Kultura

Stalin zafascynowany Myszką, „Wilk i zając” tylko dla dorosłych. Dobranocki po rosyjsku

Nieznośna Masza, Wilk chuligan z petem w ustach i wielkouchy Kiwaczek – te rosyjskie animacje z wypiekami na twarzy oglądały dzieci przed laty i, jak się okazuje, oglądają teraz. A prekursorem tej potężnej gałęzi przemysłu filmowego był polski entomolog, syn powstańca styczniowego.

Świat przypomniał sobie o Kiwaczku (Czeburaszce) , gdy przed kilkoma tygodniami umarł jego ojciec, czyli Eduard Uspienski.

Dziwne kudłate zwierzątko, które nie trzymało pionu, miało zaspane oczy i dużą głowę, z której wyrastały ogromne uszy, przyjechało do ZSRR w skrzyni na pomarańcze i nie miało kompletnie pojęcia, skąd jest. Na miejscu Kiwaczek zaprzyjaźnił się z krokodylem Gieną i razem przeżywali różne przygody. Uspienski był autorem książki o stworzonku, które potem zostało gwiazdą filmową.

Skandal z pionierami

Kiwaczka znają nie tylko miłośnicy bajek dla dzieci. Rozpoznają go również kibice sportowi na całym świecie, bo w 2004 r. był maskotką rosyjskiej drużyny olimpijskiej podczas igrzysk w Atenach.

Animowana, lalkowa seria o Kiwaczku i krokodylu Gienie, którzy mieli nieustanne kłopoty z chuliganiącą starszą panią o wdzięcznym przezwisku Szapoklak i jej wiernym towarzyszem, szczurem Ogryzkiem biła przez lata rekordy popularności. Filmy z Kiwaczkiem powstawały w 1969-1983. W „bratnich krajach socjalistycznych”, oglądały je dzieci na dobranoc i śpiewały przebojową piosenkę „Błękitny wagon”.



Czar Kiwaczka i spółki doceniono w ponad 20 krajach świata, m.in. w Skandynawii. Na XXI wieku zakochali się w nim Japończycy. Stał im się bliski do tego stopnia, że w 2010 r. nakręcili swoją wersję.

Książki Uspienskiego i scenariusze serii były oczywiście niezwykle poprawne politycznie i zgodne z polityką ZSRR, ale i tak filmowcom zdarzyła się wpadka. W jednym z odcinków Kiwaczek i Giena zebrali więcej złomu niż pionierzy i cenzura stwierdziła, że jest to uderzenie w sowieckie harcerstwo. Twórcom jakoś się jednak upiekło.

Nie byłoby jednak Kiwaczka, ani poczciwego misia Kolargola, ani żadnego innego filmu lalkowego filmowanego techniką poklatkową, gdyby nie polski entomolog, który bardzo chciał sfilmować żuki jelonki. Działo się to na początku XX wieku, gdy kino nie osiągnęło jeszcze pełnoletniości. Tym entomologiem był Władysław Starewicz, urodzony w Moskwie syn powstańca styczniowego.

Żuki nie chciały walczyć o samiczki

10 najlepszych ról dziecięcych w historii polskiego filmu. Ranking Tygodnika TVP

Filmy dla dzieci łączą polskie pokolenia. Na produkcjach z lat 60. i 70. wychowali się nie tylko dzisiejsi rodzice i dziadkowie, ale też obecna młodzież.

zobacz więcej
W 1910 r. Starewicz postanowił, że zrobi film o tym, jak żuki walczą o samiczki. Niestety, gdy zapalał światło, niezbędne przy filmowaniu, krnąbrne jelonki zamierały. Zrobił więc to, co niegrzeczni chłopcy robią podczas zabawy z owadami. Martwym żukom oderwał nogi i potem przytwierdził je z powrotem za pomocą cienkich drucików do pancerzyków, a następnie ubrał owady w kostiumy oraz buciki z cholewami. Tak powstały lalki, które zaczął filmować – cierpliwie, klatka po klatce. Efekt pracy tak go zafascynował, że dwa lata później był gotowy pierwszy na świecie, ośmiominutowy lalkowy film animowany pt. „Piękna Lukanida”, oczywiście z żukami w rolach głównych.

Starewicz niebawem podpisał w Moskwie kontrakt z producentem filmowym. Ekranizował ludowe baśnie, m.in. „Rusłana i Ludmiłę”, zrobił też lalkowy film według „Pana Twardowskiego” Ignacego Kraszewskiego.



Kręcił także filmy z aktorami. Po wybuchu rewolucji październikowej, podobnie jak wielu „białych” Rosjan, uciekł na Zachód i osiedlił się w Paryżu. Jego sława dotarła za ocean, ale nie chciał jechać do Hollywood. Nieustannie eksperymentował z technikami filmowymi, szukał nowych rozwiązań. Pod koniec życia, aby zarobić na leczenie tracącej wzrok córki, zarabiał produkując reklamy. Zmarł w 1965 roku. Jego wkład w rozwój filmu jest nie do przecenienia.

Stalin zachwycony Myszką Miki

Sowiecki superman pośród jadowitych żmij

Jeśli wielu widzi w Goebbelsie protoplastę współczesnego PR-owca, równie dobrze można uznać Stalina za ucieleśnienie „mądrego psychopaty”, który zajmuje dziś kierownicze stanowiska w korporacjach.

zobacz więcej
W 1933 r. w Moskwie po raz pierwszy w historii pokazano amerykańskie kreskówki Walta Disneya. Rosjanie byli oczarowani.

Dla słynnego już wówczas sowieckiego reżysera Siergieja Eisensteina, Disney był artystą, który jak nikt inny potrafił magicznie przekształcać świat swoich bohaterów. Twórca „Pancernika Potiomkina” pojechał nawet do USA, by na miejscu wszystkiemu się przyjrzeć.

Po powrocie ze Stanów napisał książkę o Disneyu. Sowiecki twórca dostał w prezencie od amerykańskiego producenta rysunek Myszki Miki, który obecnie jest w Muzeum Filmowym w Moskwie.

Disnejowskimi animacjami zachwycił się także Józef Stalin. Postanowił, że w ZSRR również będą powstawać takie filmy. W 1936 roku założono więc studio filmów rysunkowych Sojuzmultfilm – jak można się domyślić, było wierną kopią studia Walta Disneya. Nie tylko organizacja produkcji była podobna. Przez pierwsze lata Sojuzmultfilm robił filmy bardzo podobne do tych, które tworzyli koledzy zza oceanu – były to m.in. „Kot w butach” (1938) sióstr W. i Z. Brumberg oraz „Pies i kot” (1938) Lwa Atamanowa. Po wojnie, w latach pięćdziesiątych, powstała „Królowa śniegu”, która do dziś uchodzi za arcydzieło animacji.

Mowgli i Kubuś Puchatek

Gwiazdorzy komiksu na ekranie. Kajko i Kokosz ożyją

Janusz Christa mawiał, że w PRL komiks był formą politycznego protestu.

zobacz więcej
Sowiecki film animowany przez długie lata pozostawał pod wpływem kinematografii amerykańskiej. W 1966 r. Disney zekranizował po raz pierwszy powieść A.A. Milne’a pt. „Kubuś Puchatek”. Trzy lata później Rosjanie mieli swoją wersję o „Misiu Puszatku”, także według Milne’a.

Podobnie rzecz się miała z „Księgą dżungli” Rudyarda Kiplinga. Filmowcy od Disneya w 1967 r. przygotowali film o Mowglim i jego dzikich przyjaciołach – Baloo, Bagherze i innych. Z książki Kipplinga wzięli postaci i bardzo luźno inspirowali się jej fabułą.

W tym samym czasie Rosjanie pracowali nad swoją wersją. Od 1967 do 1971 roku powstało pięć dwudziestominutowych animacji, których scenariusz napisano na podstawie historii Mowgliego. W 1973 r. połączono je i powstał pełnometrażowy film „Przygody Mowgliego”.



Sowiecka wersja jest bliższa literackiemu oryginałowi, mroczna i dzika. Co ciekawe, w 1996 r. stworzone w ZSRR „Przygody Mowgliego” odrestaurowano w Stanach Zjednoczonych i przygotowano angielskojęzyczną wersję, w której lektorem był gwiazdor Charlton Heston.

Chodzi o to, żeby gonić zajączka

Sowieci pozazdrości Amerykanom także „Toma i Jerry’ego” (tym razem Hanna&Barbera), którzy się nieustannie tłukli i gonili. Wymyślili więc krótkie animowane filmy o Wilku i Zającu.

Władza nakazała zniszczyć wszystkie kopie tego filmu. Dlaczego uznała go za niebezpieczny?

Wyrzucono go z uczelni i z partii. Skazano na zapomnienie. Kręcił dokumenty o ciężarówkach, był kierownikiem sali koncertowej. Właśnie zmarł reżyser, który ponad dwie dekady czekał na rehabilitację.

zobacz więcej
Zaczęły powstawać w 1969 roku. Wilk – chuligan, bikiniarz i nałogowy palacz z nieodłącznym papierosem, który zwisał mu z warg – nieustannie polował na Zająca. Oczywiście nigdy nie udawało mu się dopaść ofiary. Mało tego, czasem zdarzało się Zającowi wyciągnąć Wilka z opresji. Na końcu każdego odcinka padało pamiętne zdanie: „Nu, Zajec! Nu pagadi!” (No, Zającu! Ja ci pokażę!).

Produkcję serii zakończono po 18 odcinkach, gdy zmarł aktor dubbingujący Wilka, Anatol Papanow.

Wilk i Zając wrócili w latach dziewięćdziesiątych i w XXI wieku. Wilk jednak wygrzeczniał, nie pije i nie pali. A od 2013 r. kreskówka stała się w Rosji „filmem dla dorosłych” – starych odcinków nie można już pokazywać w porze dobranocki.

Masza denerwuje Niedźwiedzia

Teraz świat podbija Masza, mała mieszkanka syberyjskiej tajgi, która przyjaźni się z olbrzymim i opiekuńczym Niedźwiedziem. Premiera serialu odbyła się 7 stycznia 2009 roku na kanale Rossija 1 i powstały już trzy serie. Przygody Maszy można oglądać w TVP ABC i na vod.tvp.pl.
Dyrektor artystyczny filmu Oleg Kuzowkow mówi, że jest miłośnikiem Disneya oraz Hanna-Barbery i podczas pracy nad „Maszą i Niedźwiedziem” miał cały czas amerykańskie filmy z tyłu głowy. Opowieść o Maszy jest jednak inspirowana rosyjskimi baśniami ludowymi, a dziewczynka nosi regionalny strój.

Niewolnice zostają sułtankami, patrioci walczą z Grekami, a dziewczyny wygrywają z oprawcami. Nowe tureckie imperium

Do serc polskich widzów przemawia dziś już nie Isaura, lecz Hürrem, Elif, Fatmagűl albo Kősem. O gwiazdach tureckiego kina można też poczytać w tabloidach i na portalach plotkarsko-celebryckich.

zobacz więcej
Masza jest uparta, nieznośna i urocza. Mieszka w zagubionej w tajdze chatce, niedaleko stacji kolejowej, którą jeździ pociąg Moskwa-Pekin. W filmach nigdy nie pojawia się nikt z rodziny Maszy. Za torami ścieżka prowadzi do domku Niedźwiedzia, którego Masza uwielbia odwiedzać. Przeszkadza mu, ile wlezie.

Niedźwiedź ją beszta, ale ona nic sobie z tego nie robi. Zwierzak jest zresztą co najmniej niezwykły: chodzi na dwóch łapach, lubi gotować i łowić ryby, pije herbatę z miodem, ogląda w telewizji mecze i hoduje pszczoły. Mieszka w domu pełnym półek z książkami, umie malować i grać na różnych instrumentach. Dla Maszy jest jak dobry, wyrozumiały wujek.

Filmowa seria o małej mieszkance tajgi i jej leśnych przyjaciołach została przetłumaczona na 25 języków i cieszy się popularnością w 100 krajach.

– Beata Zatońska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Filmy animowane
Zdjęcie główne: Bohaterowie serialu „Wilk i zająć” (oryginalny tytuł „Ну, погоди!”, w języku polskim „Ja ci pokażę!”) na radzieckim znaczku pocztowym z 18 lutego 1988 roku. Fot. Wikimedia/ Zeskanowane i przetworzone przez Mariluna – kolekcja osobista
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Rokossowski na Kasztance. Co ze sztuki II RP przejęła PRL
Dawne animozje między artystami wróciły po 1945 roku, stanowiąc zarówno trampolinę dla późniejszych karier, jak i niekiedy przyczynę ich blokady.
Kultura Poprzednie wydanie
Żelazna kurtyna z betonu. Gorący towar i gorzkie przemyślenia
Noc z 9 na 10 listopada 30 lat temu. Wiedzą państwo, co to za rocznica? Niektórzy epokowe wydarzenie po prostu przespali.
Kultura Poprzednie wydanie
Nie dałoby się jej kupić za żadne sumy. Pani od El Greca
Nie skarżyła się na niegodziwości, których doświadczyła. Poczynając od największych przykrości, których nie oszczędzono jej i Hannie Sygietyńskiej, podając w wątpliwość wartość ich odkrycia.
Kultura Poprzednie wydanie
Był jak trędowaty. Nie chciano go ani słuchać, ani widzieć
Gustaw Herling-Grudziński, autor „Innego świata” zawinił wobec komunizmu, zachodnich, lewicowych intelektualistów, a także wobec środowiska „Gazety Wyborczej”.
Kultura wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Doczka
Jesienne opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego.