Kultura

Broń w wojnie polsko-polskiej

Starcie między dwoma emblematycznymi dla polskiej historii pisarzami – Henrykiem Sienkiewiczem, a Stefanem Żeromskim. O jednym mówiono, że tworzy „ku pokrzepieniu serc” o drugim, że „rozdrapuje rany, by nie zarosły się błoną podłości.” Który z nich ma dziś większy wpływ na dusze Polaków?

Już w czwartek 6 września o 22:45 emisja pierwszego odcinka programu „Pojedynki stulecia” w TVP Kultura.

Minęło ponad 110 lat od kiedy Henryk Sienkiewicz zdobył Nagrodę Nobla za całokształt twórczości. Gdy otrzymywał medal od Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk na terenie imperium Romanowów szalała rewolucja 1905 roku, której świeżo upieczony noblista przyglądał się z pewnym zaniepokojeniem. Przypominała mu trochę siedemnastowieczne kozackie powstania, na których zyskiwali wyłącznie przeciwnicy Rzeczypospolitej. Rewolucyjna wrzawa miała potrwać jeszcze dwa lata – „dwa nadzwyczajne lata” jak zanotował kreowany na jego literackiego przeciwnika Stefan Żeromski.

Klątwa szkolnej lektury

W listopadzie 1918 r. Polska po 123 latach zmartwychwstała, a konflikty klasowe, wbrew obawom Sienkiewicza, nie przysłoniły sprawy narodowej. Sam noblista tego nie doczekał – zmarł dwa lata przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Autor „Quo vadis” pewnie nie byłby zaskoczony popularnością swoich książek w odrodzonej II Rzeczypospolitej, ale mógłby być zdumiony tym, że w ogóle powstała.
Sztab Legionów po zdobyciu Kielc we francuskim samochodzie "Panhard-Levassor". Od lewej: Michał Sokolnicki, Władysław Belina-Prażmowski, szofer Michał Sawicki, Kazimierz Sosnkowski, Mieczysław Trojanowski, Józef Piłsudski i Walery Sławek. Fot. NAC/IKC
Podobno, gdy w sierpniu 1914 r. żołnierze I Kadrowej Józefa Piłsudskiego szli przez kielecczyznę z zamiarem wywołania ogólnonarodowego powstania, pisarz nie wpuścił ich do dworku mówiąc: „wy idziecie z Niemcami, a to nie tędy droga…”.

Z kolei Żeromski po wybuchu I wojny światowej przyjechał do Krakowa i zgłosił się na ochotnika do Legionów Polskich, ale ostatecznie nawet nie opuścił z nimi miasta. Nie wziął udziału w walce, nie wyruszył na front, tak jak choćby inny słynny pisarz o socjalistycznych korzeniach – Andrzej Strug.

Początkowo działania Piłsudskiego wywoływały entuzjazm Żeromskiego, z czasem pisarz nabrał do nich dystansu i krytykował wiarę w zwycięstwo państw centralnych. Ignacy Daszyński miał mu później powiedzieć: „Niech Pan uważa. Mówiono mi, że jest Pan rusofilem”.

Obaj pisarze po śmierci zostali postawieni na cokoły, a ich pomniki rosły i brązowiały w oczach kolejnych uczących się o nich pokoleń. Status autorów lektur szkolnych sprawił, że stali się bohaterami „bryków” czytanych może uważnie przed maturą, ale niekoniecznie studiowanych w dorosłym życiu.

Dziś i Sienkiewicz i Żeromski funkcjonują co najwyżej jako publicystyczne chochoły na które od czasu do czasu warto się powołać, aby wykazać się erudycją. Obaj stali się też użytecznym orężem w wojnie polsko-polskiej, używanym wyłącznie po to by zarzucić przeciwnikowi politycznego sporu z jednej strony „sienkiewiczowski imperializm czy narodową megalomanię” z drugiej „marzycielstwo i bajania o szklanych domach”. Tymczasem literackie światy Sienkiewicza i Żeromskiego były znacznie bardziej złożone.

Hoffman daje drugie życie

Sienkiewicz, mimo szczerych chęci, nie wziął udziału w wydarzeniu formacyjnym dla swojego pokolenia czyli w powstaniu styczniowym. Główną przeszkodą był młody wiek – miał w 1863 roku 17 lat (znacznie młodszy Żeromski urodził się rok po wybuchu powstania). Karierę literacką rozpoczynał od krótkich recenzji i esejów (taki charakter miał tekst o Mikołaju Sępie-Szarzyńskim w „Tygodniku Ilustrowanym”), w 1876 roku wyjechał do Ameryki, gdzie eksplodował jego reporterski talent w iście „westernowych” tekstach.

Niemniej prawdziwy literacki sukces przyniosła Sienkiewiczowi drukowana w latach 1883-84 na łamach ziemiańsko-konserwatywnego „Słowa” powieść historyczna – „Ogniem i mieczem”. Zresztą to właśnie Trylogia unieśmiertelniła autora „Krzyżaków”.
Daniel Olbrychski jako Andrzej Kmicic w "Potopie" (1974) Jerzego Hoffmana. Fot. PAP/Witold Rozmysłowicz
Warto w tym miejscu zacytować słowa Żeromskiego, który doskonale pokazał wpływy Henryka Sienkiewicza wśród czytelników: „najbardziej wyrafinowane i przesiąknięte cudzoziemszczyzną salony arystokracji i plutokracji, snobizm mieszczański i żydowski uprawiały niejako pod przymusem najwyższy kult tego pisarza. Na stancjach uczniowskich, w izbach najczerwieńszej radykalnej młodzieży w Zurychu, Genewie i Paryżu – na przekór wszystkim teoriom czytywano te same utwory, [które] są najpopularniejszymi w chatach śląskich górników, w dworach szlacheckich i dworkach drobnej szlachty na Podlasiu i Litwie, w chałupach oświeceńszych chłopów na obszarze całej Polski. Dotarły wszędzie, gdziekolwiek skupiła się gromadka mówiących po polsku […] tworząc podwalinę zbiorowej biblioteczki”.

Swego rodzaju „drugie życie” uzyskał Sienkiewicz w drugiej połowie XX w. dzięki ekranizacjom Jerzego Hoffmana. „Sienkiewicz zainspirował przecież kilka pokoleń ludzi – mówił w jednym z wywiadów Hoffman – można największym wydarzeniom poświęcić setki stron i nikogo to nie ruszy, bo przecież nie o to chodzi. Człowieka poruszają bohaterowie, ich charaktery, emocje i problemy. Akurat to u Sienkiewicza […] jest wspaniałe.”

Dla Żeromskiego początek prawdziwej kariery literackiej wiązał się z ukazaniem się w roku 1900 „Ludzi bezdomnych” (choć wcześniej miał już na koncie takie utwory jak „Siłaczka” w roku 1895 czy „Syzyfowe prace” w 1987). Książki, o której można napisać, że – o ironio – krzywdę uczyniło jej znalezienie się w kanonie lektur szkolnych. To sprawiło, że do zbiorowej świadomości Polaków weszła widokówka „rozdartej sosny”, gubiąc skomplikowanie postaci doktora Tomasza Judyma – człowieka z awansu, który służbę potrzebującym musi przypłacić kompleksami wobec elit.

Endek i socjalista

Jeśli wziąć pod uwagę na polityczne poglądy, to pisarze byli na przeciwnych biegunach. W pierwszych latach XX w. Sienkiewicz dryfował w stronę Narodowej Demokracji. Noblista utrzymywał osobiste relacje z liderem tej formacji Romanem Dmowskim, z endekami łączyło go też niechęć do Niemiec. To w nich upatrywał autor „Krzyżaków” największego wroga polskości. Pisał artykuły o Bismarcku i dzieciach z Wrześni. Uczestniczył w pracach „Macierzy Polskiej”, organizacji mającej za zadanie wspieranie małych wydawnictw i niesienie kultury pod strzechy - został przewodniczącym jej rady nadzorczej.

Ciekawe, że powieści pisane „ku pokrzepieniu serc” przypadły do gustu środowiskom endeckim, politycznym realistom – przeciwnikom narodowych zrywów i zwolennikom współpracy z Rosją. Prof. Ryszard Koziołek w swoich „Ciałach Sienkiewicza” tłumaczy to w następujący sposób: Trylogia była pisana, by podbudować morale rodaków, ale przecież wydarzenia w niej przedstawione to w zasadzie ciąg politycznych klęsk. Sienkiewicz nie umieścił akcji swoich powieści w polskim złotym wieku, nie pisał o triumfie Stefana Batorego pod Pskowem czy o dyplomatycznych talentach Jana Zamoyskiego, lecz o smutnym wieku XVII, w którym I Rzeczpospolita karlała tak pod wpływem agresji sąsiadów jak i własnej, ustrojowej niemocy.
Daniel Olbrychski jako Rafał Olbromski w "Popiołach" (1965) Andrzeja Wajdy. Fot. Archiwum TVP
Dzieła Henryka Sienkiewicza budziły fascynacje nie tylko współczesnych mu czytelników, ale też kolejnych pokoleń. Zauważył to Jerzy Hoffman: „Sienkiewicz odegrał olbrzymią rolę w kształtowaniu naszej świadomości narodowej. W walce o niepodległość, w walce z hitlerowskim okupantem, wielu młodych ludzi przybierało pseudonimy zaczerpnięte właśnie z Trylogii.”

O ile Sienkiewiczowi blisko było do endecji, to Żeromski – nie tylko jako wybitny pisarz, ale też jako działacz społeczny – obracał się w kręgach socjalistów o niepodległościowym nastawieniu. Podczas studenckich dyskusji ostro spierał się z socjalistami-internacjonalistami. W jego opinii w czasach, gdy Polska była pod zaborami, kluczowy musiał być patriotyzm, a nie rewolucja społeczna. Głośno ostrzegał przed komunizmem, mówiąc: najpierw ojczyzna, a potem sprawiedliwość.

Żeromski udowadniał, że tylko we własnym państwie Polacy mogą urzeczywistnić ideały socjalistyczne, bo dla zaborców byliśmy zawsze niewolnikami. Autor „Przedwiośnia” ganił również pozytywistów, zwolenników „pracy organicznej”, widząc w tym haśle zasłonę dla wyrzeczenia się dążeń wolnościowych. Twierdził, że dotychczasowe klęski powstań to efekt tego, iż „panowie” nie pociągnęli za sobą mas chłopskich, nie dając im nadziei na lepszą Polskę. Popierał lewicowe środowisko współtwórcy PPS (a zarazem swojego przyjaciela) Edwarda Abramowskiego, wspierał koncepcje czynu zbrojnego Józefa Piłsudskiego. Niemniej po wybuchu I wojny światowej odmówił służenia któremukolwiek z zaborców próbujących wykroić dla siebie kawałek Europy.

Miał inną wizję walki wolność. W grudniu 1914 r. wyjechał do Zakopanego, gdzie wraz z Janem Kasprowiczem utworzyli konspiracyjna organizację – wspólnym mianownikiem dla jej członków był brak zgody na chodzenie na ustępstwa i „frymarczenie” przyszłymi terenami Rzeczypospolitej. Ciekawe, że wtedy pisarze stanęli na stanowiskach, które w przyszłości miały być wyrażone jako brak zgody na oddanie „choćby guzika”, a wojskowi na taki „handel” byli gotowi.

Testament wielkich twórców

Po odzyskaniu niepodległości Żeromski był nazwany „sumieniem narodu”. Na potwierdzenie jak ważną był postacią w II RP niech posłużą słowa historyka literatury Wacława Borowego skreślone po śmierci pisarza: „Należał do tego [...] typu pisarzy, którzy osiągając pełnię sław spontanicznie przejmowali jakby moralną odpowiedzialność za naród i byli powszechnie uznawani za jego reprezentantów. [...] Śmierć Żeromskiego [...] okryła naród żałobą, a jego pogrzeb stał się manifestacją narodową […] dziesiątki tysięcy ludzi godzinami czekały pod bramami Zamku Królewskiego, gdzie wystawiono zwłoki Żeromskiego. Czekali [...] aby zobaczyć po raz ostatni człowieka, dla którego mieli niemal synowskie uczucia”.

Rymkiewicza krwawy lek na imposybilizm

Autor „Wieszania” od lat wadzi się z polskością. Wizja Polaków wolnych, dzikich i szalonych, którą projektuje, może dziwić, może szokować – nie sposób jednak zaprzeczyć, że to obraz inspirujący.

zobacz więcej
Dlaczego do dziś tak niewiele zostało z popularności Stefana Żeromskiego? Niewykluczone, że winien jest temu fakt, iż w drugiej połowie XX w., autor „Siłaczki” (w odróżnieniu od Sienkiewicza) nie dorobił się unieśmiertelniających jego dzieła adaptacji filmowych.

Taki potencjał tkwił w „Popiołach” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Jednak, mimo, że obraz wywołał prawdziwą burzę, a peerelowska władza ustami pułkownika Ludowego Wojska Polskiego Zbigniewa Załuskiego oskarżyła film o szyderstwo z polskiej historii, ostatecznie nie przełożyło się to w żaden sposób na popularność.

W III RP po jedno z najważniejszych dzieł Żeromskiego – „Przedwiośnie” – sięgnął Filip Bajon. I tym razem na nic się to zdało, gdyż film nie spełnił pokładanych w nim nadziei.

Żeromski nazwał kiedyś autora Sienkiewicza „hetmanem literatury”, jednak twórczość starszego kolegi po piórze nie interesowała go przesadnie. Autor „Dziejów grzechu” żył raczej Stendhalem, Flaubertem czy Dostojewskim i ubolewał, że literatura tej rangi nie powstała w Polsce. „Nie możemy – pisał Żeromski – stawiać Mickiewicza ponad Goethego […], Krasickiego ponad Leopardiego.”

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


W takich analogiach Sienkiewicza należałoby pewnie porównywać z Walterem Scottem lub Alexandrem Dumasem – to pisarskie mistrzostwo, choć w zupełnie innej, także gatunkowo, lidze.

Żeromski i Sienkiewicz tworzyli inną literaturę. Ich twórczość łączy jednak społeczne zaangażowanie – obaj pojęcie polskości wypełniali własną treścią. Odpowiadali twierdząco na pytanie ważne także współcześnie: czy nasza kultura, polityka i państwo, powinny mieć własny, specyficzny i odrębny głos w zglobalizowanym świecie. Można powiedzieć, że polskość to połączenie żeromszczyzny „szklanych domów” (i krytycyzmu wobec siebie, by nie popaść w pychę) z sienkiewiczowskim witalizmem (oraz dumą z przeszłości).

– Mikołaj Mirowski
Henryk Sienkiewicz – Stefan Żeromski
Zdjęcie główne: Stefan Żeromski (drzeworyt Władysława Skoczylasa, ok. 1918) i Henryk Sienkiewicz (drzeworyt Aleksandra Regulskiego wg rysunku Józefa Buchbindera, rok 1884). Fot. Wikimedia
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Contenty i outfity. Językowe potworki nobilitują?
Francuzi jako bodajże pierwsi postanowili pohamować triumfalny pochód angielskiego przez świat.
Kultura Poprzednie wydanie
Świeckie ikony: drogie, modne i coraz bardziej puste
Okazało się, że najlepiej czujemy się w kontakcie z obiektami spełniającymi warunki renesansowego piękna.
Kultura wydanie 1.02.2019 – 8.02.2019
Prowokacje Żydów myślicieli są więcej warte niż pusty dialog
„Bóg umarł” i kwestie ostateczne muszą ustąpić trosce o pokój oraz tolerancję – sprawom świętym dla nowoczesnego człowieka?
Kultura wydanie 1.02.2019 – 8.02.2019
Poetka zakochana w Piłsudskim
Choć jej talent był powszechnie doceniany, nie chciała brylować na salonach ani siedzieć przy stoliku Skamandrytów w Ziemiańskiej.
Kultura wydanie 25.01.2019 – 1.02.2019
Zachęcała wojsko do buntu. Boi się aresztowania. Maria Nurowska
W kukłę nielubianego polityka wbija szpileczki. Deklaruje: „Nie chce mi się żyć w takiej Polsce, bezmyślnej i okrutnej! Nie ma się gdzie przed nią schować”.