Historia

Całą rodzinę rozstrzelano. Wciąż żyjących dorżnięto bagnetami. Ciała rozebrano, oblano kwasem i poćwiartowano

„Łajdak”, który nie „kiwnął palcem”, żeby ocalić dynastię Romanowów. Takie zdanie o brytyjskim królu Jerzym V miał wielki książę Dymitr Pawłowicz Romanow. Kuzyn zamordowanego przez komunistów ostatniego cara Rosji uważa, że Brytyjczycy mieli sposobność, by uratować Mikołaja II i członków jego rodziny. Swoje uwagi zanotował w dzienniku, który pozwolono przejrzeć i opisać brytyjskiej historyczce Coryne Hall.

W ocenie Dymitra Pawłowicza, który „nie gryzł się w pióro”, brytyjska monarchia ponosi współwinę za egzekucję Romanowów w domu Ipatiewa w Jekaterynburgu, gdyż Jerzy nie zdołał zagwarantować swoim rosyjskim kuzynom azylu. W swoim pamiętniku Pawłowicz wyraził nienawiść do Jerzego V, którego – jak odnotował – „zdrada nigdy nie powinna zostać zapomniana przez Rosjan”.

Wielki książę miał powody do złości na brytyjskiego monarchę, jednak czy jego daleki kuzyn faktycznie ponosi w jakiejś mierze zarzucaną mu odpowiedzialność? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, warto prześledzić ostatnie lata Romanowów i ich koligacje oraz przyjrzeć się samemu Dymitrowi, jednej z najbarwniejszych postaci epoki. Nawet jego narodziny były niezwykle ciekawe.



Wymuszony poród

Dymitr Pawłowicz był drugim dzieckiem wielkiego księcia Pawła Aleksandrowicza, brata cara Aleksandra III i stryja Mikołaja II. Na świat przyszedł jako wcześniak, dwa miesiące przed terminem. Jego matka Aleksandra Gieorgiewna miała wymuszony poród po tym, jak wywróciła się na łódce.

Święty car, spowiednik Putina i żydowski spisek

Rządząca Rosją kasta weteranów KGB i hierarchowie Cerkwi mają wspólną przeszłość, biznesy, ideologię i wrogów: liberałów, demokratów oraz Zachód. Wygląda na to, że do tej listy dołączyli też Żydów.

zobacz więcej
Lekarze byli przekonani, że dziecko urodziło się martwe i odłożyli je na bok, żeby ratować księżną. To opiekunka zwróciła uwagę, że malec żyje. Aleksandra Gieorgiewna zmarła niecały tydzień po porodzie.

Chłopcem zajął się jego wujek, wielki książę Siergiej Aleksandrowicz, a gdy w 1905 roku został zamordowany przez eserowskiego terrorystę (czyli z Partii Socjalistów-Rewolucjonistów, nielegalnej do czsu rewolucji), trafił pod opiekę najjaśniejszej rodziny. Mikołaj II i jego żona Aleksandra Fiodorowna traktowali go jak własne dziecko.

Planowano nawet ślub Dymitra z najstarszą córką monarchy – Olgą, ale caryca kazała przerwać zaręczyny. Mimo to pozycja Dymitra była tak mocna, że był wręcz brany pod uwagę jako ewentualny następca Mikołaja II, gdyby chory na hemofilię carewicz nie był zdolny do sprawowania władzy.



Młody książę był przystojny i cieszył się ogromną popularnością. Jako utalentowany jeździec reprezentował Rosję na igrzyskach olimpijskich w 1912 roku w Sztokholmie. Zajął wówczas 7. miejsce w zawodach jeździeckich. Wyróżnił się również podczas I wojny światowej. Podczas bitwy pod Koszynem, pod ostrzałem uratował rannego kaprala, za co otrzymał Krzyż Św. Jerzego i awans połączony z przenosinami do kwatery głównej.

Pochowano ich „po niedźwiedziemu”. Zaszyto w futra. Psy rozszarpały ich na strzępy

W prezencie na urodziny dostał hiszpańskie wino. Z trucizną, która pozbawiła go wzroku.

zobacz więcej
Pod koniec grudnia 1916 roku Dymitr wziął udział w jednym z najdziwniejszych epizodów ostatniego rozdziału historii Imperium Rosyjskiego. Był jednym z uczestników zamachu na Grigorija Rasputina, mnicha szarlatana. Rzekomy cudotwórca miał ogromny wpływ na rodzinę carską i samego Mikołaja II, leczył bowiem m.in. Aleksieja.

Uparty mnich

Morderstwo było nadspodziewanie trudnym zadaniem. Gdy nie pomogło otrucie cyjankiem i postrzał, Dymitr własnoręczne utopił Rasputina i wrzucił jego zwłoki do Newy w Piotrogrodzie. Jak się później okazało, uparty mnich i to przeżył, bo gdy go wyłowiono, miał uwolnioną jedną z rąk i wodę w płucach, co znaczy, że żył gdy wrzucono go do rzeki.

Za udział w zamachu na Rasputina wielki książę został odesłany do Persji, gdzie Rosja prowadziła pomniejsze działania wojenne. Wzbiegło sięto z czasem, gdy historia gwałtownie przyspieszyła, choć akurat wpływ Dymitra na bieg wydarzeń był raczej znikomy.

Co ciekawe, Rasputin przepowiadał, że po jego rychłej śmierci Rosja upadnie i tak też się stało. Rewolucja październikowa zmiotła rodzinę Romanowów z tronu i zakończyła carat. Ale wielki książę Dymitr przeżył komunistyczny przewrót, co umożliwiła mu właśnie wcześniejsza zsyłka.
Grigori Rasputin (1910). Fot. Wikimedia/Karl Bulla
Przez kilkanaście miesięcy był gościem brytyjskiego ministra sir Charlesa Murray Marlinga. Towarzyszył dyplomacie w jego misji do Bombaju. Tam znów otarł się o śmierć – zachorował na tyfus. Podleczony, wyjechał do Paryża, gdzie dowiedział się o egzekucji rodziny carskiej i pobycie jego ojca, wielkiego księcia Pawła Aleksandrowicza, w więzieniu. Wkrótce zresztą Paweł oraz ciotka Dymitra, księżna Elżbieta Fiodorowna, też zostali zamordowani przez komunistów.

Córki ostatniego cara Rosji żyły w cieniu brata. A potem spotkał je makabryczny koniec

Mikołaj II wolał zajmować się rodziną niż krajem. Nie był mężem stanu, tylko mężem Aleksandry i ojcem ich dzieci. Arystokracja wyśmiewała się z carycy, ale pobrali się wbrew niechęci swych rodów, z miłości. Nie oddali dzieci pod opiekę nianiek.

zobacz więcej
Stronnictwo monarchistów liczyło, że władza bolszewików jest czymś przejściowym i właśnie w Dymitrze upatrywało nowego cara. Także Niemcy, którzy wcześniej dogadali się z Imperium (do wycofania się z działań wojennych Mikołaja II namawiał Rasputin), też uznali go za potencjalnego regenta w przypadku zwycięstwa Białych. Brytyjczycy, oczywiście za sprawą sir Marlinga, zawiadomili nawet swoje ambasady, że to wielki książę jest prawowitym następcą tronu.

Co ciekawe, sam Dymitr nie starał się o poparcie, ani nie zabiegał o zdobywanie zwolenników. Po części może to wynikać z jego słabego charakteru, na co od dawna zwracano uwagę. Sama caryca Aleksandra przyznała już wiele lat wcześniej, że „chłopak zachowuje się tak, jak chce tego osoba, na której mu w danym momencie zależy”.

Hulaszczy tryb życia

Zamiast troszczyć się o dziedzictwo Romanowów, Dymitr wyjechał do Londynu, gdzie prowadził – jak odnotowano – hulaszczy tryb życia. Miał burzliwy romans m.in. z Coco Chanel, która go jednak rzuciła.
Hugh Grosvenor, drugi książę Westminster wraz z francuską projektantką mody Gabrielą „Coco” Chanel na zawodach w Chester, 1 maja 1924 r. Fot. Phillips/Topical Press Agency/Hulton Archive/Getty Images
Im bogatsze życie towarzyskie prowadził, w tym większą popadał w depresję. Czuł się samotny, tęsknił za ojczyzną, której już nie było. Odżył po poznaniu Amerykanki Audrey Emery, dziedziczki ogromnej fortuny. Była najmłodszą z trzech córek milionera Jana Josiaha Emery'ego.

Ich ślubem, który wzięli w 1926 roku, mocno interesowały się media. Para doczekała się syna, Pawła, który był potem trzykrotnym burmistrzem miasta Palm Beach na Florydzie i sam miał czworo dzieci, przedłużających dynastię Romanowów.

Ku rozpaczy Dymitra, jego małżeństwo zakończyło się w 1937 roku, po nieco ponad dziesięciu latach, rozwodem. Syn, Paweł Dymitriewicz Romanow-Iliński, miał wówczas dziewięć lat. Zamieszkał z matką we Francji.

Zgorzkniały książę zmarł niedługo później, w 1942 roku, w Davos i tu został pochowany. Jego siostrzeniec Lennart Bernadotte, po śmierci swej matki Marii Pawłowny w 1958, przeniósł szczątki Dymitra do krypty kościoła w swej posiadłości Mainau w Niemczech.

Wielki książę Dymitr Pawłowicz na emigracji. Na filmie pojawia się też jego siostra, wielka księżna Maria Pawłowna oraz żona Anna Audrey Emery i syn, książę Paweł Dymitriewicz.

Skupmy się jednak na jego pobycie Pawłowicza Romanowa w Wielkiej Brytanii. Tam spotykał się z Jerzym V, choć nie były to na ogół miłe rozmowy. Wgląd w nie dają pamiętniki Dymitra.

Z kart rysuje się niezwykle ciekawy obraz relacji panujących między kuzynami. Dymitr miał za złe monarsze, że nie pomógł Mikołajowi II i jego rodzinie uniknąć zagłady.

Historyk, który powiedział Reaganowi jak wykończyć Sowietów

Richard Pipes twierdził, że ZSRR to tylko XIX-wieczna Rosja w nowym stroju.

zobacz więcej
W marcu 1920 roku w Pałacu Buckingham doszło między nimi do ostrego spięcia. Brytyjska historyk Coryne Hall, która dostała prawo wglądu w dziennik wielkiego księcia i zacytowała jego fragmenty w książce „To free the Romanovs” (Uwolnić Romanowów), częściowo odtworzyła przebieg burzliwego spotkania. Zaczęło się od nierozważnej uwagi Jerzego na temat rewolucji w Rosji, a skończyło wyjściem kipiącego ze złości Dymitra.

„Kto wysłał telegram gratulacyjny Kiereńskiemu (pierwszemu premierowi Rządu Tymczasowego Rosji po rewolucji lutowej, wywołanej przez opozycję przeciwko carowi Mikołajowi, po której w Rosji panowała dwuwładza; Aleksander Kiereński był premierem od lipca do listopada 1917 roku, kiedy to został obalony w wyniku przewrotu bolszewickiego, czyli rewolucji październikowej – przyp. red.)?” – pytał retorycznie wielki książę, naturalnie znając odpowiedź.

Bydlak Jerzy

„Kto twierdził, że rewolucja (chodzi o lutową – przyp. red.) zakończy się sukcesem?”. „Kto nie kiwnął palcem, żeby ocalić Nikiego i jego rodzinę?”. „To łajdak! Ten bydlak Jerzy nie będzie, proszę Cię Boże, zapomniany przez Rosjan, nawet w dalekiej przyszłości”. To zdania z pamiętnika Dymitra, w którym dał upust swojej nienawiści do Jerzego.

W innym wpisie skrytkował go za nazwanie Włodzimierza Lenina „idealistą”. Dymitr zanotował również, że monarcha jest „zażenowany tym, że nie wie, co do mnie powiedzieć”.
Król Jerzy V i królowa Maria, 1913. Zdjęcie wykonane podczas ślubu ich jedynej córki Wiktorii Aleksandry z Henrym Lascellesą, szóstym hrabią Harewood. Fot. Wikimedia
Faktycznie, brytyjski król unikał kuzyna jak diabeł wody święconej. Gdy odesłany z placówki sir Marling wrócił do Londynu, zabrał ze sobą Romanowa. Lady Marling udała się do Lorda Cromera, prywatnego sekretarza króla, żeby poinformować go o przyjeździe wielkiego księcia. Jerzy V był niezadowolony i wysłał przedstawiciela resortu spraw zagranicznych, żeby grzecznie acz stanowczo zasugerował kochanemu kuzynowi wyjazd na Maltę.

Dymitr grzecznie odpowiedział, że nie podporządkuje się tej prośbie, o ile nie zostanie ona wydana bezpośrednio przez króla. W tej sytuacji Jerzy nie mógł odmówić wielkiemu księciu gościnności. Romanow wyjechał do Paryża dopiero po wspomnianej awanturze.

Pierwszy taki proces: czy Rosja osądzi stalinowskich zbrodniarzy?

– Mossad jeszcze na początku lat 60. rozprawił się z Adolfem Eichmannem i innymi zwyrodnialcami. Ja to samo chcę zrobić z NKWD-owskimi katami. I dopnę swego – zapowiada młody Rosjanin.

zobacz więcej
Co ciekawe, nie był jedynym przedstawicielem carskiej dynastii ocalałym z komunistycznej masakry, który nie spotkał się z ciepłym przyjęciem w Wielkiej Brytanii. Gdy w maju 1919 roku do Portsmouth przybyła Maria Fiodorowna Romanowa, wdowa po carze Aleksandrze III i matka zamordowanego przez bolszewików Mikołaja II, Jerzy V wysłał do lokalnych władz telegram o treści: „Król życzy sobie, żeby nie było żadnej ceremonii powitalnej, salutów, straży honorowych, przedstawicieli prasy ani fotoreporterów”. Brytyjski rząd naturalnie nie przyznał Marii azylu.

Musiało to być dla niej tym bardziej trudne, że Jerzy V bardzo przypominał jej zamordowanego syna. Jak odnotował w 1983 roku angielski „The Times”, podczas ślubu Jerzego Fryderyka z Marią Teck goście nie byli do końca pewni, który z kuzynów to książę Yorku, a który carewicz Mikołaj. To uderzające podobieństwo pozostało aż do śmierci Romanowa.

Zabójstwo nie za tron, za majątek

Caryca-wdowa osiadła w Danii, skąd pochodziła jej rodzina. Do końca życia angażowała się we wspieranie rosyjskiej emigracji. W zasadzie tylko to jej zostało. Szans na restaurację monarchii nie było żadnych.

Bezlitośnie mordując byłego cara i jego rodzinę bolszewicy pokazali, że swojego reżimu będą bronić ze wszystkich sił. Warto w tym momencie przyjrzeć się ostatnim tygodniom Romanowów, jest to bowiem wyjątkowe świadectwo bestialstwa komunistów, którego doświadczyliśmy także my, Polacy.
Car Aleksander III z carycą Marią Fiodorowną i synem Michałem, teoretycznie ostatnim carem Rosji – był nim przez jedną noc po tym, jak otrzymał telegram od starszego brata Mikołaja II, w którym ten tytułował go cesarzem wszechrosyjskim Michałem II. Rankiem odmówił przyjęcia tronu, jednak i tak został zamordowany przez bolszewików w czerwcu 1918 roku. Obraz Lauritsa Tuxena. Fot. Wikimedia
Car Mikołaj II po rewolcie lutowej został zmuszony do abdykacji przez Dumę Państwową i część generalicji. Zrobił to 2 marca 1917 roku według kalendarza juliańskiego, a 15 marca kalendarza gregoriańskiego. Od razu pozbawił też prawa do tronu swojego syna carewicza Aleksego.

Abdykował na rzecz swojego młodszego brata, wielkiego księcia Michała, na żądanie umiarkowanych polityków i monarchistów – właśnie na to liczyli, wszczynając rewolucję. Jednak Michał, z powodu ciężkiej sytuacji w kraju, nie przyjął korony. Zrzekł się jej następnego dnia, przekazując całą władzę Tymczasowemu Komitetowi Dumy. Ten gest nie uchronił go jednakowoż później, po październikowym przewrocie bolszewickim, od śmierci z rąk czekistów.

Zdetronizowanego cara umieszczono w pałacu w Carskim Siole. Rzekomo, żeby zapewnić mu bezpieczeństwo. Jednak jesienią władzę w kraju zaczęli obejmować jego dawni poddani, którzy szczerze go nienawidzili, a ich nienawiść była podsycana przez komunistów.

Lenin zerwał się ze smyczy

Rosyjski komunizm był mieszanką niemieckiego racjonalizmu i prawosławnego mistycyzmu – mówi Jakub Augustyn Maciejewski.

zobacz więcej
Życzono mu jak najgorzej, ale na rozprawę z Mikołajem było za wcześnie. Lenin musiał mieć gwarancję, że obalony monarcha nie ucieknie i że uda się zabezpieczyć cały majątek rodziny carskiej, w tym m.in. cenne udziały w amerykańskich spółkach kolejowych. Były car chciał rzecz jasna wyjechać do Anglii, do kuzyna, ale Rząd Tymczasowy nie wyraził na to zgody.

Przypuszczalnie właśnie ten moment miał na myśli Dymitr, pisząc o możliwości uwolnienia Romanowów. Dogodny czas na wyciągnięcie ich z opresji szybko przepadł. Rodzina carska wraz z wiernymi sługami – osobistym lekarzem doktorem Jewgienijem Botkinem, kucharzem Iwanem Charitonowem, kamerdynerem Aleksiejem Truppem i pokojówką Anną Diemidową – została przeniesiona najpierw do Tobolska, a później do domu inżyniera Nikołaja Ipatiewa w Jekaterynburgu. Był to odgrodzony dom specjalnego przeznaczenia służb czerwonego terroru – tajnej policji „do walki z kontrrewolucją i sabotażem” Czeka.

Dorżnięto ich bagnetami

Przez kilka miesięcy rodzina carska znosiła liczne upokorzenia. Jej los był już przesądzony. Po wprowadzeniu rządów terroru zwanych komunizmem wojennym i ukonstytuowaniu aparatu władzy po wielokroć okrutniejszego od carskiej Ochrany nie było szans, by Romanowowie mogli żyć w nowej Rosji. Nie udało im się to, co później ostatniemu cesarzowi Chin Pu-yi, który po abdykacji dożył starości w komunistycznym państwie i pracował w swych dawnych ogrodach.
Były car Mikołaj II po abdykacji. Carskie Sioło, marzec 1917 roku. Fot. Wikimedia
Jak na ironię, zegar odliczający czas do zagłady carskiej rodziny przyspieszyli ci, którzy mogli ich uratować. Bolszewicy spodziewali się bowiem, że Jekaterynburg mogą zdobyć i odbić Romanowów oddziały Białych, wspomagane przez Korpus Czechosłowacki.

Decyzję o likwidacji Mikołaja II i jego bliskich podjęto dokładnie 100 lat temu – najpewniej na początku lipca 1918 roku. Zgodę na to, na polecenie Lenina, wydał 16 lipca Jakow Swierdłow, przewodniczący Ogólnorosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego Rad, czyli odpowiednik premiera.

Sobibór oczyma Moskwy.
Czy Rosjanie narzucą światu swoją narrację?

Sowieci dążyli do możliwie ostrej i nieodwracalnej konfrontacji pozostających pod jej kontrolą żydowskich oddziałów partyzanckich ze strukturami Armii Krajowej i polską ludnością cywilną.

zobacz więcej
Zachowała się dość wierna relacja ostatnich godzin życia więźniów. Położyli się spać 16 lipca około godz. 23. Tuż po północy dowódca domu Jakow Jurowski obudził wszystkich i kazał im zejść do piwnicy pod pozorem grożącego im niebezpieczeństwa.

Zamknięto ich w małym pokoiku i odczytano wyroki śmierci. Bez zbędnych ceregieli, wszyscy zostali rozstrzelani. Tych, którzy nie zginęli od kul, dorżnięto bagnetami.

Zachowały się nazwiska oprawców. Wśród katów był sam Jurowski oraz inni czekiści: zastępca dowódcy G.P. Nikulin, członek kolegium Uralskiego Komitetu Centralnego M.A. Miedwiediew, komendant ochrony P. Z. Jermakow i szeregowi ochroniarze. Istnieje domniemanie, że wśród nich byli Węgrzy lub Łotysze. Jednym z nich miał być rzekomo były jeniec z armii austro-węgierskiej, niejaki Imre Nagy.

Premier katem?

Czy był to przyszły premier Węgier podczas rewolucji budapeszteńskiej w 1956 roku, który faktycznie w czasie pobytu w obozie jenieckim na Syberii stał się żarliwym komunistą? Co do jego udziału w egzekucji pewności jednak nie ma, gdyż Nagy to najpopularniejsze węgierskie nazwisko oznaczające „wielki” bądź „duży”. Mógł to być zbieg okoliczności, a mogło też żadnego Nagy'ego nie być w domu kaźni w Jekaterynburgu.

Ciężarówka wywiozła zwłoki rodziny Romanowów na uroczysko Czterej Bracia. Tam rozebrano je, oblano kwasem, poćwiartowano i wrzucono do szybów dawnej kopalni rudy żelaza.

Podczas rozbierania czekiści odkryli wiele drogocennych kamieni i wyrobów jubilerskich zaszytych w ubraniach pomordowanych. Na ścianie piwnicy odkryto również wymowny napis, nieco zmodyfikowany dwuwiersz z twórczości niemieckiego poety Heinricha Heinego: „Belsatzar war in selbiger Nacht von seinen Knechten umgebracht” (Baltazar został tej nocy przez sługi swe zabity).

17 lipca minęło sto lat od zamordowania Mikołaja II i jego rodziny. Zespół Bi - 2 nagrał piosenkę dotyczą tych wydarzeń. Scena śmierci na szafocie nawiązuje to pierwotnego planu zamordowania cara.

Szczątki rodziny carskiej i ich sług wydobyto w lipcu 1991 roku. Początkowo nie odnaleziono ciał dzieci Mikołaja II – Aleksego i Anastazji lub Marii. Od razu pojawiły się plotki, że Anastazja przeżyła (co ciekawe, jej imię oznacza po grecku „zmartwychwstanie”). Kilka kobiet podawało się za cudownie uratowaną wielką księżną, ale te oszustwa wyszły na jaw w 2008 roku po dokładnym zbadaniu DNA szczątków, które potwierdziło tożsamość jednej z ofiar.

W tym czasie Anastazja była już otoczona kultem. W 2000 roku Rosyjska Cerkiew Prawosławna kanonizowała cara Mikołaja II i jego rodzinę.

W tym czasie żył jeszcze dawny działacz komunistyczny, były I sekretarz Komitetu Obwodowego KPZR w Swierdłowsku (dawna nazwa Jekaterynburga), który w 1977 roku kazał zburzyć dom Ipatiewa, by zatrzeć ślady zbrodni. Był nim późniejszy ojciec krótkiego okresu rosyjskiej demokracji po 1991 roku – Borys Jelcyn.

– Łukasz Zaranek

PS. Do lat 70. na tle podziurawionej kulami ściany domu Ipatiewa często fotografowali się członkowie radzieckich służb: Czeka, następnie NKWD i KGB. Potem Sowieci zaczęli się obawiać, że miejsce kaźni rodziny carskiej stanie się celem antykomunistycznych pielgrzymek. Zniszczyli dom, ale ich plan się nie powiódł. Po 1991 roku zbudowano na tym miejscu świątynię i nazwano ją Cerkwią na Krwi.

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Carska rodzina. Siedzą: księżniczka Olga, car Mikołaj II, księżniczka Anastazja, carewicz Aleksiej, księżniczka Tatiana. Stoją: księżniczka Maria i caryca Aleksandra Fiodorowna. 1914 rok. Fot. Wikimedia/ Harris & Ewing, Inc.
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Przyjaciele Jana Olszewskiego. Wyklęci, zamordowani, złamani
Nieznana opowieść byłego premiera o zaangażowaniu w mikołajczykowskie PSL i o tragicznych losach jego kolegów z tamtych czasów.
Historia Najnowsze wydanie
Choroba nie-Crohna
Odkrycie Polaka „podebrali” Amerykanie.
Historia Poprzednie wydanie
Polskę już raz zabiła wielokulturowość
Władcy Europy – perorujący o prawach człowieka i społeczeństwie obywatelskim – co jakiś czas dają do zrozumienia, że nie jest ona własnością wszystkich Europejczyków.
Historia Poprzednie wydanie
Magia liczb. Dlaczego Piątek nie może grać z „dziewiątką”?
Kto zagrał z numerem „618”, i dlaczego nikt w Legii nie założy już koszulki z „10”? Jakie liczby przynoszą futbolistom pecha, a jakie dają szczęście?
Historia wydanie 1.02.2019 – 8.02.2019
Szmacianymi lalkami ratowały życie żołnierzy
Polski Biały Krzyż. Nie powstał w opozycji do Czerwonego, ale z niemożności.