Cywilizacja

Ludzie płonęli w domach, w samochodach, na skałach, z których nie było ucieczki. „Mamma mia” w ogniu

Prawie sto ofiar, Greków i turystów, w tym Polacy. Grecki premier Aleksis Tsipras powinien się cieszyć, że wybory parlamentarne odbędą się dopiero jesienią przyszłego roku. Dzięki temu zdoła być może uspokoić opinię publiczną, oburzoną zaniedbaniami, jakie przyczyniły się do tragicznego bilansu ostatnich pożarów.

Choć nie jest to wcale pewne. Kostas Karamanlis przegrał przecież z kretesem w 2009 roku, w dwa lata po gigantycznych pożarach, które spustoszyły okolice Aten i region Elidy na Peloponezie. Była to, jak się uważa, jedna z głównych przyczyn porażki wyborczej Karamanlisa i kierowanej przezeń Nowej Demokracji. Grecy mimo upływu czasu nie zapomnieli, że władze nie spisały się ani w prewencji, ani w walce ze skutkami żywiołu.

Grecja znowu płonie. Na domiar złego sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna niż jedenaście lat temu. Pożary lasów i zarośli nie są tu oczywiście niczym wyjątkowym, podobnie zresztą jak w innych krajach południa Europy. Wysoka temperatura, niedostatek opadów, silne, suche wiatry – wszystko to sprzyja rozprzestrzenianiu się ognia.

Ale, po pierwsze, już teraz widać, że skutki obecnych pożarów są znacznie gorsze niż w 2007 roku. Wówczas śmierć poniosło około 80 osób (bilans nie jest precyzyjny, bo nie wszyscy zginęli od razu, w ogniu). Tymczasem teraz do czwartku, 26 lipca, doliczono się już 82 ofiar śmiertelnych i dla nikogo nie ulega wątpliwości, że może ich być nawet ponad sto. W spalonych domach znajdowane są kolejne zwłoki, są też ofiary wśród tych, którzy szukali ratunku na morzu.

Ale to tylko jedna strona medalu. Władze greckie – co podkreślają i uratowani, i specjaliści – nie stanęły na wysokości zadania. Uparcie powtarzają stare błędy. A to dowodzi, że nie wyciągnęły wniosków z przeszłości.

Prewencja tylko w słowach

Trudno na razie ocenić, jaki będzie tegoroczny bilans zniszczeń i czy przekroczony zostanie tragiczny rekord z 2007 roku, gdy ogień strawił 250 tys. hektarów ziemi. Nawet jeśli nie, tegoroczne pożary zostaną zapamiętane z innego powodu.

Podczas gdy w poprzednich latach paliły się głównie lasy, zarośla i sady, tym razem pożar ogarnął całe wsie i miasteczka. Stąd tak duża liczba ofiar. Na domiar złego ogień rozprzestrzeniał się w takim tempie, że w wielu miejscach ludzie nie mieli żadnej szansy na ratunek. Ginęli w domach, w samochodach, które utkwiły między płonącymi drzewami, na nadmorskich skałach, z których nie było ucieczki. Symbolem tragedii pozostanie 26 spalonych ciał, znalezionych na wysokim nadmorskim brzegu.
Wręcz tragiczna jest sytuacja mieszkańców Mati, miejscowości wypoczynkowej położonej na wschód od Aten, w pobliżu słynnego Maratonu. Większość z nich nie ma do czego wracać. Stracili swych bliskich, domy, często cały dobytek. Są zgodni w ocenie: władze działały niesprawnie i nieskutecznie.

Władze odpowiadają, że opóźnienie akcji ratunkowej wynikało z przyczyn niezależnych. Siły i środki skoncentrowano bowiem koło miasteczka Kineta, w zachodniej części Attyki, gdzie pożar wybuchł wcześniej. Nie dało się ich przerzucić na wschód na tyle szybko, by uratować Mati.

To rodzi fundamentalne pytanie: o przyczyny. Jak to możliwe, że choć rok w rok pożary pustoszą różne rejony Grecji, z wyspami włącznie (w tym roku palą się lasy na Krecie i na Skopelos, zielonej, zalesionej wyspie spopularyzowanej przez film „Mamma mia”), nie zadbano o prewencję?

Skoro pożary wybuchają regularnie, nie można tłumaczyć się zaskoczeniem ani niewiedzą. Co więcej, po każdym kataklizmie formułowane są wytyczne i deklarowane plany, które i tak później nie wychodzą poza słowa.

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Doskonale w swoim czasie ujął to grecki Sąd Najwyższy w orzeczeniu podsumowującym zaniedbania, które złożyły się na tragiczny przebieg pożarów z 2007 roku. To, jego zdaniem, z jednej strony brak dbałości o stan lasów i zarośli, z drugiej zaś źle pomyślany system ostrzegania mieszkańców. Lasów nie prześwietlano, nie wyrąbywano przecinek, w efekcie więc powstał zbity gąszcz roślin, środowisko wprost wymarzone dla przenoszenia się pożaru. Równie łatwo ogień pnie się w górę przez gęste krzewy na zboczach – a Grecja, pamiętajmy, jest krajem bardzo górzystym.

Sąd nie pozostawił też suchej nitki na systemie ostrzegania mieszkańców za pośrednictwem internetu. Nie każdy i nie w każdej chwili do niego zagląda. Żeby skutecznie ostrzec mieszkańców, trzeba ruszyć się z miejsca i objechać wioski.

Przepisy groźne dla lasów

Nie bez znaczenie jest oczywiście sytuacja finansowa Grecji. Ograniczanie wydatków i nieustanne oszczędności uderzyły we wszystkie sfery życia, siłą rzeczy więc również w ochronę przeciwpożarową i zarządzanie lasami. Bardzo wyraźnie widać to teraz, gdy ludzie dotknięci przez kataklizm jak jeden mąż mówią o braku ostrzeżeń i porządnej, planowo przeprowadzonej ewakuacji. Musieli ratować się sami. Władzom jednak zarzucają nie tylko nieudolność, ale także arogancję.
Spalone samochody po pożarze w Mati w pobliżu Aten, 24 lipca 2018. Fot. REUTERS/Costas Baltas
Tak odebrano pokazaną w telewizji (również polskiej) wizytę ministra obrony Panosa Kammenosa na spalonych terenach. Minister, wobec żalów mieszkańców, stwierdził krótko, że „to, co się wydarzyło, widocznie musiało się wydarzyć” – co rzecz jasna nie stawia rządu w najlepszym świetle.

Przedstawiciele władz, jak zwykle w takich wypadkach, mają na podorędziu argument, który ma zdjąć z nich przynajmniej część winy: pożary to rezultat podpaleń. Gdyby było inaczej, dowodzą, czy ogień mógłby pojawiać się jednocześnie w wielu miejscach, często bardzo od siebie oddalonych?

Co ciekawe, generalnie tego rodzaju podejrzenia wcale nie są bezpodstawne. Wynika to z obowiązujących w Grecji przepisów, które zakazują budowania na terenach zalesionych, ale zezwalają na budowę, jeżeli las zniknie, nieważne z jakich powodów.

Pożar całkowicie zmienia więc status terenu, a wobec perspektywy zarobienia niemałych pieniędzy warto zaryzykować. W 2007 roku i później, gdy masowo paliły się lasy na zboczu góry Pendeli koło Aten, głównymi podejrzanymi byli deweloperzy. Trudno takie zarzuty udowodnić (choć było kilka wyroków skazujących za podpalenia), ale fakt, że w całej Grecji na spalonej ziemi postawiono w sumie pół miliona budynków, musi dawać do myślenia. Z Akropolu w Atenach widać przecież jak na dłoni, jak miejska zabudowa pnie się w górę. Pendeli już stało się elegancką dzielnicą ludzi zamożnych.

Po wielkich pożarach władze greckie niezmiennie zapowiadają, że niebezpieczne przepisy zostaną zmienione. Ponieważ lasy palą się co roku, obietnice również padają regularnie. Ale na tym się kończy i mimo upływu lat nic się w tej sprawie nie zmienia. Czy dlatego, że stoją za tym interesy?

Czekanie na katharsis

Rozmiary dramatu, jaki rozgrywa się w Grecji, zepchnęły na dalszy plan walkę z pożarami lasów w Szwecji. Na północy lasy płoną rzadko – choć, jak wynika z danych EFFIS, European Forest Fire Information System, zdarza się to coraz częściej - i nic dziwnego, że w tak niezwyczajnej sytuacji władze szwedzkie zwróciły się do Europy o pomoc (i ją otrzymały).

Ludzkie śmieci widać z kosmosu wyraźniej niż Wielki Mur Chiński. Zabija nas „toksyczna zupa”

Trudno nam zapamiętać i stosować 10 przykazań bożych, a co dopiero aż 62 punkty odpowiedniego sortowania śmieci z instrukcji Ministerstwa Środowiska.

zobacz więcej
W Szwecji odnotowano kilkadziesiąt ognisk pożarów, na całym obszarze kraju, również na dalekiej północy, za kołem podbiegunowym. W paru miejscach, zwłaszcza tam, gdzie płoną torfowiska, ogień jest na razie nie do opanowania. Jak dotąd jednak nie ma ofiar śmiertelnych, a przyczyny pożarów – poza bezpośrednią, czyli wyjątkowo upalnym latem (35 stopni!) – specjaliści widzą głównie w zmianach klimatycznych. Za ocieplenie klimatu kraj wini całą ludzkość, nie tylko własny rząd.

Dla mieszkańców Północy zmiany klimatyczne, a nie takie czy inne interesy, są być może najbardziej wiarygodnym wyjaśnieniem. Gdzie indziej nie jest to takie oczywiste. Za przykład niech posłuży Portugalia, gdzie przed rokiem wielkie pożary lasów pochłonęły 64 ofiary śmiertelne.

Specjaliści nie mieli wątpliwości: do tragedii prostą drogą doprowadziła chciwość. Żądza zysku sprawiła, że do dawnych lasów mieszanych, z przewagą dębów i sosen, właściciele terenów zaczęli masowo dosadzać eukaliptusy. Eukaliptusy szybko rosną i są niekłopotliwe w obsłudze, sprawdzają się więc doskonale jako surowiec dla przemysłu papierniczego. A że są wysoce łatwopalne? Kto by zaprzątał sobie tym głowę!

Doświadczenie płynące z pożarów niczego właściwie nie zmienia. Na miejsce spalonych drzew znów sadzi się eukaliptusy – bo dzięki temu łatwiej się odkuć i nadrobić poniesione straty.

W Portugalii pożary nie miały spektakularnych następstw politycznych, ale minimalne poczucie sprawiedliwości zaspokoiła przynajmniej jedna dymisja: pani Constancy Urbano de Sousa, minister spraw wewnętrznych.

Grecy uważają, że w ich kraju też jest to konieczne. „Kiedy niesprawność machiny państwowej objawia się w sposób tak tragiczny, staje się jasne, że ktoś ponosi za to odpowiedzialność polityczną – pisał w edytorialu dziennik „Kathimerini”. – Ustąpienie przynajmniej jednego greckiego ministra pokaże, że rząd z szacunkiem traktuje ofiary tego kataklizmu. „Niewyobrażalna tragedia”, jak ją określił premier Aleksis Tsipras, „wymaga politycznego katharsis”.

– Teresa Stylińska
24.07.2018
Zdjęcie główne: Grecja, 23 lipca 2018 r. Kogut, ozdoba spalonego domu, na tle ognia trawiącego las w Mati, na północno-wschodnim przedmieściu Aten. Po pożarze w Kineta wybuchł drugi – na górze Penteli. Wielkie pożary lasów szaleją po obu stronach greckiej stolicy i są poza kontrolą, paląc domy, zmuszając mieszkańców do ucieczki i zamieniając niebo nad Atenami mglisty pomarańczowy dym. Fot. PAP / EPA / YANNIS KOLESIDIS
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Maszyny i… klapki japonki. Czym Chińczycy podbijają Afrykę
Pracownicy z Chin odmawiali siadania przy wspólnym stole podczas lunchu z Afrykanami i obrażali ich dając do zrozumienia, że źle wykonują swoją pracę.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wzywał arcybiskupów do dymisji, będzie uczyć kleryków w Holandii
Po zakonniku kolejne upomnienia, kary, zakazy wypowiedzi spływały jak po kaczce.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Partia związana z antybrytyjskimi terrorystami wraca na salony
W ciągu 40 lat zginęło 3500 osób. Połowa to ofiary IRA. Do dzisiaj mnóstwo jest spraw niewyjaśnionych: kto i dlaczego zginął, kto wydał rozkaz, kto go wykonał, gdzie spoczywają ofiary skrytobójczych morderstw?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Do czego Putinowi są potrzebni „terroryści” z Sieci?
W Rosji zaczyna się rodzić zapotrzebowanie na lewicową alternatywę wobec obecnej władzy, która postrzegana jest jako ultraliberalna.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Obserwujmy anglikanów. Bo Kościół katolicki idzie ich śladem
Wielka Brytania dokonała brexitu. Ale metody funkcjonowania Kościoła Anglii nadal podbijają europejski katolicyzm.