Historia

Zaproponował „post narodowy”. Odmawiając sobie frykasów, Polacy mieli finansować uzbrojenie

Jeden z niewielu polskich spiskowców zapamiętywanych przez polskich licealistów: niestety, głównie za sprawą pseudonimu. Tymczasem rytmiczny „Teodor Tomasz Jeż” nie wziął się z sympatii do kolczastych ssaków i rzadkich imion. Został skomponowany z ostatnich liter dwóch imion i nazwiska autora, urodzonego w roku 1824 Zygmunta Fortunata Miłkowskiego.

Tak podpisywał teksty dla „Gazety Warszawskiej”, do której anonimowo zaczął nadsyłać korespondencje z Bałkanów po wojnie krymskiej. „tti” zmieniło się w „T.T.J.”, to zaś rozrosło się w pseudonim, który przesłonił w pamięci zbiorowej nazwisko rodowe.

Tymczasem ród Miłkowskich znany był i ceniony na Podolu, a tradycje spiskowe były w nim piastowane od czasów dziadka-konfederaty i ojca – oficera napoleońskiego. Zygmunt pierwszy spisek zawiązuje w gimnazjum w Niemirowie jako czternastolatek, ale potem zaczyna myśleć rozsądnie, studiuje algebrę w Odessie i w Kijowie. Cóż, kiedy przychodzi Wiosna Ludów i krzywą paraboli przychodzi zamienić na krzywą szabli.

Z jego nagrobka Sowieci zrobili ścianę publicznej toalety

Jako pierwszy dostrzegł społeczno-polityczne zjawisko jakim jest Polonia amerykańska.

zobacz więcej
Przekrada się na Węgry. Oblężenie Aradu, szturm na Timisoarę (wówczas – Temesvar). Na dobrą sprawę mógłby być Miłkowski w tej piątce, która szła z młodym Ignacym Rzeckim i Augustem Katzem, zmieniwszy szamerunki na kapoty.

O legalnym powrocie nie ma mowy. Klepie biedę w Londynie, komponując desenie w warsztacie produkującym tapety (na coś się jednak przydały te krzywe!). Tymczasem Towarzystwo Demokratyczne Polskie potrzebuje emisariuszy z inicjatywą, więc przez Marsylię, Stambuł i Jassy trafia na Ukrainę, gdzie zawiązuje kolejny spisek: większość trafia w kajdany, jeden z braci TTJ – pod mur, na rozstrzelanie.

Na Krymem zbierają się chmury: Miłkowski krąży między Mołdawią a Stambułem, tu widzą go, jak sypie szańce w Szumli, tu – jak szpieguje w Serbii, w Rumunii próbuje parać się przedstawicielstwem handlowym, ale korespondencje znacznie lepiej mu wychodzą.
Broszura Teogora Tomasza Jeża „Rzecz o obronie czynnej i Skarbie Narodowym”. Fot. materiały własne
Żeni się z Polką, osiada w Mołdawii: Podole, gdzie mieszkają rodzice, ma za kordonem, ale do perfekcji opanuje sztukę przechodzenia go jawnie, nocą, zmyliwszy psy, i w przebraniu: prawdopodobnie przekradł się przez najwięcej granic spośród wszystkich polskich spiskowców, wyprzedzając w rankingu i Piłsudskiego, i „taterników”.

Przyda mu się ta umiejętność, gdy Komitet Centralny Narodowy mianuje go jesienią naczelnikiem sił zbrojnych na Podolu. Pod nadzorem Moskali niewiele można zdziałać, ale Miłkowski ma już praktykę w organizowaniu sił zbrojnych na Bałkanach.

Tworzy polską „partię” w tureckiej jeszcze wówczas Bułgarii i dalejże szarżować na Moskwę via Rumunia! Rozbiwszy pięciokrotnie liczniejsze siły, kapituluje przed głównym trzonem armii rumuńskiej i, znów jako emisariusz, przez Lwów i Stambuł trafia do Belgradu, jako emisariusz upadającego już Rządu Narodowego. Gdzie go nie było…! W Liège pilnuje składu broni, pozostałej po powstańczych trudach, w Stambule doradza ministrom, w Szwajcarii zakłada Zjednoczenie Towarzystw Młodzieży Polskiej. Ale jedna myśl nie daje mu spokoju: potrzeba powołania Skarbu Narodowego. W stulecie pierwszego rozbioru (1872) rzuca myśl „postu narodowego”: raz w tygodniu odmawiając sobie frykasów, finansujemy przyszłe armaty!

„Gdyby nie okoliczności, to 10 Piłsudskich by wolnej Polski nie wywalczyło”

Ukazała się książka Ziemkiewicza pt. „Złowrogi cień Marszałka”.

zobacz więcej
Sam żywił się głównie inkaustem i chlebem, na poście uzbierał niewiele. Ale, opublikowawszy broszurę „Rzecz o obronie czynnej i Skarbie Narodowym” (1887), ruszy z nią w objazd po świecie: zgromadził 300 tysięcy franków, w Stanach Zjednoczonych przyjął go prezydent William McKinley.

Broszurę „Rzecz o obronie czynnej i Skarbie Narodowym” przeczytał młody Józef Piłsudski tuż po powrocie do Wilna z zesłania na Syberię. Teodor Tomasz Jeż zmarł w roku 1915, ale zdążył przed wybuchem wojny przesłać krakowskim oddziałom Strzelca swoje „błogosławieństwo wojskowe”. Ciągłość między dwoma generacjami rebeliantów została zachowana.

– Wojciech Stanisławski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Zdjęcie główne: Teodor Tomasz Jeż, fotografia zrobiona ok. 1895 r. Fot. Wikimedia
Zobacz więcej
Historia Poprzednie wydanie
Czarnobylskie kłamstwo. Jak KGB preparowało informacje
Sowieckie służby specjalne nie tylko utajniły prawdę o skażeniu. Skutecznie podsuwały też zachodnim dziennikarzom fałszywe dane podmieniając próbki gleby i podstawiając swoich agentów jako zwykłych obywatelki.
Historia Poprzednie wydanie
Laskowikowi nie dali rady. Cenzorzy w Opolu
Agnieszka Osiecka musiała w swoim tekście podwyższyć kwotę zarobków polskiego obywatela. Maryla Rodowicz śpiewając „Był sobie król” rzekomo drwiła z Breżniewa, a „Wielką wodą” – z klęski żywiołowej.
Historia Poprzednie wydanie
Przystojny, uwodzicielski, wykształcony, skuteczny. Jak...
Kobiety traciły dla niego głowy, dwie całkiem dosłownie, by wreszcie go zdradzić i podobno zhańbić.
Historia Poprzednie wydanie
Żałosne indywiduum czy człowiek honoru i bohater?
Nastroje wrogości, podburzanej przez jego przeciwników, groziły linczem Skrzyneckiemu i jego żonie Amelii. Dwie twarze generała.
Historia wydanie 7.06.2019 – 14.06.2019
Szykowali chemiczny atak na Polskę
Wycinali marynarzom w kombinezonach otwory, sprawdzając, jak skóra będzie reagować na zabójcze substancje. Broń testowano w mieście, które dziś słynie z wynalezienia morderczej trucizny: nowiczoka.