Cywilizacja

Czołgi wroga w ciągu pół godziny dotrą do Braniewa, po dwóch będą w Elblągu

Możemy się pocieszać tylko tym, że Rosja nie ma pieniędzy.
– Czołgu, armaty, rakiety nie przyrządzę na obiad – mówi pani Natalia, emerytowana nauczycielka z Kaliningradu. – Cóż mi z tego, że jesteśmy, podobno, militarną potęgą, jak nie stać mnie praktycznie na nic poza jedzeniem.

Obwód kaliningradzki to jeden z najbardziej zmilitaryzowanych regionów świata. Równać z nim się może chyba tylko Korea Północna. Co trzeci z obywateli tej rosyjskiej eksklawy, liczącej około miliona mieszkańców, jest wojskowym, milicjantem, pracownikiem cywilnym lub też bliskim krewnym któregoś z reprezentantów rosyjskich struktur siłowych.

NATO alarmuje: trwająca od lat militaryzacja obwodu kaliningradzkiego zagraża bezpośrednio bezpieczeństwu Polski i krajów bałtyckich. To stąd, jak ostrzega generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych, może zostać przeprowadzony główny atak na nasz kraj.

Od Azorów do Grenlandii

Zajęcie Braniewa, położonego zaledwie o 10 kilometrów od granicy, zajęłoby agresorom nie więcej niż pół godziny. Godzinę-dwie później, o ile nic by ich nie zatrzymało, rosyjskie czołgi można by było już zobaczyć na opłotkach Elbląga, pierwszego większego polskiego miasta na ich trasie.

Ostatni raz, wtedy jeszcze sowieckie, tanki przejechały przez tę miejscowość w 1968 roku w drodze do Czechosłowacji, by stłumić Praską Wiosnę. – Obserwowałem je z okna mojego domu. Za nic nie chciałbym powtórki z tego widoku – mówi pan Andrzej, blisko 80-letni mieszkaniec Elbląga.
Mapa obwodu kaliningradzkiego. Fot. Wikipedia/Andrein
„Krym 2” jak złowieszczo, ale i bardzo znamiennie nazywają obwód kaliningradzki rosyjscy wojskowi, to prawdziwe zagłębie sprzętu wojskowego. W Bałtijsku stacjonuje Flota Bałtycka z blisko czterema tysiącami marynarzy i 50 okrętami. Poza marynarzami w obwodzie stacjonuje jeszcze co najmniej 20 tysięcy żołnierzy (są to dane szacunkowe, gdyż przed czterema laty Rosja zawiesiła jednostronnie umowę z należącą do NATO Litwy o wzajemnej inspekcji ruchów wojsk).

To oczywiście nie wszystko. W pobliżu miejscowości Pionierskij funkcjonuje stacja radarowa, kontrolująca przestrzeń powietrzną nie tylko nad Bałtykiem i Europą Północną, ale faktycznie cały obszar pomiędzy Azorami i Grenlandią.

W obwodzie kaliningradzkim znajdują się także rakietowe kompleksy obrony powietrznej S-200 i S-400 o zasięgu bliskim 500 kilometrów. Rakiety te, jak informują znawcy techniki wojskowej, skutecznie mogą sparaliżować całą przestrzeń powietrzną Litwy, a także południowe obszary Łotwy oraz północny rejon Polski.

Jeszcze groźniejsze są rakiety „Iskander”, które trafiły do obwodu kaliningradzkiego przed niespełna dwoma laty, w październiku 2016 roku. „Iskandery” są zdolne do przenoszenia głowic z ładunkami jądrowymi, a ich maksymalny zasięg to nawet 700 kilometrów (według skromniejszych szacunków – „zaledwie” 500).

Jak informuje portal spidersweb.pl (powołując się na „Washington Post”), w rosyjskiej eksklawie znajdują się również wyrzutnie rakiet K-300P Bastion-P, które Rosjanie wcześniej testowali w Syrii, wykorzystując je do ataków celów naziemnych. Zasięg tej broni to 350 kilometrów, a więc „zaledwie” połowa tego, co osiągają „Iskandery”.
Już w 2008 roku prezydent Dmitrij Miedwiediew zapowiedział, że Rosja rozmieści w regionie kaliningradzkim rakiety taktyczne Iskander. Zapowiedź zrealizowano 10 lat później - w uzbrojenie została wyposażona rosyjska 152. brygada rakietowa. Fot. REUTERS/RNGS/RIA Novosti
Nawet te ostatnie jednak nie mogą się porównać z rakietami „Kalibr”, które mogą dotrzeć do celu odległego o 2600 kilometrów. Pociski 3M-54 Kalibr (tak brzmi ich pełna nazwa) są najgroźniejszą bronią rakietową w obwodzie kaliningradzkim, gdyż, podobnie jak „Iskandery” można je wyposażyć w głowice jądrowe. W przypadku konfliktu zbrojnego dotrą do każdego rejonu Polski.

Pieniądze, pieniądze, pieniądze

– Żadna miejscowość naszego kraju nie byłaby wówczas bezpieczna – mówi Jerzy, jeden z elbląskich wojskowych. Zachowujący anonimowość oficer wiele obiecuje sobie po ulokowanej w mieście natowskiej Wielonarodowej Dywizji Północny-Wschód. – To danie wyraźnego sygnału Rosji, że w obronie Polski i krajów bałtyckich stanie cały Pakt Północnoatlantycki ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Jest to ważne szczególnie w sytuacji, gdy nasz bezpośredni sąsiad, należący do Rosji obwód kaliningradzki, od wielu lat jest najbardziej zmilitaryzowanym obszarem na kontynencie – podkreśla oficer.

Wojskowy nie kryje jednak, że najwięcej wiary, jeśli można tak powiedzieć, pokłada w USA. – Niemcy ginący w obronie Polski przed Rosją? Byłby to chyba pierwszy taki przypadek w historii naszych trzech narodów. Co innego Amerykanie. Należy tylko dążyć, by jak najszybciej powstały u nas ich stałe bazy – stwierdza Jerzy.

Oficer podkreśla, że nie jest pięknoduchem bezkrytycznie wierzącym Wujowi Samowi. Utrzymanie niepodległej Polski leży, jego zdaniem, w interesie Stanów Zjednoczonych. – Wasalizacja naszego kraju, to powrót do sytuacji z roku 1989, a nawet gorzej, gdyż z pewnością wzrosłyby wówczas prorosyjskie tendencje w Niemczech, co z kolei wyrugowałoby USA z Europy – kończy nasz rozmówca.
To stąd, jak ostrzega generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych, może zostać przeprowadzony główny atak na nasz kraj. Na zdjęciu granica Polski z obwodem kaliningradzkim w Piaskach (Krynica Morska). Fot. Getty Images/Michal Fludra/NurPhoto
Czy taki scenariusz jest jednak realny? Specjaliści zajmujący się obwodem kaliningradzkim, podkreślają, że choć obszar ten jest bardzo zmilitaryzowany, to trudno mówić, by poza wojskiem byłoby się tu czym pochwalić. – A już Napoleon mówił, że do wygrania wojny trzeba trzech rzeczy. Po pierwsze: pieniędzy, po drugie: pieniędzy i, po trzecie: pieniędzy. A tych i to zarówno w obwodzie, jak i w całej Federacji Rosyjskiej, brakuje. Sytuacja ekonomiczna naszego sąsiada nie jest, łagodnie mówiąc, dobra – stwierdza Karol, elblążanin, który zawodowo zajmuje się obwodem kaliningradzkim.

Mężczyzna informuje, że o ile zaciskania pasa nie widać (przynajmniej póki co) w przypadku wojska, to zwykłym ludziom żyje się coraz gorzej. Sytuacja nie przypomina jeszcze początku lat 90. ubiegłego stulecia, gdy do obwodu zaczęli przybywać pierwsi turyści (wcześniej był to teren niedostępny nawet dla obywateli „krajów demokracji ludowej”), ale większość tubylców myśli z niepokojem o przyszłości.

– Doszło już do wielu zmian na lepsze. Nie widać już, tak jak przed laty, chłopów orzących sochą, wyremontowano też sporą część dróg. Pamiętam jak w 1992 roku w stolicy obwodu Kaliningradzie, który Rosjanie lubią teraz określać jako Кёнигсберг, dosłownie w samym centrum miasta, wystraszyła mnie potężna dziura w jezdni. Prowizorycznie załatano ją słomą, na którą położono dwie deski. Gdy zwróciłem uwagę przechodzącemu opodal Rosjaninowi, mężczyzna filozoficznie zauważył: „Patrz pan, a mówi się, że Niemcy solidnie budowali”. Powiedział to 47 lat po wojnie! Jak widać w tym czasie nikt sobie remontem drogi nie zawracał głowy – opowiada Tomasz, nasz kolejny rozmówca.

„Babuszki” pozwalają przeżyć

Dzisiaj dziury już nie ma, a w sklepach spożywczych zainstalowano lady chłodnicze (elblążanin pamięta, że na początku lat 90. fetor dochodzący z marketów skutecznie odstraszał przyjezdnych przez ich odwiedzaniem). „Nowe” dotarło także do restauracji i kawiarni. Nie do pomyślenia są teraz choćby sytuacje takie, jak ta opisana poniżej.

– Gdy po długiej wędrówce oprowadzający nas po mieście miejscowy przewodnik zaprowadził nas wreszcie, mocno zgłodniałych, do restauracji, na kelnera czekaliśmy godzinę. Gdy wreszcie znudzony przyszedł to tylko po to, by obrażonym tonem stwierdzić, że niczego nam nie poda, gdyż: „trwa właśnie przerwa obiadowa dla personelu” – kontynuuje opowieść Tomasz.
W Bałtijsku stacjonuje Flota Bałtycka z blisko czterema tysiącami marynarzy i 50 okrętami. Władimir Putin, przemawiając tu podczas dnia Marynarki Wojennej w lipcu 2015, nie ukrywał, jak ważny to dla Rosji przyczółek. Fot. REUTERS/RIA Novosti/Mikhail Klimentyev/Kremlin
Dzisiaj sytuacje takie już się nie zdarzają. Kaliningradczycy bez konieczności wyjazdu z obwodu mogą nie tylko zjeść w ekskluzywnych restauracjach, ale i kupować towary w sklepach z renomowanymi, zachodnimi markami. Warunek jest tylko jeden – trzeba mieć pieniądze. Duże pieniądze…

Tych, którzy ich nie mają, często nie stać nawet na zakupy w zwykłych sklepach. Jak informują polscy turyści, w obwodzie rośnie liczba osób kupujących żywność u tzw. babuszek – właścicielek ogródków działkowych. Ubożsi mieszkańcy Kaliningradu zaopatrują się u nich nie tylko w warzywa i owoce, ale także w jaja, a nawet mięso. Zakupów u „babuszek” dokonują szczególnie osoby starsze, które, jeśli nie mogą liczyć na pomoc rodziny, muszą utrzymać się jedynie z emerytury.

Świadczenie to należy do jednych z najniższych w Europie. Przeciętna miesięczna emerytura w Rosji wynosiła w ubiegłym roku niespełna 12,4 tys. rubli. W przeliczeniu na złotówki to około 750 zł. Dodatkowo od trzech lat realna wartość emerytur spada. Jak podają media, emerytura w roku 2016 stanowiła niespełna 96 proc. świadczenia z roku 2015. Gdy ludzie mają kłopoty z tym, co włożą do garnka, coraz mniej przejmują się stanem armii. Nie widzą też w tym przypadku do zbytniej dumy z potęgi ojczyzny.

– Czołgu, armaty, rakiety nie przyrządzę na obiad – mówi pani Natalia, emerytowana nauczycielka z Kaliningradu. – Cóż mi z tego, że jesteśmy, podobno, militarną potęgą, jak nie stać mnie praktycznie na nic poza jedzeniem. Gdyby nie pomoc syna, nie miałabym na leki. Nie skarżę się, bo znam osoby, które mają jeszcze gorzej, ale, przyzna pan, że to wątpliwa pociecha.

Jak widać, naszej rozmówczyni hasło „armaty zamiast masła” raczej nie pociąga.

Wojna rozpocznie się na Morzu Azowskim. Lada dzień?

Moskwa wzmocniła swoje siły. Kijów wysyła kutry patrolowe. Czy USA dostarczą Ukrainie rakiety zwalczające cele na morzu?

zobacz więcej
Szkoda, że Kaliningrad nie należy do Litwy

Pani Natalia, choć Rosjanka, nie darzy obecnej władzy, zarówno tej lokalnej jak i centralnej w Moskwie, specjalnym sentymentem. Jak mówi, nie żałuje, że mieszka w obwodzie kaliningradzkim, ale żałuje, że obwód ten należy do Federacji Rosyjskiej. – W 1946 roku Stalin chciał przekazać tę ziemię sowieckiej Litwie, ale władze tej republiki uprzejmie podziękowały za „prezent”. Był to chyba jedyny przypadek w dziejach ZSRR, gdy sprzeciwiający się decyzji tyrana ludzie uszli z życiem. Nie wsadzono ich także do więzienia, a nawet nie pozbawiono stanowisk – opowiada rosyjska emerytka.

Podobno powodem rezygnacji z propozycji włączenia terenów obecnego obwodu w granice Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej była obawa towarzyszy z Wilna o etniczną jedność Litwy i tak już wcześniej podminowaną licznymi wywózkami na Syberię znacznej części mieszkańców tej bałtyckiej republiki. Gdyby nie ta decyzja dziś i Polska, i Litwa, mogłyby czuć się bezpieczniejsze.

– Witold Chrzanowski

Imiona niektórych rozmówców zostały, na ich prośbę, zmienione.

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Czołgi błyskawicznie mogą wedrzeć się wgłąb Polski. Na zdjęciu rosyjski T-72 B3 w czasie Międzynarodowych Igrzysk Wojskowych w Alabinie nieopodal Moskwy, sierpień 2018. Fot. REUTERS/Maxim Shemetov
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Moskwa gotowa do konfrontacji z Zachodem
W Rosji wciąż mocna jest wiara w to, że najlepszym lekarstwem na korupcję, biedę i panoszenie się biurokracji jest „silny przywódca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Przyzwolenie na przemoc wobec białych
– Nasi pragną swojej ziemi! – elita polityczna RPA otwarcie zachęca do wywłaszczania białych farmerów.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wielkie oszustwa. Nauka to nie tylko arena wiekopomnych odkryć…
Nie ma już „mistrzów i ich szkół”. Jest masowe wytwarzanie „inteligencji” i biznes nazywany nauką.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Prezydent na wojnie z narkotykami, Kościołem i Ameryką
Do zachodnich organizacji praw człowieka zwrócił się: - Przepraszam, czy uważacie nas za małpy, które mówią?!
Cywilizacja wydanie 2.11.2018 – 9.11.2018
Czy Niemcy bez Angeli Merkel będą niebezpieczni dla Europy?
Zamordowała ojca. Uśpiła Niemców. Metoda polityczna Angeli Merkel