaj najważniejszym dla ludzi świętem narodowym. Co skądinąd pokazuje, jak ważne miejsce wśród cenionych w Grecji cnót zajmuje godność i niezależność.

Wojska niemieckie wkroczyły do Grecji pół roku później, by wspomóc Włochów, nie dających sobie rady z niepokornymi Grekami. 27 kwietnia 1941 roku na Akropolu zawisła flaga ze swastyką – widoma oznaka wojny i okupacji. W miesiąc później zerwało ją dwóch młodych ludzi i ten moment uchodzi za początek greckiego ruchu oporu.

Złamały życie milionów ludzi. Stały po stronie zła. Zmagały się ze sobą. Nie warto przymykać oka na jeden totalitaryzm

W debacie publicznej powinno się sprawiedliwie, mniej więcej po równo, rozdzielać argumenty krytyczne względem komunizmu i nazizmu – mówi prof. Bogdan Szlachta.

zobacz więcej
Manolis Glezos, jeden z tej dwójki, później zaangażowany również w walkę z dyktaturą pułkowników (1967-74) i w ogóle w działalność polityczną, jest w Grecji prawdziwym bohaterem narodowym, żywym świadectwem zmagań Greków z historią. Ma 96 lat, był europosłem – najstarszym w europarlamencie – ale trzy lata temu sam zrezygnował z mandatu.

Pożyczka pod przymusem

Gdy w październiku 1944 roku wojska niemieckie wycofywały się z Grecji (poza Kretą, gdzie pozostały do zakończenia wojny), kraj był w ruinie. Przez trzy i pół roku zginęło 300 tysięcy ludzi, zniszczone były drogi, domy, pola. To wszystko wkalkulowano w obliczenia wysokości strat.

Na planowaną sumę składają się bowiem trzy elementy. Pierwszy z nich to odszkodowanie za popełnione przez Niemców zbrodnie wojenne, takie jak masakra w Distomo, egzekucje, akcje pacyfikacyjne. Drugi to wyrównanie szkód materialnych – spalonych domów, zniszczonych pól i winnic, zrujnowanych dróg. Trzecim wreszcie jest zwrot nieoprocentowanej pożyczki w wysokości 476 mln reichsmarek, jakiej w 1942 roku udzielił Niemcom Bank Grecji – pod przymusem. Pieniądze przeznaczone były na utrzymanie wojsk niemieckich i administracji okupacyjnej, a także na pokrycie kosztów prowadzonych przez Niemcy operacji militarnych, nie tylko w Grecji, bo także w Afryce Północnej.

Pożyczka nigdy nie została zwrócona i zapewne dlatego jest to ten element greckich kalkulacji, który w Niemczech budzi najmniej wątpliwości – może dlatego, że jest najbardziej oczywisty. Za zwróceniem pieniędzy opowiada się na przykład Gregor Gysi, lider niemieckiej partii Die Linke (Lewica), który zresztą towarzyszył Steinmeierowi podczas wizyty w Grecji. – Niemcy nie tylko powinny całe pieniądze zwrócić, ale także zaoferować Grecji rozpoczęcie rozmów w sprawie wypłacenia odsetek – stwierdził Gysi w rozmowie z Deutsche Welle.
Gregor Gysi (pierwszy z lewej) w rozmowie z ministrem finansów i wicekanclerzem Olafem Scholzem oraz kanclerz Angelą Merkel, podczas przemówienia Aleksandra Gaulanda z Alternatywy dla Niemiec (AfD) w izby niższej parlamentu. Bundestag w Berlinie, 21 marca 2018 r. Fot. REUTERS / Fabrizio Bensch
Czy zresztą w ogóle można mówić o pożyczce, skoro Bank Grecji nie mógł Niemcom odmówić? Pieniądze zostały po prostu ukradzione. Była to kradzież bardzo opłacalna, bo dzisiejszą wartość ówczesnej sumy w markach szacuje się na 10-11 miliardów euro.

Zgoda narodowa

Ludzie płonęli w domach, w samochodach, na skałach, z których nie było ucieczki. „Mamma mia” w ogniu

Prawie sto ofiar, w tym Polacy – to tragiczne żniwo pożarów w Grecji. Oszczędności w tym kraju uderzyły we wszystkie sfery życia, siłą rzeczy więc również w ochronę przeciwpożarową i zarządzanie lasami.

zobacz więcej
Od czasu, gdy po raz pierwszy Grecy podnieśli sprawę reparacji, Niemcy stanowczo i niezmiennie mówią „nie”. Sprawa reparacji, według Berlina, została raz na zawsze rozstrzygnięta. Niemcy dowodzą, że Grecja już otrzymała należne jej reparacje na mocy kolejnych porozumień, m.in. paryskiego z 1946 roku, gdy otrzymała równowartość 2 mld euro, i z 1960 roku, gdy wypłacono 115 mln marek w formie odszkodowań indywidualnych. – Kwestia reparacji wojennych od Niemiec jest według nas zamknięta pod względem politycznym i prawnym – powiedział przed wizytą Steinmeiera rzecznik rządu niemieckiego Steffen Seibert.

Niemcy, jak uważa wielu obserwatorów, odrzucają jednak greckie roszczenia wcale nie dlatego, że nie byliby w stanie ich zaspokoić. Dla bogatych Niemiec reparacje dla małej Grecji raczej nie stanowiłyby nazbyt dotkliwego ciężaru. Niemcami, jak się ocenia, powoduje raczej lęk przed precedensem – uruchomieniem całego łańcucha roszczeń za wydarzenia z przeszłości, od Polski i od Namibii, a może i od innych.

Ciekawe, że w Grecji, pod względem politycznym skłóconej wcale nie mniej niż inne kraje i społeczeństwa, w kwestii reparacji panuje absolutna zgoda. Reparacje nie są przedmiotem sporów międzypartyjnych, nikt też – inaczej niż w Polsce – nie zarzuca obecnemu rządowi, że zraża sobie kraj tak wpływowy jak Niemcy. Opozycja – i teraz, gdy rządzi lewica, i wcześniej, gdy u władzy był rząd konserwatywny – nie tylko nie stawia władzom żadnych zarzutów, ale w pełni je popiera.

Temat, który nie umiera

Po raz pierwszy myśl, by wystąpić wobec Niemiec z roszczeniami, rzucił Teodoros Pangalos, prominentny polityk partii socjalistycznej, znany z wypowiedzi barwnych i bardzo niepoprawnych (nazwał kiedyś Niemcy „monstrum o umyśle dziecka”, a Turków „mordercami i złodziejami”). Było to tuż po wybuchu kryzysu finansowego, gdy z jednej strony słychać było krytyczne opinie mediów niemieckich o Grekach („kradną, fałszują dane i oszukują”), z drugiej zaś w Grecji uważano, że to Niemcy ponoszą winę za grecki kryzys i narzucone Grekom dotkliwe wyrzeczenia. W rozmowie z BBC Pangalos zauważył wówczas, że wobec Greków Niemcy mają na sumieniu wiele win. – Zabrali nam złoto z Banku Grecji, zabrali greckie pieniądze i nigdy niczego nam nie zwrócili – powiedział. I krótko dodał: – Tą kwestią trzeba będzie zająć się w przyszłości.
Niemiecka kanclerz Angela Merkel i grecki premier Alexis Tsipras słuchają hymnów narodowych swoich krajów podczas jego wizyty w Berlinie 23 marca 2015 r. Relacje między Atenami i Berlinem pogarszają się m.in. z powodu innych punktów patrzenia na grecki kryzys i drogi wyjścia z niego. Fot. Sean Gallup / Getty Images
Do tego tematu już całkiem poważnie wrócił Aleksis Tsipras, gdy w 2015 roku został premierem. W pierwszym dniu urzędowania złożył kwiaty przed pomnikiem pamięci w Kaisariani koło Aten, gdzie w maju 1944 roku w odwecie za śmierć niemieckiego generała wymordowano ponad 200 osób. W późniejszych rozmowach z przedstawicielami Niemiec Tsipras stale podnosił kwestię reparacji, choć poza słowami, jak dotąd, nic z tego nie wynikło. Z drugiej strony, gdyby nie nieustanne podtrzymywanie tematu reparacji, mógłby on umrzeć śmiercią naturalną.
Teraz jest inaczej. Sprawa nabiera rozpędu, zgodnie z deklaracją premiera Tsiprasa, który we wrześniu w Kandanos, kreteńskiej wiosce, której 180 mieszkańców niemieccy agresorzy zabili wiosną 1941 roku, oświadczył, że „wystąpienie do Niemiec o reparacje wojenne jest naszym obowiązkiem historycznym”.

Nie jest, jak się zdaje, przypadkiem, że dzieje się to tuż po zakończeniu bailoutu. Czy to możliwe, że Grecy postanowili otwarcie postawić żądania, bo nie muszą się już bać, że Niemcy w odwecie wstrzymają pomoc finansową (nieważne, czemu ona tak naprawdę służyła)? Przewodniczący parlamentu Nikos Wutsis stanowczo temu zaprzecza, choć przyznaje, że o przypadku też nie ma mowy. – Nie podnosiliśmy tej kwestii celowo – powiedział ERT, publicznemu nadawcy radia i telewizji. Bo, dodał, „nie chcieliśmy stwarzać wrażenia, że ta święta dla nas sprawa może być przedmiotem targów z wierzycielami”.

– Teresa Stylińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Protestu w Atenach przeciwko wizycie Angeli Merkel w Grecji, 9 października 2012 r. Była to pierwsza wizyta kanclerz Niemiec w Grecji od wybuchu kryzysu finansowego w tym kraju. Demonstrująca Greczynka trzyma plakat przedstawiający Merkel i trzech ostatnich greckich premierów w nazistowskich mundurach. Fot. Milos Bicanski / Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.