Felietony

Mundialowa „dobra zmiana”. Globalna walka z elitami dotarła do futbolu

Porażka Niemiec w meczu z Koreą Południową, eliminująca obrońców mistrzowskiego tytułu z mundialu 2018 już w fazie grupowej, to największa sensacja turnieju futbolowego toczonego w Rosji. Zwycięstwo drużyny z Azji to istne piłkarskie trzęsienie ziemi.

Niby do niespodzianek powinniśmy się już dawno przyzwyczaić. Przypomnijmy choćby mundial w Anglii w roku 1966. Tam też zaszaleli Koreańczycy – tyle że ci z komunistycznej północy, a więc znacznie niżej notowani, i to zarówno wówczas, jak i dziś. Pokonali oni 1:0 Włochów i wysłali ich do domu, sami awansując do fazy pucharowej, z której zresztą od razu odpadli.

Niemniej przed każdą batalią – czy to o mistrzostwo świata czy Europy – bookmacherzy stawiają na uznane firmy, czyli takie, za którymi przemawiają nie tylko miejsca w bieżących rankingach, ale futbolowe osiągnięcia na przestrzeni dziejów. Brazylia, Niemcy, Argentyna, Anglia – te i nie tylko te drużyny są zawsze w gronie faworytów.

WSZYSTKO O MUNDIALU 2018 W SPECJALNYM SERWISIE TVP SPORT! TRANSMISJE Z MECZÓW W TVP


W jakimś stopniu przypomina to wieloletni układ sił w polityce poszczególnych krajów, zwłaszcza europejskich. Ich elity polityczne w ciągu minionych kilkudziesięciu lat robiły wszystko, żeby nie dopuścić do głosu sił antyestablishmentowych. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że Niemcami, Francją, Wielką Brytanią rządzą duopole: chadecy-socjaldemokraci, gaulliści-socjaliści, torysi-laburzyści.
Coś jednak w drugiej dekadzie XXI wieku się skończyło, coś pękło. Wpierw dały o sobie znać skutki kryzysu finansowego, które obnażyły słabość turbokapitalizmu – ekonomicznego systemu rzekomo pozbawionego jakichkolwiek alternatyw. Potem zaczęły się problemy związane z masowym napływem do Europy przybyszów z północy Afryki i Bliskiego Wschodu. Duża część mieszkańców Starego Kontynentu (ale też i USA) straciła zaufanie do polityków głównego nurtu. Ten stan rzeczy przełożył się na głosy w wyborach w poszczególnych krajach.

Klątwa Bońka. Jak upadała polska piłka nożna

Polscy kibice jeszcze zatęsknią za awansami...

zobacz więcej
I tak do władzy doszły siły zrywające z liberalnym konsensusem elit, z poprawnością polityczną, z przesądami dezawuującymi walkę o narodowe interesy. W takich krajach, jak Węgry, Polska, Ameryka, Austria, Włochy mamy do czynienia z procesem, który można określić mianem globalnej „dobrej zmiany”. W dużym uproszczeniu można postawić tezę, że cechą wspólną środowisk przejmujących władzę w tych krajach (skądinąd środowisk bardzo różnych pod względem programowym i światopoglądowym) jest naruszanie status quo strzeżonego przez establishmentowe duopole.

A w futbolu? Wróćmy do Euro we Francji sprzed dwóch lat. Na tamtym turnieju furorę zrobiły dwie ekipy: Islandia i Walia.

W przypadku pierwszej zaskoczeniem był już sam jej awans do mistrzostw, bowiem w XX stuleciu miała ona w europejskiej piłce nożnej status outsidera. Potem zaś, na Euro, sprawiła olbrzymie kłopoty wyżej plasującym się od niej jedenastkom, by w jednej ósmej finału wygrać z Anglią 2:1 i tym samym ją wyeliminować.

O ile Islandii udało się dotrzeć tylko do ćwierćfinału (odpadła po porażce 2:5 z Francją), to Walia w imponującym stylu doszła do półfinału (przegrywając 0:2 z późniejszym zwycięzcą turnieju – Portugalią). Drużyna z Wysp Brytyjskich była zawsze solidnym europejskim średniakiem, któremu nie dawano szans na odniesienie jakiegoś sukcesu. We Francji – wykazując się bramkostrzelnością i efektowną, widowiskową grą – dotarła jednak do pierwszej czwórki Euro.



Przyglądając się podczas tamtego turnieju osiągnięciom Islandii i Walii, miałem nieodparte wrażenie, że globalna „dobra zmiana” dotarła również do futbolu. Byliśmy bowiem świadkami przełamania pewnego imposybilizmu, pewnego determinizmu.

Chciwość i korupcja. Milionowe transfery i sędziowskie przekręty. Cała prawda o futbolu

To nie pieniądze psują piłkę nożną. Psują ją ludzie, których zepsuły pieniądze, bo mieli do nich zbyt łatwy dostęp.

zobacz więcej
Wtedy, w roku 2016, myślałem sobie, że Dawid zwycięża Goliata. Tak jak w polityce mogą dojść do głosu grupy społeczne i reprezentujące je siły polityczne, którym ów głos był zawsze odmawiany, tak i w futbolu prognozy bookmacherskie mogą wziąć w łeb.

Ale na tegorocznych Mistrzostwach Świata Dawidów pokonujących Goliatów nie widać. Korea Południowa wyrzucając Niemcy z mundialu wygrała tylko mecz o honor, bo wcześniej uległa Szwecji oraz Meksykowi, i ostatecznie to te dwie drużyny awansowały dalej.

Może to i zwiastun tego, że i globalna „dobra zmiana” musi w pewnym momencie ugiąć się pod naporem możnych tego świata. Niekoniecznie tracąc władzę, ale choćby łagodząc swój radykalizm.

– Filip Memches

PS. Czytelnicy śledzący wielkie piłkarskie turnieje mogliby zwrócić mi uwagę, że Korea Południowa to jednak już utytułowana drużyna, bo przecież zajęła czwarte miejsce na mundialu w roku 2002.

Owszem, takie są fakty – niemniej warto też przypomnieć, że była ona współgospodarzem tamtej imprezy, a korzystne dla niej decyzje sędziów wywołały olbrzymie kontrowersje. Wcześniej ani później Korei Południowej nie udało się w futbolu nic szczególnego osiągnąć.
Zdjęcie główne: Niemiecy po przegranej ich reprezentacji w piłce nożnej z drużyną Korei Południowej. Kibicie oglądali mundialowy mecz w Berlinie pod Bramą Brandenburską. Fot. REUTERS/Hannibal Hanschke
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Hodowanie posłusznych Europejczyków. Co na to Witkacy?
Propaganda mainstreamowych mediów jest jak pastylki chińskich najeźdźców.
Felietony Najnowsze wydanie
Uważał Marksa za wybitnego myśliciela, polemizował z PZPR
A ponieważ marksiści traktują teksty Marksa jak religijne, i on, i żona zostali odsunięci od nauczania.
Felietony Najnowsze wydanie
Więcej Prometeuszy!
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Zapadł na tajemniczą chorobę. Nie rozpoznali jej nawet we Francji
Dowieziony na uniwersytet, niemal leżąc w fotelu, przerywając zdania wygłosił swój ostatni wykład. Wskazał, jakie powinni zrobić badania.
Felietony Najnowsze wydanie
Zlikwidować
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.