Cywilizacja

Kinga Rusin tańcząca z zającami. Ekologiczny bzik czy próba wzmocnienia wizerunku?

Celebrytka, właścicielka agencji PR i własnej marki kosmetyków ekologicznych od pewnego czasu prowadzi krucjatę przeciwko myśliwym i Lasom Państwowym. Część internetu z niej szydzi, ale Rusin ma też tysiące fanów.

Jest styczeń 2018 roku, posiedzenie sejmowej komisji nadzwyczajnej powołanej do prac nad ustawą o prawie łowieckim. Kinga Rusin w dużych okularach na nosie odczytuje manifest w imieniu strony społecznej, czyli – jak mówi – suwerena.

– 38 milionów Polaków minus 120 tys. myśliwych – zaznacza, zręcznie wytyczając linię podziału. Czyta o głuszcach, cietrzewiach i batalionach, które giną od kul myśliwych, o zanikającej populacji zająca, na którego nadal się poluje, o wycince drzew w Puszczy Białowieskiej czy Puszczy Karpackiej. Wspomina o introdukcji rysia, odstrzale dzików i jeleni w Wielkopolskim Parku Narodowym, domaga się, by osoby dysponujące bronią myśliwską były objęte obowiązkowymi badaniami okulistycznym i psychiatrycznym. Takie mydło i powidło.

Ekonawrócenie

– Niech mi pani znajdzie celebry tę, który pójdzie na komisję sejmową i o coś walczy – mówi Karolina Korwin-Piotrowska, dziennikarka zajmująca się m.in. showbiznesem. –Uważam, że to super, iż Kinga używa swojego fanpage'a nie tylko do sprzedaży kremów, ale też edukuje ludzi w zakresie ekologii. Zresztą wiele ryzykuje, angażując się w sprawy ekologii.
Kinga Rusin i adwokat Marek Kujawa podczas spotkania konsultacyjnego w sprawie zmian w prawie łowieckim. W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele organizacji ekologicznych, rolnicy, leśnicy i myśliwi. Fot. PAP/Leszek Szymański
Gdyby jednak przyjrzeć się informacjom, które ukazywały się o Kindze Rusin w mediach, to w jej przeszłości trudno byłoby znaleźć ślady obecnej pasji ekologicznej. Owszem, jak wszyscy celebryci kocha zwierzęta, jeździ konno, ma pieska, selekcjonuje śmieci. W dzisiejszych czasach inaczej nie wypada, choć faktycznie, zaangażowanie Rusin jest większe niż innych celebrytów, skoro – jak przyznała w programie Marcina Cejrowskiego – zdarza jej się, że selekcjonuje śmieci nie tylko u siebie ale i u sąsiadów. Jednak żeby interesować się prawem łowieckim czy działalnością Lasów Państwowych? To jest zupełnie nowe oblicze telewizyjnej gwiazdy.

Korwin-Piotrowska twierdzi, że Rusin od dawna zdradzała pasję ekologiczną. Sama zainteresowana w rozmowie z Cejrowskim, redaktorem naczelnym Plejady mówi: – Kiedyś taka nie byłam, ale jest coś takiego jak nawrócenie.

Postronny obserwator może dojść do wniosku, że Rusin nawróciła się gdzieś w okolicy zmiany władzy. Nie można oczywiście wykluczyć, że wcinka drzew w Puszczy Białowieskiej wstrząsnęła nią do tego stopnia, iż postanowiła rzucić się na pomoc przyrodzie. To wtedy zaczęła się wypowiadać o wycinkach prowadzonych przez Lasy Państwowe, choć na dużą skalę zaczęły się one za poprzednich rządów.

Przy okazji Rusin zwróciła się też przeciwko myśliwym. Wcześniej jakoś jej nie obchodzili. Gdy Bronisław Komorowski mający słabość do polowań, ubiegał się o prezydenturę i pod naciskiem opinii publicznej obiecał, że zrezygnuje ze strzelania do zwierząt, wśród osób, które na niego naciskały nie było Kingi Rusin.

A jeżeli chodzi o wspomniane zające, to przyrodnicy już w 2000 roku bili na alarm w sprawie gwałtownie zmniejszającej się populacji tych zwierząt. Przy czym za główną przyczynę ich wytrzebienia uznali choroby (26 proc. populacji), a nie myśliwych.

Ale każdy ma prawo do nawrócenia. Poza tym skoro zajęcy jest tak mało, to może faktycznie należałoby zaprzestać polowań na nie.

Specjaliści od wizerunku i PR uważają jednak, że świeżo ujawniony ekologiczny bzik Rusin to sposób na wzmocnienie jej osobistej marki. Ekologia to temat, który nawet pozwoliłby jej wejść w politykę w wersji soft.

#BądźJakKinga

Niektóre wypowiedzi telewizyjnej gwiazdy nie są wcale takie soft. O eksministrze Szyszce mówi: „Uważam, że tego człowieka należy postawić przed Trybunałem Stanu, bo okradł nasz kraj”. A po jednym z posiedzeń komisji wygłosiła słynne zdanie na temat wycinki lasów: „Według nie mojego zdania, a zdania naukowców, taka dewastacja nie występowała nawet w czasie okupacji hitlerowskiej”.
W 2014 roku łowiecka pasja Bronisława Komorowskiego Kindze Rusin (z lewej) nie przeszkadzała. Spotkanie z parą prezydencką z okazji Dnia Dziecka. Fot. PAP/Leszek Szymański
Eksperci twierdzą, że to dobry ruch, bo zestawienie PiS z Hitlerem z automatu przyciągnęło uwagę.

Faktycznie na zainteresowanie tą wypowiedzią Rusin nie mogła narzekać, choć w sieci rej wodzili głównie jej przeciwnicy. Dziennikarz Krzysztof Stanowski, napisał na twitterze – Pani Kingo, czy jest pani pewna, że w czasie II wojny światowej bardziej dbano o środowisko? I drugie pytanie: czy się pani sufit na łeb nie spie***?

Ten wpis został opatrzony ogromnie popularnym w internecie hasztagiem BądźJakKinga. W tym wątku pojawiło się wiele zdjęć z II wojny światowej, okraszonych prześmiewczymi podpisami o tzw. ekologach, którzy odwiedzili Polskę w 1939 roku.

– Bardzo łatwo jest kogoś obśmiać, ale zrobić coś dużo trudniej – komentuje Karolina Korwin-Piotrowska. – Kinga jest emocjonalna, czasami coś palnie, ale jej emocje są prawdzie. Wolę ją niż piętnaście celebrytek, które lansują się na ekologii, bo to teraz modne, a potem – jak Martyna Wojciechowska – twierdzą, że plastykowe butelki są eko, bo żyją z linków sponsorowanych. Albo występują z kotkiem lub pieskiem i opowiadają o swojej miłości do zwierząt, a potem się okazuje, że te kotki i pieski wychowują ich asystenci.



Zdaniem Korwin-Piotrowskiej Kinga nie ściemnia. – Ma szpica miniaturę, którego wzięła w strasznym stanie z nielegalnej hodowli i odchuchała poświęcając mu wiele czasu – wylicza dziennikarka. – U niej w domu nie wypije się czarnej herbaty, tylko zieloną lub białą. To wszystko jest spójne – zapewnia.

Krwawi weganie. Czy w Warszawie szkolono ekoterrorystów?

Czy można pobić kierowcę ciężarówki albo strzelić do kłusownika? O tym można się było dowiedzieć na warsztatach z sabotażu.

zobacz więcej
A jednak na tym wizerunku szczerej ekolożki wnikliwi obserwatorzy mogą dopatrzyć się rysy. W zimie 2017 roku portal plotek.pl opisał następującą scenę z telewizji śniadaniowej. Rusin postanowiła z pozycji ekologicznych skrytykować posiłek współprowadzącego, Piotra Kraśki.

– Nie przyczyniaj się do wzrostu zanieczyszczenia powietrza, hodowla przemysłowa mięsa, z takiej jesz właśnie prawdopodobnie mięso... – zaczęła Rusin.

– Ile masz do domu? 500 metrów? – przerwał jej Piotr Kraśko.

– Dlatego chodzę na piechotę – zapewniła dziennikarka.

– A ten samochód tu stoi od tygodnia? – ripostował zgryźliwie Kraśko, mając na myśli zaparkowane pod studiem auto przyjaciółki.

Dodajmy, że samochody Rusin to np. mercedes klasy C czy lexus, które trudno uznawać za marki szczególnie ekologiczne.

Sumienie narodu

Nie tylko ekologiczne nawrócenie Rusin przysporzyło jej nieprzyjaciół w Internecie. W sieci można znaleźć filmik opatrzony tytułem „Pięć najgłupszych wypowiedzi Kingi Rusin”. Autor wyśmiewa jej wywody na temat wycinki drzew, działalności Lasów Państwowych, a także na temat uchodźców. Na przykład tę, że Polacy z Armii Andersa też byli uchodźcami i zostali życzliwie przyjęci przez inne narody, dlatego teraz my powinniśmy przyjąć uchodźców z Syrii.

Dama z Murzynkiem. Lans Dominiki Kulczyk

Eliza Olczyk: Kim jest kobieta, której oponenci nie szczędzą szyderczych uwag w rodzaju: „Dobra biała pani z czarnym dzieciątkiem”?

zobacz więcej
A to nie jedyna jej wypowiedź na temat uchodźców. W jednym z programów śniadaniowych zaapelowała o przyjmowanie uchodźców przez Polskę. W rozmowie z Plejadą mówiła: „Strasznie martwi mnie bardzo skuteczna propaganda, która jest uprawiana przez ludzi mających dotarcie do mediów. Taka ksenofobiczna, rasistowska propaganda nastawia jednych ludzi przeciwko drugim ludziom.(…) Oczywiście, daleko posunięta ostrożność jest wskazana, ale jestem za tym, by pomagać ludziom”.

Wypowiedzi na temat uchodźców rozsierdziły internet. Gdy Rusin na swoim profilu w mediach społecznościowych zamieściła list od Polski mieszkającej w Niemczech, a chwalącej jej poglądy na temat uchodźców, drwinom nie było końca, że telewizyjna gwiazda chwali sama siebie. Na te wpisy celebrytka zareagowała nerwowo – zwyzywała internautów od kretynów, którzy nie rozumieją, iż wrzuciła post, który przyszedł na jej prywatne konto. Po pewnym czasie zreflektowała się, wyrzuciła ze swojego wpisu obraźliwe słowa, ale zdania nie zmieniła.

„Wiele z waszych obaw doskonale rozumiem, ale nie mogę przejść do porządku dziennego nad cierpieniem tylu ludzi. Pewną grupę ludzi moglibyśmy, po wewnętrznej dyskusji i przy zachowaniu ostrożności, przyjąć i to z pożytkiem dla naszego Państwa” –pisała celebrytka.

Wojna o wklepać i wetrzeć

„Moją pasją są kosmetyki naturalne. Od lat sprowadzałam je z różnych krajów, studiowałam ich receptury, porównywałam składniki, analizowałam działanie, nie mogąc wyjść z podziwu, jak wielka siła drzemie w naturze” – pisze Magda Hajduk, reklamując kosmetyki naturalne produkowane przez firmę Aromeda.
Oprócz autopromocji, na portalach społecznościowych Kingi Rusin można znaleźć jej ekologiczne przemyślenia. Źródło: Instagram
Na innej stronie, reklamującej kosmetyki Pat&Rub by Kinga Rusin czytamy: „Kilka lat temu zamarzyły mi się idealne kosmetyki, w stu procentach naturalne, pięknie pachnące o natychmiastowym działaniu, o idealnej konsystencji, doskonałej wchłanialności. Przywoziłam kosmetyki bliskie ideału z moich zagranicznych podróży. Niemal je kolekcjonowałam. Próbowałam, testowałam i zastanawiałam się czy można by jeszcze lepsze wyprodukować w Polsce”.

Prawda, że brzmi podobnie? Bo Hajduk i Rusin to dawne sąsiadki, znajome, a na koniec wspólniczki, które pokłóciły się o to, do kogo należy marka, znak towarowy i receptura kosmetyków Pat&Rub (to właśnie znaczy „wklepać i wetrzeć”), których celebrytka była twarzą.

W 2016 roku konflikt wyszedł na światło dzienne. Obie strony twierdziły, że mają prawa do receptury, bo ją opracowały i obwiniały się wzajemnie o próbę oszukania partnera biznesowego. W tle był okrągły milion złotych, którego Rusin domagała się od Aromedy za sprzedany kosmetyki. Znawcy tematu uważali, że proces potrwa latami i będzie ze szkodą dla obu firm. Ale kilka tygodni temu Rusin w rozmowie z Marcinem Cejrowskim ujawniła, że wygrała już dwie sprawy w sądzie i marka Pat&Rub właściwie jest jej. Jeżeli Rusin będzie równie skuteczna w walce o ekologię, to bójcie się myśliwi i leśnicy.

– Eliza Olczyk
Zdjęcie główne: 13 maj 2016. Prezeska Stowarzyszenia Kongres Kobiet Dorota Warakomska (z lewej) i Kinga Rusin (z prawej) podczas VIII Kongresu Kobiet na warszawskim Torwarze. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.