Kultura

Czy Parlamentem Europejskim kieruje Antychryst?

Kiedy ojciec dzisiejszego premiera Kanady, Pierre Trudeau został w 1967 roku ministrem sprawiedliwości, zadbał o usunięcie z kodeksu karnego przepisu penalizującego stosunki homoseksualne. Gdy rok później objął stanowisko szefa rządu, zaczął otwarcie walczyć z Kościołem katolickim. Sam deklarował się jako katolik (tak samo jak Justin Trudeau), co nie przeszkadzało mu prowadzić agresywną politykę wobec związków wyznaniowych.

To wszystko działo się za zgodą a przynajmniej przy wymownym milczeniu Kościoła kanadyjskiego. Ten, wycofawszy się pod organy, tam pozostał, i boi się zabierać głosu w sprawach postępu, który funduje Kanadyjczykom Trudeau junior. Nie wszyscy jednak milczą, a do tej grupy należy Michael O’Brien. Popularny pisarz, malarz ikon i rzymski katolik.

Samotne wilki

Książki O'Briana to thrillery apokaliptyczne, więc powieści reprezentujące gatunek niszowy, który cieszy się znacznie większą popularnością w Ameryce Północnej niż na Starym Kontynencie. Główne postaci u kanadyjskiego pisarza są ofiarami wrogiego systemu. To samotne wilki, romantyczni wojownicy naszych czasów. Bohaterowie w typie klasycznie amerykańskim, których losy mogłyby posłużyć jako gotowy materiał na współczesny film lub serial.

Ich sylwetki są jednak w sposób europejski pogłębione; nie przypadkowo prozę O’Briena porównuje się do wielkich epików rosyjskich, Lwa Tołstoja czy Fiodora Dostojewskiego. Kanadyjski pisarz obdarza swoich bohaterów głębokim wnętrzem i rozbudowaną psychologią, a także skomplikowanymi biografiami.

Weźmy jako przykład Davida Schäfera, bohatera kilku książek, który po raz pierwszy pojawił się w powieści „Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy” (1996, wyd. polskie 2009). To ocalały z Holocaustu Żyd, który często powraca do swoich wojennych wspomnień. Jako obywatel izraelski pracował przy procesie Eichmanna. Schäfer jest konwertytą, przyjmuje chrzest, zostaje katolickim zakonnikiem karmelitą – tytułowym „Ojcem Eliaszem”.

Autor powrócił do początków jego biografii, publikując w 2005 roku „Dom Sofii” (wyd. polskie 2009). W „Ojcu Eliaszu. Czasie Apokalipsy” rysuje jego portret jako kapłana, który próbuje walczyć z Antychrystem. Wątek ten powraca w „Dniu gniewu” (wyd. polskie 2016), który jest nieco słabszą kontynuacją debiutanckiej powieści O’Briena.
Strona internetowa Michaela O'Briana. Fot. printscreen
Z kolei główna postać „Dziennika zarazy” (1999, wyd. polskie 2009), dziennikarz Nathaniel Delaney, próbuje uratować własne dzieci przed zakusami quasi-totalitarnego systemu. Akcja powieści rozgrywa się w Kanadzie, co prawda jeszcze nie rządzonej przez Justina Trudeau, ale już wówczas (lata 90. XX wieku) znajdującej się w awangardzie postępu. Autor przytacza fragmenty dziennikarskich tekstów Delaneya - zbieżne są z opiniami samego pisarza, który w 2009 roku opublikował „Pamięć przyszłości” (wyd. polskie 2010) – zbiór felietonów dotyczących współczesnego świata, pisanych z pozycji katolicko-konserwatywnych.

W „Opowieści ojca” (2011, wyd. polskie 2017) najdłuższej swojej powieści autor z kolei przedstawia kanadyjskiego księgarza, którego syn studiujący za Oceanem, w Anglii zaginął w tajemniczych okolicznościach. Bohater wciąż przeżywa także śmierć żony przed kilku lat. Jest to w pewnej mierze powieść drogi, bohater przemierza szlak wiodący od Anglii po północną Rosję, aby w końcu wylądować w Chinach.

Walka z szatanem

Wracając do „Ojca Eliasza” – to, mówiąc w największym uproszczeniu, opowieść o spisku antykatolickim, który ogarnia świat. Papież (postać fikcyjna, ale ewidentnie wzorowana na Janie Pawle II) mówi tytułowemu bohaterowi w czasie pierwszej audiencji: - Pojawił się człowiek, którego władza rośnie w siłę na skalę globalną (…). Jest na pierwszych stronach gazet, w artykułach, telewizji i na ustach redaktorów (…). Jest kokietowany przez ONZ jako ten, który może przeprowadzić świat z ery państw narodowościowych w erę światowej federacji państw.

Tym człowiekiem, hołubionym przez globalne instytucje i media, jest szef Parlamentu Europejskiego, człowiek niezwykle wpływowy. Czy to on okaże się Antychrystem? Nie jest tyranem czy wielkim zbrodniarzem, ale wrażliwym i pełnym empatii humanistą, dyskretnie tylko przyznającym się do neomarksistowskiego światopoglądu.

Jednak polityczny uzurpator to nie jedyne zagrożenie, z którym ojciec Eliasz podejmuje walkę na wyraźne zlecenie papieża i kardynała Dottriny (to wyraźna aluzja do Josepha Ratzingera). Drugim niebezpieczeństwem jest „swąd Szatana w Kościele”, jak to kiedyś określił Paweł VI. Kościół katolicki w utworach O’Briena nie jest bowiem w dobrej kondycji. Nie przeżywa może kompletnego upadku, ale z pewnością to już czasy jego dekadencji, kryzysu wiary i zepsucia wielu wysokich hierarchów. Paradoksalnie to nawrócony ateista, były wyznawca judaizmu, daje w tych powieściach czytelniejsze świadectwo wiary niż wielu purpuratów.
Książki Michaela O'Briana są wydawane także w Polsce. Fot. materiały prasowe
Walka z systemem to także temat „Dziennika zarazy”. Tłumacz powieści Michaela O’Briena, pochodzący z Polski kanadyjski ksiądz Tomasz Jegierski (ostatnio znany z zupełnie innych wydarzeń) w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim stwierdził kiedyś, że fabuła opisana tej powieści jest oparta na prawdziwej historii.

Bohater „Dziennika”, wspomniany dziennikarz Nathaniel Delaney, podejmuje walkę z państwem kanadyjskim. Ojciec z dwojgiem dzieci musi uciekać w północną głuszę, aby zmylić tropy urzędników państwowego systemu opresji. Liberalna demokracja, której wynaturzoną wersję przedstawiono na kartach powieści, jest przyczyną tragedii bohatera.

Ale czy rzeczywiście wynaturzona daleką od rzeczywistości? Wszak już obecnie liberalne demokracje nie tylko odbierają dzieci rodzicom, ale nawet – co pokazała sprawa Alfiego Evansa – skazują je na śmierć. Bohater powieści zdaje sobie sprawę, że „kultura nihilizmu (…) w demokracjach rozwijała się szybko i bez trudu. Tu prawie nie było jawnej przemocy, która mogłaby nas ostrzec, że faktycznie dzieje się najgorsze. Ku swojemu zaskoczeniu i niedowierzaniu zauważamy, że naszym wrogiem nie jest wcale ta tamta tyrania, ale pewna koncepcja człowieka, która tymczasem stała się niemal powszechnie akceptowana”. Najmniej społecznie zaangażowana jest sążnista „Opowieść ojca”. Ta ponad tysiącstronicowa książka odświeża biblijną przypowieść o Synu Marnotrawnym. Tutaj ojciec – Alex Graham - nie czeka jednak cierpliwie w domu na powrót potomka, ale zastawia swoją skromną księgarnię i udaje się na poszukiwania, gdy okazuje się, że jego syn dał się omotać tajemniczej sekcie religijnej i uciekł wraz z grupą współwyznawców. Andrew Graham zawsze znajduje się o krok przed ojcem, który nie jest w stanie go doścignąć. To opowieść o uratowaniu ojca i syna, ale też duszy i wartości chrześcijańskich.

Wiara Hiobowa

Te wartości są bowiem integralnym elementem życia bohaterów O’Briena. Sam pisarz jest zdeklarowanym katolikiem, więc nie dziwi fakt, że jego postaci bywają wyznawcami tej właśnie religii. Wiara bohaterów Kanadyjczyka jest jednak wiarą Hiobową. Doświadczeni przez przeszłość i teraźniejszość ojciec Eliasz oraz Alex Graham cierpią, ale znoszą to cierpienie dla Boga.

Antychryst nie będzie podobny do Hitlera czy Stalina. To raczej ktoś w typie George’a Sorosa

Filip Memches: Warto przypominać słowa Benedykta XVI: „Kusiciel nie jest do tego stopnia nachalny, żeby nam wprost zaproponował adorowanie diabła”.

zobacz więcej
Charakterystyczne dla twórczości O’Briena jest to, że jego literackie postaci prezentują swoje motywacje i poglądy w konfrontacji i dyskusjach z przeciwnikami. W „Ojcu Eliaszu” tytułowy zakonnik toczy spory i z domniemanym Antychrystem z Parlamentu Europejskiego, i z mieszkającym w Warszawie radykalnym nihilistą rosyjskim hrabią Smokrewem.

Nathaniel Delaney z „Dziennika zarazy” – w odróżnieniu od wielu innych bohaterów O’Briana - nie jest człowiekiem wierzącym, a jedynie konserwatystą niezgadzającym się ze współczesnym światem Zachodu. Jego antagonistą jest ojciec, ateista i chłodny racjonalista, człowiek Oświecenia.

W rzeczywistości jednak jest niepokojąco podobny do Antychrysta z „Ojca Eliasza”. I jednemu i drugiemu chodzi o wyeliminowanie że świata religii.

– Michał Żarski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Bohater Michaela O'Briana ojciec Eliasz podejmuje walkę z Antychrystem na wyraźne zlecenie papieża (wzorowanego na Janie Pawle II) i kardynała Dottriny (to wyraźna aluzja do Josepha Ratzingera). Fot. REUTERS/Max Rossi
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Hart ducha na ekranie, niewidomi i bezdomni na sali
Życie ma sens. Przegląd najbardziej wzruszających filmów dokumentalnych w warszawskiej Kinotece.
Kultura Najnowsze wydanie
Sobowtór Słowackiego i warszawska królowa Madagaskaru
Biografie Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i Zuzanny Ginczanki są różne. Ale zbliża je tragizm losów obojga poetów.
Kultura Poprzednie wydanie
Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością
Agnieszce Osieckiej i Jackowi Kaczmarskiemu udało się w warunkach reżimu PRL zdobyć mniejszą lub większą popularność utworami, które stanowiły wyraz niezgody na ówczesną toksyczną rzeczywistość.
Kultura wydanie 2.11.2018 – 9.11.2018
Czy PZPR była spadkobiercą polskiego nacjonalizmu
Spór Zbigniewa Herberta i Czesława Miłosza o PRL w istocie dotyczy również III RP.
Kultura wydanie 26.10.2018 – 2.11.2018
Skalpel, czarny karton i drzewa
Wycinanki dla Andrzeja Krauzego stały się formą terapii oraz pytania o życie, śmierć, pozytywne i negatywne strony bytu.