Historia

Wyszukana medycyna… troglodytów

Ötzi przeleżał w Tyrolu pod lodem 5 tysięcy lat, by dziś nam pokazać, jak doskonale go leczono. Dało się wtedy umrzeć od trywialnych zakażeń czy stanów zapalnych, ale ludzie mocno wierzyli – i to być może było źródłem ich wyzdrowienia – w leczniczą moc kamieni. I nie tylko.

Poranna niedzielna kawa.
Mąż: – A słyszałaś o tym źrebaku sprzed 40 tysięcy lat, co go w stanie doskonałym właśnie odmroziło na Syberii? To niesamowite! Jeszcze trochę i dowiemy się, jak to życie naprawdę wyglądało przed zlodowaceniami. Jedyny plus efektu cieplarnianego.
Ja: – Owszem, słyszałam. A wiesz, że ten zamrożony człowiek z Tyrolu, ten Ötzi sprzed ponad 5 tysięcy lat, miał mnóstwo tatuaży na skórze, które były narysowane dokładnie w tych miejscach, gdzie należałoby go kłuć igłami do akupunktury, biorąc pod uwagę, na jakie schorzenia cierpiał?
Mąż: – Nie, no co ty, daj spokój kochanie. Przecież do tego trzeba nie tylko doskonale znać układ nerwowy i jego budowę, co do szczegółu, ale jeszcze wiedzieć, że drażnienie zakończeń nerwowych może mieć jakiś dobry skutek. Przecież to byli troglodyci! To co oni mogli o tym wiedzieć?

Przy kawie z racuchami nie chciałam się kłócić. I boleśnie uświadamiać małżonkowi, który nawet nie zabija karpia na Boże Narodzenie, a mięso od wielu lat widział tylko w formie pieczeni lub kotleta, że taki Ötzi „i jego drużyna” każdego dnia polowali, obdzierali ze skóry i porcjowali mięso rozlicznych gatunków zwierząt. Że ów „człowiek lodu” również prowadził walki z innymi ludźmi – wszak sam padł ofiarą strzały z łuku, którą trafiono go w plecy – a być może potem ich ćwiartował, dekapitował, skalpował. Wojny neolityczne bywały bardzo krwawe, o czym pisałam w tekście „Seksmisja wydarzyła się naprawdę”.
Rekonstrukcja wyglądu Ötziego za pomocą metod stosowanych w kryminalistyce, Muzeum Archeologiczne Południowego Tyrolu w Bolzano we Włoszech. Fot. Wikimedia/Thilo Parg, licencja: CC BY-SA 3.0
Przekonanie zatem, że dowolny współczesny mężczyzna, który nie jest lekarzem, frontowym żołnierzem lub rzeźnikiem czy myśliwym wie więcej od Ötziego na temat anatomii człowieka w ogólności, a układu nerwowego w szczególności, jest trochę śmieszne. Nie robimy już nawet sekcji żaby w szkole, więc doprawdy, nie ma o czym mówić.

Seksmisja wydarzyła się naprawdę! Prawdziwi mężczyźni na wojnie zginęli

Warunkujący męskość chromosom Y jest słaby. Nie przetrwa prawdopodobnie kolejnych 5 milionów lat. To powolne uderzenie „bomby prof. Kuppelweisera”.

zobacz więcej
Sami sobie wydajemy się tak cywilizowani i rozwinięci, że ciężko nam sobie siebie wyobrazić ćwierć wieku temu. No jak żyć bez tych wszystkich aplikacji i gadżetów? Jeszcze większym wyzwaniem bywa przeniesienie się wyobraźnią w czasy dawniejsze. Choć, jak dowodzi ilość trafnych memów na temat serialu „Korona królów”, niektórzy z nas miewają dość solidną wiedzę, czego to za czasów ostatnich Piastów w Europie nie było i jak wtedy mniej więcej żyli i umierali ludzie.

Tak, to barbarzyńcy stworzyli Sfinksa

Jednak już powszechne wyobrażenia o starożytności są tak zdominowane przez hollywoodzki „Disneyland”, że zdziwilibyśmy się bardzo, gdyby autentyczny starożytny Grek czy Rzymianin, prosty zjadacz prażonego bobu czy legionista, stanął z nami oko w oko. Chcemy, by było barwnie, tiulowo, imperialnie, monumentalnie i złoto. Kto pokaże nam to inaczej, nie zyska poklasku. Bo ze starożytnymi czujemy jeszcze nić kulturowej wspólnoty. Więc skoro my jesteśmy fantastyczni i żyjemy w eleganckim świecie, to i oni tak żyli.

A czasy tak odległych nam neolitycznych przodków? Chcemy wierzyć, że nic po nich w nas nie zostało. Ludzie jaskiń i prymitywnych w naszym wyobrażeniu domostw, łowcy-zbieracze, pierwsi pasterze i rolnicy cóż mieli, cóż umieli? Troglodyci.

Niewiele jest filmów, jak chociażby słynna „Walka o ogień” Jeana-Jacques’a Annauda, próbujących się jakoś zmierzyć ze światem, który zniknął i nie pozostawił po sobie w naszej świadomości nic. Czyż bowiem ostatnią rzeczą, o której myślimy, gdy oglądamy malowidła w jaskini Lascaux, megality Carnac, Stonehenge, Goebekli Tepe czy Sfinksa, nie jest fakt, że dzieła te pochodzą z ręki troglodytów? Już chętniej uwierzymy w kosmitów. No jakże ten odziany w skóry barbarzyńca mógł tak znać astronomię czy matematykę, że dziś wprawia to nas w zdumienie, bo my jej na tym poziomie nie znamy, nie pamiętamy i tak sobie o niej w niedzielę przy kawie i racuchach nie pogadamy, nawet jeśli mamy doktoraty!



A medycyna? Tu może zaświta nam w głowie, że choć potrafimy sobie wyobrazić świat bez matematyków, astronomów czy artystów malarzy, to już bez lekarzy i grabarzy niekoniecznie. Ludzie bowiem, mądrzy czy mniej wykształceni i prości, rodzą się, chorują i umierają. Skoro już neandertalczycy grzebali swych zmarłych częstokroć w sposób bardzo wyszukany, to być może i oni, i późniejsi od nich kuzyni z gatunku Homo sapiens sapiens dbali o zdrowie swego ciała, zanim jeszcze obsypywali je pośmiertnie kwiatami, muszelkami i paciorkami?

Obcinano im palce na znak, że należą do zamkniętej kasty. Elity okaleczonych „szamanów” – malarzy

Wchodzili w głąb europejskich jaskiń, by malować na skałach. Tysiące lat temu podpisywali się odciskiem dłoni – bez kciuka, często bez palca serdecznego i małego.

zobacz więcej
Według naukowców z Instytutu Mumii i Człowieka Lodu Akademii Europejskiej w Bolzano, specjalnie powołanego we włoskim Tyrolu dla badań nad Ötzim, odkryta w 1991 roku przez małżeństwo Simonów mumia sprzed – jak się okazało – 5,3 tysiąca lat była jedną wielką cudownie zachowaną medyczną tragedią. Jak na 40-50-latka, Ötzi był ruiną.

Zęby tego Europejczyka z wczesnej epoki miedzi to sama próchnica (aczkolwiek tak wyglądało też uzębienie o 5 tysięcy lat późniejszego Ludwika XVI!). Ze swoimi patologicznymi zmianami i bólami w żołądku, wywołanymi zakażeniem pasożytniczą włosogłówką, dziś nie wychodziłby od gastroenterologa. Miał zaawansowaną boreliozę, reumatyczne zwapnienia w stawach, zwłaszcza kolanowych, oraz arteriosklerozę. A także zwyrodnienia w krzyżu powodujące z pewnością spory ból i dyskomfort. Sekwencja całkowitego DNA Ötziego nie tylko wykazała, że był szatynem, miał brązowe oczy, grupę krwi 0 oraz nietolerancję laktozy. Ustaliła również, że miał genetyczne predyspozycje do choroby wieńcowej. Powtarzam jednak: te wszystkie dolegliwości go nie zabiły – zmarł od precyzyjnie wycelowanej w niego od tyłu strzały z łuku.

Terapia epoki kamiennej

Pojawienie się „kasty” lekarskiej czy lekarsko-kapłańskiej i co za tym idzie – profesjonalnej ochrony zdrowia, w historii medycyny wiążemy ze starożytną cywilizacją egipską. Która, tu przypomnę, pojawiła się w zupełnie innej części świata mniej więcej wtedy, gdy ustrzelony Ötzi upadł, by już więcej nie wstać i zostać przez ponad 5 tys. lat pod lodem. Pojawiają się również, odkopane dziś dowody, że mniej więcej w tym samym czasie, czyli 5 tys. lat temu, ludy zamieszkujące tereny dzisiejszej Mongolii stosowały akupunkturę. Gdy cywilizacyjnie znajdowały się wciąż w epoce kamiennej.



Do zabiegów używano kamiennych noży, a następnie z kamieni robiono cienkie igły, które – podobnie jak zaostrzony bambus lub kości czy ości – mogły służyć do leczenia tą metodą. I nie o to teraz idzie, byśmy wiedli spór, czy akupunktura działa. Moim osobistym zdaniem, pani biolog od molekuł, jest w tej metodzie, o ile stosowana jest przez fachowca, wielki potencjał w pewnych schorzeniach, zwłaszcza newralgiach czy migrenach, stanach zapalnych, wybroczeniach i krwotokach, problemach neuroendokrynologicznych albo neuroimmunologicznych. Co nie znaczy, że komuś na Zachodzie udało się naukowo potwierdzić jej skuteczność. No, może nie umiemy tak kłuć jak trzeba i jak robią to Chińczycy?

Kiedy Genetix namiesza w Archeo

Ich ekspansja trwała ponad tysiąc lat. Pozostawili po sobie DNA w każdym dokładnie Europejczyku. Lokalne kobiety lubiły tych jeźdźców i rodziły im wiele dzieci. Kim jesteśmy?

zobacz więcej
Dlaczego to ważne w kwestii Ötziego, skoro ani on Egipcjanin, ani Mongoł (lub ktokolwiek, kto 3 tysiące lat przed naszą erą zamieszkiwał dzisiejszą Mongolię), ale – jak objawia jego genom – nasz ci on, europejski? Tu dodam, że na podstawie analizy DNA jego chromosomu Y dało się znaleźć zarówno niewielu jego krewnych żyjących nadal w Tyrolu, jak i ustalić, że należał on do tej grupy naszych czterech głównych praojców, która dziś nadal jest najpopularniejsza na Sardynii. Byli to pierwsi europejscy rolnicy. Aczkolwiek, jak dowodzi odzież Ötziego – wykonana tak ze skór zwierząt hodowlanych, jak i dzikich (niedźwiedzia, jelenia) – jego kultura nadal nie rezygnowała całkowicie z łowiecko-zbieraczego trybu życia. O tym, skąd genetycznie nasz europejski ród, pisałam szczegółowo tu: „Kiedy Genetix namiesza w Archeo”.

Wracając do sedna: otóż udokumentowane istnienie zinstytucjonalizowanej medycyny w tych samych czasach, choć innym miejscu, niż żył Ötzi oraz odkrycie artefaktów z tego samego okresu, aczkolwiek jeszcze innego miejsca na globie, dowodzących praktykowania akupunktury, niejako łączą się w ciele Ötziego.

Wspomniani już badacze włoscy i ich litewscy koledzy na łamach niedawnego numeru „International Journal of Paleopathology” (tak tak, jest takie czasopismo naukowe, które niczym innym się nie zajmuje, jeno prehistoryczną medycyną) wykazują, że analiza 61 tatuaży na skórze Ötziego nie tyle mówi nam o technikach zdobienia ciała, co o medycynie wczesnej epoki miedzi. Okazuje się, że te wykłute i pociągnięte pigmentem szeregi prostych, wielokrotnych, niedługich linii w okolicy kręgosłupa oraz wykropkowane pierścienie wokół stawów, to nie wzory geometryczne, jeno oznaczenia miejsc do akupunktury. Bardzo stosownych, gdy zważyć na jakie choroby podstawowe cierpiał Ötzi. A które dziś stwierdzamy z pewnością, dzięki rozlicznym analizom wykorzystującym sekwenatory DNA, aparaty Roentgena i tomografy komputerowe oraz wiele innych maszyn, które chłopcy z Monty Pythona nazywali „robiącymi PING”.
Tatuaże na plecach Ötziego. Fot. South Tyrol Museum of Archaeology/EURAC/Samadelli/Staschitz (c)
Co mieli do dyspozycji owi „troglodyci”, by tak zdiagnozować Ötziego? I aby precyzyjnie i chyba skutecznie raz na zawsze oznakować miejsca na ciele, gdzie mógł on sam lub z pomocą najbliższych stosować leczniczo akupunkturę? Tego się dziś nie da ocenić.

Neolityczne trepanacje

Bagietka, razowy czy podpłomyk? Żeby mieć chleb, nie trzeba uprawiać zboża. Trzeba mieć palenisko

Odkryto piec chlebowy dwukrotnie starszy niż uprawa zbóż. Żeby zatem mieć pieczywo, nie trzeba siać pszenicy czy żyta. Wystarczy mieć palenisko.

zobacz więcej
Inne, znalezione przy Ötzim przedmioty i substancje również wskazują na to, że ze znawstwem i pieczołowicie dbał on o nadwyrężone zdrowie. Znaleziono przy nim hubę porka brzozowego (Piptoporus betulinus), która jest nadal używana w medycynie ludowej do leczenia dolegliwości żołądkowych. Mógł to być również opatrunek.

Jak konkludują sami autorzy badań: „wraz ze znalezieniem medycznie skutecznych grzybów i roślin, takich jak brzoza lub paproć, w jego ekwipunku i jelitach, sugerujemy, że opieka medyczna i leczenie były już powszechne w czasach Ötziego”. Pierwsi Europejczycy, którzy są naszymi bezpośrednimi przodkami, a do których należał Ötzi, znali zatem tak podstawową anatomię ludzką, wiedzieli też jakie źródło mają choroby i jak je można próbować leczyć, czy przynajmniej zmniejszać objawy, np. bólowe.

Ustalono także, iż – tak, jak i dziś by mu zalecił lekarz, biorąc pod uwagę jego tendencję do choroby wieńcowej i arteriosklerozę – nie prowadził siedzącego trybu życia, nie miał nadwagi, nie cierpiał z głodu, a jego dieta była zrównoważona. Zanalizowanym w zmumifikowanym żołądku ostatnim posiłkiem mężczyzny było mięso jelenia i kozicy, roślinne korzonki, owoce i ziarna, które najprawdopodobniej zostały spożyte w formie chleba. Że chleb pojawił się na świecie nawet wcześniej niż rolnictwo i że ludzie nie jedli surowych ziaren już od co najmniej 14 tys. lat pisałam wcześniej: „Czy wkładanie jedzenia do ognia uczyniło z nas ludzi?”.

W innym zakątku Europy, czyli legendarnym Stonehenge, dwaj archeolodzy brytyjscy, profesorowie Timothy Darvill i Geoff Wainwright dopatrują się już od lat ni mniej, ni więcej, jak centrum leczniczego. Czegoś, czym dla starożytnych Greków było Kos, ze swoją świątynią i świętem Asklepiosa oraz szkołą medyczną Hipokratesa, a dla nas bywa Lourd – tak jego grota objawień, jak i szpital. Jak twierdzą badacze brytyjscy, ludzie przybywają do takich miejsc jak Stonehenge już od 5 tys. lat, by dostąpić uzdrowienia.
Stonehenge. Fot. Wikimedia/Garethwiscombe -https://www.flickr.com/photos/garethwiscombe/1071477228/in/photostream/, CC BY 2.0
Wtedy na Wyspach Brytyjskich panował jeszcze późny neolit. Brytyjczycy demitologizują wiele naszych przesądów na temat tej epoki. Według tych naukowców, długość życia ówczesnych ludzi nie była tak zatrważająco krótka (wielu z tych, którzy przeżyli wczesne dzieciństwo i związane z nim choroby zakaźne, przekraczało 30. rok życia). Nie da się też wykluczyć, że znano rozliczne właściwości lecznicze roślin i glinek, stosowanych tak wewnętrznie, jak i zewnętrznie. W tym celu ludziom wystarczyło obserwować zachowania zwierząt i połykane przez nich w sytuacjach bólu czy biegunki ziemię czy liście.
Czasy owe pozostawiają nam również, w formie czaszek naszych przodków, niezbite dowody przeprowadzania trepanacji. A zatem pewnie także operacji, np. wyjęcia grota strzały czy okruchów kamienia z głowy rannego. Zagojenie tych ran dowodzi, że poddani operacjom ludzie nie tylko je przeżyli, ale żyli długo później. Na trepanowanych czaszkach nie ma śladów poważnych infekcji kości. A to dowodzi, że nasi przodkowie mieli niewąskie pojęcie o roli czystości pola operowanego i rany dla gojenia.

Zatem owszem, dało się wtedy (i nadal tysiące lat później) umrzeć od trywialnych zakażeń czy stanów zapalnych wyrostka albo migdałów, ale ludzie mocno wierzyli – i to być może było źródłem ich wyzdrowienia – w leczniczą moc kamieni. Według naukowców brytyjskich, nasi przodkowie pokonywali – chorzy – częstokroć setki kilometrów, by tylko dotrzeć do Stonehenge i tam poddać się ich uzdrawiającemu wpływowi. Jak i działaniom funkcjonujących tam podobno uzdrowicieli.

– Magdalena Kawalec-Segond,
biolog molekularny i mikrobiolog, współautorka „Słownika bakterii”

Przy pisaniu korzystałam z artykułów:
1. w „Science” pt. „Europe’s 5000-year-old frozen man gets his own movie – but don’t expect to understand what he says”
2. BBC pt. „Neolithic medicine - better than a hole in the head?”

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Alpy Ötztalskie w Tyrolu, między Austrią i Włochami, wrzesień 1991 roku. Dwaj alpiniści ( z prawej Reinhold Messner, himalaista i podróżnik, pochodzący z niemieckojęzycznego Tyrolu Południowego) z zamrożonym ciałem Ötzi, najstarszą naturalną mumią w Europie. Fot. Paul HANNY / Gamma-Rapho via Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Jak powstała granica polsko-węgierska. Historia Karpato-Ukrainy
Szefem sztabu Siczy Karpackiej został Roman Szuchewycz, późniejszy twórca UPA, a jej dowódcą Mychajło Kołodziński, jeden z nielicznych, którzy myśl o eksterminacji Polaków na Wołyniu podnieśli do rangi ideologii.
Historia Najnowsze wydanie
Polskie superagentki – śmierć przychodzi od „swoich”
To Muszkieterowie pierwsi przesłali na Zachód meldunki o zbrodniach niemieckich na Polakach i Żydach, zdobywali fotografie tajnych doków dla U- Botów i plany operacji Barbarossa (ataku na ZSRR). Niestety, wprawiali dowództwo ZWZ w irytację.
Historia Najnowsze wydanie
Smok wawelski istniał naprawdę
Dwunożny potwór wgryzał się w ofiarę, z apetytem kruszył i zjadał jej kości.
Historia Poprzednie wydanie
Zapomniana wojna. „Czerwoni” przeciw „żółtym małpom”
Pół wieku temu po obu stronach granicy zmobilizowano ponad sto dywizji, pięć armii lotniczych, a w stan gotowości postawiono kilka okręgów wojskowych.
Historia wydanie 8.03.2019 – 15.03.2019
Miały być bliźniacze wieże, drapacz Kulczyka i wieżowiec „Agory”
Warszawski drapacz jest na 45. miejscu wśród 102 najsłynniejszych budynków w historii świata, obok m.in. wieży Eiffla, piramidy z Gizy i Empire State Building. Zdziwisz się, który.