Felietony

Wspiera Putina, Cerkiew i pamięć o ZSRR. Strażnik imperium

Nikita Michałkow oznajmił, że budowa świątyni ku czci zwycięstwa Kraju Rad w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej jest szczególnie ważna dziś, ponieważ w świecie podejmowane są próby degradacji roli Rosjan i innych narodowości ZSRR w pokonaniu „faszyzmu”. Reżysera oburza, że Rosjan określa się mianem „okupantów”.
– Okazuje się, że okupowaliśmy republiki bałtyckie, okupowaliśmy Ukrainę – grzmiał.

Znany reżyser Nikita Michałkow zwrócił się do Rosjan z osobliwym orędziem. Otóż, twórca takich głośnych filmów, jak „Urga”, „Spaleni słońcem” czy „Cyrulik syberyjski” postanowił zachęcić swoich rodaków do zrzutki na budowę głównej świątyni Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Według niego, taka zbiórka ma ogromne znaczenie, ponieważ konsoliduje naród.

Obiekt ma stanąć za niecałe dwa lata w podmoskiewskim parku „Patriot”, w 75. rocznicę zwycięstwa Związku Sowieckiego nad III Rzeszą. O początku prac budowlanych poinformował niedawno minister obrony FR Siergiej Szojgu, który – wedle doniesień rosyjskich mediów – jako pierwszy przekazał środki do budżetu przyszłego projektu.

Wino, diamenty i filmy

Michałkow już wsparł finansowo to przedsięwzięcie, czego nie omieszkał ogłosić publicznie. Przekazał (bagatela!) pół miliona rubli (w przybliżeniu 26 tys. złotych). Na „Nowych Ruskich” taka kwota nie robi wrażenia. Inaczej musi być jednak w przypadku ubogiej ludności zamieszkującej głęboką prowincję (głubinkę) największego – pod względem powierzchni – kraju świata.

Ale warto zauważyć, że słynny reżyser trudni się nie tylko działalnością artystyczną. Jest także obrotnym biznesmenem, któremu udało się zgromadzić pokaźny majątek. W jego życiorysie można znaleźć i produkcję wina w Toskanii, i posiadanie udziałów w firmie zajmującej się obróbką diamentów, i członkostwo w radzie dyrektorów banku. Nie można też pominąć tego, że Michałkow to współzałożyciel i właściciel pierwszej w ZSRR prywatnej wytwórni filmowej – TriTe, która przynosi mu zyski po dziś dzień.

Czy zatem dla kogoś takiego pół miliona rubli przeznaczone na szczytny cel jest wdowim groszem? To pytanie retoryczne.

Biały poeta w służbie czerwonego państwa

W całej sprawie ciekawe są nie pieniądze, ale przekaz, jaki reżyser serwuje Rosjanom. Michałkow oznajmił, że budowa świątyni ku czci zwycięstwa Kraju Rad w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej jest szczególnie ważna dziś, ponieważ – jak podkreśla – właśnie teraz w świecie podejmowane są próby degradacji roli Rosjan i innych narodowości ZSRR w pokonaniu „faszyzmu”.

Źródło: YouTube

Co takiego reżysera oburza? To, że – jego zdaniem – Rosjan określa się mianem „barbarzyńców”, a nawet „okupantów”. – Okazuje się, że okupowaliśmy republiki bałtyckie, okupowaliśmy Ukrainę. To wielowiekowe pragnienie, żeby nas poniżyć. A w zasadzie chodzi o wymazanie pamięci – nie tylko pamięci o nas, ale i naszej własnej pamięci. Dlatego, że i dziś są młodzi ludzie, którzy nie mają pojęcia, z kim walczyliśmy i kiedy była wojna – grzmiał w wystąpieniu telewizyjnym Michałkow.

Powiązany z kryminalistami, negocjował z terrorystami, sławił Armię Czerwoną

Obciach i żenada. Od lat 70. nosił perukę, jego twarz pokryta była grubą warstwą pudru, widzów epatował orderami, którymi go odznaczono.

zobacz więcej
Takie stanowisko reżysera nie dziwi. Znany on jest z poparcia dla polityki Władimira Putina, z szermowania retoryką wielkomocarstwowości, wreszcie z publicznych potyczek, w których o Związku Sowieckim czasów drugiej wojny światowej wypowiada się nie inaczej, jak o wielkim wyzwolicielu ludzkości spod jarzma „faszyzmu”.

Ale Michałkow epatuje też konserwatywnymi poglądami i tym, że jest wyznawcą prawosławia (popiera choćby ustawodawstwo stojące na straży małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, czym zapewne naraża się wielu swoim hollywoodzkim kolegom, będącym zwolennikami tęczowej rewolucji). I tak po raz kolejny wraca kwestia, jak można łączyć taką światopoglądowo-religijną orientację z pochwałą imperium komunistycznego.

Tymczasem kiedy w propagandzie kremlowskiej pojawia się temat Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, wówczas Związek Sowiecki sprowadzany jest do państwa, które komunizm jako ideologię traktowało instrumentalnie, a tak naprawdę realizowało rosyjski interes narodowy.
Od lewej: reżyser Andriej Konczałowski, jego młodszy brat Nikita Michałkow i ówczesny premier Rosji Władimir Putin, na wystawie „Piotr Konczałowski: Ku ewolucji rosyjskiej awangardy” w Państwowej Galerii Trietiakowskiej w Moskwie. 17 listopada 2010. Fot. Reuters/Alexey Druginyn/RIA Novosti
Warto skądinąd przypomnieć, że Nikita Michałkow to syn Siergieja Michałkowa, poety o ziemiańskich korzeniach. Zasłynął on z tego, że napisał słowa hymnu ZSRR (potem, w latach 90., także słowa hymnu Rosji). Do roku 1944 hymnem Kraju Rad była „Międzynarodówka”. Jak widać „białe” pochodzenie nie przeszkodziło Siergiejowi Michałkowowi w służbie czerwonemu państwu, które chciało ze szlachtą skończyć.

Pop i pionierka

Oczywiście pozostaje sprawa stosunku bolszewików do rosyjskiego prawosławia, które chcieli oni wpierw unicestwić, a później brutalnie je sobie podporządkowali. W tym kontekście warto przywołać fragment filmu Nikity Michałkowa „Spaleni słońcem 2”. Akcja dzieje się podczas drugiej wojny światowej. Jest tam scena zbombardowania przez Niemców barki z rosyjskimi cywilami.

Uratować się udaje tylko sanitariuszce Nadii Kotowej oraz czerwonoarmiście bez nóg. Obydwoje, żeby nie utonąć, chwytają się na wodzie miny, która nie wybuchła. Mężczyzna okazuje się… prawosławnym mnichem, ojcem Aleksandrem. Postanawia on w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa Nadię ochrzcić. Ona odpowiada na to, że nie może przyjąć sakramentu, ponieważ jest pionierką, córką komunisty. Pop ją jednak przekonuje, iż nie stanowi to przeszkody i w tych ekstremalnych warunkach chrzci.

Źródło: YouTube

Reżyser dał więc do zrozumienia, że są sprzeczności, które tracą znaczenie, gdy Rosja musi odpierać atak wroga. Wtedy – można wywnioskować z filmu – prawosławie staje się wspólnym orężem wszystkich Rosjan – i tych wierzących, i tych niewierzących.

Ideolog „prawosławnych ateistów”

Dlatego nie można pominąć jeszcze jednego wątku orędzia Michałkowa. Reżyser oświadczył, że dziś podejmowane są próby podzielenia światowego prawosławia. Główne oskarżenie skierował w tej sprawie pod adresem patriarchy Konstantynopola, Bartłomieja I, któremu zarzucił zaangażowanie polityczne i jednoczenie pod swoim przywództwem różnych „sekt”.
Michałkow przepuścił atak na honorowego zwierzchnika całego prawosławia za to, że ten podjął tydzień temu kroki na drodze uznania autokefalii (niezależności) Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego. I właśnie ową wspólnotę wyznaniową nazwał reżyser „sektą”.

W uszach rosyjskich prawosławnych musiało to zabrzmieć jak ciężki epitet rzucony w stronę Kościoła, który uważają najwyżej za schizmatycki i ewentualnie idący na pasku „neobanderowskiego reżimu”.

Często słyszą oni od swoich cerkiewnych autorytetów ostrzeżenia przed nowymi ruchami religijnymi jako wielkimi duchowymi zagrożeniami.

Wojna rozpocznie się na Morzu Azowskim. Lada dzień?

Moskwa wzmocniła swoje siły. Kijów wysyła kutry patrolowe. Czy USA dostarczą Ukrainie rakiety zwalczające cele na morzu?

zobacz więcej
W ostrzeżeniach tych jednak chodzi zazwyczaj o takie zjawiska, jak Świadkowie Jehowy, scjentologia czy Kościół Zjednoczeniowy Moona. I takie postawienie sprawy znajduje na gruncie zarówno chrześcijaństwa wschodniego, jak i zachodniego, uzasadnienie.

Ale Michałkow sugeruje, że sektą jest również Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego. Teologicznie rzecz biorąc to bzdura, zwłaszcza w kontekście decyzji, jaką wobec tej wspólnoty wyznaniowej podjął Bartłomiej I.

Jeśli natomiast reżyser zarzuca patriarsze Konstantynopola zaangażowanie polityczne, to równie dobrze można ten argument odwrócić. Przecież Michałkow używa prawosławia jako ideologii „Russkiego miru” („Rosyjskiego Świata”). Zakłada ona, że Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy to w istocie jeden, wywodzący się z Rusi Kijowskiej, naród, który został podzielony przez wrogie mu siły.

Skoro tak, to wiara chrześcijańska staje się dla reżysera sprawą wtórną, gdyż na pierwszy miejscu stawia on odbudowę politycznej potęgi swojego kraju. I dostarcza ideologicznego paliwa ludziom, którzy wprost określają się mianem „prawosławnych ateistów”.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Szlagowska, Michałkow, Krzystek, Mohn, 18.11.2008
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Świadek ekshumacji grobów katyńskich. Wiedział, co go czeka
Zdążył zaprzęgnąć konia do furmanki, wziąć jakieś rzeczy i odjechać do lasu. Ale w tym lesie utyka. I żona go pyta: dokąd jest ta droga? Jest to droga donikąd.
Felietony Najnowsze wydanie
Jak rozwinąć skrzydła
Andrzej Krauze komentuje dla portalu tygodnik.tvp.pl.
Felietony Najnowsze wydanie
Odsłonięcie
Rysunki Piotra Młodożeńca na portalu tygodnik.tvp.pl.
Felietony Najnowsze wydanie
Z żywego ściągnęli skórę, zostawiając cierpiącego na powolną...
Bolszewicy w 1920 roku rabowali co mogli i niszczyli resztę. Miał złamaną nogę, więc nie mogli go zabrać…
Felietony Poprzednie wydanie
Przed 11 listopada narasta atmosfera grozy…
Amerykańskie media już mają gotowe relacje z Marszu Niepodległości.