Kultura

Koreańczycy też mają swoje „Korony królów”

Jeszcze pół wieku temu społeczeństwo południowokoreańskie cechowała niska samoocena. Dziś jest ono dumne nie tylko ze swoich osiągnięć gospodarczych, ale także ze swojej historii i tradycji. W sobotę 23 czerwca o godz. 14.20 w TVP Kultura emisja reportażu „Korea Południowa - miękka siła kultury”.

Seul jest wielkości Warszawy, ale liczy sobie 10 milionów mieszkańców. Czyli ponad pięć razy więcej niż stolica Polski. Codziennie dojeżdżają oni do pracy ze znajdujących się na przedmieściach osiedli. W metropolii spędzają znaczną część swojego dnia.

Pojawiają się przed szefem, po nim wychodzą – tak nakazuje niepisany kodeks pracownika. Sumienność w wykonywaniu swoich obowiązków to cecha charakterystyczna Koreańczyków. I troska o swój kraj. W przeciwnym razie Korea Południowa nie osiągnęłaby tak wysokiego poziomu rozwoju.

Przepis na sukces? Koreańczycy wolą produkować własne towary, niż importować je zza granicy. Dziś przodują w eksporcie telefonów, sprzętu AGD oraz samochodów. Ale nie zawsze tak było. Po II wojnie światowej oraz po wojnie domowej między Północą a Południem kraj otrzymywał wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych.

Kultura produktem eksportowym

– Niegdyś Koreańczycy mieli niską samoocenę na skutek dużej biedy. Z tego powodu zagraniczne produkty były postrzegane jako bezwzględnie lepsze. Dlatego rozprzestrzeniła się w Korei Południowej kultura amerykańska, importowano też wiele japońskich produktów. Jednak wraz z rozwojem gospodarczym rozwijał się jednocześnie przemysł kultury i można powiedzieć, że sytuacja się odwróciła – mówi w rozmowie dla TVP prof. Kim Seong-nam z Korea University.

Wywodzący się z języka koreańskiego neologizm „Hallyu” („Koreańska Fala”) wykroczył poza Półwysep Koreański. Termin ten obejmuje znane także w Polsce K-dramy, czyli koreańskie seriale oraz K-Pop – koreańską muzykę popularną.

Ta ostatnia jest chyba najbardziej rozpoznawalnym współcześnie (choć istniejącym od lat 90. XX wieku) znakiem kultury koreańskiej w świecie. Z Półwyspu Koreańskiego trafiła do innych krajów. Kluby K-popowe spotkać można na przykład w Krakowie. Okazją do poznania K-Popu jest m.in. organizowany od siedmiu lat Festiwal Koreański na warszawskiej Agrykoli.

A filmy? Polacy mają „Koronę królów”, Koreańczycy zaś „Jumong” czy „Klejnot w pałacu” – seriale historyczne, które przypominają m.in. o losach najdłużej panującej na terenie dzisiejszej Korei Południowej dynastii – Joseon.
Spacerowanie po mieście w hanbokach – strojach z czasów dynastii Joseon uchodzi w Korei Południowej za połączenie nowoczesności z tradycją. Fot. REUTERS/Kim Kyung-Hoon
– To była generacja bezpośrednio poprzedzająca nasze czasy, dlatego powszechnie uważa się, że wszystkie koreańskie tradycje wywodzą się z dynastii Joseon. W środkach masowego przekazu, szczególnie w filmach czy serialach telewizyjnych emitowanych w latach 50., 60., 70. przewijała się głównie tematyka dynastii Joseon – twierdzi prof. Kim Seong-nam. Ale są aspekty tego zjawiska, do których odnosi się on krytycznie: – W mediach pokazywano tylko tę dynastię. Z tego też powodu w świadomości ludzi utrwaliło się przekonanie, że koreańska tradycja wywodzi się głównie z tych czasów. Dlatego przykro mi mówić, ale to, że postrzegamy dynastię Joseon jako tak ważną, to pewnego rodzaju fałszywy stereotyp historyczny ugruntowany przez środki masowego przekazu.

Podróż w czasie

Formą upamiętnienia słynnej dynastii jest noszenie tradycyjnych strojów, czyli hanboków. W pobliżu znajdujących się w Seulu pałaców, a także w miejscowości Jeonju nieopodal stolicy, spotkać można ubranych w nie Koreańczyków. W ten sposób okazują dumę ze swojej liczącej blisko 5 tysięcy lat historii. Wypożyczanie strojów i spacerowanie w nich po mieście uchodzi tutaj za połączenie nowoczesności z tradycją.



– Koreańczycy noszą hanboki głównie wiosną i jesienią. Najczęściej przychodzą wypożyczyć stroje w okresie koreańskich świąt, takich jak Koreański Nowy Rok Seollal lub Koreańskie Święto Dziękczynienia Chuseok – mówi TVP Sung Hyunjung z wypożyczalni tradycyjnych strojów.

Nauki noszenia hanboków Koreańczycy uczą się od najmłodszych lat, podczas zajęć pozaszkolnych. Sposób obcowania z tym strojem wymaga poznania odpowiedniej etykiety.

– Kiedy nauczyciele zaczęli zauważać, że uczniowie biorący udział w lekcjach zmieniali swój sposób zachowania, zaczęli zachęcać do uczestnictwa w nich także innych. I nawet ci, którzy początkowo uważali tę aktywność za nieciekawą i nudną, zmieniali zdanie, uznając je za interesujące i przydatne - tłumaczy TVP Song Suyeon z Cheongeul Traditional Culture Center.

Przerwa na posiłek

14 wpisów na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO, jeden z nich – na Listę Dziedzictwa Niematerialnego. Chodzi o tradycyjną koreańską potrawę, czyli kimchi – pikantną, fermentowaną kapustę.

Podróż do Korei jest przede wszystkim niesamowitym doświadczeniem kulinarnym, bo porzez kulinaria można poznać historię tego kraju oraz jego najnowsze trendy żywieniowe. I tak jak w przypadku architektury dużych miast – tak i w kuchni tradycja spotyka się z nowoczesnością. Popularna obecnie kuchnia świątynna wpisuje się w światowy trend kuchni wegańskiej – opartej wyłącznie o produkty roślinne, zbierane i przygotowywane przez buddyjskich mnichów. Gwiazdą buddyjskiej kuchni jest Jeong Kwan – na co dzień mieszkająca w świątyni Baegyangsa.

Olimpijski spokój i atomowy strach

Koreańska bomba wciąż tyka. Donald Trump i Kim Dzong Un uścisnęli sobie dłonie podczas Pjongczang 2018, ale nie ci prawdziwi, tylko ich sobowtóry.

zobacz więcej
– Tradycyjne świątynne jedzenie ma ponad tysiącletnią tradycję, która będzie istniała dopóki ludzie będą ją kontynuować. Nasza dieta wspomaga leczenie chorób. Nazywamy to Samgyou – śmiech, jedzenie ryżu i warzyw, i co najważniejsze, spożywanie posiłków, które sam przygotujesz – podsumowuje w rozmowie z TVP szefowa kuchni Jeong Kwan.

Dwie kultury, jeden naród

Miłość do muzyki Chopina, kiszonej kapusty i podobna przeszłość – te cechy najczęściej wymieniają Koreańczycy, kiedy zapytamy ich o Polaków. W Polsce żyje blisko 2 tys. obywateli Korei Południowej. W Korei Południowej Polaków jest o połowę mniej. Rodzimą kulturę z daleka od kraju promują m.in. podczas odbywającego się na początku maja Dnia Polskiego w Seulu. Jest on okazją do poznania polskich zwyczajów, muzyki, tradycyjnych strojów. I także jedzenia.

– Przedstawialiśmy polską kuchnię. Koreańczycy ustawiali się w kolejkach po godzinę, żeby tylko zamówić jednego gołąbka – mówi dla TVP Tomasz Cimek, który wraz z żoną prowadzi polską restaurację w Seulu. Dzień Polski wspólnie z naszymi rodakami przygotowują Koreańczycy, głównie ci uczący się języka polskiego w Hankuk University of Foreign Studies. To największy w Azji Wschodniej wydział polonistyki. Jego studenci tańczą w zespole mazurka, przygotowują spektakle teatralne w języku polskim, a nawet wydają polskie czasopismo o znaczącym tytule: „Prędko, prędzej!” (po koreańsku: „Pari, pari!” ).

– Tytuł wybrali studenci. Tempo życia Koreańczyków to jest to. Oni mówią: prędko, prędzej! Wszystko jest błyskawiczne. Oni piszą w gazetce o Korei, o tradycji Korei, o historii Korei, o różnych aspektach życia w Korei. Duża część z nich była już w Polsce przez rok czy przez semestr, więc piszą o Polsce, o Polsce w Korei, Korei w Polsce – opowiada TVP prof. Piotr Horbatowski, wykładowca w Hankuk University of Foreign Studies.
W tym roku Koreańczycy mieszkający w Polsce świętują z nami stulecie odzyskania niepodległości. W roku przyszłym to oni obchodzić będą 100. rocznicę strajków niepodległościowych przeciwko japońskiemu okupantowi z 1919 roku. Uroczystości będą miały szczególną wymowę – zawieszona blisko 70 lat temu wojna między Północą a Południem ma być niebawem formalnie zakończona.

Droga do całkowitego zjednoczenia obu narodów może być jednak dłuższa niż się wydaje. Komunistyczna Północ i kapitalistyczne Południe wykształciły dwa odrębne kulturowo narody. Koreańczycy z Południa są w coraz większym stopniu indywidualistami, na Północy zaś totalitarny reżim narzuca społeczeństwu ideologię dżucze, która postuluje pracę na rzecz „dobra ogółu”.

Tymczasem dwa narody, mimo długoletniej rozłąki, wciąż uważają się ze jeden, rozdzielony przez obce siły. Ile lat upłynie zanim różnice kulturowe między nimi znikną? Eksperci twierdzą, że potrzebne będzie jedno pokolenie.

– Anna Jankowska
Zdjęcie główne: Kadr z serialu „Jumong”. Fot. printscreen
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Rokossowski na Kasztance. Co ze sztuki II RP przejęła PRL
Dawne animozje między artystami wróciły po 1945 roku, stanowiąc zarówno trampolinę dla późniejszych karier, jak i niekiedy przyczynę ich blokady.
Kultura Poprzednie wydanie
Żelazna kurtyna z betonu. Gorący towar i gorzkie przemyślenia
Noc z 9 na 10 listopada 30 lat temu. Wiedzą państwo, co to za rocznica? Niektórzy epokowe wydarzenie po prostu przespali.
Kultura Poprzednie wydanie
Nie dałoby się jej kupić za żadne sumy. Pani od El Greca
Nie skarżyła się na niegodziwości, których doświadczyła. Poczynając od największych przykrości, których nie oszczędzono jej i Hannie Sygietyńskiej, podając w wątpliwość wartość ich odkrycia.
Kultura Poprzednie wydanie
Był jak trędowaty. Nie chciano go ani słuchać, ani widzieć
Gustaw Herling-Grudziński, autor „Innego świata” zawinił wobec komunizmu, zachodnich, lewicowych intelektualistów, a także wobec środowiska „Gazety Wyborczej”.
Kultura wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Doczka
Jesienne opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego.