Historia

Od tajnych szkół do zamachu na carskiego jenerała. Siłaczka ciska bombę

Niestety, poziom szkolenia na kursach wieczorowych bywa nie najlepszy. Morzycka ciska bombę o chwilę za późno, Uthoff wraz z bratem-adiutantem zdążył wyskoczyć z pojazdu. Ulica Świętokrzyska zasłana jest szkłem z witryn, zalana benzyną i krwią.

Jak Polska odzyskała wolność? Komu ją zawdzięczamy? Jak rodziła się II RP? O tym opowiadamy na portalu niepodlegla.tvp.pl

Pierwszy premier wolnej Polski był księdzem. Nieznana historia redaktora tygodnika, który został politykiem

Zasiadał w parlamencie i w czasach niewoli, i po odzyskaniu niepodległości.

zobacz więcej
Urodzona w 1864 roku w celi więziennej – tak, to trochę warunkuje. Ojciec Julian Morzycki, za udział w nabożeństwie patriotycznym w Berdyczowie, zesłany do Wiatki, zdążył uciec w sam raz na powstanie styczniowe. Poturbowany przez chłopów, został zesłany w kajdanach do Usola. Żona w ciąży zdecydowała się mu towarzyszyć, stąd poród na słomie w Tambowie.

Po amnestii panna Faustyna Morzycka spod Irkucka wróciła do Warszawy, by dzięki pomocy ojca chrzestnego ukończyć pensję Henryki Czarnockiej. To jedna z tych szkół formalnie średnich, których poziomu i grona pedagogicznego mogłaby pozazdrościć niejedna dzisiejsza wyższa uczelnia. Wśród wykładowców znaleźli się największy polski geograf Wacław Nałkowski i historyk Władysław Smoleński.

Po ukończeniu szkoły wychowanice zabierały się za przygotowanie lektur i podręczników dla ludu. Faustyna wydała m.in. uproszczoną wersję „Placówki”, i „Starą Baśń” Kraszewskiego, jej siostra opracowała pierwsze podręczniki dla dzieci wiejskich w zaborze rosyjskim.

Wkrótce Faustyna, już z patentem nauczycielskim w kieszeni, organizuje w Paulinowie pod Nałęczowem, gdzie osiadł ojciec, tajną szkołę dla dzieci wiejskich. To wówczas dowiedział się o niej nałęczowianin Żeromski: Faustyna stała się pierwowzorem „Siłaczki”, czyli Stasi Bozowskiej.
Po wsypie, Morzycka trafia na lubelski zamek, gdzie carskie władze urządziły więzienie. Fot. PAP/ Jan Morek
Zagrożona aresztowaniem po wpadce, wyjechała do Skierniewic, tam założyła szkołę dla dzieci z rodzin robotniczych. Nie dopadł jej tyfus, jak Stasi z noweli, ale zagrożona gruźlicą, musiała przerwać pracę. Wróciła do niej w dniach wymuszonej przez rewolucję 1905 roku chwilowej odwilży, by wspólnie z Gustawem Daniłowskim i Stefanem Żeromskim założyć pierwszą na tych terenach legalną polską szkołę.


Dyrektorowała jej, jednocześnie pisząc powieści (do dziś niewydane), prezesując Towarzystwu Oświatowemu i uczestnicząc w ukrywaniu zbiegłych z Zamku Lubelskiego więźniów politycznych.

W 1908, po wsypie, sama trafia na Zamek. Zwolniona za kaucją przechodzi nielegalnie granicę, w Krakowie organizuje szkołę teatralną, a wieczorami uczęszcza na kurs miotania bomb ręcznych, zorganizowany przez Mieczysława Mańkowskiego z PPS-Francji Rewolucyjnej.
"Robotnik", pismo PPS-Frakcja Rewolucyjna. Fot. Wikimedia
Rewolucja już dogasa, ale PPS-FR nie odpuszcza: jej kolejnym celem staje się Lew Uthoff, prawa ręka brutalnego generał-gubernatora warszawskiego Georgija Skałłona. Ten kolejny kat wśród gubernatorów nękany jest zamachami niemal tydzień po tygodniu, ale unika ich, między innymi dzięki doskonałej ochronie policyjnej, zorganizowanej właśnie przez Uthoffa. Decyzja jest jasna: uderzamy! Kiedy? 10 października 1909 roku.

Jenerał Uthoff jest zawołanym automobilistą, niedawno sprowadził z Prus „moto-dorożkę” marki Opel. Model kabriolet wydaje się wyjątkowo atrakcyjny z punktu widzenia zamachowców. Niestety, poziom szkolenia na kursach wieczorowych bywa nie najlepszy. Morzycka ciska bombę o chwilę za późno, Uthoff wraz z bratem-adiutantem zdążył wyskoczyć z pojazdu.

Z jego nagrobka Sowieci zrobili ścianę publicznej toalety

Jako pierwszy dostrzegł społeczno-polityczne zjawisko jakim jest Polonia amerykańska.

zobacz więcej
Ulica Świętokrzyska zasłana jest szkłem z witryn, zalana benzyną i krwią. Na miejscu zginął robotnik zakładów tytoniowych, rannych jest jeszcze dziesięć osób.

Faustynie i tym razem udaje się pod fałszywym nazwiskiem przekroczyć granicę, ale pamięć o ofiarach – okulały 16-latek Zygmunt Majewski, Maurycy Salzstein, buchalter, który zmarł w dwa dni po zamachu – ciągnie za nią jak erynie.

Krąży między Krakowem, Kijowem a Charkowem, blada, niespokojna, z grymasem na ustach. „Gdy mnie wyrzucono z miejsc najmilszych, oderwano od pracy najodpowiedniejszej, stało się to, czego ja sama nigdy się nie spodziewałam. Życie nadto ciąży” – napisze w Krakowie 25 maja 1910 roku nad ranem, na kilka godzin przed zażyciem śmiertelnej dawki cyjanku potasu.

– Wojciech Stanisławski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Skręcano tu cygara dla całej Europy, budowano okręty dla Chin....
Nawet po przekopie Mierzei Wiślanej elbląski port nie stanie się zagrożeniem dla Gdańska.
Historia Najnowsze wydanie
Polską drużynę obrażano, że jest „tak zła, jak wasza waluta”
Trener przemycił do Budapesztu kosz jedzenia dla kadry. Pierwszy mecz po odzyskaniu niepodległości biało-czerwoni rozegrali w grudniu 1921 roku z Węgrami.
Historia Najnowsze wydanie
Słońce, które leczy. Zaleszczyki - jak rodził się mit kurortu
Władze II RP uznały, że podróże po kraju będą integrować naród, który dopiero co wyzwolił się spod trzech zaborów.
Historia Najnowsze wydanie
Aby sfinansować armaty, zaproponował „post narodowy”
Jego broszurę przeczytał młody Józef Piłsudski tuż po powrocie do Wilna z zesłania na Syberię.
Historia Poprzednie wydanie
Kwiaty, które wzrosły z ludzkiej krwi
FIFA zabrania umieszczania ich na koszulkach. Grozi surowymi sankcjami.