Cywilizacja

Wypędzani z domów, torturowani, terroryzowani, mordowani. Przyzwolenie na przemoc wobec białych

– Nasi pragną swojej ziemi! – prezydent RPA Cyril Ramaphosa otwarcie zachęca do wywłaszczania białych farmerów. Do odbierania im ziemi regularnie nawołuje też były prezydent Jacob Zuma. Przyzwolenie na rozlew krwi jest dziś powszechne, a uprawianie ziemi w RPA stało się niebezpiecznniejsze niż zawód policjanta.

„Białe ludobójstwo, bestialstwo” – oburzenie na sytuację białych farmerów w RPA nasila się wraz z kolejnymi decyzjami władz. Rządzący Afrykański Kongres Narodowy (ANC) wraz ze zwykłymi czarnoskórymi obywatelami mszczą się na białych za epokę apartheidu. Odwet jest brutalny.

„Obudźcie się ludzie. Nasi pragną swojej ziemi!” – słowa prezydenta Cyrila Ramaphosy wygłoszone niedawno w parlamencie dobitnie pokazały, jakie jest podejście czarnoskórych do białej mniejszości.

Napady na farmerów

Afrykański Kongres Narodowy dominuje na południowoafrykańskiej scenie politycznej od blisko 25 lat. Narastający radykalizm jej działaczy sprawia jednak, że coraz mniej politologów chce nazywać ANC „socjaldemokracją”.

Bo choć od pokojowych przeobrażeń w RPA minęło już ćwierć wieku, odpowiedzialnymi za dawne rasistowskie prawo cały czas czyni się wszystkich białych mężczyzn powyżej 40. roku życia. Nie milkną głosy o „wciąż żywym apartheidzie” i dyskryminacji czarnoskórych obywateli.
Napadów na farmy jest coraz więcej. Zamordowanych farmerów upamiętnia pole krzyży w pobliżu Pretorii. Fot. Reuters/ Juda Ngwenya
A nie jest trudno wzbudzić nienawiść w kraju, w którym 72 proc. ziemi należy do Burów (potomków białych, głównie holenderskich osadników). W czasie apartheidu odsetek ten wynosił 85 proc. Na wyobraźnię czarnoskórych musi też działać fakt, że białych jest mniej niż 4,5 miliona wśród 60-milionowej ludności kraju.

Według danych Boer Genocide Museum od 1994 roku w RPA zamordowano ponad 3700 farmerów. Działacze organizacji broniących praw mniejszości burskiej przekonują, że ofiar jest znacznie więcej. W petycji do prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa piszą nawet o 70 tysiącach zabitych Afrykanerów. Liczba ta może co prawda budzić wątpliwości, ale brutalność wobec Burów jest jednak faktem.

Napadów na farmy jest coraz więcej – w 2016 roku zanotowano 478 ataków, a rok później było już niemal sto przypadków więcej.

  Z informacji, które można znaleźć na różnych południowoafrykańskich portalach wynika, że biali farmerzy zabijani są w niezwykle brutalny sposób. Najczęściej tracą życie zastrzeleni, ale ponieważ wcześniej doznają okrutnych tortur, szybka śmierć wydaje się być wybawieniem. Czarnoskórzy oprawcy przypalają swe ofiary papierosami lub żelazkiem, wlewają im gorącą wodę do gardeł, a kobiety gwałcą na oczach mężów. Mówi się też o obdzieraniu dzieci ze skóry albo paleniu ich żywcem.

Uważam, że „białe jest piękne”. I nie jestem rasistą

W świecie globalnym trzeba wiedzieć kim się jest i z kim ma się do czynienia, także pod względem genotypu. Nie wolno przyjmować multi-kulti, bo szkodzi to kulturze obywatelskiej - pisze Krzysztof Kłopotowski.

zobacz więcej
W najlepszym razie biali farmerzy tracą cały dobytek wypracowywany przez pokolenia. Afrykańska Agencja Prasowa twierdzi, że uprawianie ziemi jest dziś bardziej niebezpieczne niż zawód policjanta.

– Liczba ofiar rośnie z każdym dniem. Wszyscy się boimy, czy nie będziemy następni – cytowała agencja słowa Marie Swanepoel, jednej z białych właścicielek ziemskich.

Na napady najbardziej narażeni są starsi farmerzy samotnie prowadzący gospodarstwa. Ofiarami przemocy i brutalności padają jednak także czarnoskórzy pracownicy farm. Odnotowano też przypadki ataków na czarnych farmerów.

Poszkodowani nie mogą liczyć na wsparcie policji, tym bardziej że jest ona przeżarta korupcją. „Osiem lat temu zrezygnowałem z etatu w policji, widząc coraz mniejszą skuteczność w egzekwowaniu prawa, rosnącą korupcję i brak możliwości awansu” – opowiadał w ubiegłym roku w wywiadzie dla polskich mediów Jan van der Schyff, południowoafrykański przedsiębiorca, właściciel firmy przewozowej.

Ponieważ firmy ochroniarskie też nie spełniają swojej roli, farmerzy muszą bronić się sami. Podróżując po RPA, często widzi się więc domy otoczone murem z drutem pod wysokim napięciem.

Wywłaszczyć białych

Przyzwolenie na rozlew krwi oraz przemoc wobec białych daje elita polityczna RPA, otwarcie zachęcając do wywłaszczania farmerów. W sprawie odbierania im ziemi regularnie zabiera głos były prezydent Jacob Zuma.
Prezydent Cyril Ramaphosa zapowiada przyspieszenie procesu wywłaszczania białych. Na zdjęciu: uroczystość ku czci Nelsona Mandeli w Kapsztadzie. Fot. Reuters/Mike Hutchings
Napuszczając czarnych na białych, usiłuje on odwrócić uwagę opinii publicznej od swoich problemów – Zuma jest oskarżany o korupcję. W lutym tego roku zrezygnował z urzędu, gdy parlament zagroził, że rozpocznie przeciw niemu procedurę impeachmentu.

A jeszcze w 2010 roku, gdy RPA organizowała mistrzostwa świata w piłce nożnej, Zuma jawił się jako idealny następca Nelsona Mandeli. Powszechną sympatię zyskał za sprawą dobrotliwego uśmiechu i pokojowej retoryki. Niektóre światowe media wypominały mu co prawda ignorancję – wsławił się teoriami mówiącymi, że „prysznic po stosunku chroni przed wirusem HIV” – ale sprawny PR wyciszył te głosy.

Dwa lata po piłkarskim święcie, które wzmocniło wizerunek kraju powszechnie uznawanego za „przykład wzorowej afrykańskiej demokracji”, Zuma zaczął nawoływać do zabijania Burów.

Trudno było nie połączyć tego z morderstwem Eugene'a Terre'Blanche'a, przywódcy skrajnie prawicowego, rasistowskiego ugrupowania głoszącego potrzebę utworzenia samorządnego państwa burskiego. Na dwa miesiące przed mundialem Terre'Blanche został zabity na farmie w Ventersdorp na północy RPA. Zginął we śnie.

  Początkowo jego śmierć przedstawiano jako odwet za zamordowanie prezydenta Chrisa Haniego w 1993 roku przez polskiego emigranta Janusza Walusia. Szybko jednak zarzucono te porównania.

Obecny prezydent Cyril Ramaphosa idzie w ślady poprzednika, zapowiadając przyspieszenie procesu wywłaszczania białych. Zyskuje tym poparcie czarnoskórej większości, a to przywódców ANC napawa optymizmem przed wyborami w 2019 roku.

Wezwanie do eksterminacji

Ideę „odzyskiwania ziem” propaguje zwłaszcza skrajnie lewicowa, marksistowska partia Bojownicy o Wolność Gospodarczą, która powstała w wyniku rozłamu w ANC. Na jej czele stoi Julius Malema, który otwarcie wzywa do eksterminacji białych.

W mediach społecznościowych  roi się od wyrazów poparcia dla tego radykalnego, młodego polityka. Tysiące użytkowników wyrażają z nim solidarność, nawołują do zabijania farmerów i gwałcenia ich kobiet.
– To nasza ziemia, więc możemy tak postępować – tak Julius Malema tłumaczy brutalność wobec białych. Fot. Reuters/Siphiwe Sibeko
To bojownicy właśnie przygotowali zapis o konfiskacie ziemi białych bez prawa do rekompensaty i wynagrodzenia. Parlament RPA pomysł przyjął, a to z kolei wywołało kolejną falę rasistowskiego wzmożenia. Malema posunął się nawet do stwierdzenia, że należy się pozbyć burmistrza jednego z miast tylko ze względu na kolor jego skóry. Nie przeszkodziło to jednak amerykańskiemu „Newsweekowi” nazywać go „charyzmatycznym przywódcą”.

  – To nasza ziemia, więc możemy tak postępować – tak Malema tłumaczy brutalność wobec białych.

Ta retoryka nie dziwi, zwłaszcza jeśli wspomni się jego działania jeszcze jako lidera młodzieżówki ANC. Wtedy także zdarzało mu się nawoływać do mordowania Burów. Tyle że kiedy sąd uznał to za podżeganie do nienawiści, ANC natychmiast wniósł skuteczną apelację od wyroku i Malema nigdy nie został ukarany.

Rasizm kontra terror

Faktem jest, że w epoce apartheidu czarnoskórzy nie cieszyli się swobodą. Reakcją na rasizm białych był terror czarnych. Jako typową historię można przytoczyć tę, jaką zamieszczono w książce „Słuszny opór” Petera Harrisa opowiadającą o działaniach antyapartheidowych rebeliantów.

„Farma, na której pracował mój dziadek, należała do białego Koosa Viljoena. Dziadek był dobry i łagodny, nigdy nas nie bił, chociaż nie należeliśmy do najgrzeczniejszych. Farmer miał własne kłopoty, był człowiekiem o okropnym charakterze. Od czasu do czasu przychodził policzyć krowy, a jeśli coś się nie zgadzało, wrzeszczał, wołając na nas Kaffins (obelżywe określenie osoby czarnoskórej – przyp.red). Chowaliśmy się w domu, zerkaliśmy zza zasłon i modliliśmy się, żeby nie bił dziadka.

Kiedyś Koos przyszedł ze sjambokiem (rodzaj pejcza wzorowany na afrykańskiej broni wykonanej ze skóry hipopotama – przyp. red) i go stłukł. Wykrzykiwał, że jest głupi i trzeba mu dać nauczkę. Dziadek padł przed nim na kolana w kurz. Osłaniał głowę rękami, a ten go chłostał. W ogóle nie słuchał jego błagań w języku afrikaans, tylko biczował, dopóki dziadek nie padł skulony na ziemię – wspominał Joseph Makhura, jeden z terrorystów działających w ANC.
Rok 1994. Biay farmer ze swoimi pracownikami. Fot. David Turnley/Corbis/VCG via Getty Images
Jeśli jednak postępowanie czarnych uznać za zemstę za czasy apartheidu, to trzeba też zauważyć, że okrucieństwo wobec białych farmerów wielokrotnie przekracza to, co przed kilkudziesięcioma laty w więzieniach spotykało członków ANC, w tamtym czasie organizacji terrorystycznej.

Kosztowna pomyłka Zimbabwe

Eksperci coraz częściej zaczynają wyrażać obawy co do efektów, jakie wywłaszczenia białych farmerów może przynieść południowoafrykańskiemu rolnictwu. Zwłaszcza że krajem, który również może „poszczycić się” burzliwą historią relacji międzyrasowych jest Zimbabwe.

Podobnie jak w RPA, w dawnej Rodezji czarnoskórzy obywatele byli uznawani za gorszą część społeczeństwa. Zmieniła to dopiero wojna rodezyjska toczona od lipca 1964 do grudnia 1979 roku. Wyniosła ona do władzy Roberta Mugabe.

Za rządów dyktatora zapoczątkowanych w 1980 roku doszło – już w Zimbabwe – do „redystrybucji ziemi”. Na początku XXI wieku rozprawiono się ze wszystkimi białymi farmerami. Ze swoich domów wyrzucono niemal 4000 białych rolników. Masowo dochodziło do aktów przemocy. A kiedy farmy przeszły wreszcie w ręce czarnoskórych rolników, zdecydowana większość z nich popadła w ruinę.

Państwo będące największym producentem zboża w Afryce, w 2002 roku nawiedziła klęska głodu, która zdziesiątkowała mieszkańców. Straty w produkcji rolnej wyniosły 12 miliardów dolarów. Szalała inflacja. W 2015 roku Mugabe musiał oficjalnie przyznać, że pozbawienie białych farmerów ziemi było pomyłką.
Zimbabwe będące niegdyś największym producentem zboża w Afryce korzysta dziś z pomocy Światowego Programu Żywnościowego. Fot. Reuters/Philimon Bulawayo
Przed wyborami w 2018 roku nowy prezydent Emmerson Mnangagwa próbował przyciągnąć zagranicznych inwestorów, by rozwiązać problemy gospodarcze. Zmienił więc politykę wobec białych. W sieci pojawiło się nawet nagranie, jak jednemu z dawnych właścicieli pozwolono wrócić do siebie. Zorganizowano mu królewskie powitanie, w którym udział brali ludzie niezależnie od rasy i klasy społecznej.

Na krawędzi ubóstwa

Rząd RPA nie chce się uczyć na błędach sąsiada. Minister ds. zagranicznych RPA Lindiwe Sisulu uspokaja społeczność międzynarodową, prosząc, żeby „nie panikowała z powodu reformy rolnictwa w ich kraju”.

Tyle że sytuacja społeczna RPA nie napawa optymizmem. Szkolnictwo publiczne od lat stoi na marnym poziomie, choć w swej oficjalnej propagandzie ANC szczyci się tym, że „analfabetyzm dotyczy tylko 5 proc. dorosłej populacji”. Przeczą temu jednak kolejne dane, z których wynika, że bez pracy pozostaje aż 30 proc. czarnoskórych mieszkańców RPA.

Nie pomaga nawet obowiązek zatrudniania 50 proc. czarnoskórych pracowników, narzucany pracodawcom ubiegającym się o kontrakty publiczne. Przedsiębiorcy skarżą się na niedobór wykwalifikowanej kadry, a to z kolei wpływa na pogarszającą się wciąż jakość pracy.

W ciągu 25 lat rządów ACN poziom życia w poszczególnych grupach społecznych zbytnio się nie zmienił. – Jakość życia białych jest na najwyższym poziomie, podczas gdy większość ludzi w kraju żyje na poziomie Trzeciego Świata. Ci drudzy to właśnie czarni – tłumaczy Ronald Lamola, doradca prezydenta.

Palili kurę, a popiół wcierali sobie w ciało. Rzucali czary. Wciskali fetysze w murawę...

Dla polskich piłkarzy afrykańscy rywale nie należeli do najłatwiejszych.

zobacz więcej
Potwierdza to Bank Światowy, podkreślając, że RPA jest krajem największych nierówności społecznych, a ponad połowa ludzi żyje na krawędzi ubóstwa.

Trudno się więc dziwić, że szansy na poprawę losu czarnoskórzy upatrują w odbieraniu farm białym. Traktują to jako inwestycja w przyszłość swoich dzieci.

Problem polega tylko na tym, że efektywność farm zarządzanych przez nowych właścicieli jest niska. Podczas kontroli nie raz odkrywano masowe pomory bydła. Nikogo to jednak nie wzrusza, a potomkowie Burów coraz częściej uciekają z RPA.

Ucieczka z RPA

Narastająca dyskryminacja już zmusiła do wyjazdu około miliona białych obywateli. Młodzi, mimo na ogół lepszego wykształcenia od swych czarnych kolegów, nie widzą dla siebie przyszłości w RPA. Chęć emigracji tłumaczą brakiem perspektyw oraz topniejącym poczuciem bezpieczeństwa.

– Biali farmerzy z RPA emigrujący do naszego kraju zasługują na specjalną uwagę – ogłosił Peter Dutton, australijski minister imigracji i ochrony granic, po zaoferowaniu im wiz ratunkowych.

  Obojętny nie pozostaje również gruziński rząd, który już od dziesięciu lat zaprasza do siebie poszkodowanych rolników. Na miejscu pomagają też izraelskie służby specjalne, które w Pretorii organizują dla farmerów szkolenia. Instruują, jak radzić sobie z atakami.

– Wierzymy, że lepiej zostać, by coś tutaj jeszcze zmienić – podkreślają przedstawiciele Afrykanerów, którzy wiedzą, że czeka ich nierówna walka z rządem, ale – jak mówią – RPA to także ich kraj.

– Dominik Owczarek

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
O każdym szczególe meczu polskiej ligi najpierw dowiadują się...
Podczas każdego meczu Ekstraklasy pracuje trzech operatorów. Jeden ma specjalny „pad”, jak do konsoli Playstation i oznacza piłkę. Pilnuje jej posiadania i tego, czy piłka jest w grze, czy poza grą.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Biskupi powinni donosić do organów ścigania na księży pedofilów
Już św. Pius V duchownych winnych homoseksualnych występków nakazywał przekazywać władzom świeckim, by te ich osądziły i ukarały.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
AIDS nadchodzi ze Wschodu
Agencja ONZ ostrzega, że narażona jest cała populacja Rosji.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Koniec glutenowej rewolucji?
Wieszanie na glutenie wszystkich możliwych psów było rodzajem skandalu, na którym różni sprytni producenci żywności zarobili mnóstwo pieniędzy.
Cywilizacja wydanie 30.11.2018 – 7.12.2018
Kto płaci za konwoje imigrantów forsujących granice USA?
Ostatnia „karawana uchodźców” przyprowadziła do Meksyku 10 tysięcy ludzi. Akcję, tuż przed wyborami do Kongresu USA, przeprowadzono sprawnie i szybko, a jej koszt mógł przekroczyć 20 milionów dolarów.