Cywilizacja

Słomiane domy: beton z konopi, zdrowie ze stali

Bajka braci Grimm o trzech świnkach jest już nieaktualna! Ściany ze słomy wytrzymują wichurę, zapewniają ciepło, tłumią hałas, blokują wilgoć, grzyby i pleśń. I nawet można na nich zarobić... Wybierasz glinę, wapno i konopie, czy beton, styropian i syntetyczną farbę?

„Rodzina myślała, że zwariowałem” – tak najczęściej wspominają decyzję o budowie domu „innego niż wszyscy” ci, którzy zdecydowali się na wykorzystanie w tym celu… słomianych kostek, betonu konopnego, lub bali.

A przecież w Skandynawii – słynącej nie tylko z oszczędzania energii, ale także srogich zim – domy tradycyjnie budowane są z drewna. Co tak daleko szukać: w polskich, mroźnych górach – od Małopolski po Podkarpacie – ale też na słynącym z bycia „biegunem zimna” Podlasiu, od wieków dominowała taka sama technologia. Po pierwsze była tania, po drugie dostępna, po trzecie dom drewniany łatwiej ogrzać, a latem trzyma chłód.

Wraz z postępem i bogaceniem się Polacy zaczęli co prawda preferować domy murowane. Jakby pod wpływem mądrości braci Grimm, którzy w bajce o trzech świnkach uczą, że solidny jest tylko dom z cegieł. W tym postawionym przez jedną z nich schroniły się dwie świnki, które nierozważnie zbudowały chatki z drewna i słomy i zdmuchnął je nawet oddech wilka.

W każdym razie dziś alternatywne budynki mieszkalne, z użyciem konstrukcji drewnianej, stanowią mniej niż 1 procent oddawanych do użytku! Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w pierwszym kwartale 2017 roku na 49 tysięcy domów budowanych w Polsce zaledwie 325 sztuk stworzono w konstrukcji drewnianej. Ale teraz ten trend ma się odmienić.
Pełna energii - Wewnętrzny obieg szczęścia
Właśnie weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie środowiska, która powołuje do życia spółkę Polskie Domy Drewniane SA. Obejmuje jednak tylko budownictwo jednorodzinne, a to kropla w morzu potrzeb. Wedle planów Ministerstwa Środowiska, spółka stworzona przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Bank Ochrony Środowiska, do roku 2022 ma zbudować mniej niż tysiąc jednorodzinnych i aż 11 tys. drewnianych domów wielorodzinnych. Niestety, już na starcie projektu pojawił się poważny problem. Z kręgu podmiotów współtworzących spółkę wycofano Lasy Państwowe, co może oznaczać brak terenów pod budownictwo i przede wszystkim surowca od strategicznego udziałowca.

Zamiast zakładać folię na ciało…

Arogancki i bezduszny styl w pseudoekologicznym wcieleniu

Szkło zaspokaja faraońskie ambicje. Działa na wyobraźnię. Poprawia wizerunek. Co o naszej epoce mówią wieżowce Dubaju i Warszawy?

zobacz więcej
Jednak nawet gdyby Lasy Państwowe bardzo się o udzielały, a Polacy by pokochali tę tańszą i szybszą od cegieł czy betonu technologię, to nie jest możliwe masowe budowanie domów z drewna. Nie tylko z powodów ekologicznych, ale i ekonomicznych. Jak sygnalizują specjaliści budownictwa naturalnego i eksperci rynkowi, Polska – choć należy do najbardziej zalesionych krajów UE – nie ma tyle surowca do wyrębu, by w drewnianych domach mieszkało tysiące, a tym bardziej setki tysięcy rodzin. Ale – jak dodają – są alternatywy wobec drewna i coraz więcej start-upów na świecie propaguje właśnie takie rozwiązania budowlane: ściany z kostki słomianej, gliny, betonu konopnego et cetera.

Wielu marzy, by upowszechniły się też w Polsce, jako niedrogie i zdrowe budownictwo dla przeciętnej polskiej rodziny lub domy socjalne. Ogrzewanie domów z tzw. gazobetonu czy cegieł pochłania więcej energii, a ceny węgla, gazu czy oleju opałowego rosną. Koszt ogrzewania konwencjonalnego domu o powierzchni 150 m2, ze względu na niską energooszczędność stawianych ostatnio budynków może wynosić nawet 6-8 tysięcy rocznie. A nowoczesnego budynku naturalnego – jak zapewniają ich twórcy – trzykrotnie mniej.

To budownictwo definiuje wykorzystanie surowców jak najmniej przetworzonych, pochodzących wręcz z okolicy planowanego postawienia domu, co znacznie ogranicza koszt transportu. Materiały takie jak słoma, drewno czy paździerz konopny posiadają także tzw. niski lub ujemny ślad węglowy, czyli ich użycie oznacza małą lub brak emisji gazów cieplarnianych. W przeciwieństwie do cementu, którego produkcja odpowiada za ponad 10% globalnej emisji dwutlenku węgla.

Przemysł budowlany stoi poza tym przed widmem wyczerpywania się zasobów piasku i rosnących cen materiałów, w tym cementu. Coraz częściej podnosi się, że przemysłowe technologie budowlane stosowane od drugiej połowy XX wieku mają negatywny wpływ na zdrowie człowieka. Jak mówią krytycy konwencjonalnego budownictwa, ocieplanie ścian styropianem jest jak zakładanie torebki foliowej na ciało.
BioDomek – modułowy budynek z naturalnych materiałów, który można rozbudować lub przewieźć. Fot. eKodama Architektura Magdalena Górska, www.biodomek.pl.
– Od początku istnienia ludzkości człowiek budował domy z materiałów, które znajdowały się wokół niego: drewno, kamień, glina, rośliny. Materiały dostępne w marketach, wysoko przetworzone produkty budowlane to wynalazki dość nowe. Coraz bardziej zaczynamy zdawać sobie sprawę ze zdrowotnych i środowiskowych konsekwencji używania betonu, styropianu, syntetycznych tynków czy farb – mówi Katarzyna Rączka-Bilińska z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Budownictwa Naturalnego.

Wyznania burzyciela

Robert Bogdański, który zlikwidował budynek cenzury, włącza się do dyskusji o zburzeniu PKiN. „Tych, którzy wielbią Pałac i tych, co go nienawidzą, łączy jedno: to On włada ich emocjami. Nie potrafią się oderwać od świata, jaki On zbudował”.

zobacz więcej
Przypomina tradycje naszych przodków, bo przecież polska szlachta nie mieszkała w zamkach z czerwonej cegły czy barokowych pałacykach, tylko w dworach drewnianych i glinianych, krytych strzechą. Co więcej, dwory, pałace i kościoły budowane przez rodziny Czartoryskich czy Radziwiłłów też powstawały między innymi z gliny. Budulec ten popularyzował w XVIII w. Piotr Aigner, nestor polskiej architektury, autor poradnika „Budownictwo wieyskie z cegły glino-suszoney”. Piękny zespół dworski Mostowskich jest jednym z wielu przykładów tej technologii, a dziś – paradoksalnie – stoi w sercu betonowego, warszawskiego Tarchomina.

Centrum biznesowe ze słomy

– Na razie budownictwo naturalne w Polsce jest w miejscu, w którym zachodnie kraje były około dekady temu. Ale szybko się rozwija: z każdym rokiem zwiększa się liczba projektów, coraz więcej jest osób zainteresowanych udziałem w warsztatach i kupujących książki na ten temat – ocenia Paweł Sroczyński, założyciel fundacji Cohabitat, która prowadzi edukację na temat budowania w zgodzie ze środowiskiem. Dla niego takie projekty budowlane są przejawem rozsądku: prawidłowo ustawiają relacje ludzi z ekosystemem oraz dobrze wpywają na dobrostan i zdrowie człowieka.

Stowarzyszenie Budownictwa Naturalnego zajmuje się popularyzacją architektury zrównoważonej, badaniami materiałów naturalnych i edukacją. Organizuje też Festiwal Naturalnego Budowania i szkolenia dla… trenerów systemów ekobudownictwa. Kto to taki? Katarzyna Rączka-Bilińska tłumaczy, że ważnym aspektem budownictwa naturalnego jest zaangażowanie znajomych do pomocy przy wznoszeniu budynku, czy tworzenie społecznych spółdzielni. Ekobudowa trwa bowiem tylko przez kilka letnich miesięcy. I do tego, by to wszystko powstało i działało, przydają się trenerzy.

Oczywiście angażowanie rodziny i znajomych do naszego osobistego projektu jest trudne, a ruch spółdzielczy wymaga pewnego wsparcia instytucjonalnego, niemniej budowa domu z surowca naturalnego kusi. Faktycznie trwa krótko, w przeciwieństwie do konwencjonalnej, która może zająć lata. A domy stawiane przez innowatorów i aktywistów surowca naturalnego nie przypominają ani lepianek z afrykańskiego buszu, ani kurpiowskiej chaty. To nierzadko małe arcydzieła architektury i wzorcowe obiekty w zakresie funkcjonalności czy energooszczędności.
Dwór Mostowskich, zbudowany w XVIII wieku, jeszcze przed pałacem w Tarchominie. Drewniany barokowy budynek ma kryty gontem, charakterystyczny dla polskich dworków, łamany dach. Ozdobiony jest od frontu gankiem wspartym na czterech modrzewiowych kolumnach. Obecnie zespół pałacowo-parkowy stoi na terenie parku krajobrazowego nad Wisłą przy ulicy Mehoffera 2 i jest siedzibą Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej. Fot. Wikimedia/Cyrkiel-network - praca własna, CC0
Dwa lata temu Sroczyński założył „Osadę Twórców” – zaadoptował stare gospodarstwo rolne pod Łodzią na społeczną placówką badawczą, w ramach której powstają budynki we wszelkich możliwych technikach. Ponieważ powstawanie domów z grubych drewnianych bali, bardzo estetycznych i naturalnych, przyjęliśmy za niemożliwe do upowszechnienia w szerszej skali, inicjatorzy „budownictwa bio”, jak można je nazwać, postulują wykorzystanie słomy.

Tysiące żołnierzy sprawdzało jego wytrzymałość. Spodek kończy 45 lat

Obiekt miał być areną politycznych wieców, ale też sportowych i kulturalnych imprez.

zobacz więcej
Ten jak najbardziej naturalny i ogólnie dostępny w Polsce surowiec jest ostatnio spalany w energetyce. Analizy ekonomistów mówią, że przy uprawie zbóż co roku powstaje w naszym kraju ponad 12 milionów ton słomy. Wydaje się, że to wystarczająco dużo, by stała się powszechniejszym materiałem budowlanym.

Budownictwo tzw. straw-bale, oparte na sprasowanych kostkach słomy, znajduje wielu amatorów w krajach zachodniej Europy. We Francji z takich materiałów powstają szkoły, urzędy czy przedszkola. W Wielkiej Brytanii wybudowano nawet mające ponad 3000 m2 centrum biznesowe.

Płacz i katar od nowoczesności

Technologia polega na osadzeniu kostek w drewnianej konstrukcji pełniącej rolę szkieletu domu. Umocowanie budynku na fundamencie oraz prawidłowo wykonana izolacja przeciw wilgoci zapobiegają jej przenikaniu z gruntu do ścian. One same zabezpieczane są najczęściej od wewnątrz naturalnym tynkiem glinianym, z zewnątrz zaś tynkiem wapiennym lub elewacją drewnianą.

Zwolennicy tego budownictwa zapewniają przy tym, że przesłanie bajki o trzech świnkach jest już nieaktualne. Ściana ze słomy gwarantuje bowiem rodzinie przetrwanie nawet przy bardzo wietrznych warunkach i podczas surowych zim, jakie bywają w Polsce.

– Taka przegroda spełnia wszystkie wymagania izolacyjności termicznej stawiane nowoczesnym budynkom. Współczynnik przewodzenia ciepła sprasowanej słomy nie jest oczywiście wyższy niż syntetycznych materiałów izolacyjnych, takich jak styropian czy wełna mineralna, ale w tej technologii izolacją termiczną jest cały przekrój ściany o grubości aż 40-50 centymetrów – tłumaczy Marian Smiatek, dyplomowany inżynier i absolwent Politechniki Śląskiej, a obecnie budowniczy i trener w fundacji Cohabitat.

Zaręcza, że obiekty wykonane w tej technologii wbrew pozorom są odporne na pożar nie mniej niż te konwencjonalne. A co ważniejsze – ściany ze słomy tworzą zdrowy mikroklimat wewnątrz domu.

– Budynek oddycha i utrzymuje optymalny dla człowieka poziom wilgotności przez cały rok. Nie ma przy tym problemu grzybów czy pleśni. A przede wszystkim nie ma syndromu chorego budynku, czyli zestawu dolegliwości występujących w danym miejscu, coraz częściej we wnętrzach nowoczesnych, co wynika z nieodpowiedniej wilgotności w obiekcie, szkodliwości użytych materiałów czy braku odpowiedniej wentylacji – wylicza Marian Smiatek.
Faktycznie, Światowa Organizacja Zdrowia informowała już 1984 roku, iż syndrom chorego budynku (sick building syndrome – SBS) – objawiający się m.in. bólami głowy, omdleniami, przemęczeniem, podrażnieniem błon śluzowych czy trudnościami w oddychaniu – występuje aż w 30% nowych i odnawianych budynków na świecie.

Zabytki, kościoły, freski. Trzęsienie ziemi zniszczyło średniowieczne miasteczka

Morze gruzów w Umbrii, Marche i Lacjum.

zobacz więcej
– Choroby infekcyjne, immunologiczne czy alergiczne są coraz częstsze i to właśnie w nowych domach, mieszkaniach czy biurach, które niewłaściwie regulują poziom wilgotności. Z pewnością budownictwo naturalne daje gwarancję lepszego mikroklimatu, o ile w budynku nie zagości pleśń – przyznaje dr. n. med. Patryk Tarka z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Przy czym nie wiemy jeszcze, jaki wpływ na zdrowie człowieka mogą mieć wszystkie przemysłowo wytwarzane materiały budowlane – zauważa.

SBS mogą bowiem powodować na przykład syntetyczne farby czy tynki. A w ścianach budownictwa naturalnego stosuje się – jak wynika z nazwy i o czym wspominałem – tynki naturalne: gliniane i wapienne.

Unia doceniła cudowne konopie

Wapno, materiał znany już starożytnym architektom, jest jednym z dwóch składników największego hitu „bio budownictwa” – betonu konopnego. Bo konopie – ta najstarsza przemysłowa roślina ludzkości, z której powstawały nie tylko ubrania naszych przodków, już tysiąc lat temu, ale też karty Biblii Gutenberga czy pierwsze jeansy Levis’a – okazują się również doskonałym surowcem do wznoszenia ścian.

Wokół rośliny narosła masa mitów, lęków i legend. Konopie przemysłowe, których uprawa wymaga zgody państwa, mają ograniczoną zawartość substancji psychoaktywnych THC do zaledwie 0,2%. To zupełnie inna roślina niż konopie indyjskie (do 20 % THC), palone w terapiach leczniczych lub jako zalegalizowana używka w Holandii, niektórych stanach USA czy Urugwaju.

Beton z konopi przemysłowych okazuje się o połowę lżejszy od konwencjonalnego, a system jego produkcji pod względem wykorzystania surowca może stanowić wzór gospodarności. Do wytworzenia materiału używa się drewnianego rdzenia konopnego, który pozostaje po wymłóceniu nasion na olej i włókna na tkaniny. Potem rdzeń zostaje zmielony na paździerz, który już na miejscu budowy miesza się z wapnem i wodą, tworząc wręcz idealny materiał pod względem trwałości, izolacji cieplnej oraz akustycznej.
Zwłaszcza ta ostatnia jest istotna, bo przecież domy naturalne z drewna kojarzą nam się ze ścianami, przez które wszystko słychać. A tymczasem ściany z kostki słomianej lub betonu konopnego mają dobrą chłonność akustyczną. W takim domu trudno też o pogłos powodujący dyskomfort w nowoczesnych pomieszczeniach. Zaś grubość ścian ( przypomnijmy – w naszym klimacie w tej technologii muszą mieć co najmniej 40 cm) daje gwarancję, że stopień przenikania dźwięku z zewnątrz również będzie właściwy.

„Dom przy domu, wąskie ulice, w mięsnym kupiłam kapcie na zimę”. Życie w stolicy przed wojną i Pałacem

Wspomnienia o przedwojennej Warszawie. Miejsce kiedyś szczelnie zabudowane wysokimi kamienicami, dziś zajmuje Pałac Kultury i Nauki.

zobacz więcej
Na zbudowanie domu o powierzchni 150 m2 potrzeba surowca z około 10 hektarów konopi przemysłowych. A ta roślina nie wymaga wielkich działań pielęgnacyjnych, stosowania pestycydów czy nawadniania. Za to dopłaty unijne do legalnej uprawy konopi należą do najwyższych, można więc nieźle zarobić. Aż dziw, że wciąż brak infrastruktury odpowiedniej do przetwarzania tych roślin, czy choćby kombajnów dostosowanych do jej zbiorów.

Co będzie dalej z domami ze słomy, konopi i gliny? W roku 2050 na Ziemi ma być już 10 miliardów ludzi, połowa będzie mieszkać w miastach. W Polsce przez ten tych 30 lat zapewne skończy się trwałość zabytków epoki PRL – blokowisk z wielkiej płyty. Mieszkalnictwo stanie się więc problemem społecznym. Czy deweloperzy sięgną wtedy po budownictwo naturalne?

– Nie znam żadnych argumentów przeciw budownictwu naturalnemu, zwłaszcza że koszty konwencjonalnych materiałów cały czas idą w górę, cena cementu wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat o 100%. Pomimo tego firmy deweloperskie będą ostatnimi, które postawią w obecnej sytuacji rynkowej na budownictwo naturalne – ubolewa Maciej Górka, ekspert rynku nieruchomości z homebroker.pl.

Dlaczego inwestorzy budowlani nie postawią na „słomiane domy”? – Ponieważ nie posiadają kompetencji w realizowaniu projektów ekologicznych. Mam tu na myśli odpowiedni know-how, specjalistów inżynierów, ale także rozeznanie w materiałach potrzebnych do budowy z ekologicznych materiałów. Oczywiście nie oznacza to, że nie powstają projekty ekologiczne, ale skupiają się one głównie na niskoemisyjności, a nie na budownictwie z materiałów naturalnych – tłumaczy ekspert od nieruchomości.

Zwraca też uwagę, że choć pozytywne czynniki społeczne i makroekonomiczne przemawiające za wykorzystaniem surowców naturalnych w budownictwie, to brak odpowiedniej infrastruktury produkcyjnej w Polsce, wsparcia państwa dla rozwoju tych technologii, czy choćby ulg podatkowych dla rodzin budujących w taki sposób.

Nieliczna grupa zapaleńców „budujących inaczej” pytana, czy rozwijanie takich pomysłów na skalę państwową ma sens, odpowiada: należy zapytać Niemców albo Brytyjczyków, dla których budowanie naturalne nie jest ekstrawagancją a najlepszym pomysłem na nowoczesne budynki czy choćby budownictwo socjalne.

– Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Pickering, 2013 rok. Jason Uher i Michelle Boodhoo zbudowali „wymarzony zielony dom” – zdrowy i ekologiczny – dla swojej rodziny. Posiada on pasywną konstrukcję pozyskującą energię słoneczną, izolację z ekologicznego materiału i ściany z 40-centymetrowych bel słomy. Energia słoneczna i kominek na drewno utrzymują ciepło zimą. Koszty ogrzewania – wobec poprzedniego domu pary – spadły z 4000 do 1000 dolarów rocznie. Na zdjęciu pokój dzienny z kuchnią. Fot. Rene Johnston / Toronto Star via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pożegnanie z sutanną. Suspensa, wydalenie z zakonu, ekskomunika…
Po okresie pierwszej fascynacji partnerki zakonników często orientują się, że ich wybranek nie umie robić nic, poza głoszeniem kazań i spowiadaniem. Panie szybko wystawiają walizki takich duchownych za drzwi, a oni pukają ponownie do bram klasztorów.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Elity III RP utraciły kontrolę nad rzeczywistością
Ugryziony w tyłek żubr, jak napisał swego czasu Jarosław Marek Rymkiewicz, przebudził się i pędzi w niewiadomym kierunku.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Wierzą w parytety, przywileje dla gejów i cenzurę myśli....
„Czy ktoś może jeszcze sądzić, że partia torysów jest partią konserwatywną?” – pytał na łamach „Mail on Sunday” brytyjski publicysta.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Ulubiony klub premiera Izraela
Tytuł „najbardziej rasistowskiego klubu świata” dzierży Beitar Jerozolima, w którym – jak deklarują kibice – żaden Arab nigdy nie zagra.
Cywilizacja wydanie 31.05.2019 – 7.06.2019
Były szef Facebooka:
Co my robimy z mózgami dzieci...
Młodzi ludzie zastępują stare używki nowymi — psychologicznymi. Emocjami, które uruchamiają, wodząc palcem po ekranie smartfona.