Cywilizacja

„LGBT” w kościelnym dokumencie. Czy zmiana języka oznacza zmianę doktryny?

Obecny Synod w Rzymie miał być poświęcony ludziom młodym. Na razie jednak wiele wskazuje na to, że ojcom synodalnym nie o młodzież wcale chodzi, ale raczej po raz kolejny o gejów.

Poprzednie synody zapowiadane były jako dotyczące rodziny i małżeństwa, ale zarówno w oczach mediach, i jak patrząc się na ich skutki w życiu Kościoła, okazało się, że poświęcono je raczej rozwodom i homoseksualizmowi (choć akurat zmiany dotyczące tej drugiej kwestii zostały zablokowane przez ojców synodalnych). Taką agendę obrad narzucili jego główni architekci, którzy zresztą zajmują się także przygotowaniem i prowadzeniem obecnego Synodu.

Czym zatem zajmie się obecny Synod? Choć , jak na razie, choć toczą się na nim dość niemrawe, debaty na temat młodzieży, to jego uczestników rozpala zupełnie inny problem. A jest nim znów homoseksualizm, stosunek do niego Kościoła, a także rzekoma konieczność otwierania się na „osoby LGBT”.
Progresiści szykują rewolucję w doktrynie Kościoła. Na zdjęciu arcybiskup Wiednia Christoph Schonborn (z lewej) z kardynałem Oscarem Rodrigo Maradiagą podczas Synodu na temat młodzieży w Watykanie 4 października 2018. Fot. Getty Images/Franco Origlia
Wszystko zaczęło się od szokującego, z katolickiego punktu widzenia, zamieszczenia w oficjalnym dokumencie przygotowawczym do Synodu określenia „młodzi LGBT”. Jak dotąd Kościół nigdy nie używał na określenie homoseksualistów tego ideologicznie nacechowanego skrótu.

W „Instrumentum Laboris” jednak po raz pierwszy to słowo padło. „Niektórzy młodzi ludzie LGBT, poprzez swój wkład w pracę Sekretariatu Synodu, chcą skorzystać z większej bliskości i doświadczyć większej troski ze strony Kościoła, podczas gdy niektóre konferencje biskupów kwestionują, co proponować młodym ludziom, którzy (...) decydują się tworzyć pary homoseksualne i chcą przede wszystkim pozostać blisko Kościoła” – przeczytać można było w dokumencie.

Ortodoksyjnie nastawieni katolicy natychmiast zadali pytanie, czy ta zmiana języka nie będzie oznaczać próby zmiany doktryny, i czy rzeczywiście powinna ona mieć miejsce. W odpowiedzi usłyszeli od kard. Lorenzo Baldisseriego, odpowiedzialnego za przygotowanie Synodu, że słowa te nie zostaną usunięte z dokumentu. – Jesteśmy otwarci. Nie chcemy aby synod był zamknięty w sobie. W Kościele jest wiele obszarów, które oczekują wysłuchania – z lewa, prawa, centrum, z północy i południa, wszystko jest możliwe. Dlatego musimy słuchać ludzi z różnych środowisk – oznajmił hierarcha. – Słuchajcie, nie mam zamiaru nic usuwać. Ojcowie Synodu będą przyglądać się tekstom punkt po punkcie i żadne słowo nie zostanie pominięte – dodał.

Uznanie nietradycyjnych rodzin

Odpowiedzi udzielił arcybiskup Filadelfii Charles Chaput OFMCap. – Nie ma czegoś takiego jak «katolik LGBTQ» lub «katolik transseksualny» czy też «katolik heteroseksualny» – tak jakby nasz popęd seksualny miał określać kim jesteśmy, tak jakby te oznaczenia określały odrębne społeczności o różnej, ale jednakowej pełni wiary w obrębie prawdziwej wspólnoty kościelnej, Ciele Jezusa Chrystusa – podkreślał. – To nigdy nie było prawdą w życiu Kościoła i nie jest prawdą także obecnie. Wynika z tego, że określenie «LGBTQ» i inne podobne nie powinny być używane w dokumentach kościelnych, ponieważ używanie ich sugeruje, że są to prawdziwe autonomiczne grupy, a Kościół po prostu nie kategoryzuje ludzi w ten sposób – dodał amerykański hierarcha.

Co zamiast tego proponuje arcybiskup? Mówi tak: „wyjaśnianie, dlaczego katolickie nauczanie o ludzkiej seksualności jest prawdziwe, i dlaczego jest uszlachetniające i miłosierne, wydaje się kluczowe dla każdej dyskusji o kwestiach antropologicznych. Jednak niestety brakuje go [w dokumencie roboczym synodu]. Mam nadzieję, że rewizje dokonane przez Ojców Synodu mogą temu zaradzić”.

Amerykański duchowny ujawnia, jak działa homoseksualne lobby

Ks. Gerald E. Murray: Papież Franciszek powinien odpowiedzieć na zarzuty abp. Carla Marii Viganò, bo inaczej będzie ciążyć na nim podejrzenie, że chronił kogoś, kto molestował kleryków.

zobacz więcej
Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że słowa te zakończyły dyskusję. Od samego początku prac w małych grupkach, którym przewodzili zwolennicy zmian wypływały sygnały, że Kościół powinien zmienić swoje nauczanie w sprawach seksualności i rodziny. I tak z grupki dowodzonej przez kard. Blaise Cupicha płynął sygnał, że Kościół powinien „otworzyć się na uznanie nietradycyjnych rodzin”, a od grupy kardynała Oscara Rodrigueza Maradiagi, członka K9 czyli kolegium doradczego papieża Franciszka (a także człowieka, w którego seminarium właśnie odkryto skandal homoseksualny, i którego najbliższy współpracownik uczestniczył w skandalu homoseksualnym), zaproponowała, żeby Kościół katolicki poświęcił więcej uwagi homoseksualistom i ich problemom.

„Istnieje problem co robić i jak postępować z homoseksualistami, którzy nie mogą pozostawać poza naszą działalnością duszpasterską, a także z takimi sytuacjami jak małżeństwa między homoseksualistami, łona do wynajęcia (surogatki), adopcja przez pary tej samej płci” – oznajmili młodzi uczestnicy synodu, obradujący pod kierunkiem kard. Maradiagi.

Wcześniej ta sama grupa, pod kierunkiem tego samego kardynała uznała, że Kościół powinien zreformować swoje podejście do „wyzwań antropologicznych” i zrewidować podejście do takich kwestii jak „miłość, seksualność, kobiety i gender”.

Zaakceptowanie homoseksualistów

Ciekawe, że odpowiedź na te plany przyszła od młodej dziewczyny, która sama ma skłonności homoseksualne, ale stara się żyć zgodnie z nauczaniem Kościoła. To ona zaapelowała do biskupów, by nie zmieniali nauczania Kościoła. „Jako ktoś, kto nie tylko wyrósł w Kościele, ale też pokochał go i jego nauczanie na temat mnie samej, nie zniosłabym jakiejkolwiek zmiany tego nauczania, zwłaszcza takiej, która mogłaby przynieść wielkie szkody. Chciałabym zatem otworzyć przed wami moje serce i podzielić się z wami częścią mojej historii i moich przekonań, drodzy Biskupi Świętego Kościoła Katolickiego i błagać was, byście podtrzymali dobre, prawdziwe i piękne nauczanie Kościoła na temat homoseksualizmu” – napisała 22-letnia amerykańska blogerka Avera Maria Santo.

A dalej opowiadała swoją historię, historię dziewczyny, która po początkowym sprzeciwie odkrywała prawdę nauczania Kościoła i piękno życia w czystości. „Nie ma na świecie nikogo, kto nie byłby powołany do życia czystością, włącznie z moimi braćmi i siostrami, którzy doświadczają pociąg do osób tej samej płci. Nie dlatego, że Kościół jest opresyjny i chce, abyśmy byli mu poddani w żałosny i bierny sposób, ale dlatego, że każdy z nas bez wyjątku jest zaproszony do tego, by mieć udział w boskim życiu Stwórcy, życiu, w którym nie może się ostać żaden grzech” – napisała.
"Jako ktoś, kto nie tylko wyrósł w Kościele, ale też pokochał go i jego nauczanie na temat mnie samej, nie zniosłabym jakiejkolwiek zmiany tego nauczania, zwłaszcza takiej, która mogłaby przynieść wielkie szkody" - napisała w liście do biskupów Avera Maria Santo. Fot. printscreen/ http://couragegulfcoast.wixsite.com/blog
Czego więc oczekuje Amerykanka od Kościoła? „Potrzebuję, aby przypominano mi jako chrześcijance nie tylko o tym, że jestem powołana do kochania tak, jak Chrystus nas umiłował, ale też, że jestem do tego zdolna. Jestem zdolna do autentycznej miłości!” – stwierdziła.

List był komentowany w wielu środowiskach katolickich, blogerka udzieliła wielu wywiadów, także polskim mediom. Członkowie sekretariatu Synodu zareagowali w sposób specyficzny. Kilka dni później, podczas briefingu poświęconego obradom wytypowali do głosu dziewczynę, która domagała się zmian w nauczaniu. – Kościół musi otworzyć ramiona na przyjęcie i zaakceptowanie homoseksualistów – mówiła Silvia Teresa Retamales Morales, świecka delegatka na Synod z Chile. – Kościół musi być bardziej inkluzywny. Musimy pomóc naszym braciom i siostrom, którzy mają inną orientację seksualną, ale chcą być częścią Kościoła” – uzupełniała.

Trudno nie zadać pytania, dlaczego właśnie te delegatkę dopuszczono do głosu, dlaczego właśnie takie opinie uznano za warte upublicznienia. Czy rzeczywiście można uznać to za czysty przypadek?

Frakcja progejowska

Jednym z głównych architektów dokumentu, jaki obecnie powstaje na synodzie, jest arcybiskup Bruno Forte, czyli ten sam hierarcha, który wprowadził progejowski punkt do dokumentu posynodalnego, jaki powstał na Synodzie na temat małżeństwa i rodziny. Ojcowie Synodalni wtedy odrzucili ów punkt (niewielką większością głosów), ale papież Franciszek i tak nakazał jego wprowadzenie do dokumentu (choć z zastrzeżeniem, że został on odrzucony).

Franciszek psuje doktrynę Kościoła

Kongregacja Nauki Wiary uznała, iż teza, która do tej pory była prawdziwa, od teraz będzie fałszywa. A jedynym uzasadnieniem tej radykalnej zmiany jest cytat z przemówienia obecnego papieża.

zobacz więcej
Czy teraz tylnymi drzwiami podejmowana jest identyczna próba? Byłoby to tym bardziej niebezpieczne, bo obecnie – po zmianach prawnych wprowadzonych przez papieża Franciszka – obowiązujące są już nie adhortacje papieskie powstałe po Synodzie, ale dokumenty samego Synodu. Jeśli więc progejowska frakcja (bardzo mocna w sekretariacie Synodu) wprowadzi do dokumentów pewne zapisy, a ortodoksyjnym ojcom synodalnym nie uda się ich odrzucić, to czeka nas rozmywanie doktryny Kościoła.

Warto też zauważyć, że zaproszony do sekretariatu Synodu uważany za bardziej konserwatywnego gwinejski kardynał Robert Sarah odmówił wejścia do niego. Powodem miały być przyczyny osobiste, ale trudno nie zadać pytania, czy nie chodziło o to, by uniknąć uczestnictwa w tworzeniu dokumentu nieortodoksyjnego.

Tym bardziej, że czarnoskóry hierarcha, przemawiając do uczestników synodu 16 października powiedział,iż Kościół powinien młodym ludziom "odważnie zaproponować chrześcijański ideał odpowiadający katolickiej doktrynie moralnej, nie rozmywając go i nie ukrywając prawdy". Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów uważa, że "niedocenianie zdrowego idealizmu młodych" jest poważnym błędem i "zamyka drzwi do prawdziwego procesu wzrostu, dojrzewania i świętości".

– Tomasz P. Terlikowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Papież Franciszek składa podpis na gipsie jednego ze świeckich uczestników synodu, 6 października 2018. Fot. REUTERS/Alessandro Bianchi
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Włochy zawiodły Kreml. Sankcje przeciw Rosji będą trwały długo
W Europie nawet formacje występujące przeciw Brukseli wolą Biały Dom niż Kreml.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Macron abdykuje. „Żółte kamizelki” tworzą nowy ustrój
Mistrz uroku osobistego, który chciał być „królem” Francji. Okazał się okrutnym narcyzem mszczącym się za brak współczucia po śmierci babci.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Tańce ze śmiercią świetnie się sprzedają
Oblodzone stoki, ciasne zakręty, sztuczny śnieg, skoki dochodzące do 80 metrów na wielkiej prędkości potęgują ryzyko.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Grożą śmiercią, korumpują, kompromitują. Pozostają bezkarni
Czy rosyjscy sportowcy stracą prawo uczestniczenia w światowych imprezach, a Rosja nie będzie mogła organizować międzynarodowych zawodów? Dowiemy się za kilka dni.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Terapia „szyta na miarę”
Wszystkie choroby są genetyczne. A każdy z nas to genetyczny unikat. Indywidualnie dobrane kuracje nadchodzą więc wielkimi krokami.