Historia

Co rok – monografia, co dwa – kolejna córka. Kiedy znalazł czas na politykę?

Erudyta, historyk, akademik. W gimnazjach i na studiach w Kongresówce prymus, matura ze złotym medalem, nawet jednoroczną służbę wojskową odbył jak się należy. Ale na wojnę japońską nie chciał już iść: najpierw symulował anewryzm serca, ale gdy po bitwie pod Cuszimą koszarowi kardiolodzy stali się jakby bardziej surowi, nie było innego wyjścia, przyszło czmychnąć z Warszawy do Krakowa i rozpoczynać od nowa karierę akademicką.

Urodzony w roku 1880 Władysław Konopczyński był tytanem pracy: czternaście języków obcych, w tym, bagatela, holenderski i szwedzki, kwerendy we wszystkich najważniejszych zbiorach Europy, czym zasłużył sobie na przydomek „archiwożerca”. Co rok – monografia, co dwa – kolejna córka. „Powściągnijcie raz tę swoją niewyczerpaną inicjatywę” – grzmiał w latach 30. kolega po fachu Bolesław Ulanowski, na szczęście mając na myśli dorobek naukowy, nie rodzinny.

Rzeczywiście, przeciętnemu studentowi historii nie starczy dziś pięciu lat, żeby zapoznać się z dorobkiem Konopczyńskiego, na który składa się, prócz dzieła życia („Konfederacja Barska”), kilkadziesiąt monografii, drugie tyle wydań źródłowych i klucz do żywotów polskich – Polski Słownik Biograficzny, którego był inicjatorem i przez lata najważniejszym autorem.

Z jego nagrobka Sowieci zrobili ścianę publicznej toalety

Jako pierwszy dostrzegł społeczno-polityczne zjawisko jakim jest Polonia amerykańska.

zobacz więcej
Maniera, w jakiej robiono zdjęcia przed stu laty czyni krzywdę naszym wyobrażeniom o ich bohaterach: wszyscy bez wyjątku są na nich sztywni, poważni i w melonikach; również Konopczyński, niewysoki, więc nadrabiający marsem i godnością.

A przecież był to facecjonista traktujący bohaterów swojej monografii bez szczypty namaszczenia („Kończę powoli Jasia Kazia” – podsumowuje w swoim dzienniku trudy nad biografią Jana Kazimierza), uwielbiający przysolić im również w druku („August III Sas z ładnego pulchnego młodzieńca zrobił się ciężką bryłą mięsa i tłuszczu”).

Z lekka intrygant, filut, zawołany myśliwy i ogrodnik, sprawdzający prace seminaryjne swoich doktorantów podczas podchodzenia kuropatw, czego błotniste ślady znajdowali potem na marginesach.

Kiedy znalazł w tym wszystkim czas na politykowanie? Znalazł. Z całym swoim temperamentem zaangażował się w działalność tajnej Ligi Narodowej: od 1917 był jej komisarzem na Kraków, jeździł w lecie 1918 do Wiednia i Pragi na tajne konferencje z czeskimi i chorwackimi narodowcami radząc, jak by tu kulturalnie pochować Nieboszczkę Austryję.
"Liberum Veto" Władysława Konopczyńskiego. Fot. materiały własne
Mnożył w zapiskach znaki diakrytyczne („Pod drodze kawa. Cóż za kawa! Lura z kawałeczkiem postnej sacharyny. (…) O drugiej konferencja u Skarbka, o trzeciej – znów. Przyszli (…) Klofáč, Soukup, Sis, Šámal, Korošec i Pribićević” – zapisuje w środę 17 lipca 1918) i sarka przy każdej okazji na socyalistów („Wyjątkowo nie spotykałem w tym roku [na kartach dziennika – ws] Nowego Roku. Bo i cóż bym napisał, chyba »śmierć PPS«” – 2 stycznia 1919).

Socyaliści socyalistami, a Polska – Polską. Na wiadomość o oblężeniu Lwowa w listopadzie 1918 r. rzuca wszystko i – z dość wątłym mandatem Polskiej Komisji Likwidacyjnej, powołanej ad hoc w Krakowie – rusza przez trzy fronty w kierunku kwatery głównej aliantów na Froncie Salonickim. Patrząc w linii prostej, do Skopje i Belgradu dalej niż do Paryża, ale „żelazna kurtyna” austro-węgierska wydaje się, w cztery dni po zawieszeniu broni, bardziej skorodowana niż pruska.

Przez Bohumin, Wiedeń, Budapeszt, Szabadkę/Suboticę, przed dwie rewolucje i wykreślane czerwoną sztabową kredką w powietrzu granice Czechosłowacji – na południe. Pociągiem, powozem, holownikiem, ciągnącym w dół Dunaju.

Zaproponował „post narodowy”. Odmawiając sobie frykasów, Polacy mieli finansować uzbrojenie

Jego broszurę przeczytał młody Józef Piłsudski tuż po powrocie do Wilna z zesłania na Syberię.

zobacz więcej
A4 W spustoszonym przez oblężenie, głód i czerwonkę Belgradzie czeka prof. Konopczyński przez dwa tygodnie na generałów Franchet d’Esperey i Henrysa. Żeby nie tracić czasu opanowuje język serbski, organizuje ad hoc pierwsze polskie przedstawicielstwo quasi-dyplomatyczne, adoruje uroczą mandolinistkę i kończy biografię Michała Korybuta Wiśnowieckiego.

Lwów ocalał, niekoniecznie dzięki gen. Henrysowi, ale nawiązane z francuskimi sztabowcami kontakty bardzo przydały się profesorowi, kiedy w rok później trafił w składzie delegacji polskiej na negocjacje pokojowe w Wersalu. Na Uniwersytecie Jagiellońskim wykładał jeszcze przez trzydzieści lat. Wyrzuciła go stamtąd dopiero w 1948 roku towarzyszka wiceminister Eugenia Krassowska.

Zmarł cztery lata później w Młynniku koło Ojcowa.

– Wojciech Stanisławski
Zdjęcie główne: Władysław Konopczyński.Fot.PAP
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Odmówił jej tylko Wałęsa. Połomskiego zmusiła do noszenia peruki
Caryca peerelowskiej telewizji. Zapraszała generałów, duchownych i kelnera, który obsługiwał de Gaulle’a.
Historia Najnowsze wydanie
Bękart spod Mościsk, którego car Mikołaj II prosił o posłuchanie
Wynalazca kamizelki kuloodpornej i barwnego filmu. Przystojny, genialny i szalony. Dla Twaina był polskim Edisonem, ale to raczej polski Tesla.
Historia Najnowsze wydanie
Istniały kilkadziesiąt godzin albo kilka miesięcy. Państwa...
Nagle pojawiło się kilkadziesiąt samozwańczych państewek, które czym prędzej brały się za ustanowienie własnej waluty, flagi, armii.
Historia Poprzednie wydanie
Rewolwerowiec i miotacz bomb maluje na półmiskach róże, nagietki...
Do PPS wciągnął go dyrektor gimnazjum na Namiestnikowskiej, prowadzący po godzinach koło samokształceniowe dla piętnastoletnich giserów i ślusarzy ciekawych przyrody i historii.
Historia wydanie 4.01.2019 – 11.01.2019
Jego gazety lekceważyły zasady ortografii, epatowały zbrodnią i...
Przyjaźnił się z Kornelem Makuszyńskim i Janem Kiepurą. Finansował budowę „zakopianki” i Pomnik Nieznanego Żołnierza. Stworzył największe w Polsce imperium prasowe.